logo
logo

Zdjęcie: / Reuters

Chaos u bram

Środa, 17 sierpnia 2016 (20:08)

Świat staje się coraz bardziej niestabilny, a sytuacja nieprzewidywalna.

Otoczenie geopolityczne Polski jest coraz mniej stabilne. Niespokojna wschodnia granica, napięcie na Bliskim Wschodzie, kryzys Unii Europejskiej, słabość Paktu Północnoatlantyckiego – to oznaki, że sytuacja staje się naprawdę poważna.

Nie wiemy, jak się ułożą relacje po jesiennych wyborach prezydenckich w USA. Zza oceanu raz za razem płyną głosy o potrzebie przebudowy formuły samego NATO, jak i zmiany stosunków Waszyngtonu z Kremlem.

Ukraiński kocioł

Ukraina po wybuchu konfliktu o Krym i Donbas zmuszona była oprzeć swoje losy o porozumienie mińskie, którego gwarantem są Niemcy i Francja. Nie trzeba długo dowodzić, że są to podmioty całkowicie niepewne, jeśli bierzemy pod uwagę ich stosunek do Rosji.

Szczególnie Niemcy, zaangażowani gospodarczo na różne sposoby w Rosji, czekają na sposobność, by przywrócić normalne relacje z Moskwą. Mówią o tym twardo politycy SPD, wypowiadają się w tym duchu oficjalne czynniki rządowe. Narzucone na Rosję sankcje za nierealizowanie porozumień mińskich są zatem nie tylko ciężarem dla Kremla, ale i dla zachodniej Europy.

Rosja najcięższe chwile wydaje się mieć za sobą. Wprawdzie sankcje wciąż obowiązują, sportowcy rosyjscy za doping wykluczani są z igrzysk olimpijskich, jednakże coraz częściej Moskwa jest brana pod uwagę jako konieczny czynnik stabilizacji międzynarodowej.

Ukraina z kolei pogrąża się w gospodarczym i politycznym chaosie. Postępująca radykalizacja czynników politycznych na zachodzie kraju niepokoi wielu, w tym Polskę. Chodzi o potęgujący się kult banderyzmu (OUN-UPA). W Donbasie ciągle jest niespokojnie, ostatnio też duży niepokój zanotowano przy granicy z Krymem.

Gdyby nie wsparcie kredytowe instytucji międzynarodowych zależnych od USA, państwo ukraińskie mogłoby zbankrutować. Kijów miał olbrzymią nadzieję na szybką integrację z Unią Europejską. Jednak wynik referendum holenderskiego, w którym odrzucono umowę stowarzyszeniową z Ukrainą, nie napawa optymizmem.

UE ma coraz większe problemy wewnętrzne: problem Brexitu, wzmagający się islamski terroryzm, a także nowe fale uchodźców to kwestie, które spędzają sen z oczu europejskim elitom. Na tym tle kwestia ukraińska nie odgrywa pierwszoplanowej roli. Można powiedzieć, że zagrożona jest w ogóle przyszłość UE w obecnym kształcie, jak więc można mówić o przyjmowaniu nowych członków.

Zaangażowani na Ukrainie są przede wszystkim Amerykanie i różne kręgi międzynarodowej finansjery. Zatrudnienie na stanowiska urzędnicze byłego prezydenta Gruzji Michela Saakaszwilego czy ostatnio Leszka Balcerowicza i Sławomira Nowaka, byłego ministra w rządzie PO – PSL (uznany za winnego w aferze zegarkowej), wiele mówi o kondycji życia politycznego na Ukrainie.

Zmiana sojuszy?

Dużym zmianom uległa w ostatnich miesiącach sytuacja geopolityczna Rosji. Potęgujący się problem z Państwem Islamskim spowodował, że Rosjanie musieli zostać uznani nawet przez Amerykanów za istotny czynnik stabilizacyjny. Ich zaangażowanie militarne w ten konflikt daje im przestrzeń do wyjścia z międzynarodowej izolacji.

Władimir Putin bardzo umiejętnie wykorzystał też napięcie między światem zachodnim a Turcją po nieudanym puczu w Ankarze. Prezydent Recep Tayyip Erdoğan zrozumiał, że nie może w pełni liczyć na Zachód, dążąc do umocnienia swojej władzy. Niedawny konflikt z Rosją o zestrzelony samolot wojskowy na pograniczu tureckim został załagodzony. Doszło też do spotkania Erdoğana z Putinem, co ma stanowić nowe otwarcie we wzajemnych stosunkach.

Dla Zachodu to ocieplenie relacji turecko-rosyjskich jest groźne o tyle, że Turcja jest bardzo ważnym członkiem NATO. Pakt Północnoatlantycki na lipcowym szczycie w Warszawie podjął przełomowe decyzje co do rozlokowania wojsk na wschodniej flance Sojuszu. Wszystko to jest odbierane przez Moskwę skrajnie negatywnie. Wyłom w NATO byłby zatem Putinowi bardzo na rękę. UE w kryzysie, skonfliktowane wewnętrzne NATO – oto wizja mogąca dać polityce rosyjskiej ogromne szanse wyjścia z międzynarodową ofensywą.

Układ z Erdoğanem ma ogromne znaczenie jeszcze z jednego powodu. Turcja ma wszak porozumienie z Unią Europejską w kwestii powstrzymywania fali uchodźców. Układ ten z jednej strony mówi o odsyłaniu nielegalnych imigrantów do Turcji, z drugiej o zniesieniu wiz dla Turków. Po represjach zastosowanych wobec zamachowców przez Erdoğana Bruksela nie zamierza się wywiązać ze swoich zobowiązań wobec Ankary. Prezydent Turcji z kolei zapowiada, że w takiej sytuacji będzie przepuszczał przez własne terytorium imigrantów. Ma zatem potężne narzędzie nacisku na rządy europejskie, zwłaszcza w sytuacji, gdy wzrasta liczba zamachów terrorystycznych w Europie i społeczeństwa Starego Kontynentu są coraz bardziej zaniepokojone.

Napięcie w stosunkach turecko-unijnych po raz kolejny przekonuje unijnych (a w szczególności niemieckich) przywódców, że konflikt z Rosją ma drugorzędne dla nich znaczenie i że trzeba szukać porozumienia z Putinem.

Świat staje się coraz bardziej niestabilny, a sytuacja nieprzewidywalna. Tym bardziej powinniśmy dziś zatroszczyć się o własną siłę, również tę mierzoną naszym potencjałem obronnym.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w wersji elektronicznej

Prof. Mieczysław Ryba

Nasz Dziennik