logo
logo
zdjęcie

Henryk Sienkiewicz, gdy był już u szczytu sławy, stwierdził: „Co się tyczy pociągu do literatury, to odziedziczyłem go chyba po Matce” Zdjęcie: / -

Rewelacyjne odkrycie

Wtorek, 27 września 2016 (18:22)

Odnaleziono dotychczas nieznaną powieść matki Henryka Sienkiewicza Stefanii Sienkiewiczowej.

Matka Henryka, Noblisty. Wiemy o niej tak mało! – pisze profesor Lech Ludorowski. – To zasmucające, że jest nieobecna w legendzie rodowej. Czy jest w literaturze jej wielkiego syna? […] Wyobrażenie Matki Henryk ukazał w młodzieńczej, artystycznie świetnej, krypto-autobiograficznej noweli ’Hania’ […] Pojawiający się tu usymboliczniony portret Matki skupia w sobie cechy wyjątkowego idealnego piękna etycznego. Postać Matki promieniującej anielską dobrocią”.

O matce Henryka Sienkiewicza – Stefanii z Cieciszowskich Sienkiewiczowej zamieściłam artykuł w cyklu „Matki Wielkich Polaków” – „Uwieńczona” – „Matka Autora Trylogii” na łamach „Naszego Dziennika” 7 sierpnia 2015 roku. Zrelacjonowałam tam znamienity rodowód protoplastów pani Stefanii, wśród których byli arcybiskupi i senatorowie. Zaprezentowałam dzieje małżeństwa z Józefem Sienkiewiczem, młodzieńczym bohaterem Powstania Listopadowego. Podałam informacje dotyczące sześciorga dzieci pani Stefanii, a wśród nich najstarszego, pierworodnego Kazimierza, który walczył w Powstaniu Styczniowym, a poległ w wojnie francusko-pruskiej. Odwołując się do stwierdzenia Henryka Sienkiewicza, gdy był już u szczytu sławy: „Co się tyczy pociągu do literatury to odziedziczyłem go chyba po Matce” – zacytowałam dwie gawędy pani Stefanii wydrukowane w 1864 r. na łamach „Tygodnika Ilustrowanego”, a współcześnie wydane przez profesora Ludorowskiego.

Gdy przygotowywałam rozdział o matce Sienkiewicza do książki prezentującej sylwetki matczyne od Teofili Sobieskiej do Stefanii Baczyńskiej – okazało się, że – ku naszej radości – sylwetkę pani Stefanii można było pięknie wzbogacić.

”Będę wielką panią”

Moją nieocenioną sojuszniczką w poszukiwaniach ciekawych, a nieznanych dokumentów jest pani kustosz Biblioteki Narodowej – Michalina Byra, która dokonała rewelacyjnego odkrycia!

Odnalazła nikomu dotychczas nieznaną powieść Stefanii Sienkiewiczowej „Jedynaczka”. Jej druk rozpoczął się na łamach pierwszego numeru pisma „Bazar – Tygodnik Ilustrowany Mód i Robót Ręcznych” 5 lipca 1865 roku.

Warto przytoczyć deklarację redakcji zapowiadającą charakter tego nowego pisma dla XIX-wiecznych niewiast: „W Bazarze tym nie o samej ozdobie ciała pomyślano tylko” – zwraca się redakcja do czytelniczek. – „I sukienka duchowa znajdzie tu dla siebie miejsce, […] wszystko co nosi miano zbytku będzie wykluczone, […] wszystkie świecidła i błyskotki”. Natomiast znajdą panie na łamach „wzory i kroje” kreacji, które będą mogły wykonać same – „bo nic tak nie ozdabia kobiety, jak dzieło rąk jej własnych […] tam gdzie dom jest świątynią dla niewiasty, zajęcie domowe staje się dla nich chlubą i bogactwem”.

W „części literackiej illustrowanej” „Bazar” zapowiada powieści rodzime i tłumaczenia wybrane przez redakcję „wytrawną i sumienną”. Dodajmy, iż obok mody (przeważnie „paryzkiej”) przepisów na wodę różaną, wywabianie plam i piegi – na łamach „Bazaru” będą pojawiały się poezje Szekspira, Heinego, Wiktora Hugo, powieści Dickensa.

„Jedynaczka. Powieść oryginalna przez Panią S.S.” (tak głosi pierwszy odcinek) jest drukowana na honorowym pierwszym miejscu. Nazwisko autorki „S. z C. Sienkiewicz” (czyli Stefania z Cieciszowskich) pojawia się dopiero w numerze 5 z 2 sierpnia 1865 roku. A potem już do końca tylko „S. Sienkiewicz”.

Bohaterką opowieści jest rozpieszczona jedynaczka, hodowana przez zakochanych dziadziów w zbytku, pobłażaniu, aprobacie. Dziadzio wnukę „kochał, pieścił i psuł”, Babcia „wszystkim jej grymasom i zachceniom dogadzała natychmiast, otaczała wygodami, podsycała próżność, chwaląc bezprzestannie urodę, dostarczając zbytkownych strojów, troskliwie czuwając, żeby się Zosia nie opaliła, nie zmęczyła, przy żadnej robocie rączek nie zwalała, bo jak twierdziła urodziła się na wielką panią…”.

Losy „Jedynaczki” relacjonuje gronu młodych panienek gwoli ostrzeżenia i przestrogi sędziwy „Pan S.”. Poznajemy poglądy Stefanii Sienkiewiczowej na system wychowania dziewcząt. A pisze swą powieść, mając córek cztery. Dwóm bohaterkom powieści nadaje ich imiona. Tytułowa postać to Zosia – „jej piękne lazurowe oczy miały wyraz słodyczy i dowcipu zarazem, ciemne warkocze osłaniały bielutkie czoło, zręczna i wysmukła, ruchy pełne godności, serce czułe, pojęcie bystre, oto dary, jakie odebrała od natury”. Niestety walory charakteru nie idą w parze z tymi pięknymi darami.

Opowieści o niej słucha w gronie rówieśniczek „młoda i piękna” Aniela. Gdy Stefania Sienkiewiczowa drukowała swą powieść, jej najstarsza córka Aniela miała lat 18, Zofia – 12, Helenka – 13, Maria – 10. Tej ostatniej pisane były jeszcze tylko trzy lata życia. Dziewczynka umarła w 1868 roku.

Jaka była edukacja panien Sienkiewiczówien – nie wiemy. W powieści Zosia zostaje oddana na krótko na pensję w Radomiu (przypominam, iż ziemia radomska to rodzinne strony Józefa Sienkiewicza, który na kilka lat z żoną i dziećmi tu powrócił. Jak odkrył profesor Lech Ludorowski – na ziemi radomskiej urodziły się dwie córki – Aniela i Helenka).

Bohaterkę powieści „nie przyzwyczajonej do pracy, próżnej i lekkomyślnej” cechuje także powierzchowność wiary, „wzrastanie w bojaźni Boga, ale bez miłości ku Niemu”. Ewangeliczne słowa „Czem więcej im dano, tym więcej wymagane będzie” – „padły na nieuprawną rolę jej serca, w którem złe nałogi jak bujne chwasty obrały siedlisko”. Czołowy bohater opowieści, sędziwy mentor, powiada: „O piękność duszy starać się należy, dostatki, jakich nam Pan Bóg udziela, wtedy tylko podwyższyć mogą wartość naszą, kiedy ich używamy dla dobra ludzkości, dla otarcia łez nieszczęśliwych. Biada tym, co w bogactwach swoich widzą tylko środki do godzenia próżności lub zbytków… „Czym więcej im dano, tym więcej od nich wymagane będzie”.

O jakim na przykład konkurencie marzy panna Zofia? „Mój przyszły małżonek musi być młody, piękny, bogaty, musi mnie kochać szalenie i zawczasu przyrzec stosować się we wszystkim do mojej woli…”. Zapewnia: „Będę dobrze pamiętać przy ślubie, nogę moją trzymać na jego nodze, aby panować w domu” (bardzo oryginalny przesąd, raczej nieznany w obyczajowości). Co dla Zosi najważniejsze? „Dostatki, stroje, zabawy uważam za konieczne życia potrzeby”. Płochości „Jedynaczki” przeciwstawia w swoim moralitecie Stefania Sienkiewiczowa listy od przyjaciółki, która „czuje się zdolna do poświęcenia dni dla szlachetnego człowieka, którego serce wybrało”, z którym żyć będzie „z daleka od miasta i jego uciech”, bo „Bóg nie stworzył człowieka do uciech, ale do pracy”. I wierzy dziewczę – wzór cnót, że „szczęście i miłość będzie naszym udziałem”.

A co ma być udziałem Zosi? „Będę wielką panią, będziemy utrzymywać dom na wielką skalę, co roku jeździć za granicę, przyjmować dużo gości, bawić się doskonale, ubierać pięknie, czegóż jeszcze do szczęścia brakować mi może?”. Wybrany przez Zosię małżonek posiada „charakter lekki, niestały i nierozważny”. (Na szczęście pani Stefania nie doczekała mariażu swojej córki Zosi, której męża cechowały dokładnie takie wady charakteru!).

Bohaterkę „Jedynaczki” przygniata lawina nieszczęść. Traci dziecko, pierwszy mąż osaczony przez wierzycieli popełnia samobójstwo, drugiego także doprowadza do ruiny – i umiera.

Słuchające opowieści „Pana S.” młode panny z Anielą na czele postanawiają ustrzec się wad „Jedynaczki” i wybrać sobie za mężów takich, którzy „nie są sługami, ale opiekunami małżonek”.

Nie wątpię, że profesor Lech Ludorowski opublikuje powieść matki Henryka Sienkiewicza, tak jak uczynił to z jej gawędami.

”Spraw niechaj Boga kochamy…”

A jakie były losy córek pani Stefanii, sióstr Henryka Sienkiewicza, które ofiarowały swe imiona bohaterkom matczynej powieści?

Najstarsza – Anielka wyszła za mąż za utalentowanego poetę Jana Komierowskiego, urodziła trzech synów i być może urodziny najmłodszego w roku 1883 przypłaciła życiem. Żyła zaledwie lat 35. Jej mogiła nie jest znana.

Zofia urodzona w Woli Okrzejskiej 21 marca roku 1853 miała życie bardzo dramatyczne. Jej małżeństwo było splotem biedy, troski i lęku o przyszłość. Wyszła za mąż za kuzyna, który pisał się odmienną wersją nazwiska – Lucjan Sieńkiewicz. Był to rozrzutnik, wiecznie tonący w długach. Sławny brat Zofii, który żartobliwie nazywał się „familijną mennicą”, do końca życia wspomagał ojca i wszystkie siostry. To on sfinansował wydanie tomiku „Wierszy religijnych” Zofii, które ukazały się w Warszawie w roku 1903, a ich kopię zawdzięczam pani kustosz Michalinie Byrze. Są to: modlitwy „Na cześć Świętego Józefa” („Schyleni klęcząc przed Twym ołtarzem/ Z pokorą Ciebie błagamy/ Tyś jest miłości Bożej obrazem/ Spraw niechaj Boga kochamy”), „Pieśń o Świętym Tadeuszu Judzie” („Ratuj! Prowadź do Boga, a ratuj w przygodzie/ Bądź obroną w nieszczęściu”), „Na cześć Najświętszego Sakramentu” („Oto Syn Maryi z ucha poczęty/ Chce mieszkać i zostać z nami”), „Na cześć Najświętszej Matki Boskiej Niepokalanej” („Posłuchaj dźwięków dzwonu Kościoła/ Co na mszę ludzi przyzywa z rana/ A serce zgadnie, że dzwon ten woła: Zawitaj Niepokalana!”), „Na cześć Narodzenia Najświętszej Matki Boskiej” („Więc chodźmy do Niej, chodźmy z miłością/ Do Tej, dla której Niebo nam sprzyja/ Wielbiąc Jej Imię, prośmy z ufnością, Bądź Matką naszą, Zdrowaś Maryja”).

Ostatnim wierszem Zosi jest „Pieśń do Świętej Anny” kończąca się wzruszającą prośbą: U nóg Chrystusowych daj spocząć mej głowie,

Daj mej duszy pogardę wszystkich czarów świata

Niech w każdym moim czynie i w myśli, i w słowie

Duch do przybytków Bożych z tej ziemi ulata… Duch Zofii z Sienkiewiczów Sieńkiewiczowej uleciał z tej ziemi 12 lipca roku 1903 – i nie wiemy, czy zobaczyła tomik swych wierszy wydrukowany. Jej mogiłę odnalazł profesor Zbigniew Miszczak na cmentarzu Kule w Częstochowie dopiero w roku 2009. W nekrologach odnalezionych na łamach prasy przez panią Michalinę Byrę czytamy: „Zofia z Sienkiewiczów Sieńkiewiczowa, siostra znakomitego powieściopisarza zmarła w Częstochowie osierocając męża Lucyana i pięcioro dzieci. Wychowaną była w szlacheckim domu polskim, łączyła w swej osobie ujmujący wdzięk, prostotę i dobroć serca z wykwintną kulturą umysłu, to też pozostawia po sobie żal szczery”. Zapalcie jej światełko pamięci!

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Barbara Wachowicz

Aktualizacja 27 września 2016 (19:00)

Nasz Dziennik