logo
logo
zdjęcie

Jan Krzysztof Ardanowski

Tak dobrze, że aż źle

Piątek, 6 marca 2015 (05:36)

Sejm przyjął informację rządu o stanie polskiego rolnictwa. Stało się tak tylko z tego powodu, że koalicja ma większość. Dlatego też nie spodziewałem się poważnej i głębokiej debaty nad problemami, które są zgłaszane przez rolników. Minister przedstawił swój punkt widzenia opierający się na twierdzeniu, że robi wszystko, co jest potrzebne polskiemu rolnictwu. Jeżeli pojawiają się jakiekolwiek problemy, to winny temu jest kryzys światowy i Unia Europejska.

Minister Sawicki w sposób lekceważący traktował protestujących rolników. Mówił, że strajki są wywoływane przez związkowców, którzy chcą realizować swoje ambicje polityczne. Analiza rzeczywistych problemów na poszczególnych rynkach, spadek opłacalności, niestabilność rynków czy nadmierna populacja zwierząt – to dla niego nie są problemy. Ambicje polityczne związkowców – są i to one grają główną rolę. To jest zdanie ministra.

Staraliśmy się jako opozycja wskazywać na niedociągnięcia, niejasności czy na niestosowanie różnych form polityki krajowej, która jest dopuszczalna prawodawstwem unijnym. Bo nie jest tak, że kraje członkowskie mają absolutny zakaz pomagania rolnikom i rozwojowi wsi. Mogą to robić i to się bardzo często dzieje. W wielu państwach wsparcie krajowe jest ważniejsze od unijnego, w myśl zasady „jak umiesz liczyć, licz na siebie”.   

Wskazywaliśmy, że pomoc dla rolnictwa nie musi generować obciążenia budżetu. Jednakże uważam, że aby zabezpieczyć wystarczalność żywnościową, warto dołożyć z budżetu państwa. Tłumaczenie, że nie ma pieniędzy, nie wytrzymuje krytyki. Mamy przecież rozwiązania, które nie wymagają nakładów finansowych. Wielką pomocą dla małych gospodarstw byłoby umożliwienie sprzedaży bezpośredniej produktów z gospodarstw z możliwością pierwszego przetwórstwa w gospodarstwach.

Takie rozwiązania są we wszystkich krajach UE, a w Polsce nie wolno tego robić. Rolnik, który sprzedaje twaróg czy masło, jest w myśl polskiego prawa przestępcą. To jest absurd.

Również rolnikom zależy na zabezpieczeniu polskiej ziemi przed wykupem przez obcokrajowców. A jakie tu są potrzebne nakłady finansowe, panie ministrze? Wystarczy przyjąć odpowiednie rozwiązania prawne. No, ale do tego potrzeba woli politycznej, a jej jak dotąd nie ma.

Tłumaczenia Marka Sawickiego, że on wszystko robi dobrze, a winna jest UE albo dziura w budżecie, nie wytrzymują krytyki. Koalicja z kolei obroniła informacje rządu, czyli w Polsce jest wszystko dobrze, nie potrzeba niczego zmieniać! Polskie rolnictwo pod rządami Platformy i PSL – zdaniem ministra Sawickiego – kwitnie! 

Jan Krzysztof Ardanowski

Autor jest posłem PiS, zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

NaszDziennik.pl