logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Kodeks będzie konsultowany

Środa, 14 marca 2018 (05:49)

Eksperci z komisji kodyfikacyjnej proponują zmiany w kodeksie pracy. Rząd zdecyduje, czy zostaną utrzymane w projekcie nowelizacji prawa pracy, który trafi do Sejmu.

Dotrzymany zostanie więc termin 1,5 roku na przygotowanie propozycji zmian, jaki we wrześniu 2016 r. postawiła komisji premier Beata Szydło z chwilą wręczania powołań jej członkom.

Z komisji, której przewodniczy wiceminister pracy Marcin Zieleniecki, co jakiś czas do opinii publicznej docierały nieoficjalne informacje o niektórych propozycjach zmian w prawie pracy, które są co najmniej kontrowersyjne, i to zarówno dla pracowników, jak i dla pracodawców.

Chodzi m.in. o doniesienia o tak daleko idącej zmianie prawa, jaką byłby postulat likwidacji możliwości bezpośredniego nawiązywania relacji pomiędzy pracodawcą a pracobiorcą na podstawie umów cywilnoprawnych: umów-zlecenia czy umów o dzieło i ich ograniczenia jedynie do osób prowadzących działalność gospodarczą. Czy też o możliwości ograniczenia samozatrudnienia, wprowadzenia  obowiązku wysłuchania pracownika przed zwolnieniem oraz możliwości swobodnego regulowania czasu pracy przez pracodawców.

Zdaniem prof. Feliksa Grądalskiego ze Szkoły Głównej Handlowej, nowy kodeks pracy powinien przede wszystkim uwzględniać dokonujące się, wraz z postępem technicznym, zmiany otoczenia rynku pracy. Chodzi m.in. o coraz nowsze formy komunikowania się, które powodują np., że coraz częściej pracę świadczy się na odległość, poza siedzibą pracodawcy. 

– W związku z tym istnieje potrzeba uwzględnienia różnorodności i elastyczności umów kształtujących relacje między pracodawcą i pracobiorcą – podkreśla Grądalski. – Trzeba  pozostawiać jak najwięcej formuł otwartych. Jedną z cech nowych regulacji  powinno być otwieranie zapisów  na swobodne uzgodnienia między pracodawcą a pracobiorcą. Sposób, w jaki się porozumieją, powinien być ich sprawą, ale jak już porozumienie przyjmie formę umowy to – jeżeli chcemy chronić interes pracownika – w kodeksie trzeba zawrzeć odpowiednie klauzule w tej sprawie – mówi prof. Grądalski w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Przewodniczący sejmowej Podkomisji stałej do spraw rynku pracy Janusz Śniadek (PiS) w rozmowie z nami zwraca uwagę, że rekomendacje działającej przy ministerstwie pracy komisji w żaden sposób nie przesądzają o kształcie przyszłego kodeksu pracy.

– Z całą pewnością ten projekt, jak będzie wreszcie gotowy, zostanie poddany szerokiej dyskusji – podkreśla Śniadek. Różne niepokojące doniesienia o propozycjach komisji, wyciekające w ciągu ostatnich miesięcy z jej prac, a przedstawiane wręcz jako za chwilę obowiązujące prawo, określił mianem gier lobbystów, którzy być może mają na celu pewne skompromitowanie zmian w kodeksie.

Nasz rozmówca liczy na to, że do prawa wprowadzone zostaną regulacje, które ukrócą możliwość zatrudniania pracowników na podstawie umów śmieciowych i pozwolą na „jednakowe opodatkowanie świadczenia pracy”, niezależnie od tego, w jaki sposób zatrudnianie się odbywa, tak aby nie wymykały się ozusowaniu. Z zatrudnianiem na podstawie umów śmieciowych walczy NSZZ „Solidarność”, ale – jak usłyszeliśmy – drogą do tego wcale nie jest eliminacja z obiegu umów cywilnoprawnych. – Prowadząc kampanię przeciwko umowom śmieciowym, zwracaliśmy uwagę na to, że umowy-zlecenia, umowy o dzieło są potrzebne i powstały do ściśle określonych celów. Nie nazywaliśmy tych umów śmieciowymi. Umowy śmieciowe zdefiniowaliśmy jako legalne umowy zastosowane w sposób nielegalny – a więc tam, gdzie zgodnie z prawem powinna obowiązywać kodeksowa umowa o pracę, jest stosowana np. umowa o dzieło, to dopiero wtedy staje się ona umową śmieciową – tłumaczy nam rzecznik Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Marek Lewandowski.

Reforma jest potrzebna

Na potrzebę szerokiej reformy rynku pracy zwraca uwagę m.in. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Prezes ZPP Cezary Kaźmierczak w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” podkreśla, że z pewnością nie powinna się ona koncentrować na ograniczaniu możliwości zawierania umów cywilnoprawnych. – Ludzie zaczęli uciekać na umowy cywilnoprawne z powodu wysokich pozapłacowych kosztów pracy. O ile rzeczywiście kiedyś, jak był rynek pracodawcy, to pracodawcy często wymuszali taką formę zatrudnienia, o tyle teraz bywa odwrotnie: często pracownicy wolą w ten sposób być zatrudnieni – zauważa Kaźmierczak.

Nasz rozmówca zaznacza, że ZPP od lat postuluje m.in. wprowadzenie opodatkowania funduszu płac w jednolitej wysokości niezależnie od formy zatrudnienia pracownika – taki podatek zastępowałby zarówno podatki, jak i składki, którymi dziś obciążone są wynagrodzenia, a pozwoliłby – według ZPP – zarówno na obniżenie kosztów poboru danin publicznych, jak i ograniczał możliwość unikania opłacania składek. Zatrudnianie, choćby w oparciu o umowę-zlecenie – dodaje – znajduje uzasadnienie w praktyce. – Jeżeli małe czy średnie przedsiębiorstwo ma zlecenie na budowę np. hali stalowej, co zajmie trzy miesiące, to w jaki inny sposób ma ludzi zatrudnić? Jeżeli ich zatrudni na etacie, to zbankrutuje albo stanie się niekonkurencyjne. Ale w konsekwencji na jego miejsce wejdzie koncern, który buduje 100 takich obiektów i ma zachowaną ciągłość tej działalności. To jest pytanie o to, czy my w Polsce chcemy zlikwidować małą i średnią przedsiębiorczość – wyjaśnia Kaźmierczak.

Zdecyduje rząd

Odnosząc się do prac komisji kodyfikacyjnej, rzecznik „Solidarności” podkreśla, że raport komisji w żaden sposób nie jest wiążący dla ministra pracy, który projekt kodeksu przygotuje. Wnioski komisji kodyfikacyjnej, jak tłumaczy, mogą, ale nie muszą stanowić materiału wyjściowego dla prac w ministerstwie nad kodeksem, którego projekt, gdy już powstanie, będzie konsultowany z partnerami społecznymi, a po przyjęciu przez rząd trafi pod obrady parlamentu.

– W ramach komisji kodyfikacyjnej umówiliśmy się, że do czasu zakończenia jej prac nie będziemy o szczegółach publiczne rozmawiać, dlatego jesteśmy oburzeni różnymi „wrzutkami” członków komisji – mówi Lewandowski. – Stworzenie nowego kodeksu pracy jest czymś niezwykle ważnym i trudnym. I nie chciałbym, abyśmy przez jakieś nieodpowiedzialne wypowiedzi okazję do tego zmarnowali – dodaje.

Wobec różnych spekulacji o pracach komisji kodyfikacyjnej komunikat wydało ministerstwo pracy. Resort stwierdza m.in., że obecnie mamy do czynienia z „propozycjami niezależnych ekspertów” i w ogóle trudno przesądzać, czy wszystkie zostaną skierowane do dalszych prac. „Traktowanie propozycji jako prawa, które wkrótce będzie obowiązywać, jest przedwczesne, wywołuje chaos informacyjny i niepotrzebnie budzi zaniepokojenie zainteresowanych stron – pracowników i pracodawców” – czytamy w komunikacie.

Ministerstwo pracy uściśla, że decyzję o ostatecznym kształcie projektów nowych kodeksów rząd podejmie po przeprowadzonych konsultacjach i zapoznaniu się z opiniami przedstawionymi przez inne resorty oraz partnerów społecznych.

Artur Kowalski

NaszDziennik.pl