logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Szansa na reformę Unii

Czwartek, 20 lutego 2020 (23:45)

Z dr. hab. Feliksem Grądalskim, profesorem Katedry Ekonomii Stosowanej Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, doradcą ekonomicznym kierującym zespołem Departamentu Badań i Innowacji Finansowych NBP, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Profesorze, co brexit może oznaczać dla światowej gospodarki?

– Dla światowej gospodarki oznacza niewiele. Nie zmienia się bowiem konfiguracja głównych „aktorów” takich jak: Stany Zjednoczone, Chiny, Rosja, Japonia, Europa i kraje OPEC, które determinują rozkład globalnej nierównowagi w skali światowej.

A dla naszego regionu?

– Dla naszego regionu brexit będzie miał niewątpliwie znaczenie, w szczególności dla tej części Europy, która w dalszym ciągu pozostanie zjednoczona w ramach Unii Europejskiej. Przede wszystkim Unia bez Wielkiej Brytanii osłabi swoją pozycję jako partner w polityce i handlu międzynarodowym. Trzeba też dodać, że niestety, trochę na własne życzenie i w imię obrony partykularnych interesów i zasad sprzyjających najsilniejszym gospodarkom. Warto podkreślić, że to nie Wielka Brytania wystąpiła z Unii Europejskiej, ale to możni Unii spod różnych znaków lewicy wypchnęli z niej Wielką Brytanię. Kierowali się przy tym partykularyzmem i biurokratycznymi regułami, mającymi już niewiele wspólnego z fundamentalnymi zasadami i chrześcijańskimi wartościami, które legły u źródeł integracji europejskiej Roberta Schumana, Alcide De Gasperiego i Konrada Adenauera. Przypomnijmy, chodzi o zasadę solidarności i równego traktowania wszystkich członków. Wielka Brytania nie chciała się dłużej godzić z takim stanem rzeczy.      

Polska w Unii pozostaje. Czy brexit będzie miał wpływ na sytuację ekonomiczną Polski: rolnictwo, handel międzynarodowy, rynek pracy?

– Tak, z całą pewnością będzie miał. Nie potrafimy jednak dzisiaj odpowiedzieć na pytanie, jaki to będzie wpływ. Do końca roku 2020 nic się nie zmieni. Bieżący rok to tzw. okres przejściowy (z możliwością jego przedłużenia), przeznaczony na wynegocjowanie nowej umowy o wolnym handlu pomiędzy Unią Europejską i 27 państwami a Wielką Brytanią. Polska, niestety, nie może indywidualnie i swobodnie kształtować swoich relacji z Wielką Brytanią na swoich warunkach. Warunki te będą narzucone Polsce jako członkowi Unii przyszłą umową o wolnym handlu między całą Unią Europejską a Wielką Brytanią. A zatem to dopiero kształt tej umowy przesądzi o charakterze wpływu brexitu na różne dziedziny funkcjonowania naszego kraju. Umowa o wolnym handlu – to kluczowe zagadnienie dla przyszłych relacji pomiędzy krajami Unii a Wielką Brytanią i resztą Europy.

A jeśli negocjacje nie przyniosą spodziewanego rezultatu?

– Należy bardzo uważnie śledzić stan i kierunki negocjacji, aby z odpowiednim wyprzedzeniem dostosować się do ich końcowego efektu. Oczywiście można sobie wyobrazić również sytuację, że negocjacje poniosą fiasko i do zawarcia umowy nie dojdzie. Będziemy mieli wówczas do czynienia z wariantem bezumownego brexitu, co też jest jakimś końcowym efektem negocjacji.

Dlaczego przyszła umowa pomiędzy Unią Europejską a Wielką Brytanią ma tak duże znaczenie dla Polski?

– O jednej sprawie już wcześniej powiedziałem. Polska będzie mogła podejmować suwerenne decyzje tylko w ramach zakreślonych przyszłą umową. Ale jest jeszcze drugi, szerszy kontekst tych negocjacji. Otóż newralgicznym i najtrudniejszym momentem nowej umowy o wolnym handlu będzie zgoda obu stron co do przestrzegania jednolitych standardów warunkujących równą konkurencję, dotyczących m.in. spraw społecznych, środowiskowych, podatkowych, pomocy państwa i standardów pracy. Jeśli Unia Europejska usztywni swoje stanowisko sprzed brexitu, to do umowy nie dojdzie i Wielka Brytania pójdzie swoją drogą. W takiej sytuacji Unia w dalszym ciągu pozostanie zbiurokratyzowanym, przeregulowanym, mało innowacyjnym i niekonkurencyjnym podmiotem na światowej scenie rywalizacji gospodarczej. Jeśli jednak Unia zdecyduje się na odejście od swego pierwotnego stanowiska i zacznie uwzględniać racjonalne postulaty Wielkiej Brytanii, otworzy się zupełnie nowa przestrzeń do zmiany i reformy wewnętrznych uregulowań w samej Unii.

Czy zatem zawarcie umowy o wolnym handlu należy traktować jako pozytywny przejaw brexitu?

– Uważam, że właśnie tak. Gdyby nie było brexitu, nie byłoby problemu negocjacji i tym samym nie powstałby zewnętrzny nacisk na zmianę wewnątrzunijnych reguł. Dyktat Brukseli pozostałby niewzruszony. W tym sensie brexit jest dla Unii Europejskiej, w tym i dla Polski, swego rodzaju szansą na rewizję nieracjonalnych rozwiązań, krępujących innowacyjność i hamujących dynamikę rozwoju.

Czy niedawna wizyta prezydenta Francji w Polsce może oznaczać zmianę sojuszy w Unii i wzrost znaczenia Polski pod nieobecność Wielkiej Brytanii?

– Polska nie ma kompleksów, rozwija się znacznie szybciej niż Francja i Niemcy, ale ma również świadomość tego, że zasady solidarności wspólnotowej i równoprawnego traktowania wszystkich członków działają jedynie w ograniczonym zakresie. Dlatego też Polska – respektując wszystkie postanowienia traktatowe – powinna koncentrować wysiłek na umocnieniu swojej siły i pozycji w ramach porozumienia Trójmorza, zapewnieniu niezależności energetycznej oraz rozbudowie infrastruktury transportowej, w tym na kierunku północ-południe. Pomyślność Polski w większym stopniu zależy bowiem od aktywizacji wewnętrznych zasobów innowacyjno-rozwojowych niż od krótkookresowych i zmiennych okoliczności zachodzących w otoczeniu.

Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl