logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Pomagać w rozsądny sposób

Wtorek, 22 stycznia 2019 (03:47)

Polska jako jeden z większych producentów żywności powinna wziąć na siebie większą odpowiedzialność za walkę z głodem.

 

Eksperci podkreślają, że pomagać należy w sposób rozsądny, wspierając konkretne projekty. Gdy wysyłamy miliardy do międzynarodowych funduszy, nie wiemy do końca, na co są one przeznaczane.

– Bogaty świat akceptuje to, że ludzie umierają z głodu. Dlatego chcę współpracować z ludźmi dobrej woli, którzy nie akceptują tego, że żywność się marnuje, podczas gdy ludzie umierają z głodu. Chcemy współpracować zarówno w wymiarze bilateralnym, jak też z organizacjami, które walczą z głodem i ubóstwem – powiedział minister rolnictwa Krzysztof Ardanowski podczas spotkania z przedstawicielami Korpusu Dyplomatycznego placówek zagranicznych akredytowanych w Polsce.

Głód dotyka ponad 2 mld osób na świecie. Ardanowski podkreśla, że Polska – jako jeden z liderów w produkcji żywności – ma wziąć na siebie większą odpowiedzialność w walce z głodem. – Złożymy wniosek o to, abyśmy mogli być udziałowcem Światowego Programu Żywnościowego, który dziennie żywi około 100 mln ludzi. Ludzi, którzy bez tej pomocy by umarli – podkreślał minister.

Pomoc głodującym

Przewodniczący polskiej sekcji Pomocy Kościołowi w Potrzebie ks. prof. Waldemar Cisło w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” podkreśla, że marnowanie żywności dotyka także Polskę. – Spójrzmy, ile ton żywności marnuje się po świętach. I gdy miliardy ludzi na świecie głodują, my wyrzucamy jedzenie – zauważa kapłan.

W jego ocenie, pomoc, którą może zaoferować głodującym Polska, cieszy. Jednak kluczowe będzie udzielanie jej w rozsądny sposób. – Myślę, że powinniśmy stosować ten model, który realizują Węgry, a my dopiero zaczynamy go wprowadzać. Chodzi o projekty celowe. Są obozy dla uchodźców, którzy potrzebują żywności. Dzielmy się nią z nimi. Nie ma sensu wysyłać pieniędzy do międzynarodowych funduszy, gdzie trafiają miliardy dolarów. Nikt potem nie wie, co się z nimi dzieje. Gdy wspieramy konkretny projekt, efekty widać, bo wszystko jest pod kontrolą – wyjaśnia przewodniczący polskiej sekcji PKwP.

– Polska jest w bardziej uprzywilejowanej pozycji niż inne kraje świata. Mamy ponad 2 tys. specjalnych ambasadorów na całym globie. To nasi misjonarze. Posługują także w bardzo niebezpiecznych regionach. Czasami za drobne kwoty można im bardzo pomóc – dodaje nasz rozmówca.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Rafał Stefaniuk

Nasz Dziennik