logo
logo
zdjęcie

Stanisław Michalkiewicz

Małgorzata Thatcher – wielki mąż stanu

Piątek, 12 kwietnia 2013 (02:02)

W poniedziałek, 8 kwietnia, w wieku 87 lat zmarła Małgorzata baronessa Thatcher. Od studenckiej młodości politycznie związana z konserwatystami, dochowała wierności konserwatywnym ideałom aż do śmierci – czego nie można powiedzieć o wszystkich brytyjskich i nie tylko brytyjskich konserwatystach, często frymarczących ideałami dla miłego grosza albo dla popularności.

Po wojowniczym, antykomunistycznym przemówieniu Sowieci nadali jej przydomek Żelazna Dama, z którego była bardzo dumna. Ale nie tylko w mowie była mocna. W jej przypadku – co wśród współczesnych polityków zdarza się wyjątkowo – za słowami szły czyny. Kiedy w maju 1979 roku została premierem Wielkiej Brytanii, wkrótce przekonali się o tym partyzanci IRA, którzy w brytyjskim więzieniu podjęli głodówkę w celu uzyskania statusu więźniów politycznych. Małgorzata Thatcher, szanując ich wolny wybór, nie pozwoliła przymusowo ich karmić, wskutek czego dziewięciu głodujących zmarło i na tym strajk się zakończył. Znacznie poważniejsza konfrontacja czekała ją z brytyjskimi górnikami. Ich przywódca Artur Scargil sądził, że stawiając kraj w obliczu kryzysu energetycznego, wymusi na rządzie ustępstwa utrwalające dominującą pozycję związków zawodowych w państwie. Ale trafiła kosa na kamień i po roku strajk zakończył się bez jakichkolwiek ustępstw ze strony rządu.

Złamanie potęgi związków zawodowych umożliwiło Żelaznej Damie przejście do realizacji liberalnej polityki gospodarczej, nazwanej od jej nazwiska „thatcheryzmem”. W swojej polityce inspirowała się m.in. rozmowami z Fryderykiem von Hayek, który wywarł znaczny wpływ na jej poglądy. Thatcheryzm polegał z jednej strony na redukcji roli państwa, to znaczy na redukcji roli biurokracji w gospodarce, dopuszczeniu mechanizmów rynkowych i uwolnieniu przedsiębiorczości z biurokratycznych ograniczeń, a z drugiej na wykreowaniu grubej warstwy właścicieli i współwłaścicieli małych i średnich przedsiębiorstw, co stało się możliwe dzięki szeroko zakrojonemu programowi prywatyzacji gałęzi gospodarki, uprzednio znacjonalizowanych w latach 40. W rezultacie reform przeforsowanych przez Żelazną Damę osuwanie się brytyjskiej gospodarki po równi pochyłej zostało powstrzymane, a wkrótce sytuacja zaczęła szybko się poprawiać. Jednym z ubocznych skutków tego procesu było przestawienie brytyjskiej gospodarki z modelu przemysłowego, z dominacją przemysłu ciężkiego, na model bardziej usługowy. Podobną stanowczość Małgorzata Thatcher wykazała w polityce zagranicznej. Kiedy w kwietniu 1982 roku wojsko argentyńskie zajęło Falklandy, wysłała na południowy Atlantyk korpus ekspedycyjny, który zadał Argentynie kompromitującą klęskę, przyczyniając się do upadku wojskowej junty w tym kraju.

Lady Małgorzata miała też swój udział w największym przedsięwzięciu politycznym XX wieku – likwidacji światowego systemu komunistycznego. Była wśród trójki światowych mężów stanu, którzy mogą przypisać sobie autorstwo tego sukcesu: prezydent USA Ronald Reagan, Papież Jan Paweł II i właśnie ona – Małgorzata Thatcher. Wprawdzie były prezydent naszego nieszczęśliwego kraju Lech Wałęsa twierdzi, że Jan Paweł II nie pokonał komunizmu, tylko „wykonał pracę duszpasterską” – ale to jeszcze jedna poszlaka, wskazująca, że kto słucha pana prezydenta, ten sam sobie szkodzi. Wracając do Małgorzaty Thatcher, to utraciła ona władzę przede wszystkim na tle brytyjskich sporów o kształt integracji europejskiej. W odróżnieniu od wielu swych kolegów z partii konserwatywnej Żelazna Dama należała do przeciwników „pogłębionej integracji”, a zwłaszcza unii walutowej, dopatrując się w tych pomysłach niemieckich prób uzyskania w Europie politycznej hegemonii metodami pokojowymi. Wygląda na to, że miała rację.

Stanisław Michalkiewicz

Nasz Dziennik