logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Potrzebna kompleksowa ochrona Bałtyku

Środa, 24 lipca 2019 (21:07)

O kompleksową ochronę Morza Bałtyckiego zaapelował do Komisji Europejskiej minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk. Jego zdaniem, czasowy zakaz połowu dorsza ze wschodniego stada nie poprawi dobrostanu tego gatunku.

Komisja Europejska wprowadziła we wtorek zakaz połowów dorsza we wschodniej części Bałtyku; według Brukseli, czasowy zakaz połowów ma na celu ratowanie będącego w złym stanie stada. Decyzja ta obowiązuje ze skutkiem natychmiastowym.

Minister Gróbarczyk w liście skierowanym do komisarza ds. środowiska, polityki morskiej i rybołówstwa Karmenu Velli zwrócił uwagę, że ostatnie lata są szczególnie trudne dla rybołówstwa bałtyckiego, co widać po „drastycznym spadku zasobów żywych morza, a zwłaszcza depopulacji stad dorsza”.

„Z przykrością muszę stwierdzić, że moje liczne apele kierowane do Pana w sprawie zahamowania postępującej degradacji dorsza pozostały bez odpowiedzi. Mimo iż zapewniał mnie Pan o zrozumieniu trudnej sytuacji na Morzu Bałtyckim, podległe Panu służby nie zainicjowały żadnych efektywnych działań w opisywanej sprawie” – wskazał minister w liście, którego treść przekazał PAP.

Gróbarczyk przypomniał, że w marcu 2019 r., przed opublikowaniem doradztwa ICES na rok 2020, skierował do Velli pismo, w którym zwrócił uwagę na niespotykany dotychczas drastyczny spadek populacji dorsza i zaapelował o zmianę polityki UE w tym zakresie.

Pod koniec maja Międzynarodowa Rada Badań Morza (ICES) – organ doradczy KE, której zalecenia nie są wiążące, ale są podstawą naukową określenia kwot połowowych – zaleciła znaczne redukcje połowów dorszy i śledzi w Bałtyku. Na rok 2020 ICES rekomenduje m.in. wstrzymanie połowów dorszy na obszarze na wschód od Bornholmu i zmniejszenie o połowę kwoty połowowej tych ryb w zachodniej części Bałtyku. Eksperci ICES zalecają też wstrzymanie w przyszłym roku połowów śledzi w zachodniej części Bałtyku.

Według Gróbarczyka, ostatnie działania KE w sprawie dorsza są nieprzemyślane i mają charakter „stricte wizerunkowy”, a ich efektem będzie „nieskuteczna ochrona środowiska oraz zapaść sektora rybackiego”. „Przyjęte w dniu 22 lipca 2019 r. rozporządzenie wykonawcze Komisji Europejskiej ustanawiające środki w celu zmniejszenia poważnego zagrożenia dla ochrony stada dorsza atlantyckiego ze wschodniej części Morza Bałtyckiego z pewnością nie spowoduje poprawy sytuacji tego stada. Potwierdzeniem nietrafności przyjętych rozwiązań jest chociażby stanowisko ICES, który wskazuje, iż nawet całkowite zaprzestanie komercyjnych połowów dorsza w drugiej połowie 2019 r. nie przyczyni się znacząco do zwiększenia biomasy stada tarłowego w 2020 r. Co istotne, z doradztwa ICES jasno wynika, iż wpływ połowów komercyjnych na stado dorsza wschodniego nie jest główną przyczyną jego obecnej kondycji, z uwagi na drastyczny wzrost naturalnej śmiertelności tego gatunku, która zdecydowanie przewyższa śmiertelność połowową” – wskazał.

Jego zdaniem, działania na szczeblu centralnym muszą mieć charakter długofalowy i kompleksowy, a zakaz „powinien obejmować prowadzenie jakichkolwiek połowów – gatunków dennych i pelagicznych na obszarach, gdzie ma miejsce tarło dorsza, tj. w Głębi Bornholmskiej”. Podkreślił, że obszary te nie są chronione przez KE, a wszystkie połowy tam prowadzone przyczyniają się do niszczenia ikry dorsza i spadku jego populacji.

Według ministra, powinno się wprowadzić też zakaz połowów paszowych na Bałtyku, które niszczą bazę pokarmową, m.in. dorsza.

„Panie Komisarzu, naszą wspólną troską powinien być los całego sektora rybackiego, dla którego ograniczenia w połowach na Bałtyku będą bardzo dotkliwe, zaś pomoc z EFMR w ostatniej fazie wdrażania programów operacyjnych będzie niedostępna [...]. Kolejny raz apeluję o wdrożenie kompleksowej ochrony Morza Bałtyckiego poprzez zdecydowane działania prośrodowiskowe oraz przebudowę programu operacyjnego pod kątem poprawy trudnej sytuacji rybaków poprzez wprowadzenie stosownych rekompensat i działań osłonowych dla sektora rybackiego” – napisał w liście Gróbarczyk.

Zakaz połowów dorsza w celach handlowych obowiązuje w większej części Morza Bałtyckiego do 31 grudnia 2019 r. Obejmuje on wszystkie statki rybackie i ma zastosowane na tych obszarach Bałtyku, gdzie występuje największa część tego stada, „z wyjątkiem pewnych określonych odstępstw”. Część państw UE już ograniczyła połowy tego gatunku w tym rejonie akwenu, jednak z uwagi na to, że nie wszystkie to zrobiły, KE zdecydowała się interweniować.

KE zapowiada, że po upływie kilku miesięcy wraz z państwami członkowskimi ponownie przeanalizuje potrzebę „podjęcia działań w dłuższej perspektywie czasowej”. Decyzja ma zostać podjęta na spotkaniu Rady UE.

Dorsz atlantycki we wschodniej części Bałtyku jest jedną z najcenniejszych ryb, źródłem utrzymania wielu rybaków. Ponad 7 tys. statków rybackich z ośmiu państw członkowskich UE poławiało tam dorsza, a dla 182 statków z Litwy i Polski połowy dorsza stanowiły ponad 50 proc. ich całkowitych połowów.

Według naukowców, ilość dorsza atlantyckiego o wielkości handlowej (powyżej 35 cm) jest obecnie na najniższym poziomie od lat 50. W tym roku rybacy wykorzystali około 21 proc. swoich kwot połowowych. 

RP, PAP

NaszDziennik.pl