logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Czekamy na polski projekt pancerny

Poniedziałek, 29 lipca 2019 (23:01)

Ze Stanisławem Głowackim, przewodniczącym Sekcji Krajowej Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Zgodnie z zawartą w minionym tygodniu umową czołgi T-72 należące do Sił Zbrojnych RP będą remontowane i modyfikowane. To chyba dobra wiadomość dla polskiej zbrojeniówki?

– Umowa na remont z modyfikacją czołgów zawarta przez Konsorcjum PGZ, wspólnie z wchodzącymi w jej skład Zakładami Mechanicznymi „Bumar-Łabędy” oraz wojskowymi Zakładami Motoryzacyjnymi z 1. Regionalną Bazą Logistyczną w Wałczu, to bardzo dobra wiadomość dla całego polskiego przemysłu zbrojeniowego. Przede wszystkim jest to bardzo dobra wiadomość dla Bumaru-Łabędy. Firma bez tej umowy właściwie pozostawałaby w bardzo trudnej sytuacji. Jest to dobra wiadomość, bo pomimo zmiany nazwy z modernizacji na modyfikację niektóre zamierzenia czy założenia remontu tych czołgów nie ulegną zmianie, a przy okazji na tym projekcie będą mogły korzystać również inne polskie firmy jak Przemysłowe Centrum Optyki.

Mówimy o modyfikacji czy modernizacji, bo to chyba różnica…?

– Celowo przywołałem te dwa określenia, mam jednak nadzieję, że w tym wypadku modyfikacja niewiele odbiega od modernizacji. W tej chwili nie jesteśmy jeszcze w stanie powiedzieć dokładnie, jaka jest różnica zarówno jeśli chodzi o cenę, jak też o zakres wykonywanej czy to modernizacji czy modyfikacji niezależnie, jak byśmy to nazwali. Mówiąc żartobliwie, nie chciałbym, żeby ta modyfikacja ograniczyła się wyłącznie do położenia nowej farby na czołgach T-72, tylko żeby były to bardziej zaawansowane technicznie zabiegi. Miejmy nadzieję, że cały ten projekt remontowy nie będzie wiele odbiegał od pierwotnych założeń i po remoncie możliwości tego sprzętu zostaną wydatnie poprawione, a Wojska Lądowe otrzymają czołgi nieodbiegające od ich oczekiwań i potrzeb.

No właśnie, co jest założeniem tej modyfikacji?

– Przede wszystkim czołgi T-72 mają być dostosowane do wymogów, jakie stawia polska armia – i to jest jedna kwestia. Ponadto modyfikacje mają dotyczyć systemu łączności oraz przyrządów obserwacyjno-celowniczych i obserwacyjnych. W systemie łączności mają znaleźć zastosowanie środki łączności cyfrowej, natomiast modyfikacja przyrządów optycznych naprowadzających ma na celu wyposażenie czołgu w przyrządy pasywne. 

Jaki jest stan polskich czołgów, może warto kupić nowe?

– Przede wszystkim warto popracować nad tym, żebyśmy zaczęli dostarczać polskiej armii nowe czołgi produkowane w Polsce, w oparciu o krajowy potencjał przemysłowy. Prowadzona dotychczas polityka, polegająca na ściąganiu z demobilu armii niemieckiej czołgów Leopard, prowadzi donikąd, natomiast napędza koniunkturę niemieckiego producenta Rheinmetall i inne firmy. Jeśli zaś chodzi o nas, to transakcje tego typu nie oznaczają wielkiego skoku technicznego dla polskiej armii i tak naprawdę nic, jeśli chodzi o nasz rodzimy przemysł. Pojawiały się różne koncepcje u nas, w Polsce – różnie tytułowane, np. czołg Anders. I właściwie co jakiś czas przy okazji Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach takie projekty były, tylko żaden tak naprawdę nie został zrealizowany do końca. Poza makietą wykonaną – jak mówią złośliwi – z tektury właściwie żadne działania za tym nie szły. W tej chwili działanie, o którym rozmawiamy, związane z modyfikacją czołgu T-72 jest – uważam – krokiem w dobrym kierunku. Jeżeli bowiem poważnie myślimy o tym, żeby rozwijać własną technikę czołgową, to jest to dobre rozwiązanie, dobry czas, żeby rozpocząć prace nad nowym polskim czołgiem.

Dlaczego jest to tak istotne i dlaczego taka właśnie koncepcja?

– Jeszcze kilkanaście lat temu słyszałem, że czołgi to przeżytek, że właściwie nie ma, o czym mówić, a najlepiej zamknąć temat polskich czołgów. Jednak dzisiaj okazuje się, że to było złe myślenie, bo na całym świecie prowadzone są badania, ma miejsce stały rozwój, jeśli chodzi o przemysł pancerny, w związku z tym warto w tę dziedzinę inwestować. Dlatego mam nadzieję, że również resortowi obrony narodowej nie zabraknie konsekwencji i będą prowadzone działania w kierunku budowy nowoczesnego czołgu, który będzie produkowany w Polsce. Oczywiście mam świadomość, że jeśli chodzi o niektóre z elementów, podzespołów, to będziemy musieli się posiłkować rozwiązaniami stosowanymi w wielkich koncernach zbrojeniowych na świecie. Jednak czym innym jest korzystanie z technologii, które mają zastosowanie w świecie, a czym innym jest kupowanie z demobilu czołgów, na co wydajemy ogromne środki, ale tak naprawdę jako polski przemysł zbrojeniowy nic z tego nie mamy. Pozostaje nam zatem oczekiwać na kolejne decyzje MON, na kolejne kroki właśnie w kierunku rozwoju własnych projektów pancernych.

A może ta modyfikacja to czas, jaki MON daje sobie, aby zastanowić się nad inną koncepcją, a w tle być może jest pomysł zakupów nowych czołgów np. od Amerykanów?

– I to jest całe niebezpieczeństwo. Przed chwilą powiedziałem, że decyzję o modyfikacji czołgów T-72 odbieram jako bardzo pozytywną, ale niezależnie od tego również – w perspektywie – będziemy dalej prowadzili prace nad rozbudową polskiego czołgu. Jeżeli zatem decyzja o modyfikacji T-72 miałaby być tylko na przeczekanie, bo i tak docelowo sprowadzili do Polski amerykańskie Abramsy czy czołgi produkcji koreańskiej, czy też niemieckie, to jest to bez sensu. W rezultacie takie działanie może tylko przedłużyć agonię polskiego przemysłu pancernego, a to byłoby naprawdę bardzo, bardzo złe i nieodpowiedzialne. Rozpoczynając modernizację czołgów T-72, dajemy sobie bardzo dużą szansę – również na eksport naszych wyrobów i usług. Przecież na całym świecie tych czołgów jest bardzo dużo i jeżeli dzisiaj sami w polskiej armii wprowadzimy w miarę nowoczesne rozwiązania, to myślę, że będziemy mieli też z czym wyjść na zewnątrz, czyli myśleć o eksporcie.

Czy stać nas na to, żeby zaprojektować i wyprodukować czołg nowej generacji, który będzie służył nie tylko Polsce, ale będzie też naszym hitem eksportowym?  

– Posiadamy już odbudowany, bo tak należy to określić, potencjał kadrowy – intelektualny i techniczny – aby podjąć takie działania. Jednak trzeba zdawać sobie sprawę, że zaprojektowanie i budowa takiego nowego produktu jak czołg trwa, nie da się tego zrobić w ciągu pół roku czy nawet roku, tylko wymaga to dłuższego czasu. To jest spokojna praca, bez zniecierpliwienia, bez presji, bez nacisków. I niewykluczone, że czas, jaki MON daje sobie, podejmując modyfikację czołgów T-72, ma posłużyć do rozpoczęcia prac rozwojowych czołgu, który w przyszłości będzie powstawał w Polsce. Tylko pod tym warunkiem ma sens decyzja kierownictwa resortu obrony narodowej dotycząca modyfikacji czołgów T-72. Prace modyfikacyjne będą realizowane w latach 2019-2025, a zatem jest czas na realizację projektu nowego czołgu. To oznaczałoby rozwój polskiego przemysłu obronnego, a nie jego wygaszanie.

Dziękuję za rozmowę.       

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl