logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: autosan.pl/ -

Czekamy na przejęcie

Czwartek, 25 kwietnia 2019 (23:24)

Z Ewą Latusek, przewodniczącą Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Fabryce Autobusów „Autosan” w Sanoku, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak dzisiaj wygląda sytuacja sanockiego Autosanu?

– Obecnie finalizujemy kontrakt na autobusy gazowe zamówione przez samorząd Sanoka. Przekazanie miejskich autobusów, tzw. dziewiątek, planowane jest na koniec kwietnia i będzie połączone z oddaniem do użytku nowego dworca, którego uroczyste otwarcie zaplanowano na drugą połowę maja.

Od początku tego roku Autosan wyprodukował ponad 40 autobusów. To dużo czy mało?

– To sporo, ale jest to wszystko produkcja jeszcze z ubiegłego roku – autobusy, których nie udało się zrealizować w 2018 roku, ale to nie są nowe zamówienia. Natomiast jeśli chodzi o zamówienia na bieżący rok to mamy jeszcze wyprodukować 15 autobusów dla Rzeszowa oraz jeszcze inne pojedyncze sztuki. Jeśli chodzi o inne zamówienia, to na razie jest cisza. Owszem, plany były takie, że w ciągu roku mamy produkować 150 autobusów, ale jak dotąd na to się nie zanosi. Nie wiemy też, co z transferem Autosanu do Polskiej Grupy Energetycznej. Trwa przekazywanie danych, a w firmie często goszczą przedstawiciele naszego obecnego właściciela Polskiej Grupy Zbrojeniowej, który – jak pan pamięta – przejął Autosan w marcu 2016 roku. Mamy też wizyty przedstawicieli Polskiej Grupy Energetycznej. Jednak jak to ma wyglądać, na czym ma polegać – nie wiemy.  

Jak przebiega realizacja kontraktów dla wojska?

Zamówienia dla wojska zostały już zrealizowane, wojsko odebrało autobusy i na tym skończyła się produkcja dla wojska.

Czy jest szansa, że Autosan skorzysta na zamówieniach w ramach rządowego programu reaktywowania przewozów lokalnych?

– Bardzo na to liczymy. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że na reaktywowanie lokalnych przewozów zostaną wyasygnowane określone środki, które mają trafić do powiatów, ale nie jest tak, że pieniądze same przyjdą, ale każdy musi o nie zabiegać. Żeby się nie okazało tak, że pieniądze trafią do przewoźników prywatnych, którzy będą wozić pasażerów do czasu, kiedy skończą się pieniądze. Dlatego uważamy, że powiaty powinny zamawiać i kupować dla siebie nowe autobusy w zakładach produkcyjnych, po to, żeby mieć własne i wozić ludzi. Ale jak to będzie wyglądało, tego na razie nie wiemy. Doradca naszego prezesa rozmawia o tym z władzami samorządu województwa podkarpackiego, są też spotkania w ministerstwie. Jednak żeby mówić o rezultatach jest chyba za wcześnie.

Jaka jest odpowiedź Autosanu na coraz popularniejszą produkcję autobusów ekologicznych?

– Produkujemy autobusy gazowe, a więc ekologiczne. Ponadto w efekcie porozumienia z jedną z firm niemieckich mamy w Sanoku produkować autobusy elektryczne. Tymczasem produkcja takich autobusów jest bardzo droga i na realizację tego typu zamówień trzeba pieniędzy i to nie mało. Zresztą w Autosanie wyprodukowaliśmy już autobus miejski Sancity z napędem elektrycznym i jeden jeździ już w Niemczech. Ta sama firma niby chce, żebyśmy produkowali kolejne, ale do tego potrzebne są spore środki, których teraz nie mamy. 

Jak wygląda zatrudnienie w Autosanie i warunki płacowe?

– Nie wiem, czy jest tak dobrze, skoro prezes jakiś czas temu zaprosił nas na rozmowę, informując, że chce zawiesić na trzy lata fundusz socjalny, co wskazywałoby, że finansowo dobrze nie jest. Owszem, prezes niby chce dać pracownikom podwyżkę, tzn. chce zamienić fundusz socjalny na podwyżkę w wysokości stu złotych brutto od lipca tego roku. Do lipca jest jeszcze parę miesięcy i ludzie już byliby stratni, ponadto fundusz socjalny jest wyższy i ci, którzy zarabiają najmniej, to z tego korzystali, np. w formie tzw. wczasów pod gruszą czy na Boże Narodzenie po pięćset złotych, co w skali roku dawało zastrzyk w postaci tysiąca złotych. Jeśli teraz taki pracownik otrzyma od lipca podwyżkę w wysokości 70 złotych netto, to w skali tego roku będzie stratny. Dlatego ludzie tego nie chcą. 

A jak kształtuje się zatrudnienie w Autosanie?

Obecnie fabryka zatrudnia 370 osób.

Co wyróżnia Autosan od innych firm produkujących autobusy?

– Takim wyróżnikiem jest autobus 9-metrowy. Jest to solidny wyrób, który sprawdza się w transporcie miejskim, ale także podmiejskim czy międzymiastowym. Jest to autobus – można powiedzieć – nie do zdarcia. Doskonale nadający się na nasze drogi, który zdałby doskonale egzamin w rządowym projekcie odtwarzania połączeń lokalnych.

Jakie oczekiwania ma załoga Autosanu?      

– Liczymy, że w końcu PGE przejmie Autosan, że będą pieniądze na rozwój i rozpoczęcie produkcji autobusów elektrycznych oraz samochodów specjalnych dla potrzeb energetyki i innych służb. Skoro takie deklaracje zostały powiedziane jasno i wyraźnie, to nie sądzę, żeby ktoś chciał się teraz wycofać z tych obietnic. Mam nadzieję, że te zapowiedzi zostaną zrealizowane i transfer Autosanu z PGZ do PGE w końcu dojdzie do skutku. W tej chwili jednak nie wiemy, w jakiej to będzie wersji.

Jak ta niepewność wpływa na atmosferę w fabryce? 

– Ta niepewność rodzi różne domysły, nic zatem dziwnego, iż w Autosanie mówi się, że skoro Ursus ma problemy i być może zostanie ogłoszona upadłość, a przecież to Ursus wygrał przetarg na autobusy elektryczne, to realizacja tego kontraktu stanęłaby pod znakiem zapytania. Może wówczas realizacja tych zamówień spadłaby na Autosan…? Inni z kolei mówią, że będziemy ten kontrakt realizować wespół z Ursusem, ale na razie są to tylko przypuszczenia. Nie wiemy też, jak miałby wyglądać podział zadań i która firma przygotowywałaby szkielet, a która wyposażała autobus. To ważne, bo zakład, który wyposaża elektryczny autobus, odpowiada za jego gwarancję. Pospawać szkielet – to nie jest problem, ale pozostałe prace, w tym wyposażenie autobusu, to już dużo poważniejsza sprawa. My jesteśmy zdolni podjąć się w zasadzie każdego zadania, ale musimy wiedzieć, na czym stoimy, dlatego czekamy na konkrety.

Dziękuję za rozmowę.

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl