Mariusz Kamiński zwrócił się do siedmiu ministerstw nadzorujących spółki Skarbu Państwa o informacje o wszystkich umowach zawartych przez spółki w latach 2015-2016. Kontroli podlegać będzie 66 przedsiębiorstw.
– Mówimy o majątku publicznym, czyli nas wszystkich. Jego rozsądne pomnażanie jest rzeczą strategiczną. Trzeba tak nim zarządzać, aby służył dobru wspólnemu oraz przyszłym pokoleniom. Każda instytucja naturalnie nadzorująca ich pracę oraz te, które mają ku temu kompetencje z racji sprawowanej funkcji – tu myślę o koordynatorze służb specjalnych – muszą zadawać sobie pytanie, czy spółki te działają zgodnie z prawem i misją, czy może przynoszą korzyści grupom biznesowym, lobbystycznym, a może pojedynczym osobom. Dlatego uważam, że kontrola spółek skarbu ma priorytetowy charakter. Z racji sprawowanego mandatu poselskiego dochodzą do mnie informacje o takich spółkach Skarbu Państwa, w których zarząd nie wywiązuje się ze swoich obowiązków najlepiej. Zaryzykowałabym tezę, że celowo pogarszają wyniki firm, aby doprowadzić do upadłości lub przejęcia przez jakieś grupy biznesowe, a może nawet przez siebie. W zarządach tych znajdowali się przedstawiciele Skarbu Państwa, ale nie podejmowali żadnych działań, żeby temu zapobiec. Myślę, że takich spółek są setki. Skoro mamy możliwość zweryfikowania ich zarządzania, to warto korzystać z tego narzędzia.
To, że sprawą zajął się minister Kamiński, może oznaczać, że dochodziły do niego informacje o patologiach?
– Społeczeństwo ufa organom kontroli. O ile do instytucji państwa zaufanie zostało mocno podważone podczas rządów PO i PSL, tak ciągle wiele osób widzi profesjonalizm CBA czy NIK. Myślę, że to zaufanie mogło być impulsem dla osób posiadających wiedzę, do zgłoszenia swoich zastrzeżeń dla koordynatora służb specjalnych.
Koordynator służb specjalnych poprosił o informacje z lat 2015-2016, a więc z okresu kiedy władzę w Polsce sprawuje Prawo i Sprawiedliwość. Co to może oznaczać?
– Decyzją Polaków przejęliśmy władzę w Polsce pod koniec 2015 r. Naprawa funkcjonowania państwa to nie jest proces, który przeprowadza się w kilka sekund za pomocą czarodziejskiej różdżki, a potrzeba do tego czasu i wytężonej pracy. To jest naprawdę wielkie przedsięwzięcie. Nie wykluczyłabym tego, że nieprawości, które miały swój początek w poprzednich latach, przesunęły się na miesiące naszych rządów. Nie we wszystkich firmach zarządy zostały zweryfikowane czy wymienione. Dlatego uważam, że okres, w którym my rządzimy, nie może być wyjęty spod kontroli.
Jak długo potrwa proces naprawy zarządzania spółkami?
– Odpowiedź na to pytanie mogą znać premier Beata Szydło i ministrowie odpowiadający za spółki Skarbu Państwa. Do nich na bieżąco wpływają aktualne dane. Do parlamentarzystów docierają dopiero po pewnym czasie. Tu pojawia się również kolejny problem. Część środowisk oskarża nas, że zmiany zachodzą zbyt wolno, z kolei inni, że za szybko. Obie strony przedstawiają bardzo sensowne argumenty. To tylko dowodzi, że problem jest złożony. Ale wiem, że pisząc plan naprawy Polski, daliśmy z siebie dużo i on musi się udać. Dlatego proszę o zaufanie.
A jak ocenia Pani dotychczasowe zmiany w spółkach?
– W części spółek kadry zarządzające zostały wymienione i ich działanie oceniam na plus. Są jednak takie firmy, w których stary układ podnosi łeb i próbuje odzyskiwać wpływy. Bardzo groźne jest to, że część osób potrafiła tak dopasować się do zmieniającej sytuacji, że utrzymają się na swoich stanowiskach i dalej będą głównie pomnażać swój majątek, a nie państwowy.
A więc pod wpływem zmieniającej się koniunktury osoby te zaczęły obracać się wokół Prawa i Sprawiedliwości?
– Tak, to jest problem. Część osób, analizując sondaże przed wyborami, zainteresowało się PiS i teraz kreuje się na obrońców prawdy i miłośników „dobrej zmiany”. Nawołują do obrony zakładów, a wcześniej myśleli o własnych uposażeniach. Ten koniunkturalizm jest bardzo groźny.
Co więc z procedurami powoływania kadr? Możliwe jest stworzenie takiego systemu, który weryfikowałby przydatność kandydata dla danej spółki pod względem merytorycznym?
– Mówi pan o sytuacji idealnej, bo tak być powinno. Ale do tego koniecznie trzeba dodać drugą cechę, a więc wyznawane wartości. Kompetencje muszą iść w parze z ideą służenia Polsce. Proszę mi wierzyć, sama fachowość nie wystarczy. Historia zna wiele przykładów osób, które wyróżniały się ponadprzeciętnymi umiejętnościami, a swoje zdolności obracały przeciwko państwu.

