logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

1 Maja – spadek po Hitlerze i Stalinie

Piątek, 1 maja 2015 (08:52)

Geneza 1 Maja jako święta robotniczego sięga drugiej połowy XIX w., a ściślej 1889 r.

Wówczas to, po śmierci Karola Marksa (1883), twórcy I Międzynarodówki Socjalistycznej, a jeszcze za życia Fryderyka Engelsa, na kongresie założycielskim II Międzynarodówki w Paryżu postanowiono na wniosek Raymonda Lavigne’a uczcić rocznicę zamieszek na placu Haymarket w Chicago. W roku następnym kolejny kongres II Międzynarodówki ogłosił 1 Maja corocznym międzynarodowym świętem.

Warto przypomnieć, że chicagowskie zamieszki z 1886 r., które dały asumpt do ustanowienia święta,  zostały zorganizowane przez socjalistę Alberta Parsonsa (byłego żołnierza Konfederacji w czasie wojny secesyjnej) oraz anarchistów Augusta Spiesa i Samuela Fieldena (pastora metodystów). Bilans ofiar śmiertelnych wyglądał następująco: 7 zabitych policjantów i 4 zabitych demonstrantów. O tych pierwszych, w kierunku których demonstranci rzucili bombę, w rezolucjach Międzynarodówki i późniejszych podręcznikach szkolnych raczej nie pisano.

Od 1890 r. w wielu krajach Europy i świata, m.in. w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Belgii i Francji, zaczęto organizować pierwszomajowe demonstracje i strajki, które często prowadziły do zamieszek i starć tak z policją, jak i z antysocjalistycznie nastawionymi kontrmanifestantami. Paradoksalnie, mimo że data 1 Maja łączy się z wydarzeniami, które miały miejsce w Chicago, w samych Stanach Zjednoczonych 1 Maja obchodzony był i jest jedynie przez najradykalniejszą, marginalną lewicę, podczas gdy oficjalny Dzień Pracy świętowany jest zawsze w pierwszy poniedziałek września.  

W Polsce obchody 1 Maja zapoczątkowane zostały w 1891 r. Przygotowały je organizacje marksistowskie:  II Proletariat oraz Związek Robotników Polskich. Doszło wówczas w Łodzi i Żyrardowie do starć z rosyjskim wojskiem, a następnie do szeregu represji ze strony carskich władz. Demonstracje i starcia nasiliły się szczególnie w czasie rewolucji 1905-1907 oraz w latach I wojny światowej, głównie w zaborze rosyjskim. Należy podkreślić, że miały one charakter zdecydowanie lewicowy i szerokie rzesze Polaków, w tym chrześcijański ruch robotniczy, nie udzielały tym inicjatywom poparcia. Co więcej, dochodziło do starć między marksistowskimi demonstracjami, zwołanymi przez Socjaldemokrację Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL), organizację żydowskich robotników – Bund oraz anarchistów, a członkami i zwolennikami Narodowego Związku Robotniczego i Stowarzyszenia Robotników Chrześcijańskich.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości 1 Maja pozostał świętem radykalnej lewicy, m.in. Komunistycznej Partii Polski i jej przybudówek związkowych, a także, niekiedy, części Polskiej Partii Socjalistycznej. Nigdy przed wojną nie był świętem państwowym.

Dopiero dwie okupacje – niemiecka i sowiecka – zmieniły ten stan rzeczy. Nakaz obchodzenia 1 Maja na ziemiach polskich wydali Niemcy i Sowieci.  W Generalnej Guberni już w 1940 r. Hans Frank wprowadził święto 1 Maja jako święto robotnicze – dzień wolny od pracy (czerwone tło flagi ze swastyką zobowiązywało!). Pod okupacją sowiecką identyczną decyzję podjęły „władze” Białoruskiej i Ukraińskiej Socjalistycznych Republik Radzieckich, w skład których wchodziły wówczas, na przykład, odpowiednio, Łomża i Białystok z jednej, a Lwów, Stanisławów i część Przemyśla z drugiej strony.  Za nieprzestrzeganie nakazu świętowania 1 Maja zsyłano Polaków do obozów koncentracyjnych i do łagrów.

Po 22 lipca 1944 r., czyli tzw. wyzwoleniu, a w rzeczywistości nowym zniewoleniu Polski przez ludzi Stalina, nakaz przymusowego świętowania 1 Maja został utrzymany, niezależnie od tego, czy wprowadził go w danej części Polski Stalin czy Hitler. Wkrótce potem komuniści znieśli święto państwowe 3 Maja. W 1946 r. w obronie tego święta przelali krew studenci krakowscy, protestujący przed siedzibą PPR.

Po 1989 r. 1 Maja pozostał oficjalnym świętem, na mocy, obowiązującej nadal, ustawy Sejmu PRL z 26 kwietnia 1950 r. Co ciekawe, w orędziu wygłoszonym 2 maja 2008 r. przez ówczesnego premiera Donalda Tuska usłyszeliśmy, że „W wolnej Polsce, w Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, święta pierwszego i trzeciego maja nie mogą być obchodzone przeciw komukolwiek. Są wspólne, należą do wszystkich Polaków”.

Prof. zw. dr hab. Ryszard Bender

NaszDziennik.pl