logo
logo

Zdjęcie: arch./ Inne

Intronizacja Najświętszego Serca Jezusa

Piątek, 28 listopada 2014 (02:00)

Aktualizacja: Piątek, 28 listopada 2014 (06:09)

Przypominając wybitnych przedstawicieli kultu Najświętszego Serca Jezusa w Polsce, nie sposób nie wspomnieć Sługi Bożej Rozalii Celakówny, krakowskiej pielęgniarki, żyjącej w latach 1901-1944. Świadectwem jej gorliwej pobożności pozostają zapiski duchowe, do których się tutaj odwołamy.

Czytając pisma duchowe Rozalii oraz wypowiedzi świadków jej życia, z łatwością dostrzegamy, że wątkiem przewodnim jej duchowości i jej przesłania są oddanie się i wynagrodzenie Bogu przez oddawanie czci Najświętszemu Sercu Jezusa, której szczególnym wyrazem stała się intronizacja. Jeśli uznajemy, jak na ogół się czyni, ideę intronizacji Najświętszego Serca Jezusa za zasadniczy element przesłania Rozalii, to jest on zrozumiały w łączności ze wspomnianymi dwoma praktykami.

Oddanie się Bogu

Idea poświęcenia się Bogu stała się bliska Rozalii bardzo wcześnie. Łączy się ona przede wszystkim z pełnieniem woli Bożej w codziennym życiu, jak również z pogłębianiem jej ofiarności tak w dziedzinie jej religijności, jak i w pracy zawodowej. To poświęcenie się, czy też oddanie się, jak częściej mówi ona sama, jest stałym przedmiotem jej „rozmów” z Chrystusem. Zapisała w jednej z nich: „Oddaj mi się, dziecko, bym czynił z tobą, co chcę; bądź ze mną ofiarą za grzechy. Panie! Czyń ze mną, co tylko chcesz. Uczyń mnie powolnym narzędziem w Twych Boskich Rękach do spełniania zawsze i wszędzie Twojej Najświętszej Woli”.

Poświęcenie się jest dla niej konsekwentnym i coraz dalej idącym odpowiadaniem miłością osobistą na miłość Bożą. Zauważamy, że pragnienie „czynienia wszystkiego z miłości” do Boga było jednym z podstawowych doświadczeń jej życia duchowego. Ten wątek jej życia duchowego ma swoje oparcie i niewątpliwą genezę w nauczaniu na temat kultu Najświętszego Serca, który w tamtym czasie był wytrwale i z przekonaniem propagowany w Kościele zarówno w Polsce, jak i w świecie. Możemy więc powiedzieć, że jej duchowość jest zdecydowaną odpowiedzią na aktualne wezwanie, które rozbrzmiewa w Kościele.

Z biegiem czasu, gdy coraz bardziej utrwalało się w Rozalii poświęcenie się Bogu, pojawił się w jej życiu, w sposób coraz bardziej wpływowy drugi aspekt kultu Najświętszego Serca, a mianowicie nieustanne dążenie do wynagradzania Bogu, w oparciu o przeżytą miłość, za grzechy swoje i innych, czyli ekspiacja. To przejście nie dokonało się automatycznie, nie polegało tylko na jakiejś deklaracji zewnętrznej, ale jego kluczowym momentem stało się doświadczenie pokory, do której prowadzi odkrycie rzeczywistej wielkości miłości Bożej do niej samej. Rodzi się więc jako wymóg wewnętrzny, na gruncie konsekwentnego poświęcenia się Bogu. Pokora jest więc jakby przejściem, które prowadzi na kolejny poziom miłości do Boga, na poziom miłości wynagradzającej. Zapisała: „Pragnę coraz więcej, bez granic, do tego stopnia, by umrzeć – kochać Pana Jezusa. To pragnienie staje się czymś okropnym dla mnie. Czasem mi się zdaje, że chyba muszę umrzeć pod naciskiem tego pragnienia. Równocześnie z pragnieniem Miłości Bożej potęguje się pragnienie wzgardy, poniżenia i każdego rodzaju cierpienia”.

Rozalia, idąc po linii powszechnej tradycji duchowej, odkrywa wielkość człowieka w jego małości – małości przed Bogiem. Uznaje się więc za grzesznicę, „jakiej nie było ani nie będzie na kuli ziemskiej”. Przedstawia siebie jako „duszę najnędzniejszą i najgrzeszniejszą w świecie”; zaznacza, że należy do „najbardziej szarych i najmniejszych dusz” oraz że „sama w sobie jest najnędzniejszą ze wszystkich stworzeń”, „najnędzniejszą i najmniejszą na całej kuli ziemskiej od jej istnienia i do jej skończenia”. Z tego rodzi się jej pragnienie: „stać się tak małą, jak do tej chwili nikt mały nie był ani nie będzie do skończenia wieków”. Wyznaje więc: „Jestem niczym i to w każdej okoliczności, i na każdym miejscu; uznaję z całym przekonaniem, że jestem nieskończoną nicością”. Z tego pragnienia zrodziło się kolejne, które daje sobie samej: „Raduj się z tego, że jesteś nicością niezmiernie małą, a że Bóg jest wszystkim”. Potwierdza je w wyraźnym pragnieniu: „Pragnę żyć przed Panem w całej prawdzie, oceniając siebie tak, jak winnam być oceniona, to znaczy jako ostatnia nicość, by w ten sposób oddać Panu wszystko, całą należną Mu chwałę i uwielbienie, niczego nigdy sobie nie przypisując ani też przywłaszczając”.

Intronizacja Najświętszego Serca Jezusa

Z tych doświadczeń i przeżyć związanych z poświęceniem się i wynagrodzeniem Bogu zrodziła się u Rozalii idea intronizacji Najświętszego Serca Jezusa najpierw w duszy każdego wierzącego, a potem w Polsce i w świecie. Jest ona w swoim podstawowym założeniu pojęta jako droga do uobecniania królestwa Chrystusowego w świecie. Inspiracją bezpośrednią dla zaproponowania tej idei była wrażliwość Rozalii na grzech oraz chęć coraz pełniejszego zadośćuczynienia za obrazę Boga. W tym znaczeniu ofiara stanowi jakby dopełnienie i najwyższy wyraz wynagradzania Bogu za grzechy ludzi. Szczególną cechą jej wrażliwości na grzech jest świadomość jego znaczenia społecznego. Dlatego wynagradzała nie tylko za własne grzechy, lecz także za grzechy innych, szczególnie za grzechy Narodu Polskiego, a potem za grzechy całej ludzkości. Często mówiła o „grzechach Narodu Polskiego” bądź też o „grzesznym świecie”. Bardzo łatwo zauważamy, jak zdawała sobie sprawę, że każdy grzech niszczy tkankę społeczną, która dla niej miała przede wszystkim odniesienie narodowe – polskie. Z biegiem czasu ta idea została rozciągnięta na inne narody, a w końcu na całą ludzkość. Z tego powodu intronizację indywidualną dopełniła ideą intronizacji „społecznej” czy też „eklezjalnej”.

Wezwanie do intronizacji, które przeżywa i proponuje Rozalia, posiada dwa wymiary. Z jednej strony proponowana intronizacja ma wymiar indywidualny, to znaczy dokonuje go ona sama osobiście, jak również zachęca do tego, by każdy chrześcijanin takiego aktu dokonywał i go odnawiał, a przede wszystkim żył, kształtując swoje życie na wzór Serca Jezusa. Osobistego aktu intronizacji dokonała 2 maja 1941 roku. Wpisuje się on w jej duchowość jako jej swoiste wypełnienie, będąc owocem jej dojrzałości duchowej, a zarazem staje się decydującym czynnikiem kształtującym ostatnie lata jej życia. W tym indywidualnym sensie do wszystkich kieruje wezwanie: „Intronizacja to nie tylko formułka zewnętrzna, ale ona ma się odbyć w każdej duszy”.

Kwestią bardziej specyficzną w przesłaniu Rozalii dotyczącym intronizacji Najświętszego Serca jest rozciągnięcie jej na wymiar społeczny, mający podwójne odniesienie: z jednej strony chodzi o objęcie nim wspólnoty chrześcijańskiej, a z drugiej o dokonanie go wspólnotowo, czyli przez wspólnotę chrześcijańską. Proponuje więc, aby takiego aktu dokonał cały Kościół w Polsce – później mówi także o innych narodach i państwach – obejmując nim cały Naród. Równocześnie podkreśla, że chodzi o to, by dokonano go w sposób wspólnotowy, pod przewodnictwem biskupów i z udziałem przedstawicieli władz. Chodzi więc w tym akcie o wspólnotowe, czyli eklezjalno-narodowe zwrócenie się do Chrystusa i Jego Miłości oraz poddanie Jego prawu, mając na względzie skuteczne rozszerzanie Jego Królestwa i objawianie się Jego królowania.

Nacisk kładziony na wspólnotowy wymiar aktu intronizacji znajduje swoje zasadnicze uzasadnienie w tym, że wiara chrześcijańska i życie z niej wypływające mają wymiar eklezjalno-społeczny. Jest to ciągle niedoceniany aspekt wiary chrześcijańskiej, który – ponadto – niejednokrotnie jest dość trudny do praktycznego wprowadzania w życie. Na przeszkodzie stoją tutaj rozpowszechnione tendencje indywidualistyczne w traktowaniu wiary, a także mały nacisk kładziony na jej konsekwencje wspólnotowe i społeczne. Dzisiaj kwestia ta napotyka na trudności wynikające najpierw ze źle rozumianego rozdziału między kwestiami religijnymi i społecznymi, a także politycznymi, a także z tak zwanego pluralizmu społecznego, który błędnie interpretuje się jako niepoddający się interpretacjom religijnym. Nie bez znaczenia jest dzisiaj pomniejszane zagadnienie tożsamości narodowej oraz znaczenie narodu jako podmiotu politycznego i społecznego, a także religijnego. Często łączy się tę kwestię z przerostami o charakterze nacjonalistycznym, gdy tymczasem są to całkowicie różne kwestie.

We wspólnotowym, eklezjalnym i narodowym akcie intronizacji Najświętszego Serca chodzi więc przede wszystkim o kształtowanie w Jego perspektywie życia wspólnotowego i narodowego, pogłębiając wspólnotowy wymiar wiary w konkretnym życiu chrześcijańskim. Nie chodzi o klerykalizację życia społecznego, ale – moglibyśmy powiedzieć za św. Augustynem i św. Tomaszem z Akwinu – o wprowadzanie w życie społeczne „porządku miłości” – także miłość ma swoją „logikę” wykraczającą poza łatwy i destrukcyjny sentymentalizm, który jest sposobem kształtowania „cywilizacji miłości”, na którą tak wielki nacisk kładą ostatni Papieże. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zasada miłości, zasada ściśle chrześcijańska, była wprowadzana w życie także przez tych, którzy dystansują się od tradycji chrześcijańskiej. Jak pokazuje doświadczenie historyczne, kiedykolwiek podejmowano takie próby, zawsze oznaczały one odnowę ładu społecznego oraz utrwalanie ładu moralnego. W tym znaczeniu nabierają właściwego znaczenia przestrogi formułowane przez Rozalię mówiące o ocaleniu Polski i Narodu Polskiego za pośrednictwem intronizacji. Chodzi o oparcie bytu narodowego na zasadzie religijno-moralnej, która okazuje się jedyną zasadą trwałości społecznej, stając się proklamacją królowania Chrystusa w świecie.

ks. prof. Janusz Królikowski

Nasz Dziennik