logo
logo

Zdjęcie: / Inne

Eucharystia źródłem misji (2)

Niedziela, 2 października 2016 (21:19)

Katecheza ks. kard. Roberta Saraha, prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, wygłoszona w Genui 7 czerwca 2016 r.

Z charakteru przede wszystkim ofiarniczego – czyli świętego – sprawowania Eucharystii wynikają również liczne konsekwencje dla „ars celebrandi”, których nie będziemy tu omawiać, a które dotyczą przede wszystkim ducha wiary i czci, które muszą towarzyszyć całemu przebiegowi Obrzędu we wszystkich jego kolejnych częściach.

Msza Święta nie jest przyjęciem w gronie przyjaciół, widowiskiem, spektaklem kulturalnym czy folklorystycznym ani teatrem. Jest prawdziwym, osobistym i głębokim spotkaniem z Bogiem, który tak nas kocha, że umarł za nas na krzyżu przez Jezusa Chrystusa, który „raz jeden ukazał się […], aby zgładzić grzech przez ofiarę z samego siebie” (Hbr 9,26). I wiemy, że „raz jeden był ofiarowany dla ”zgładzenia grzechów wielu„, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują” (Hbr 9,28).

Eucharystia to Jezus

Dzięki temu zwięzłemu przeglądowi podstawowych elementów doktryny możemy lepiej zrozumieć słowa, którymi modlimy się w Czwartej Modlitwie Eucharystycznej: Jezus jest Bogiem miłosiernym, wychodzi naprzeciw grzesznikom, ofiarując wszystkim zasługi swojej świętej męki, śmierci i zmartwychwstania, aby ci, którzy – pod działaniem Ducha Świętego – szukają Go szczerym sercem, mogli Go znaleźć, zostać przez Niego odkupieni ze swoich grzechów i doprowadzeni do wiecznego zbawienia.

Eucharystia to Jezus: Jezus bogaty w Miłosierdzie tak jak Jego Ojciec. Poza tym w Eucharystii Jezus jest obecny – z pewnością – jako Zmartwychwstały, wokół którego radujemy się i świętujemy, ale jest to „Święto Paschy Pana” (Mt 26,17-19; Mk 14,12-16; Łk 22,7-13). Jednocześnie Jezus zawsze jest obecny jako Ofiara, gdyż Msza Święta to Jego sakramentalna Ofiara, powód, dla którego Jezus miłosiernie wychodzi wszystkim na spotkanie jako cierpiący Sługa, o którym mówił Izajasz (Iz 42.49-50): Sprawiedliwy ofiarowuje się za niesprawiedliwych, niewinny Baranek nie otwierając ust, daje się prowadzić na śmierć, a to wszystko zawsze z tego samego powodu – Miłosierdzia. On obarcza się naszymi grzechami, a w zamian daje nam odkupienie.

Źródło i szczyt

Dlatego Eucharystia jest także źródłem misji. Po przemyśleniu drugiej części całego tytułu Krajowego Kongresu Eucharystycznego możemy więc przejść do rozważań nad pierwszą częścią: „Eucharystia źródłem misji”. Gdy czytamy słowa tworzące to wyrażenie, a szczególnie słowo „źródło”, spontanicznie kojarzą nam się one z niektórymi tekstami Soboru Watykańskiego II, napisanymi podobnym językiem.

Pierwszy tekst odnosi się do liturgii w całościowym ujęciu: nie tylko do liturgii eucharystycznej, ale do całego złożonego organizmu obrzędów, poprzez które Kościół otacza kultem Trójcę Świętą. Tekst, do którego nawiązujemy, to fragment Konstytucji o liturgii świętej „Sacrosanctum Concilium”: „Liturgia jednak jest szczytem, do którego zmierza działalność Kościoła, i zarazem jest źródłem, z którego wypływa cała jego moc” (nr 10). „Culmen i fons”, szczyt i źródło: po Soborze ta formuła stała się bardzo popularna.

Nieco dalej, wciąż w nr. 10, Sobór powtarza tę myśl, ale tym razem cytuje tylko jedno z tych dwóch słów, gdzie podkreśla: „Z liturgii więc, a zwłaszcza z Eucharystii, jako ze źródła, spływa na nas łaska i z największą skutecznością dokonuje się to uświęcenie ludzi w Chrystusie i uwielbienie Boga, do którego, jako do celu, zmierzają wszelkie inne działania Kościoła”. Tu słowo „culmen” znika, a my skupiamy się tylko na słowie „fons”. Uczono nas, że z liturgii, a nade wszystko ze Mszy Świętej, płynie Boża łaska, jak woda ze źródła: „ut et fonte”, mówi po łacinie Sobór.

Możemy więc zakładać, że ołtarz, na którym sprawujemy Eucharystię, podobny jest do skały, z której tryska woda nadprzyrodzona, gasząca pragnienie ludu nowego i wiecznego Przymierza. Z drugiej strony św. Paweł, odczytując na nowo epizod o Massa i Meriba (por. Wj 17), mówi, że skała, w którą Mojżesz uderzył laską i z której wyprowadził wodę, by ugasić pragnienie Izraelitów, przedstawiała Chrystusa (por. 1 Kor 10,4). Teologia umiała przedstawiać na wiele sposobów tę duchową lekturę Starego Testamentu zaproponowaną przez św. Pawła. Przede wszystkim przypominając, że skała ta została przebita przez Mojżesza laską tak samo jak Chrystus na krzyżu: z Pana wypłynęła nie tylko woda, lecz woda i krew, symbol sakramentów Kościoła.

Niektórzy Ojcowie Kościoła zaproponowali porównanie skały przebitej przez Mojżesza ze stołem w wieczerniku, na którym Jezus konsekrował pierwszą Eucharystię. Na przykład św. Jan Chryzostom pisze, że pierwszy Mojżesz „uderzył w skałę i wyprowadził strumienie wody, a [Chrystus] dotyka stołu, uderza w stół duchowy i tryskają źródła Ducha. Dlatego to źródło, ten stół umieszczony jest na środku, aby zewsząd przychodziła trzoda i piła z wód zbawienia”1. Chryzostom w ten sposób potwierdza to, co mówiliśmy o ołtarzu rozumianym jako skała, jako sakramentalna Golgota, z której „ut et fonte”, jak ze źródła, płynie łaska. Cytowany przez nas wcześniej tekst Soboru stwierdza, że łaska ta ma dwojaki cel: oddać chwałę Bogu i uświęcić ludzi w Chrystusie; przypomina też, że cała działalność Kościoła zmierza do tych celów. Dlatego że wszystko, czym Kościół jest i co czyni, jest tym i spełnia to dlatego, że wspiera go łaska płynąca z Eucharystii jak ze źródła. To wszystko potwierdzają inne dwa teksty Soboru Watykańskiego II: Konstytucja dogmatyczna o Kościele „Lumen Pentium” (nr 11) oraz Dekret o posłudze i życiu kapłańskim „Presbyterorum ordinis” (nr 5).

Kościół jest owocem Eucharystii

W świetle tego nauczania dobrze rozumiemy, dlaczego misja tak ściśle wiąże się z Eucharystią. W rzeczywistości nie byłoby żadnej misji – a także podmiotu tej misji, Kościoła – gdyby nie istniała Eucharystia. Mówi nam o tym Papież Benedykt XVI, kiedy – podejmując słynne określenie teologa Henriego de Lubaka – wyjaśnia, że Eucharystia tworzy Kościół. Kościół istnieje jako owoc Eucharystii. Papież Benedykt XVI w pięknych słowach mówi:

„W niej ofiara zbawcza Chrystusa staje się obecna i dlatego należy nade wszystko rozpoznać, że ’istnieje związek przyczynowy pomiędzy Eucharystią a samym początkiem Kościoła’. Eucharystia to Chrystus, który nam się daje, budując nas nieustannie jako swoje Ciało. Dlatego w silnym wzajemnym powiązaniu pomiędzy Eucharystią, która buduje Kościół, i samym Kościołem, który sprawuje Eucharystię, pierwotną przyczyną jest ta, która wyraża się w stwierdzeniu: Kościół może celebrować i adorować tajemnicę Chrystusa obecnego w Eucharystii właśnie dlatego, że sam Chrystus pierwszy mu się dał poprzez ofiarę Krzyża. Możliwość ’czynienia’ Eucharystii przez Kościół jest całkowicie zakorzeniona w darze, jaki Chrystus złożył z samego siebie” („Sacramentum caritatis”, nr 14).

Dlatego w tejże adhortacji „Sacramentum caritatis” Ojciec Święty tak oto podkreśla związek między Eucharystią a misją:

„W homilii wygłoszonej podczas celebracji eucharystycznej, którą uroczyście zapoczątkowałem mą posługę na Katedrze Piotrowej, powiedziałem: ’Nie ma nic piękniejszego, niż zostać dosięgniętym, zaskoczonym przez Ewangelię, przez Chrystusa. Nie ma nic piękniejszego, niż poznać Go i dzielić się z innymi przyjaźnią z Nim’. To stwierdzenie zyskuje na intensywności, jeśli pomyślimy o tajemnicy eucharystycznej. Nie możemy bowiem zatrzymać dla siebie miłości, którą celebrujemy w tym sakramencie. Domaga się ona ze swej natury, by była przekazana wszystkim. To, czego świat potrzebuje, to miłość Boga, spotkanie z Chrystusem i wiara w Niego. Dlatego Eucharystia nie tylko jest źródłem i szczytem życia Kościoła, ale również jego misji: ’Kościół autentycznie eucharystyczny jest Kościołem misyjnym’ (nr 84)”.

Pan nas potrzebuje

Zwróćmy uwagę na słowa, którymi Papież zaczyna poprzedni akapit: „Nie ma nic piękniejszego, niż zostać dosięgniętym […] przez Chrystusa”. To odpowiada dynamice, którą omawialiśmy na początku: „W miłosierdziu swoim pospieszyłeś z pomocą wszystkim ludziom, aby Ciebie szukali i znaleźli”. W Eucharystii to właśnie przede wszystkim zostaje nam ofiarowane. Pięknie jest zostać dosięgniętym przez tę miłość! Myśmy zostali dosięgnięci przez Jezusa, przez Jego Miłosierdzie. Czy możemy zatrzymać ten wspaniały skarb tylko dla siebie? Czyż przeciwnie, nie jest prawdą, że tam, gdzie wiara jest prawdziwa i żarliwa, spontanicznie chcemy przekazywać tę radość innym?

Papież Franciszek obszernie nam mówił o radości bycia chrześcijanami w adhortacji „Evangelii gaudium”. Ale czy my naprawdę doświadczamy radości Ewangelii? Radości z tego, że zostaliśmy zewangelizowani, dosięgnięci przez Ewangelię, i jednocześnie radości, gdyż chcemy poświęcić się ewangelizacji? Bez chrześcijan, którzy ewangelizują, bez misji Pan nie może dotrzeć do tych, którzy Go szukają.

W mojej niedawno wydanej książce zatytułowanej „Bóg albo nic” podkreśliłem, że jeśli moja rodzina i ja mogliśmy uwierzyć w Chrystusa i przyjąć chrzest, a ja mogłem doświadczyć ogromnej radości bycia kapłanem, to wszystko zawdzięczamy – patrząc po ludzku – wielkoduszności i poświęceniu francuskich misjonarzy, którzy przybyli ewangelizować moją małą wioskę w Gwinei. Dzięki nim wiele dusz porzuciło religię animistyczną i przyjęło prawdziwą wiarę w Chrystusa. Bez ich misji, bez ich przeogromnej ofiary, bez ich głosu palącego jak ogień dziś by mnie tu nie było! Nie miałbym łaski i zaszczytu być przez Was przyjętym jak brat. Możemy jednak powiedzieć, że nikogo z nas by tu nie było, bo nawet gdy ktoś się narodził na ziemiach dawnej lub pradawnej obecności Kościoła, mógł uwierzyć i zostać ochrzczony tylko dlatego, że również w tych czasach istnieją katoliccy misjonarze, istnieją katolicy, którzy ewangelizują, katolicy, którzy wiernie i w pełni żyją Ewangelią Jezusa Chrystusa, poruszani mocą łaski, która każdego dnia spływa z ołtarza.

Potwierdzeniem tych słów jest także zakończenie obrzędu Mszy Świętej. Formuła, za pomocą której kapłan rozsyła wiernych, po łacinie: „Ite, missa est”, była interpretowana na różne sposoby. Aby poprawnie ją zrozumieć, pójdźmy jeszcze raz za nauczaniem Papieża Benedykta XVI. W cytowanej już adhortacji „Sacramentum caritatis”, Ojciec Święty proponuje nam następującą interpretację:

„Po błogosławieństwie diakon lub kapłan rozsyła lud słowami: ’Ite, missa est’. Wyrażają one związek pomiędzy sprawowaną Mszą św. a chrześcijańską misją w świecie. W starożytności słowo missa oznaczało po prostu ’rozesłanie’. Jednak w użyciu chrześcijańskim nabyło ono jeszcze głębszego znaczenia. Wyraz dimissio – ’odesłanie’ – w rzeczywistości przemienił się w ’misję’. To słowo pożegnania wyraża w sposób syntetyczny naturę misyjną Kościoła. Dlatego dobrze jest przy okazji dopomóc Ludowi Bożemu w pogłębieniu tego konstytutywnego wymiaru życia kościelnego” (nr 51).

Idźcie na cały świat

Także formuła rozesłania kończąca Eucharystię wyraża nierozerwalną więź między Eucharystią i misją. Głębokie znaczenie słów „Ite, missa est”, można by wyrazić za pomocą wezwań typu: „Idźcie i bądźcie misjonarzami” lub „Idźcie i ewangelizujcie”. Często słyszeliśmy, jak księża nam powtarzali w homiliach lub w katechezach, że Msza Święta nie kończy się wraz z zakończeniem celebracji, ale ma trwać w naszym życiu. Istnieje na ten temat piękny tekst św. Augustyna, który można odczytać jako ostrzeżenie dla każdego z nas:

„Obecnie bowiem chwalimy w kościele, kiedy się zbieramy; kiedy każdy wraca do siebie, to jakby przestawał chwalić Boga. Niech nie ustaje dobrze żyć, a zawsze będzie chwalił Boga. Wtedy przestajesz chwalić Boga, kiedy odstępujesz od sprawiedliwości oraz od tego, co się Jemu podoba. Albowiem, jeżeli nigdy nie uchylasz się żyć dobrze, twój język milczy, ale twoje życie woła, a ucho Boże jest przy twoim sercu”2.

Jakże nie pamiętać słów samego Chrystusa, którymi żegnał się ze swoimi bliskimi, wstępując do Ojca? W Ewangelii św. Mateusza Jezus mówi: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,18-20).

A św. Marek ewangelista potwierdza to wszystko innymi słowami, pisząc: „Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły” (Mk 16,19-20). Uczniowie zaczynają ewangelizować wszystkie narody i szafować sakramentami, gdy Jezus wstąpił do Nieba, ale nade wszystko wspierani mocą Pana uwielbionego. Mateusz przytacza następujące słowa: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. A gdzie te słowa okazują się prawdziwe, jeśli nie w Eucharystii? Marek pokazuje, że podczas gdy apostołowie posługiwali, „Pan współdziałał z nimi”. Tę łaskę, która współdziała z misją Kościoła, otrzymujemy przede wszystkim przez święty ołtarz Ofiary Pańskiej.

Odnowić pobożność eucharystyczną

Dlatego, drodzy bracia, na koniec tych rozważań pragnę zaprosić samego siebie i was wszystkich, byśmy odnowili naszą miłość do Jezusa Eucharystii i byśmy chcieli na nowo rozpalić w sobie ducha uwielbienia dla Konsekrowanej Hostii, Chleba życia wiecznego, a także Chleba naszego pielgrzymowania na ziemi i pokarmu, który nas podtrzymuje w codziennym zaangażowaniu misyjnym. Jezus nam kiedyś powiedział: „beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15,5). To prawda: potrzebujemy Pana, i to szczególnie dzisiaj, gdy jesteśmy wezwani do ewangelizacji świata zachodniego, który chce żyć „etsi Deus non daretur”, jakby Boga nie było. Sami chrześcijanie sprawiają wrażenie, że żyją nie tylko w stanie „milczącej apostazji”, lecz oficjalnej i zalegalizowanej, próbując narzucić antropologię bez Boga i bez Chrystusa (por. „Ecclesia in Europa”, nr 9). Starajmy się sprawować Mszę Świętą ze czcią, pobożnie, z poczuciem sacrum i z synowską bojaźnią Bożą. Adorujmy Obecność Jezusa, adorujmy Jego Ofiarę za nas, ponawianą we Mszy Świętej; z wiarą i miłością przyjmujmy Przenajświętszy Sakrament. Tylko odnowa wiary i pobożności eucharystycznej – znacznie bardziej niż wiele innych, nawet najbardziej chwalebnych inicjatyw – odrodzi w naszych sercach, a w konsekwencji w duszach ludzi nam współczesnych, tęsknotę za Bogiem, którego świat tak bardzo potrzebuje. Prośmy za wstawiennictwem Maryi, którą św. Jan Paweł II określił mianem „Niewiasty Eucharystii” i „pierwszego ’tabernakulum’ w historii” („Ecclesia de Eucharistia”, nr 53 i 55), by Krajowy Kongres Eucharystyczny dał nowy impuls i żywotność duchowi eucharystycznemu włoskich katolików, byście dawali spójne świadectwo Ewangelii na drogiej ziemi włoskiej, w miejscu, które Pan wybrał na siedzibę swojego Namiestnika, a więc w miejscu błogosławionym przez Boga w bardzo szczególny sposób, i w narodzie, który ma szczególny obowiązek strzec i umacniać właściwą sobie tożsamość chrześcijańską i katolicką.

Niech Pan Jezus błogosławi nam wszystkim, a Matka Boża niech czuwa nad naszą drogą powołania do świętości.

 1 Św. Jan Chryzostom, Katecheza trzecia, 26, tłum. ks. Wojciech Kania, w Katechezy chrzcielne, t. 1, Lublin 1993, s. 61. 2 Objaśnienie Psalmu 148,2 w: Objaśnienia Psalmów, Ps 124-150, tłum. Jan Sulowski, ATK, Warszawa 1986, s. 370.


 

Śródtytuły pochodzą od redakcji.

tłum. Agnieszka Kuryś

Nasz Dziennik