Prawdziwych mężczyzn nam potrzeba, a nie nicponi, nie mętów społecznych. Dajcie ojczyźnie Polaków, nie pachołków, to jest dajcie ludzi silnych, odważnych, zdolnych do wielkich wysiłków, zaprawionych do walki, przygotowanych do brania udziału w naradach„. Te aktualnie brzmiące słowa wypowiedział w XVII wieku o. Stanisław od Jezusa i Maryi Papczyński. Historia jego dokonań na polu edukacji patriotycznej i udziału w ważnych wydarzeniach epoki stanowi pasjonującą kartę dziejów Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
Przyszły założyciel marianów urodził się 18 maja 1631 roku w Podegrodziu na Sądecczyźnie. Był synem sołtysa trudniącego się kowalstwem i zarządzającego dobrami rozległej i historycznej parafii. Żył w dobie wojen Rzeczypospolitej z Kozakami i Rosjanami, potopu szwedzkiego i wielkich zmagań chrześcijańskiej Europy z agresją muzułmańskiego Imperium Osmańskiego.
W młodości uczył się w kolegiach jezuickich w Jarosławiu, Lwowie i Rawie Mazowieckiej. W 1654 roku wstąpił (w leżącym na pograniczu węgierskim klasztorze w Podolińcu) do zakonu pijarów. Rok później, gdy uzupełniał wykształcenie w Warszawie, widział, jak Szwedzi zajmują stolicę.
Dla o. Papczyńskiego wydarzenia potopu oraz wojny z Kozakami i Moskwą stały się punktem wyjścia do refleksji nad powinnościami wobec Ojczyzny. Zakonnik podjął się zadania edukacji patriotycznej uczniów kolegiów i synów magnackich. Nauczając retoryki, czyli sztuki pięknego wysławiania się w mowie i piśmie, przypominał o konieczności poświęcania spraw prywatnych dla dobra publicznego. Pisał m.in.: ”Wszyscy, którzy marzą o zapewnieniu sobie nieśmiertelności, powinni przejąć się tą głęboką i szlachetną myślą, że przez Rzeczpospolitą należy rozumieć coś, czemu warto się całkowicie oddać i poświęcić„. W XVII w. nie był to głos wołający na puszczy. Rzeczpospolita nadal potrafiła przezwyciężać kryzysy i odnosić sukcesy, gdy na wysokości zadania stawali jej władcy i stany, na czele ze szlachtą. Tak stało się, gdy król Jan Kazimierz w ślubach lwowskich zawierzył Maryi Koronę Polską, a Naród zjednoczył się wokół monarchy, nie szczędząc krwi i majątku w walce z najeźdźcami. Postąpiono zgodnie z przesłaniem Papczyńskiego: ”Najchwalebniejszą rzeczą umysłu szlachetnego jest poświęcenie sprawom publicznym swego majątku i życia„. Wysiłek przyniósł wygnanie Szwedów i odwrócenie karty wojny na wschodzie.
Chwała zwycięzcom
Wydarzenia z lat 1648-1660 ujawniły słabość, ale i pokazały siłę Rzeczypospolitej. Ojciec Papczyński swoją politykę historyczną opierał nie na wyliczaniu klęsk, ale ukazywaniu przykładów sukcesów i powodów, dzięki którym udało się je osiągnąć. W dobie Jana Kazimierza lekcji patriotyzmu i chrześcijańskiego miłosierdzia udzielił w oracji politycznej po zwycięstwach nad Rosjanami i Kozakami pod Słobodyszczami i Cudnowem w 1660 roku. Autorem sukcesu był hetman polny koronny Jerzy Lubomirski, którego synów Papczyński uczył retoryki. Nauczyciel na cześć zwycięskiego hetmana napisał mowę dziękczynną.
W tym majstersztyku sztuki oratorskiej przypomniał o wartości rycerskiego poświęcenia dla Ojczyzny. Podkreślił też fakt prowadzenia wojny sprawiedliwej i konieczność miłosiernego traktowania przeciwnika: ”Kiedy zobaczyliśmy jak wy Moskale zuchwale chwyciliście za broń przeciwko nam, sile przeciwstawiliśmy siłę i przy pomocy Boga, mściciela wszelkiego zuchwalstwa i krzywdy, popierającego sprawiedliwe nasze wysiłki, agresję waszą powstrzymaliśmy, i co więcej, odparliśmy ją. Jednakże teraz, kiedy korzycie się przed nami i oddajecie do naszej dyspozycji, chowamy nasze miecze do pochew i okazujemy wam pobłażanie, jakie z natury żywimy do wszystkich ludzi. Oszczędzamy pokonanych.„
Wsparcie Lwa Lechistanu
Po otrzymaniu w 1661 roku święceń kapłańskich Papczyński zasłynął jako znakomity kaznodzieja. W 1663 roku ukazał się jego podręcznik retoryki ”Prodromus reginae atrium„, czyli ”Zwiastun królowej sztuk„, kilkakrotnie wznawiany z powodu wielkiej popularności. Już w połowie lat 60. XVII w. o. Stanisław był znaną postacią, do której o wsparcie duchowe zwracało się wiele znakomitości. Był doradcą duchowym i spowiednikiem kilku polskich biskupów, nuncjusza Pignatellego (późniejszego Papieża Innocentego XII), a także hetmana i króla Jana Sobieskiego.
W 1673 roku o. Papczyński przyjął pierwszą oblację w Stowarzyszeniu Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny i uzyskał ziemię na budowę domu zakonnego w Puszczy Korabiewskiej, zwanej potem Mariańską. Powstał nowy zakon – Zgromadzenie Księży Marianów. W 1677 roku erygowano drugi dom zakonny w Nowej Jerozolimie (Góra Kalwaria). Marianów od początku wspierał król Jan III Sobieski.
Ojciec Kazimierz Wyszyński, który czerpał wiedzę od współczesnych założycielowi współbraci, odnotował interesujące wydarzenia dotyczące relacji o. Papczyńskiego z Sobieskim. Wśród nich wizytę o. Stanisława w Żółkwi, podczas której wygnał z zamku Sobieskiego ”wojsko szatańskie„. Zakonnik miał też towarzyszyć pogromcy Turków w kampanii wojennej. W jej trakcie do celów szczególnych nowego Zgromadzenia Księży Marianów dodano wspomaganie dusz czyśćcowych.
Wizja w Chojnacie
W 1672 roku Turcy zdobyli Kamieniec Podolski i narzucili Polsce w Buczaczu upokarzające warunki pokoju. Rzeczpospolita nie przyjęła ich i kontynuowała wojnę, pomimo iż w walce z muzułmańską Turcją mogła liczyć jedynie na wsparcie papiestwa. W następnym roku hetman Jan Sobieski ruszył do walki z Osmanami. W przekonaniu żołnierzy i mieszkańców Rzeczypospolitej zwycięstwo mogło być odniesione tylko z Bożą pomocą. Poczucie to wynikało z głębokiej wiary i zrozumienia wyjątkowości zagrożenia. Na prośbę Sobieskiego w kościołach modlono się o odwrócenie niebezpieczeństwa.
Ojciec Papczyński w odpowiedzi na apel hetmana zorganizował na Mazowszu, m.in. w rejonie Puszczy Mariańskiej, krucjatę modlitewną w intencji zwycięstwa. 11 listopada 1673 roku Sobieski rozbił Turków pod Chocimiem. W tym samym czasie o. Papczyński w trakcie nabożeństwa błagalnego o pokonanie wroga, odprawianego w odległej od pola bitwy o setki kilometrów Chojnacie, miał wizję zwycięstwa Polaków nad Turkami. Radosną informację natychmiast przekazał wiernym. Zdarzenie w Chojnacie stało się najbardziej spektakularnym świadectwem wkładu założyciela marianów w obronę Ojczyzny przed islamskim agresorem.
Wiktoria wiedeńska
W 1683 roku polski władca ruszył na odsiecz Wiednia, aby odepchnąć siły półksiężyca z serca chrześcijańskiej Europy. Marianin niewątpliwie i tym razem podjął krucjatę modlitewną, zwracając się najpierw ku Opatrzności Bożej, a następnie dziękując za zwycięstwo. W drodze pod Wiedeń król miał stanąć w eremie w Puszczy Mariańskiej, tu, odpoczywając pod lipą, zasnął, a we śnie miał widzenie bliskiej wiktorii.
Tradycja wizyty i proroczego snu króla jest żywa wśród zakonników i ludności Puszczy Mariańskiej. Do XX w. przed kościołem pokazywano lipę, pod którą zasnął król. Aktualnie znajdują się tam pamiątkowy kamień, nowe drzewko oraz pomniki Jana III Sobieskiego i o. Stanisława Papczyńskiego.

