logo
logo

Zdjęcie: / -

Dusze czyśćcowe wołają o pomoc

Piątek, 31 października 2014 (02:00)

Za niebem tyle tu mi lat żyć trzeba,
Ile tam w życiu przeżyłem bez nieba.
Bo odłożyłem, lenistwem zatruty,
Na kres ostatni żal mojej pokuty.
Chyba, że serce tam w łasce żyjące,
Przyśle tu za mną modlitwy gorące.

Takie oto słowa włożył w usta duszy czyśćcowej wielki poeta i tercjarz franciszkański Dante Alighieri. Wyrażają one prawdę o potrzebie modlitwy za zmarłych, którzy nie mogą już nic uczynić dla siebie i oczekują pomocy od żywych.

Naukę o czyśćcu wyraża kanon 1031 i 1032 Katechizmu Kościoła Katolickiego: „Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są jeszcze całkowicie oczyszczeni, chociaż są już pewni swego wiecznego zbawienia, przechodzą po śmierci oczyszczenie, by uzyskać świętość konieczną do wejścia do radości nieba”.

O możliwości odpuszczenia grzechów poza granicami ziemskiego życia poucza sam Chrystus, kiedy ostrzega przed bluźnierstwem przeciwko Duchowi Świętemu: „Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym (Mt 12,31-32).

Miejsce napełnione ogniem

Wielu świętych i błogosławionych pozostawiło świadectwa i zapiski dotyczące dusz czyśćcowych. Łaskę oglądania czyśćca i obcowania z duszami czyśćcowymi otrzymała św. Katarzyna z Genui, św. Maria Magdalena de Pazzi, św. Franciszka Rzymianka, bł. Anna Katarzyna Emmerich, św. Faustyna Kowalska, św. Mikołaj z Tolentino, uważany za patrona dusz czyśćcowych. Zdarza się, że Bóg pozwala duszom czyśćcowym przychodzić do osób, którym udziela darów mistycznych, odsłaniając przed nimi tajemnice życia wiecznego. W czasach nam współczesnych wizji czyśćca doznał św. Ojciec Pio, nawrócona z ateizmu Stefania Fulla Horak (zm. 1993), czy zmarła przed dziesięcioma laty Maria Simma, która gorliwie modliła się za dusze czyśćcowe, a także przyjmowała za nie cierpienia, aby mogły szybciej zostać uwolnione z czyśćca.

Ojciec Pio, dzięki darom, które posiadał, wiedział, jak wygląda czyściec, w jaki sposób cierpią dusze poddane oczyszczeniu, zanim będą mogły przekroczyć progi raju. Wiedział również dokładnie, jaki rodzaj cierpienia przechodzi dana dusza czyśćcowa oraz jak długo ma ono trwać. Znając głębię cierpienia dusz czyśćcowych oraz wartość modlitwy wstawienniczej, polecał swoim duchowym dzieciom: ”Módlcie się, módlcie się, módlcie się. Musimy opróżnić czyściec. Wszystkie dusze muszą być uwolnione„.

Święta Faustyna Kowalska zapisała w swoim ”Dzienniczku„: ”Ujrzałam Anioła Stróża, który kazał mi pójść za sobą. W jednej chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a w nim całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy przyjść im z pomocą. Płomienie, które paliły je, nie dotykały mnie„.

Od tej chwili Siostra Faustyna gorliwie modliła się z dusze czyśćcowe, niekiedy przychodziły one do niej, prosząc o pomoc, a po jej otrzymaniu informowały Faustynę, że ich cierpienie dobiegło kresu i dostąpiły zbawienia.

W ósmym dniu Nowenny do Miłosierdzia Bożego modlimy się za dusze czyśćcowe słowami podyktowanymi św. Faustynie przez samego Pana Jezusa: ”Dziś sprowadź mi dusze, które są w więzieniu czyśćcowym i zanurz je w przepaści miłosierdzia mojego, niechaj strumienie Krwi Mojej ochłodzą ich upalenie. Wszystkie te dusze są bardzo przeze mnie umiłowane, odpłacają się Mojej sprawiedliwości, w twojej mocy jest im przynieść ulgę. Bierz ze skarbca Mojego Kościoła wszystkie odpusty i ofiaruj za nie… O, gdybyś znała ich mękę, ustawicznie byś ofiarowała za nie jałmużnę ducha i spłacała ich długi Mojej sprawiedliwości„.

Cierpienia za dusze

Należy pamiętać, że jeśli Bóg poprzez wybrane osoby odsłania tajemnice życia wiecznego, nie czyni tego ze względu na zaspokojenie ludzkiej ciekawości, i że wiara zabrania praktyk mających na celu nawiązywanie kontaktu ze zmarłymi, takich jak wywoływanie duchów.

Jedną z takich wybranych osób była Maria Simma. Austriacka mistyczka z alpejskiej wioski Sonntag miała od 1940 roku widzenia dusz czyśćcowych. Widzeniom tym towarzyszyły dotkliwe cierpienia, które ofiarowywała jako ekspiację w ich intencji. Część tych przeżyć opisała w książce ”Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi„.

Maria Simma opowiada, że w 1940 roku, gdy miała 25 lat, około czwartej nad ranem przebudziły ją czyjeś kroki. Zapytała, kto wszedł, ale nie uzyskała żadnej odpowiedzi. Wstała z łóżka, ale gdy próbowała złapać tę osobę, chwyciła tylko powietrze. Widziała postać człowieka, jednak nie mogła go dotknąć. Spowiednik poradził jej, aby zapytała, jeśli się to powtórzy, po co ta osoba przyszła i czego oczekuje. Następnej nocy ponownie pojawił się ten sam człowiek. Na pytanie, po co przychodzi, odpowiedział, że prosi, aby odprawiono za niego trzy Msze Święte. Od tamtej pory dusze czyśćcowe zaczęły odwiedzać Marię, prosząc o modlitwę, a także przekazując prośby do żyjących krewnych o naprawienie krzywd, zwrot nieuczciwie zdobytego mienia, zakończenie kłótni i przebaczenie. Maria Simma powiedziała: ”Czyściec jest w wielu miejscach„. ”Dusze nie przychodzą z czyśćca, lecz z czyśćcem„. Widziała, że czyściec dla każdego wygląda inaczej.

”Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi„ to ciekawa lektura, która wyjaśnia wiele spraw dotyczących czyśćca i cierpień dusz czyśćcowych. Dowiadujemy się z tej książki, że sprawy niezałatwione za życia ”ciągną się„ za duszami po śmierci i są przyczyną dodatkowego cierpienia, szczególnie gdy dusza czyśćcowa widzi skutki swego grzechu w życiu drogich jej osób.

W uroczystość Wszystkich Świętych 1953 roku Maria Simma zaczęła pomagać duszom czyśćcowym, przyjmując na siebie zastępcze cierpienia pokutne. Od roku 1954 dusze czyśćcowe zaczęły przekazywać różne prośby skierowane do bliskich. Przychodziły, mówiąc, kim są, jak się nazywają, kiedy i gdzie zmarły.

Dusze czyśćcowe prosiły ją bardzo często o zamówienie Mszy św. w ich intencji. Jednak, jak pisała w swojej książce, Msza św. pomaga duszom pokutującym tylko w tym stopniu, w jakim dana osoba ceniła ją za życia. W innym miejscu pisała o potrzebie przebaczenia osobie zmarłej doznanych krzywd. Podała przykład pewnego wieśniaka, który nie mógł dokończyć budowy stajni z powodu ściany, która wielokrotnie się zawalała. Maria Simma zapytała go, czy nie miał zatargu z jakąś osobą, która zmarła. Okazało się, że był ktoś taki. Właściciel stajni oburzył się i zaprotestował: ”Co, mam mu przebaczyć tyle ciężkich krzywd, które mi wyrządził? Nie, o nie, niech pokutuje za swoje grzechy„. Na to Maria wyjaśniła mu, co znaczą słowa modlitwy ”Ojcze nasz„: ”i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom„. Wówczas mężczyzna powiedział: ”No dobrze, w Imię Boże przebaczam mu, aby i mnie Pan Bóg darował grzechy„. Od tego czasu mur już się nie zawalał.

Relacjonując inne wydarzenie: zejście straszliwej lawiny, w wyniku której nikt nie ucierpiał, Maria Simma napisała, że dowiedziała się od innych dusz czyśćcowych, że wioska została uratowana dzięki cierpieniom i modlitwom ofiarowanym przez pewną kobietę, która niebawem po katastrofie umarła. Simma pisała: ”Gdyby była zdrowa, nie mogłaby tego zrobić. Przez cierpliwe znoszenie cierpień można więcej dusz uratować niż przez samą modlitwę. Nie zawsze dopatrujmy się w cierpieniu kary, bo może być ona pokutą i to nie tylko za siebie, ale przede wszystkim za innych. Pan Jezus był najniewinniejszy, a przecież cierpiał bardzo, przyjąwszy to dobrowolnie jako pokutę za nasze grzechy. Powinniśmy także i my ofiarować nasze cierpienia dla ratowania grzeszników„.

Warto wiedzieć, że w Sonntag wybudowano kaplicę w miejscu wskazanym przez duszę czyśćcową. Kiedy kaplica była gotowa, Matka Boża przez duszę czyśćcową wyraziła życzenie, żeby umieszczono w niej obraz przedstawiający ją jako Matkę Miłosierdzia Dusz Czyśćcowych. Obraz ten, znajdujący się tam od roku 1959, został namalowany przez Adolfa Hyłę po wizycie u Marii Simmy polskiego jezuity, o. Stanisława Skudrzyka. Kaplica ta stała się celem pielgrzymek i szczególnym miejscem modlitwy za dusze czyśćcowe.

Znaki nadziei

Działanie dusz czyśćcowych w naszym życiu potwierdzają pewne znaki, nie zawsze przez nas dostrzegane i rozpoznawane. Są to sytuacje, zwykle nazywane ”zbiegiem okoliczności„, ponieważ występuje w nich jakiś szczególny związek pomiędzy zmarłym a konkretnym wydarzeniem.

Pewna kobieta, zamawiając Msze św. wieczyste u Ojców Werbistów, przypomniała sobie, że jeszcze nigdy nie zamawiała Mszy za swojego brata, który zginął w wypadku motocyklowym. Potem uświadomiła sobie, że było to dokładnie w dniu 50. rocznicy jego śmierci.

Do Marii Simmy można było kierować listy, pytając o dusze zmarłych krewnych. Należało napisać imię i nazwisko zmarłego, rok urodzenia oraz rok i miejsce zgonu, załączając zaadresowaną kopertę ze znaczkiem. Pewna osoba wysłała taki list, pytając o swoich dziadków i zmarłego męża. Wkrótce otrzymała odpowiedź. Przy imionach dziadków widniało: ”Ist erlöst„ (jest odkupiony). Przy nazwisku męża, który pojednał się z Bogiem tuż przed śmiercią, było napisane: ”5hl Messen lesen„ (odprawić 5 Mszy św.). Postanowiła natychmiast zamówić Msze Święte w swojej parafii. Był to szczególny czas. Nawet ksiądz przyjmujący ofiarę na Mszę św. głośno wyraził zdziwienie: ”Jak to się pięknie składa! Akurat będzie w parafii nawiedzenie krzyża papieskiego. Ostatnia Msza przypadnie o północy, będzie specjalna Pasterka„. (Było to w październiku roku 1999, w ramach przygotowań do jubileuszu roku 2000).

Osoba ta zastanawiała się, dlaczego Mszy św. miało być akurat pięć. Podczas następnej spowiedzi, w dniu, w którym odprawiona została pierwsza Eucharystia, spowiednik polecił jej zmówić modlitwę do Pięciu Ran Pana Jezusa. Odczytała to jako odpowiedź na swoje pytanie. Ponadto po kilku dniach okazało się, że w dniu ostatniej Mszy św., w Godzinie Miłosierdzia, po bardzo długim oczekiwaniu do banku wpłynęły pieniądze należne z tytułu renty po zmarłym. Kobieta pozostawała do tej pory bez środków do życia z dwojgiem małych dzieci – a formalności przeciągały się miesiącami. Może to ”zbieg okoliczności„ – jednak w świetle wiary był to czytelny znak od duszy zmarłego męża, który został uwolniony z czyśćca.

Bywa jednak, że nie przemawiają do nas tego rodzaju znaki. Jesteśmy skłonni uznać je za dzieło przypadku. Bywają osoby, do których nie przemawia nauka Kościoła potwierdzająca istnienie czyśćca, ani relacje pozostawione świętym i błogosławionym. Może przemówiłby do nich pewien rzymski kościół, w którym każdy element wystroju, każdy obraz, rzeźba czy witraż – wszystko nawiązuje do niewidzialnej dla nas rzeczywistości czyśćca.

Wyjątkowe muzeum

Jest w Wiecznym Mieście, nieopodal Watykanu i Zamku Anioła, niewielki kościół pod wezwaniem Wstawiennictwa Najświętszego Serca Jezusa (Sacro Cuore del Suffraggio), jakby wciśnięty pomiędzy kamienice – niemalże niewidoczny. Nad wejściem do kościoła umieszczono płaskorzeźbę przedstawiającą dusze czyśćcowe. Poniżej widnieje napis: ”Cordi Jesu SS pro animabus igne purgatorio expiandis„ (Najświętszemu Sercu Jezusowemu za dusze, które muszą pokutować w ogniu czyśćcowym).

W zakrystii znajduje się Muzeum Dusz Czyśćcowych, w którym przechowywane są niezwykłe eksponaty. Są to przedmioty codziennego użytku, na których zachowane są widoczne ślady pozostawione przez dusze cierpiące w czyśćcu.

Historia tego miejsca sięga XIX wieku. Przybył wówczas do Rzymu francuski zakonnik o. Victor Jouet. Będąc gorącym orędownikiem nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa i modlitwy w intencji zmarłych, postanowił wybudować świątynię. W 1893 roku w miejscu dzisiejszego kościoła wzniesiono kaplicę Arcybractwa Serca Jezusowego dla Pomocy Duszom Czyśćcowym, którego o. Victor był założycielem. W 1897 roku w kaplicy wybuchł pożar. W płomieniach, po lewej stronie ołtarza, wyraźnie widoczna była twarz cierpiącej osoby. Ojciec Jouet postanowił zachować tę ścianę wraz ze znajdującym się na niej wizerunkiem, a w miejscu spalonej kaplicy wybudować nowy kościół. Ślady twarzy widoczne na ścianie są obecnie ukryte za tryptykiem Matki Bożej z aniołami. Nad głównym ołtarzem umieszczono obraz przedstawiający Najświętsze Serce Jezusowe, Najświętszą Maryję Pannę, św. Józefa, świętych i aniołów. Jeden z nich towarzyszy kapłanowi odprawiającemu Mszę Świętą. Na samym dole widać pokutujące w czyśćcu dusze. Benedykt XV, widząc obraz, miał powiedzieć o nim, że jest to ”wizualne kompendium katolickiej doktryny czyśćca„.

Ojciec Jouet zbierał świadectwa, dokumenty i przedmioty, które miały przekonać wiernych do podjęcia modlitwy i wyrzeczeń w intencji cierpiących dusz. Należy podkreślić, że nie robił tego z ciekawości ani dla sensacji. Chciał zwrócić uwagę na potrzebę modlitwy za zmarłych, przekonywał o istnieniu czyśćca i nawoływał do nawrócenia.

W gablocie Muzeum Dusz Czyśćcowych nie ma wielu eksponatów: zaledwie dziesięć. Przedmioty te pochodzą z Austrii, Włoch, Belgii, Francji i Niemiec. Najstarszy datowany jest na 1696 rok, a najmłodszy na 1919 rok. Są to odciski dłoni i palców wypalone w książkach i na fragmentach tkanin pozostawione przez dusze, które prosiły o modlitwę. Każdy z tych przedmiotów jest udokumentowany historią ukazania się duszy czyśćcowej osobie żyjącej. Jednym z eksponatów jest koszula Józefa Leleux. On sam w takich oto słowach opowiada swoją historię: ”Był rok 1789. Usłyszałam wielki hałas i przestraszyłem się. Powtarzało się to przez jedenaście nocy. Nie mogłem jeść ani pić, podupadłem na zdrowiu. Czułem, że rozstaję się z tym światem. W końcu, nocą 21 czerwca, ukazała mi się kobieta, cała w płomieniach. Powiedziała mi: ’Synu, rzuć te kabarety i tańce, inaczej nigdy nie wejdziesz do królestwa niebieskiego. Twój ojciec winien złożyć Najwyższemu cztery ofiary’. Odrzekłem: ’Wybacz, mamo’. A ona powiedziała: ’To Boga powinieneś przeprosić. Zmień swoje życie i módl się wiele za Kościół’. Potem dodała: ’Podaj mi rękę’. A potem przyłożyła mi rękę do ramienia, a tkanina przypaliła się, zachowując odcisk kobiecej ręki„.

Pod wpływem tego wydarzenia Józef już następnego dnia przystąpił do spowiedzi. Dusza matki, która zmarła, gdy Józef był pięcioletnim dzieckiem, sprawiła, że nie tylko porzucił niegodziwe rozrywki i szczerze się nawrócił, lecz także założył stowarzyszenie katolickie dla świeckich.

Zbliża się uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny. Zaczyna się listopad – miesiąc szczególnie poświęcony modlitwie za zmarłych. Także i dziś dusze czyśćcowe potrzebują naszej modlitwy. Nic się pod tym względem nie zmieniło!

Wanda Kapica

Nasz Dziennik