logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Liczymy na więcej

Piątek, 12 kwietnia 2019 (22:38)

Z Andrzejem Kuchtą, przewodniczącym NSZZ „Solidarność” w Polskich Zakładach Lotniczych w Świdniku, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Ministerstwo Obrony Narodowej wybrało śmigłowiec dla Marynarki Wojennej. Długo trzeba było czekać na dobre wieści dla Świdnika…

– Owszem długo, powiem więcej, że za długo czekaliśmy na taką decyzję – biorąc pod uwagę całokształt tego, co działo się w sprawie przetargów śmigłowcowych. Mówię to w kontekście zamówień rządowych, które wcześniej były składane u naszych kolegów z PZL Mielec dotyczących śmigłowców S-70i Black Hawk. Przypomnę, że w Mielcu zostały ulokowane zamówienia czy to z MSWiA dla Policji, czy też z MON przeznaczone dla Wojsk Specjalnych – bez konieczności przeprowadzania procedury przetargowej, natomiast my musieliśmy jednak walczyć w przetargu. Cieszę się, że umowa dotycząca zakupu czterech śmigłowców AW101 Merlin dla Marynarki Wojennej jest już na finiszu i – tak jak zapowiedział szef MON Mariusz Błaszczak – w kwietniu zostanie podpisana umowa końcowa. Wygląda na to, że wkrótce przynajmniej ten jeden etap walki o zmówienia będziemy mieć za sobą.

Co to za maszyna i jaki udział w produkcji tego śmigłowca ma PZL Świdnik?

– AW101 to trzysilnikowy wielozadaniowy śmigłowiec opracowany w kooperacji brytyjsko-włoskiej. Śmigłowce tego typu są przeznaczone do zwalczania okrętów podwodnych i operacji poszukiwawczo-ratowniczych w warunkach bojowych na morzu. Zamówienia od MON to kwestia priorytetowa dla koncernu Leonardo, do którego należy PZL Świdnik i na pewno skorzystamy finansowo na tym kontrakcie, ponieważ to my jesteśmy oferentem. Nie będę ukrywał, że tego typu śmigłowce AW101 są produkowane finalnie w zakładach w Yeovil w Wielkiej Brytanii i w związku z tym, że umowa offsetowa nie ma charakteru jawnego, zastanawiamy się, na ile Świdnik skorzysta na tym kontrakcie poza aspektem finansowym. Chodzi o to, ile pracy i jakie prace przy tym zamówieniu pozyskamy dla PZL Świdnik.

Kto może jeszcze zyskać na kontrakcie?

– Zyskają także Wojskowe Zakłady Lotniczej nr 1 w Łodzi, gdzie powstanie licencjonowane centrum wsparcia eksploatacji śmigłowców – miejsce obsługi technicznej, serwisu i napraw śmigłowców AW101 koniecznych do obsługi nowych tego typu maszyn zyska też Centrum Morskich Technologii Militarnych Politechniki Gdańskiej. Jest to związane z offsetem, który ma to do siebie, że jest lokowany w firmach, które nie są powiązane z oferentem – w tym wypadku z nami. Oczywiście jako PZL Świdnik współpracujemy z Wojskowymi Zakładami Lotniczymi nr 1 w Łodzi, ale w żaden sposób nie jesteśmy powiązani kapitałowo. Trudno się też dziwić, a wręcz należałoby pochwalić, że państwo polskie dba o rodzime firmy czy uczelnie wyższe i widzi tam potrzebę lokowania zobowiązań offsetowych, co będzie oczywiście z korzyścią dla budżetu państwa. Natomiast jako firma patrzymy też na własne podwórko. Produkujemy elementy do śmigłowca AW101 – i to od wielu lat, w związku z tym zastanawiamy się, czy w ramach zobowiązań offsetowych coś zostanie też skierowane do Świdnika.

Jak decyzja MON została odebrana przez załogę PZL Świdnik?

– Cieszymy się, że jeden z przetargów, w którym PZL Świdnik bierze udział, jest finalizowany, i to z korzyścią dla naszego zakładu, natomiast cały czas jest też niepewność co do zakresu prac, jakie zostaną nam powierzone przez naszego właściciela i czy coś w ogóle dostaniemy ponad to, co przy tym śmigłowcu wykonujemy obecnie. Otwarcie trzeba powiedzieć, że liczymy też na drugi przetarg, który – jeśli chodzi o ilość pracy – jest nieporównywalnie większy do przetargu na śmigłowce morskie, mam na myśli przetarg dotyczący modernizacji śmigłowców W-3 Sokół do wersji wsparcia pola walki. To jest w tej chwili temat i sprawa, która nas, jako pracowników, najbardziej interesuje.

Jakie dodatkowe korzyści miałby PZL w Świdniku?  

– Z jednej strony takie zamówienie z pewnością dałoby nam dużo więcej pracy, a z drugiej strony ostudziłoby czy ograniczyłoby – w jakiejś mierze – zapędy naszego właściciela do wygaszania produkcji krajowej. Nasz właściciel mówi, że będzie inwestował w wyroby własne, czyli W-3 Sokół i SW-4 Puszczyk pod warunkiem, że będzie widział zainteresowanie rynku i że inwestycja przyniesie jakieś wymierne efekty finansowe. W tej sytuacji zamówienie ze strony wojska z pewnością poprawiłoby sytuację PZL Świdnik.

Rząd chyba ma tego świadomość?         

– Uważam, że powinien mieć. Z pewnością taką świadomość mają i widzą taką potrzebę użytkownicy tego typu śmigłowców. Spotykamy się z użytkownikami śmigłowców W-3 Sokół i SW-4 Puszczyk i wiemy, że jest potrzeba zmodernizowania „Sokołów”, których w polskiej armii jest jeszcze ok. 60 sztuk. Zresztą pod tym właśnie kątem rozpoczął się przetarg na modernizację, jednak my potrzebujemy szybkich decyzji, bo niestety w obszarze naszej krajowej produkcji w PZL Świdnik brakuje pracy. Zadania, jakie powierza nam nasz właściciel pod kątem swoich wyrobów, sprawia, że pracy mamy owszem pod dostatkiem, ale natomiast brakuje nam zadań w obszarze produkcji własnej – krajowej. I stąd potrzebne są tutaj szybkie konkretne decyzje. Byłoby dobrze, żeby sprawa dotycząca postępowania przetargowego na modernizację sokołów – oczywiście na naszą korzyść – wyjaśniła się do końca tego roku.

Czy to ostatnie słowo Świdnika, jeśli chodzi o przetargi śmigłowcowe?

– Myślę, że wygrany przetarg śmigłowiec dla marynarki wojennej AW101 to jest dopiero początek, zwłaszcza że niezbędna jest szeroka modernizacja polskiej floty śmigłowcowej. Owszem, to zamówienie daje nam pewność, ponadto zarysowuje obraz, że nad morzem – jeśli chodzi o śmigłowce morskie, to PZL Świdnik jest dominatorem, ponieważ są tam już nasze anakondy, a teraz dojdą jeszcze śmigłowce AW101. Można więc bez przesady powiedzieć, że polskie morze – jeśli chodzi o sprzęt lotniczy wojskowy – będzie opanowane przez sprzęt produkowany przez PZL Świdnik. Drugim elementem jest modernizacja sokołów, jak również modernizacja śmigłowców SW-4 Puszczyk, które są wykorzystywane do szkolenia podstawowego pilotów w 41. Bazie Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie, w Ośrodku Szkolenia Lotniczego w słynnej dęblińskiej Szkole Orląt. Natomiast za finał i – jak pan redaktor to określił – ostatnie słowo można by uznać przetarg na śmigłowce szturmowe, który też jest zapowiedziany przez resort obrony, jest też w Planie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych. Tutaj startujemy razem z naszym włoskim właścicielem z propozycją zbudowania nowego śmigłowca AW249.

Jak dalekosiężne są te plany?

– To wszystko zależy od MON. Program budowy śmigłowca AW249 (śmigłowca szturmowego) już się rozpoczął we Włoszech – jest tym sprzętem zainteresowana włoska armia. Natomiast w związku z tym, że polska armia również przymierza się do zakupu śmigłowców szturmowych, została złożona propozycja wspólnej budowy tej maszyny, czyli żeby polski rząd wszedł we współpracę na tym polu, współpracę dotyczącą budowy wspólnymi polsko-włoskimi siłami nowego śmigłowca. Taka oferta została złożona przez stronę włoską i w PZL Świdnik liczymy, że zostanie ona poważnie rozważona i wzięta pod uwagę. Myślę – i nie będzie to specjalnie odkrywcze – że decyzja na tak z polskiej strony, a w przyszłości sprzedaż takiego śmigłowca na rynki trzecie przyniosłaby Polsce – z racji praw właścicielskich do konstrukcji – wymierne efekty finansowe.

Dziękuję za rozmowę.     

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl