logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Grupa dla stabilizacji

Poniedziałek, 30 lipca 2018 (03:44)

Jeszcze w tym roku może powstać Narodowy Holding Spożywczy.

 

Nowy gracz na rynku rolnym ma wpływać stabilizująco na ceny w skupie płodów rolnych. – Tego typu holding jest w naszej sytuacji bardzo potrzebny. Będzie pełnił rolę takiego akumulatora – w razie potrzeby skupi produkty rolne – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Robert Telus (PiS). Nasz rozmówca zaznacza, że skuteczność takiego gracza na rynku w regulowaniu i kontrolowaniu cen nie będzie stuprocentowa, gdyż na rynku działają także inne podmioty, jednakże spełni ważną rolę w procesie ustabilizowania cen.

Holding będzie miał szanse zainterweniować choćby w takiej sytuacji, z jaką mamy do czynienia aktualnie w sadownictwie. Rok urodzaju owoców w połączeniu z cenowym dyktatem przetwórców sprawia dziś, że ceny w skupie wręcz nie rekompensują kosztów produkcji. Znaczna część owoców pozostanie nawet w ogóle niezebrana. A interwencje holdingu mogą wskazać, że zapłacenie wyższej ceny wcale nie rujnuje skupującego. – Oczywiście samo powołanie holdingu to tylko pierwszy krok. Myślę, że następnym będzie powrót do pomysłu tworzenia przez rolników swoich przetwórni związanych z rynkiem lokalnym. Sądzę, że z pomocą rządu, holdingu taki pomysł może zostać skutecznie zrealizowany. W ten sposób my jako państwo moglibyśmy mieć wpływ na cenę naszych produktów rolnych – dodaje wiceszef sejmowej komisji rolnictwa.

Gdy w ubiegłym tygodniu założenia „Planu dla wsi” prezentowali premier Mateusz Morawiecki i minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, szef rządu przypominał, że w latach 90. w czasach rządów koalicji SLD – PSL sprzedane zostały główne firmy działające w sektorze przetwórstwa. Zniwelowaniu konsekwencji takich prywatyzacji – mówił premier – służyć ma właśnie budowa krajowej grupy spożywczej. 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Artur Kowalski

Nasz Dziennik