logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Polska metoda na łupki

Sobota, 8 września 2012 (06:07)

Nowatorska polska metoda wydobycia gazu łupkowego może zrewolucjonizować nasz potencjał energetyczny. Jej autorem jest zespół naukowców z Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie.

Od kilku lat mówi się o łupkach jako o wielkiej nadziei polskiej gospodarki. Jednak dostęp do skarbów natury ukrytych trzy kilometry pod ziemią blokowały bariery kosztów, lobbing konkurencji i obawy przed kosztami środowiskowymi.

Metoda opracowana przez zespół naukowców z Wojskowej Akademii Technicznej, do której założeń dotarł "Nasz Dziennik", pozwala wiele z tych barier ominąć. Energia z łupków byłaby tania i czysta. Rosyjski Gazprom od dawna obawia się, że Europa uniezależni się od jego quasi-monopolu dzięki własnym zasobom, i sponsoruje ruchy obrońców przyrody, którzy wytykają stosowanym przy wydobyciu gazu łupkowego technologiom amerykańskim szkodliwość dla środowiska.

Ta kampania jest skuteczna. Na forum Unii Europejskiej coraz głośniej mówi się o zakazie eksploatacji łupków. Taki krok uczyniła już Francja. Ale polska metoda nie wykorzystuje wody z dodatkiem chemikaliów. Przeciwnie, zużywa gaz, którego jest w atmosferze bardzo dużo i którego emisja przemysłowa stanowi zanieczyszczenie środowiska.

Grupa naukowców skupiona wokół płk. prof. dr. hab. inż. Tadeusza Niezgody to zespół młody i dynamiczny, podejmujący zadania z wielu dziedzin. To ci sami ludzie, którzy jako jedni z nielicznych odpowiedzieli na apel o dokładne i rzetelne zbadanie przebiegu katastrofy smoleńskiej. Teraz na łamach "Naszego Dziennika" prezentujemy osiągnięcie Katedry Mechaniki i Informatyki Stosowanej Wydziału Mechanicznego WAT o strategicznym znaczeniu.

Technologia wydobycia zaproponowana przez dr Danutę Miedzińską jest nie tylko ekologiczna, ale także pokonuje jeden z głównych problemów ekonomicznych związanych z łupkami. Stosowanie metod szczelinowania hydraulicznego wymaga zakupu kosztownych technologii amerykańskich. Ich wadą jest jednak nie tylko cena, ale i to, że niezbyt dobrze sprawdzają się w tym rodzaju skał łupkowych, jaki występuje w Europie.

Amerykańskie łupki gromadzą metan w szczelinach o znaczących rozmiarach. W Polsce duża część tego gazu zmagazynowana jest w znacznie mniejszych mikroporach skał łupkowych. Pomysł naukowców z WAT daje możliwość wydobycia tych dotąd marnowanych zasobów. A to każe zweryfikować szacunki co do wielkości naszych zasobów. Pomysły grupy prof. Niezgody, chociaż jeszcze nie udało się ich wdrożyć, nie są jednak jakąś fantazją. Wszystkie zaproponowane technologie są znane i skuteczne. Podobne koncepcje rozwija się z powodzeniem w Kanadzie, chociaż polskie rozwiązanie wydaje się znacznie bardziej ekonomiczne.
Badania nad łupkami są kosztowne.

Gdyby nie komputerowe modelowanie procesów, żadne odkrycie nie byłoby możliwe, bo w Polsce mamy bardzo mało odwiertów prowadzących do złóż gazu łupkowego. Dlatego eksperymenty WAT prowadzi w warunkach laboratoryjnych. Ma na to zresztą tylko skromne środki uczelni. Wkrótce ta sytuacja może się poprawić dzięki konkursowi Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, które finansuje tego rodzaju projekty.

Naukowcy muszą znaleźć partnera, który udostępni swój odwiert w celu przetestowania metody w warunkach prawdziwego złoża gazu. Na razie niepowodzeniem zakończyły się rozmowy z PGNiG, pozostały jeszcze Orlen i KGHM. We wszystkich tych firmach znaczący udział ma Skarb Państwa. Stąd oczekiwanie wsparcia ze strony Ministerstwa Gospodarki.

W sprawie wydobycia gazu łupkowego chodzi o ogromne pieniądze. Rocznie Polska zużywa prawie 15 mld m sześc. gazu ziemnego, z czego 10 mld kupujemy od Gazpromu, płacąc 4,3 mld dolarów. Według szacunków Państwowego Instytutu Geologicznego, nasze zasoby gazu łupkowego to co najmniej 350 mld m sześc., a być może nawet 750 miliardów.

Nie uwzględniają one gazu ukrytego w mikroporach. Konkurencja ze Wschodu (sprzedająca nam gaz konwencjonalny) i Zachodu (dysponująca opatentowanymi technologiami na wydobycie gazu łupkowego) z pewnością przygląda się uważnie temu, co będzie się działo z wynalazkiem naukowców z WAT. Jeśli ta technologia okaże się skuteczna i opłacalna, to nie unikniemy prób podważenia osiągnięć zespołu, blokowania dalszych badań i wdrożenia. Interes narodowy nakazuje, by jak najmocniej się temu przeciwstawić.

Piotr Falkowski

Nasz Dziennik