Sytuacja jest trudna jednak nie tylko z powodu lipcowych i sierpniowych upałów, bo brak deszczu jest obserwowany już od maja. – Straty zbóż ozimych i jarych mam na poziomie 50 procent. Ludzie mają o połowę mniej siana niż w roku ubiegłym. Wszystko usycha. Ziemniaki też. Mam 19 arów sadu, ale jabłka się osypują, są suche – mówi nam jeden z rolników z gminy Stare Kurowo (Lubuskie). Jak dodaje, od pięciu lat nie było aż tak złej sytuacji. – Na zbożu stracę połowę, a deszcz już i tak nic nie pomoże. Będę miał około 40 ton zboża, w tamtym roku miałem 80 ton. Jeśli ktoś trzyma krowy, to w związku z mniejszą ilością siana nie będzie miał czym karmić zwierząt – dodaje gospodarz.
Tam, gdzie rolnicy mają lepszą ziemię, straty będą mniejsze niż na glebach lekkich, piaszczystych. A niestety, w Polsce gruntów najwyższych klas (I-III) jest niewiele. Dlatego w skali całego kraju trzeba się liczyć choćby ze stratami w plonowaniu zbóż na poziomie co najmniej 30 procent.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

