logo
logo

Zdjęcie: Arch. A.Piekarskiej/ Nasz Dziennik

Sposób na Ewangelizację

Sobota, 1 grudnia 2012 (02:12)

Młodszym towarzyszy od dzieciństwa i jest czymś tak naturalnym, jak powietrze. Dla starszych pojawienie się Radia Maryja było odkryciem niemalże epokowym. Dziś bez niego nie wyobrażają sobie życia.

Mijają mody i trendy, a Radio pomimo trudności wciąż się rozwija i zdobywa nowych słuchaczy. Bo formuła oddziaływania katolickiej rozgłośni, którą jej założyciel o. dr Tadeusz Rydzyk ujął w czterech słowach: informacja, formacja, organizacja i akcja, to cenna i unikatowa pomoc do zbawienia duszy oraz zmiany Polski na lepsze. To sposób na ewangelizację.

Informacja

Prawda – w tym słowie streszcza się najcenniejsza wartość, jaką niesie ludziom Radio Maryja. Rolą mediów jest mówienie o sprawach istotnych, a nie odwracanie od nich uwagi. Serwisów informacyjnych nadawanych przez toruńską rozgłośnię słuchają nie tylko katolicy, ale również osoby będące daleko od Kościoła. Bo odpowiada im ich treść oraz sposób, w jaki są przekazywane. Spokojny, wyważony, rzetelny.

– Ludzie potrzebują prawdy. Prawdziwa informacja jest podstawowym warunkiem dokonywania dobrych i świadomych wyborów – podkreśla Andrzej Kaczyński z Zabrza.

Bardzo krytycznie wypowiada się o wiadomościach przekazywanych przez większość mediów, w których w jego ocenie zamiast rzetelnej informacji dominują manipulacja, propaganda i PR. Z informacji o Polsce i świecie w Radiu Maryja korzysta cała jego rodzina.

– Dzięki Radiu stałem się człowiekiem bardziej świadomym tego, co się wokół mnie dzieje – twierdzi jego syn Bartłomiej. Bardzo ceni to, że Radio jest niezależne od rządzących i jakichkolwiek innych wpływów.

Informacje przekazywane przez Radio Maryja są dla Polaków żyjących za granicą głównym punktem wyjścia do oceny tego, co dzieje się w Ojczyźnie. Jan Sokół z St. Thomas (Ontario) w Kanadzie opowiada, że z Radia dowiaduje się o wydarzeniach ważnych dla Polski, a przemilczanych przez inne media; tak było np. w przypadku zbierania podpisów w obronie Telewizji Trwam.

W przekazywanych w Radiu Maryja informacjach dostrzega głęboką troskę o sprawy Ojczyzny i Kościoła – o suwerenność, wzmacnianie patriotyzmu w Narodzie, szacunek dla drugiego człowieka, życia i rodziny.

– Mówienie o tym w sposób dobitny i mocny wymaga dziś wielkiej odwagi – zauważa. Boli go to, że osoby pracujące w Radiu Maryja, głównie ojców redemptorystów, spotykają z tego powodu szykany w postaci nieustannych ataków i kpin. – Oni przecież na to nie zasłużyli. Za to, że chcą Polski wolnej i sprawiedliwej, winni jesteśmy im wdzięczność – zauważa pan Jan.

Jest bardzo poruszony zakłamywaniem polskiej historii najnowszej oraz obecną sytuacją polityczną w naszym kraju. – Gdyby nie Radio Maryja, człowiek o wielu rzeczach po prostu nie wiedziałby. Bardzo to wszystko przeżywamy, chłoniemy te informacje i przekazujemy dalej – opowiada.

Formacja

Owoce posługi Radia Maryja wyraźnie są widoczne, gdy spojrzy się na ludzi, którzy w momencie, kiedy rozgłośnia rozpoczynała swoją działalność, byli jeszcze dziećmi. Dziś jako dorośli opowiadają o tym, jak Radio, słuchane najpierw przez ich rodziców, kształtowało ich życie wewnętrzne i uformowało ich na dojrzałych oraz świadomych chrześcijan.

Tadeusz Szlenkier, śpiewak operowy z Bydgoszczy, przyznaje, że jest związany z Radiem Maryja jak z własną rodziną. W jego domu rodzinnym Radia słuchało się od początku jego powstania. W tej atmosferze dorastał zarówno on, jak i jego siostry. Po latach stwierdza, że miało to decydujący wpływ na jego rozwój duchowy. Pomogła mu w tym obecna na antenie Radia Maryja systematyczna modlitwa, programy dotyczące duchowości chrześcijańskiej, takie jak chociażby „Spotkania z Biblią”.

– To są rzeczy, które trudno przecenić – podkreśla Tadeusz Szlenkier. Gdy był uczniem liceum, przyjeżdżał do toruńskiej siedziby Radia, gdzie pracował jako wolontariusz w redakcji informacyjnej. Jego główne zadanie polegało na przepisywaniu na komputerze niektórych nagrań – homilii, przemówień i referatów. Wielokrotnie zdarzało mu się przepisywać wystąpienia nieżyjącego już dziś o. prof. Mieczysława A. Krąpca, które wywarły na nim największe wrażenie.

– Wsłuchiwanie się w ich treść sprawiło, że pozostaną w mojej pamięci chyba już na zawsze – przyznaje. – Szalenie dużo wyniosłem z tego okresu. To była niesamowita formacja, z której wciąż czerpię. Wystarczy dodać, że zainspirowany wykładami o. Krąpca ukończył studia filozoficzne.

Dziś 33-letni Tadeusz Szlenkier jest żonaty i ma dwoje małych dzieci. Radio Maryja uważa za opatrznościowy dar zesłany przez Pana Boga w najbardziej potrzebnym czasie. Radio w dalszym ciągu rozbrzmiewa w jego domu, pomaga głębiej i bardziej świadomie wzrastać duchowo. Atmosferę spotkań z Rodziną Radia Maryja Tadeusz wraz z żoną Józefiną stara się  przekazywać swoim jeszcze bardzo małym dzieciom. Wprowadzają je w świat wiary w ten sam sposób, w jaki robili to ich rodzice, wspomagani przez Radio Maryja.

– Maluchy już wiedzą, że trzeba chodzić do kościoła i jak należy się w nim zachowywać. Gdy będą trochę starsze, z całą pewnością przyłączą się do Podwórkowych Kół Różańcowych Dzieci – deklaruje Tadeusz Szlenkier.

W związku ze swoim zawodem artysta często podróżuje. Ale gdziekolwiek przebywa, daje świadectwo, że należy do Kościoła katolickiego, do którego oprócz rodziców prowadziło i prowadzi go nadal Radio Maryja.

Radio Maryja gości też na stałe w domu Ady Piekarskiej z Bydgoszczy. – To niezwykłe Radio. Z żadnym innym nie można odmówić pacierza zaraz po przebudzeniu ani uczestniczyć w Apelu Jasnogórskim wieczorem – przyznaje. Słuchanie toruńskiej rozgłośni ma również wpływ na jej relacje z innymi ludźmi. Zauważyła, że dzięki niej jest bardziej cierpliwa i wyrozumiała. Radio kształtuje również jej sposób patrzenia na rzeczywistość. – To moje okno na świat – podkreśla Ada.

Organizacja

Donata wyjechała kilka miesięcy temu do Szwajcarii, żeby nauczyć się języka niemieckiego. Choć mieszka z dala od kraju, sprawy Ojczyzny są jej bardzo bliskie. Ta żywa relacja to owoc wyniesionych z domu wartości moralnych i patriotycznych i pogłębionych w środowisku toruńskiej rozgłośni i uczelni.

– Szkoła i Radio nauczyły mnie odwagi, otwartości, umiejętności krytycznego patrzenia na rzeczywistość i wybierania tego, co jest pięknem i prawdą – opowiada Donata.

Oprócz tego, że pracuje, w ramach wolontariatu uczy języka polskiego dzieci polskich imigrantów przy Polskiej Misji Katolickiej w Zurychu oraz współtworzy kwartalnik tamtejszego Koła Przyjaciół Radia Maryja. – Cieszę się, że w ten sposób mogę pomagać innym w kontakcie z językiem ojczystym i tradycją narodową – wyznaje.

Zmiana miejsca zamieszkania pozwoliła jej na własnym przykładzie dostrzec, czym jest Radio Maryja dla Polaków mieszkających za granicą oraz jeszcze bardziej docenić więzi, jakie buduje między nimi. Fenomenu, jakim jest Rodzina Radia Maryja, Donata doświadczyła w sposób szczególny, gdy po przyjeździe do Szwajcarii, nie znając nikogo, swoje pierwsze kroki skierowała do tamtejszego Koła Przyjaciół Radia Maryja. – Przyjęto mnie bardzo serdecznie, jak członka rodziny – wspomina ze wzruszeniem.

Dziś słuchacze Radia Maryja mają o wiele więcej sposobów i okazji, by odważnie świadczyć o przywiązaniu do wartości, którym służy Radio Maryja. Sprzyja temu przede wszystkim internet, dzięki któremu głównie młodsi radiosłuchacze mogą zachęcać swoich rówieśników do słuchania Radia, przybliżać poruszaną w nim tematykę, prowokować do myślenia i dyskusji. Donata na swoim koncie na Facebooku zamieszcza linki audycji z Radia Maryja i inne wartościowe wpisy, które mogą komuś pomóc.

– Ewangelizować można również na portalu społecznościowym. Mam znajomych z różnych środowisk. Do jednych moje wpisy trafiają, do innych nie, ale jestem przekonana o tym, że trzeba próbować. I choć czasem wydaje mi się, że nie przynosi to żadnego rezultatu, według mnie należy zrobić wszystko, co w naszej mocy, a Pan Bóg pokieruje naszymi działaniami, żeby było dobrze – przekonuje Donata.

Polacy żyjący na emigracji ogromną wagę przywiązują do tego, aby odwiedzali ich ludzie kultury i nauki, których na co dzień słyszą na antenie Radia Maryja. Jan Sokół wspomina, że gośćmi w jego kościele parafialnym byli już m.in. prof. Jerzy Robert Nowak, prof. Piotr Jaroszyński, ks. prof. Tadeusz Guz czy Lech Makowiecki. Przed laty kanadyjską Polonię odwiedziła również nieżyjąca już Anna Walentynowicz.

– Obecność takich osób sprawia, że wśród Polonii wzrasta zainteresowanie aktualnymi wydarzeniami w Polsce oraz frekwencja na spotkaniach naszego Koła – tłumaczy pan Jan.

W czasie zwykłych spotkań ich uczestnicy omawiają najważniejsze artykuły i audycje radiowe.

– Zawsze staram się wybrać i przygotować coś ciekawego. Dzięki temu nie tylko jesteśmy na bieżąco, ale również czujemy się bardziej zmobilizowani do wspierania Radia, które wzmacnia patriotyzm i poczucie odpowiedzialności za Polskę w naszych rodakach żyjących w kraju. To dla nas bardzo ważne, aby Polacy byli świadomi szans i zagrożeń, jakie stoją przed naszą Ojczyzną – opowiada pan Jan.

Akcja

Rodzina Radia Maryja potrafi się świetnie mobilizować i skutecznie działać. Od wielu miesięcy ulicami polskich miast przechodzą wielotysięczne marsze w obronie Telewizji Trwam, udało się zebrać blisko dwa i pół miliona podpisów z protestem do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz przeprowadzić ważne z punktu widzenia interesu społecznego inicjatywy, np. zatrzymać wyprzedaż Lasów Państwowych czy prywatyzację Lotosu.

Świadczą o tym również doroczne pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę w drugą niedzielę lipca oraz do innych miejsc. Miesiąc temu w bardzo krótkim czasie udało się zorganizować pielgrzymkę do Watykanu – takiej frekwencji i atmosfery pozazdrościć może każde biuro podróży.

Co oprócz wiary sprawia, że radiosłuchacze Radia Maryja, gdziekolwiek na świecie się znajdą, wzorem pierwszych chrześcijan okazują sobie bezinteresowne wsparcie i pomoc oraz tak świetnie się organizują? – Łączy nas dążenie do prawdy – to nas zbliża i jednoczy, każe szukać bratnich dusz i działać – odpowiada Donata.

Andrzeja Kaczyńskiego i jego żonę można było spotkać podczas wrześniowego Marszu w obronie Telewizji Trwam w Warszawie. Na podobnych marszach byli wcześniej m.in. w Krakowie, Opolu, Kędzierzynie-Koźlu, Katowicach, Tarnowskich Górach, Mysłowicach, Sosnowcu, we Wrocławiu, no i oczywiście w rodzinnym Zabrzu, gdzie pan Andrzej był jednym z organizatorów. Oprócz tego na marszu w stolicy był zaangażowany do służby porządkowej – wraz ze stoczniowcami zabezpieczał czoło kolumny.

Do organizowania i udziału w marszach skłania go niezgoda na kłamstwa pod adresem Telewizji Trwam i o. Tadeusza Rydzyka, którego najpierw oskarża się o stworzenie potężnego imperium, a potem ustami przedstawicieli KRRiT twierdzi, że założonej przez niego Telewizji nie stać na wykupienie miejsca na cyfrowym multipleksie. I choć – jak mówi pan Andrzej – zorganizowanie marszu w rodzinnym Zabrzu nie było łatwym zadaniem, to jego zdaniem grono osób utożsamiających się z Rodziną Radia Maryja jest coraz większe. – Ludzie mają dość życia w zakłamaniu. Sytuacja w naszym kraju jest coraz gorsza i ludzie to widzą – tłumaczy pan Andrzej.

Dynamicznie na rzecz lokalnej społeczności działa również jego syn. Od kilku lat jako wolontariusz prowadzi zajęcia w przyparafialnej świetlicy. Będąc absolwentem dwóch kierunków studiów: mechaniki i budowy maszyn oraz energetyki, pomaga dzieciom, które mają problemy z przedmiotami ścisłymi. – Robię to z potrzeby serca – wyjaśnia Bartłomiej. Nie ukrywa, że potrzeba pomagania innym to m.in. wynik formacji, jaką otrzymał, słuchając Radia Maryja, obecnego w jego rodzinie, odkąd tylko pamięta.

Od wielu lat we wszelkiego rodzaju inicjatywy podejmowane przez Rodzinę Radia Maryja angażuje się Zbigniew Wysocki, przewodniczący Polskiego Stowarzyszenia Morskiego-Gospodarczego im. Eugeniusza Kwiatkowskiego. Do tej aktywności skłania go odpowiedzialność za Polskę i Kościół.

– Rządzą nami nieodpowiedni ludzie, dla których polskość to nienormalność, a religia to zniewolenie i ogłupianie ludzi. Jeżeli jako Polacy i katolicy nie weźmiemy sprawy w swoje ręce, to nikt inny za nas tego nie zrobi – zauważa. Zbigniew Wysocki bardzo dużo czasu poświęca na przygotowywanie Forum Polonijnego, na spotkania stowarzyszeniowe, sympozja i uroczystości rocznicowe.

Ostatnio udzielał się przy organizacji Marszu w obronie Telewizji Trwam w Gdańsku. Nie dla wszystkich jest to oczywiste, ale za każdym takim wydarzeniem stoi sztab osób, które bezinteresownie poświęcają swój czas i siły na ich przygotowanie. Tę grupę pan Zbigniew charakteryzuje w następujący sposób: – To różne osoby oraz organizacje, które luźno ze sobą współpracują, porozumienie ludzi dobrej woli, którzy na miarę swoich możliwości chcą robić coś dobrego.

Nie jest łatwo w dzisiejszych czasach odważnie przyznawać się do wiary katolickiej, być patriotą i – jak wzywał w czasie wrześniowego marszu w stolicy o. dr Tadeusz Rydzyk – budzić ludzi do prawdy i miłości społecznej. Tym bardziej jeśli żyje się z dala od Ojczyzny. Jak mówi Jan Sokół z Kanady, czasem czuje, że zaczyna brakować mu sił. Wtedy włącza Radio Maryja: – Gdy słucham wierszy lub pieśni patriotycznych, dobrego felietonu lub „Rozmów niedokończonych”, to czuję się podbudowany i wzmocniony. A kiedy to wszystko podeprze się jeszcze modlitwą, to znów chce się żyć i działać, żeby Polska była taka, jak mówi się o niej w Radiu Maryja i Telewizji Trwam.

Bogusław Rąpała

Nasz Dziennik