Objawienia fatimskie kryją wiele tajemnic. Są jak górskie jezioro, które urzeka pięknem i gładką taflą odbija niebo. Ale jezioro to więcej niż jego powierzchnia. Pod lustrem wody kryje się nieznana głębina, a w niej wiele prawd. Niektóre widzimy, a nie rozumiemy, inne zostaną nam kiedyś ujawnione, część zawsze pozostanie nieznana. Taka jest Boża Pedagogia Fatimska.
Prawdy nie dla ludzkiego języka
Prawdy fatimskie są innej jakości niż „powierzchniowe”, ziemskie, choć i te zostały przekazane za pośrednictwem zmysłów. Wizjonerzy z Fatimy widzieli, słyszeli i czuli, ale odbiorcą tych doznań nie był sam mózg, który w swej ograniczoności „obcina” obszar doświadczeń nadprzyrodzonych – do ich nazwania brakuje mu odpowiednich receptorów.
Najważniejsze było tu serce. Ono stanowi klucz do zrozumienia Fatimy. Maryja „rozważała” i „zachowywała” sprawy Boże w swoim sercu, to znaczy, że umieściła je w swoim najgłębszym wewnętrznym życiu, tak że stanowiły fundament Jej myślenia, Jej słów i czynów. Tak samo dzieci przyjęły „sercem” orędzie fatimskie. I jak Maryja „nie rozumiała”, ale „rozważała w sercu”, tak i pastuszkowie mieli problem z intelektualnym nazwaniem orędzia i opowiadaniem o nim. Jednak w sercach wszystko było dla nich oczywiste.
Podejście rozumowe do Fatimy możemy porównać z termometrem, który miałby nie tylko mierzyć temperaturę, ale i określać wysokość ciśnienia i wilgotność powietrza. Tych czynników dla termometru po prostu „nie ma”. Podobnie i tu: są takie obszary naszych doświadczeń, których mózg nie jest w stanie przyjąć i nadać im nazwy.
Gdy Bóg wykorzystuje nasze zmysły, ich sygnał dociera do najgłębszej głębi ludzkiego jestestwa – do naszego serca. Ono jest adresatem objawienia.
Jakie stąd wnioski? Kiedy wizjonerka zaczęła spisywać wspomnienia, stanęła przed trudnym zadaniem: miała „zaprosić” owe prawdy wyryte w głębi serca i nienazywalne dla rozumu w drogę powrotną – od serca zjednoczonego z Bogiem do świata czasu, przestrzeni, słów, barw i kształtów. Jak – powróćmy do naszego porównania – zaznaczyć za pomocą termometru porę dnia, kolor chmur, zapach łąki, szum wiatru? Tego nie da się zrobić! Sprawozdanie z przebiegu objawień będzie jednowymiarowe, a więc „nieprawdziwe”!
A przecież ma „zedrzeć zasłonę swej tajemnicy”. Na szczęście w spisywaniu relacji z objawień w Fatimie mamy jeszcze jeden element: obecność Ducha Świętego. Wizjonerka pisze, że wprawdzie „jest tylko nędznym i nieudolnym narzędziem”, ale „Bóg w niej działa”. Dodajmy, że do zrozumienia tego działania potrzebna jest asystencja Ducha także w nas. Musimy wejść w orędzie sercem i znaleźć się w kręgu światła.
Prawda tylko dla ludzi ze światła
Droga wskazana w Fatimie jest drogą tajemnicy. Dzieci były świadome, że objawienia zostały związane z „relacją do Boga” i że świat z jego „ziemskimi relacjami” nie ma z tym nic wspólnego. Ponieważ tajemnice zostały objawione przez zanurzenie w świetle, można je było pojąć, tylko będąc w świetle Bożym. Ludzie, którzy dopytywali się o treść objawień, nie dostąpili łaski zanurzenia w Bożym Jestestwie. To nie była wizja przeznaczona dla nikogo, kto nie przeżył zjednoczenia, jakie stało się ich udziałem. Łucja pisze: „Jeżeli chodzi o promienie, które spływały do nas z rąk Najświętszej Maryi Panny, i wszystko, co się z tym łączyło, czuliśmy wewnętrznie coś, co nam nakazywało milczenie”.
Tajemnica Niepokalanego Serca
Przykładem tajemnicy przeznaczonej dla „serca zanurzonego w świetle Bożym” jest objawienie Niepokalanego Serca Maryi. Siostra Łucja pisze: „Wydaje mi się, że światło miało utwierdzić w nas poznanie i miłość szczególną do Niepokalanego Serca Maryi”.
Temat ten jest główną tajemnicą. Dość wsłuchać się w słowa bł. Hiacynty: „A cóż by to było, gdyby [ludzie] dowiedzieli się, że [Maryja] pokazała nam Boga w swoim Niepokalanym Sercu, w tym wielkim świetle? […] Lepiej, żeby nikt o tym nie wiedział”. W Sercu Maryi można oglądać Boga! Dlatego tajemnica Serca Maryi została nam w Fatimie zadana: mamy ją poznać przez życie nabożeństwem do Niepokalanego Serca Matki Jezusa.
Czekają na swój czas
Może ta tajemnica czeka na swoją „godzinę zrozumienia”? Podobnie jak wiele innych czeka na swą „godzinę ujawnienia” (co nie jest tożsame ze zrozumieniem). W dzienniku Siostry Łucji – ujawnił ks. Luciano Guerra, wieloletni rektor Fatimy – pisanym od czerwca 1921 roku do śmierci, znajdują się „setki, może tysiące zapisanych przez nią stron”, a w nich mowa o „doświadczeniu związanym z Maryją z Fatimy i z Jej Niepokalanym Sercem”. Czekamy na jego publikację. Może wiele lat, jak na publikację fatimskiego sekretu…
Zachowała tylko dla siebie
Część „wiedzy serca” Siostry Łucji nigdy nie będzie ujawniona, bo nie została spisana. Jak tajemnica dotycząca Trójcy Przenajświętszej przekazana podczas objawienia w Tuy w 1929 r. „Zrozumiałam, że została mi przekazana tajemnica Trójcy Przenajświętszej. Otrzymałam natchnienie na temat tej tajemnicy, którego mi jednak nie wolno wyjawić”. Siostra Łucja tę łaskę, jak i wiele rzeczy chciała zabrać ze sobą w wieczność: „Pragnę zachować na wieczność niektóre tajemnice i wspomnienia”.
Jednak Bóg pozwala zajrzeć za zasłonę tej tajemnicy! Natchnienie, o którym pisze wizjonerka, pojawiło się przez obrazy. Możemy domniemywać, że tajemnica Trójcy wiąże się z Łaską i Miłosierdziem, z Sercem Maryi, z Eucharystią i z Krzyżem. Nie potrafimy jednak przeniknąć tych obrazów tak głęboko, by odczytać je jako jeden i poznać najgłębszą Prawdę o Bogu. Choć inne słowa Łucji coś nam wyjaśniają. Maryja przyszła do Fatimy, by przybliżyć nas do tajemnicy Trójcy Świętej. „Sprawiłeś, Panie, że zeszła do nas, by wprowadzić nas do oceanu Twojej miłości, Twojej mocy, Twojego ogromnego Jestestwa, gdzie ten płonący ogień sprawi, iż będziemy żyć wiecznie. To tajemnica miłości Trzech Osób do mnie! Przemieniona tą miłością pieśnią Twojej wiecznej chwały będę Cię wielbić, dziękować Ci, kochać Cię” – pisała Siostra Łucja.
Nieprzypadkowo mamy tu „rytm trójkowy”. Bóg to „miłość – moc – Jestestwo”, a Łucja w Niebie będzie „wielbić – dziękować – kochać”.
Wniosek? Jeśli poznając Fatimę, nie zamarzyło nam się być świętym, tajemnica Boga pozostała dla nas zakryta…

