logo
logo

Gospodarka

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Potęga w polskich firmach

Środa, 25 kwietnia 2018 (03:15)

Polska gospodarka rośnie i dojrzewa – mówią z satysfakcją eksperci

Takie jest główne założenie rządowej Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju i o jej realizacji dyskutowano wczoraj podczas debaty organizowanej przez „Nasz Dziennik”. Partnerem debaty była Agencja Rozwoju Przemysłu.

– Stopień wdrożenia Strategii można szacować na 30-40 proc., a konkretne osiągnięcia widoczne są we wszystkich obszarach tematycznych Strategii – mówiła wiceminister inwestycji i rozwoju Andżelika Możdżanowska.

Celem Strategii jest przede wszystkim stworzenie warunków, w perspektywie kolejnych lat, do wzrostu dochodów Polaków. Krytycznie wprowadzanie rządowej Strategii oceniał inny z uczestników debaty, ekonomista dr Cezary Mech.

W rozmowie z „Naszym Dziennikiem” podkreśla on, że diagnoza, która legła u podstaw stworzenia Planu Morawieckiego, jest prawidłowa, co jednak nie wpłynęło na zmianę polityki prowadzonej pod hasłem Strategii. Do dobrych rozwiązań zaliczył przeprowadzenie programu „Rodzina 500+”, który jednak – mówi dr Mech – powinien przejść do następnej fazy, a także uszczelnienie poboru VAT. Marcin Chludziński, prezes ARP, zwraca uwagę, że na większe efekty Strategii związane choćby z poprawą konkurencyjności naszej gospodarki potrzeba czasu. I dwa lata to dopiero początek korzystnych zmian. Jednak je widzimy, choćby w postaci wzrostu wynagrodzeń.

Wiceminister Andżelika Możdżanowska, mówiąc o rozwoju biznesu, stwierdziła, że przede wszystkim przygotowane zostały w znacznym stopniu rozwiązania prawne nakierowane na wsparcie przedsiębiorczości. Wyliczała m.in. konstytucję dla biznesu, która zastępuje ustawę o swobodzie działalności gospodarczej. Jednocześnie już wprowadzono, ale także zapowiedziano do realizacji szereg rozwiązań mających ułatwić funkcjonowanie przedsiębiorcom. Wśród wielu zmienionych przepisów znajdują się m.in. takie, które pozwolą sprawniej odzyskiwać należności czy szybciej rozpoznawać sprawy przez organa administracji. Ale w tym obniżkę podatku CIT dla małych i średnich spółek z 19 proc. do 15 proc., a premier Mateusz Morawiecki już zaanonsował dalszą obniżkę podatku dochodowego płaconego przez tę grupę przedsiębiorców do 9 proc. Wkrótce również mali przedsiębiorcy, których przychód nie przekracza 2,5-krotności płacy minimalnej będą mogli zapłacić składki ZUS-owskie proporcjonalnie do przychodów, czyli w mniejszym wymiarze niż obecnie. Nastąpi to – mówi Możdżanowska w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” – od stycznia 2019 roku. Te powszechnie dostrzegalne efekty rządowej strategii to jednak przede wszystkim wprowadzenie programu „Rodzina 500+” i uszczelnienie poboru podatku VAT, które przejawia się zwiększonymi wpływami do budżetu państwa.

– Na większe efekty Strategii związane choćby z poprawą konkurencyjności naszej gospodarki potrzeba jednak czasu – zwraca uwagę prezes Agencji Rozwoju Przemysłu Marcin Chludziński.

– W ciągu ostatnich 2 lat widzimy choćby wzrost wynagrodzeń, ale pamiętajmy, że Strategia ma perspektywę do 2030 roku. W ciągu 2 lat radykalnych zmian nie dokonamy, efekty są już widoczne, ale to musi trwać – podkreśla. Prezes ARP zaznacza, że w kontekście wzmacniania naszej gospodarki powinniśmy zadbać o stworzenie warunków do ukształtowania się łańcucha dostaw pomiędzy przedsiębiorstwami w naszym kraju, na czym opierają się także silne gospodarczo kraje, choćby Niemcy. – Na przykład Deutsche Bahn to firma państwowa, ale ona nie jest po to, żeby generować wielkie zyski, lecz aby kupować od niemieckich firm tory, linie energetyczne, automatykę, pociągi – wszystko to, co jest DB potrzebne. My w Polsce straciliśmy w ogóle ten aspekt – zwraca uwagę Chludziński.

Zaznaczył, że w okresie transformacji Polska praktycznie pozbawiła się przemysłu, który po restrukturyzacji mógł wytwarzać produkty o wysokiej wartości dodanej i który miał rozbudowany łańcuch dostaw na obszarze całego kraju. Krytycznie wprowadzanie rządowej Strategii oceniał inny z uczestników debaty, ekonomista dr Cezary Mech.

– Cały czas realizowana jest ta sama polityka co do tej pory, tylko mówi się, że jest to polityka prowadzona pod wpływem Planu Morawieckiego, pokazując jednocześnie dobrą część wyników. Nie jest to jednak spójna odpowiedź na zagrożenia, które zostały prawidłowo opisane w programie Morawieckiego – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Cezary Mech.

Według ekonomisty, taki stan rzeczy powoduje dodatkowe zagrożenia. – Gdy przeciwnik polityczny – z lewicy czy liberalny – coś prezentuje, to po stronie prawicy duża część opinii publicznej mówi „nie”. W chwili, kiedy te same działania są realizowane przez szeroko pojętą prawicę, powstaje poważny problem, bo brakuje tych, którzy mogą je kontestować – stwierdza dr Mech.

Polska jedną strefą

Jednym z elementów rządowej Strategii jest m.in. reforma funkcjonowania Specjalnych Stref Ekonomicznych. Polska – jak zapowiadano – miałaby stać się „jedną wielką specjalną strefą ekonomiczną” – ustawa w tej sprawie jest w Sejmie. Na starych zasadach dotychczasowe SSE mają funkcjonować do 2026 r. Andrzej Karabon, dyrektor biura wsparcia stref ARP, zaznacza, że nowa koncepcja stref ekonomicznych spowoduje oderwanie ich od określonego terenu, co będzie w zasadzie stanowiło rewolucję, choć mechanizm wsparcia – zwolnienie z podatku dochodowego – funkcjonować ma na podobnych zasadach jak do tej pory.

– Przedsiębiorcy, którzy chcieliby funkcjonować w ramach strefy, nie muszą się obawiać jakichś zaporowych warunków wejścia i funkcjonowania – mówił Grzegorz Gowin ze spółki Klamal, działającej w podstrefie radomskiej należącej do Tarnobrzeskiej SSE.

– Mamy kontakt ze strefą, tworzymy raporty, ale nie jest to żadne utrudnienie. Jeżeli ktoś prowadzi czysty, przejrzysty biznes, to nie obawia się kontroli – mówi Gowin, zaznaczając, że do największych problemów należy znalezienie pracowników. Według ekonomisty dr. Mariana Szołuchy, objęcie całego kraju przepisami dotyczącymi stref ekonomicznych to krok w dobrym kierunku.

– To dobry ruch, ponieważ wprowadza dwie zasadnicze zmiany do sposobu funkcjonowania Specjalnych Stref Ekonomicznych. Po pierwsze, zrywa z kryterium geograficznym, po drugie, wprowadza do metodologii oceny inwestorów, którzy chcą być przez państwo preferowani, kryteria jakościowe oceny ich inwestycji – mówi dr Szołucha w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. Chodzi m.in. o uwzględnienie w ocenie nie tylko wartości inwestycji czy liczby miejsc pracy, ale również branży inwestora czy stopnia kwalifikacji pracowników, których chciałby zatrudnić.

Artur Kowalski

Aktualizacja 25 kwietnia 2018 (11:41)

Nasz Dziennik