logo
logo

Ryszard Kukliński w domu z analitykami CIA. Po prawej Aris Papas, analityk dokumentów Ryszarda Kuklińskiego w CIA. Lata 90. Zdjęcie: arch./ Inne

Z szafotu po generalski awans

Niedziela, 6 listopada 2016 (20:01)

Honorowanie gen. Ryszarda Kuklińskiego to obowiązek państwa polskiego

Ryszard Kukliński miał zginąć w celi śmierci komunistycznego więzienia, a trafił na piedestały wolnej Polski. Mimo to wciąż wielu podważa jego wkład w pokojowe zakończenie zimnej wojny i zarzuca mu zdradę. Natomiast niewielu polityków zdecydowało się na jego upamiętnienie. Dlatego wniosek ministra Antoniego Macierewicza i decyzja prezydenta Andrzeja Dudy są aktem nie tylko historycznej sprawiedliwości, ale i odwagi.

W ciągu 26 lat walki o upamiętnienie bohaterów w wolnej Polsce kilkakrotnie, formalnie i nieformalnie, wnioskowano o odznaczenie Ryszarda Kuklińskiego Krzyżem Virtuti Militari oraz Orderem Orła Białego. Podobnie wnoszono także o awans generalski. Zgłaszały się zasłużone organizacje i osoby fizyczne. Jednakże fakt, że wnioskował o to właśnie minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, czyni z tego awansu akt wyjątkowy, ponieważ wszystkie inne wnioski były po prostu mniej ważne.

Wnioski o awans

Warto dziś podsumować, jakie wnioski o upamiętnienie czynu Ryszarda Kuklińskiego zostały złożone i odrzucone. Jednocześnie jest to przypomnienie, że zarzuty o użycie Ryszarda Kuklińskiego w politycznej grze pojawiały się od 1991 roku i że jest to jedna z ulubionych figur retorycznych „wybielaczy PRL”.

W latach 1989/1990 Sąd Najwyższy uniewinnia i rehabilituje skazanych na karę śmierci w stanie wojennym Romualda Spasowskiego, ambasadora PRL w Waszyngtonie, i Zbigniewa Rurarza, ambasadora PRL w Tokio. Obaj potępili stan wojenny, poprosili o azyl polityczny i opuścili placówki, którymi kierowali. Wówczas uniewinniono również szefa sekcji polskiej Radia Wolna Europa Zdzisława Najdera skazanego na karę śmierci za kolaborację z USA. Ryszard Kukliński pozostaje poszukiwany, a wyrok zamienia się na dożywocie.

W grudniu 1990 r., podczas inauguracji prezydentury Lecha Wałęsy, Zbigniew Brzeziński, były szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA, domagał się pełnej rehabilitacji Kuklińskiego, a za wielkie zasługi na rzecz niepodległości Polski awansu generalskiego i odznaczenia Virtuti Militari. W tym samym okresie z podobnymi propozycjami do prezydenta wystąpiły m.in.: Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, Porozumienie Centrum, Kongres Polonii Amerykańskiej, a także Zbigniew Herbert. Przez cały okres swojej prezydentury Lech Wałęsa odmawiał rehabilitacji Ryszarda Kuklińskiego. W tym czasie jego współpracownicy, m.in. Janusz Onyszkiewicz i Bronisław Komorowski, blokowali wszelkie inicjatywy w tej sprawie. Natomiast 17 września 1993 roku delegacja polityków, m.in. Jarosław Kaczyński i Jan Parys, złożyli w trakcie oficjalnej uroczystości państwowej wieniec na Grobie Nieznanego Żołnierza w imieniu Ryszarda Kuklińskiego: „Ofiarom imperium zła – płk Kukliński”.

Po rehabilitacji Ryszarda Kuklińskiego 17 września 1997 roku Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność” wystąpiła 25 listopada do władz państwowych RP o nadanie mu stopnia generalskiego i najwyższego odznaczenia wojskowego za jego bezprecedensowy i historyczny udział w walce o odzyskanie niepodległości Polski. Także bezskutecznie.

W 2012 roku Józef Szaniawski zwrócił się do prezydenta RP o odznaczenie pułkownika Krzyżem Virtuti Militari. Odpowiedź była prosta: nie może być odznaczony, bo nie brał udziału w działaniach wojennych. Zimna wojna nie została uznana za front walk o niepodległość Polski.

W 2013 roku do prezydenta Komorowskiego o nadanie Ryszardowi Kuklińskiemu Orderu Orła Białego wystąpiło Koło Sympatyków Związku Narodowego Polskiego w USA. Odpowiedź nadeszła 8 sierpnia: „Kapituła postanowiła, że nie wystąpi do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z formalnym wnioskiem w tej sprawie. Również Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nie podjął dotąd inicjatywy w tej sprawie”. Warto dodać, że w skład Kapituły wchodzili: Bronisław Komorowski – Wielki Mistrz Orderu (tytuł przysługujący każdemu prezydentowi), Władysław Bartoszewski – kanclerz Orderu, Aleksander Hall, sekretarz Kapituły, Henryk Samsonowicz i Krzysztof Penderecki. Trudno nie odnieść się do doniesień o tym, że kapituła w innym składzie, ale z tym samym kanclerzem, zablokowała przyznanie orderu rtm. Witoldowi Pileckiemu i gen. Emilowi Fieldorfowi.

Najważniejszy z wniosków był ten z 14 lutego 2016 roku złożony do prezydenta przez ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza.

Odważne decyzje sprzed dekady

Przed dekadą największą polityczną odwagą wykazał się Lech Kaczyński. Jeszcze za życia Ryszarda Kuklińskiego jako prezydent m.st. Warszawy wyraził zgodę na powstanie małego muzeum na Starym Mieście, które upamiętniałoby konspiracyjną walkę Polaków o niepodległość. Był to wspólny wniosek pułkownika i Józefa Szaniawskiego. Prezydent wyznaczył lokal, który w 2006 roku, po śmierci Kuklińskiego, stał się Izbą Pamięci płk. Kuklińskiego.

W 2004 roku decyzją prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego bohater Polski i Ameryki został pochowany w najbardziej honorowym miejscu, a jego grób od tamtego czasu otwiera Aleję Zasłużonych cmentarza Wojskowego na Powązkach. Te dwa upamiętnienia to przykłady wyjątkowej odwagi i efektywnego działania prezydenta Kaczyńskiego.

Czy chciał awansu?

Równolegle z decyzją prezydenta Andrzeja Dudy pojawiły się głosy licznych „przyjaciół” pułkownika twierdzących, że nigdy w ich rozmowach nie mówił o awansie i najprawdopodobniej by tego nie chciał, i że awans ma charakter polityczny. Wśród nich są Leszek Miller, Maria Nurowska – autorka książki „Mój przyjaciel zdrajca”, w której rozpala wyobraźnię o sercowych podbojach Ryszarda Kuklińskiego, oraz Henryk Pach, który w Krakowie chce postawić wspólny pomnik Kuklińskiego i Bartoszewskiego w kształcie łuku, a o pułkowniku i jego zasługach nic tam nie będzie. Henryk Pach ze Stowarzyszenia Sympatyków płk. Ryszarda Kuklińskiego decyzję prezydenta i wniosek ministra obrony narodowej skomentował w TVN następująco: „Jest to działanie z zakresu ideologicznej propagandy i polityki. Pułkownik Ryszard Jerzy Kukliński […] w pamięci rozumnego świata pozostanie pułkownikiem na wieki”.

Rozmawiałem z przyjaciółmi Ryszarda Kuklińskiego z trzech okresów jego życia – dzieciństwa, konspiracji w USA i czasu, gdy starał się o rehabilitację w świetle prawa w Polsce. Inżynier Roman Barszcz, z którym Kukliński, będąc dzieckiem, przerzucał jedzenie dla swoich żydowskich kolegów przez mur getta, a przyjaźnili się aż po grób, twierdzi, że pułkownik nigdy nie żądał dla siebie żadnych oznak szczególnej wdzięczności i rekompensat. Barszcz jednakże mówi, że stopień generalski Ryszard Kukliński uważał za cel, do jakiego dąży żołnierz.

Jedyni przyjaciele, jakich Ryszard Kukliński miał w Stanach Zjednoczonych, to ci, którzy „wyrwali” go w ostatniej chwili z rąk KGB i polskich komunistów, a następnie otoczyli opieką w USA. Wcześniej nikt o tym nie pisał, ale przez całe lata 80. i 90. państwo Kuklińscy mieli oparcie w tych samych ludziach, którzy prowadzili Ryszarda Kuklińskiego od 1972 roku. David Forden, oficer CIA i szef departamentu Rosji i Europy Wchodniej w Langley, grupa analityków CIA oraz ci, którzy przeprowadzili akcję ucieczki. Trzeba to powiedzieć otwarcie, stali się oni tym samym przyjaciółmi Polski. Oni chronili całą rodzinę Kuklińskich. To właśnie jeden z analityków CIA w ostatnich dniach napisał do mnie e-mail o treści: „Great news, thank you. This was something that I know Ryszard wanted” („Wspaniała wiadomość, dziękuję. To jest coś, czego wiem, że Ryszard chciał”). Dowodem ich wzajemnej zażyłości są zdjęcia, które otrzymałem – jedyne znane mi z okresu 1981-1998, na których pułkownik jest uśmiechnięty.

Trzecia sfera przyjaźni Ryszarda Kuklińskiego to osoby podejmujące realne starania o jego rehabilitację. Józef Szaniawski, pełnomocnik pułkownika i rodziny od 1992 roku, oraz Jan Parys, były minister obrony narodowej. Obaj podejmowali także inicjatywy w sprawie uhonorowania Ryszarda Kuklińskiego, gdy ten był obrażany i niedoceniany przez komunistów, postkomunistów i środowiska liberalne. Kulminacją tego był niemal triumfalny przejazd przez Polskę Ryszarda Kuklińskiego. Został wtedy honorowym obywatelem Gdańska, Krakowa oraz honorowym góralem Zakopanego. Przemawiał w Sejmie RP, na Zamku Królewskim w Warszawie i odsłonił ufundowany z jego inicjatywy i Polonii chicagowskiej pomnik Katyński na placu Zamkowym. Składał kwiaty w miejscu przysięgi Tadeusza Kościuszki i przy pomnikach ku pamięci ofiar Grudnia ’70, masakry w kopalni „Wujek” i na grobie ks. Jerzego Popiełuszki. Wygłosił wykład w Collegium Maius i w MSZ. Wszędzie tam za jego plecami stał mój śp. Tata, szepcząc mu do ucha to samo, co tłumaczył załamanemu pułkownikowi podczas długich rozmów: „Rysiek, to ci się po prostu należy”.

Bohater uniwersalny

„To nie Polska nazwała Cię zdrajcą! To nie Polska wyrokowała o karze śmierci dla Ciebie! Niepodległa Polska oddaje Ci hołd. Tobie, który swoimi czynami przyczyniłeś się do odwrócenia biegu najnowszej historii, my tutaj zebrani z pochylonymi sztandarami Armii Krajowej i innych organizacji niepodległościowych mówimy: Pułkowniku Ryszardzie Kukliński, dobrze zasłużyłeś się Ojczyźnie” – tymi słowami pożegnał Ryszarda Kuklińskiego w Alei Zasłużonych cmentarza Wojskowego na Powązkach prezes Światowego Związku Żołnierzy AK generał Stanisław Karolkiewicz – bohater II wojny światowej.

Nie ma powodu, byśmy wstydzili się honorować generała Ryszarda Kuklińskiego. Jest to bohater uniwersalny, bohater wszystkich Polaków. Ci, co zarzucają upolitycznienie jego postaci, nigdy niczego nie zrobili dla jego pamięci. Także ci ze stowarzyszeń nazwanych na jego cześć. Wielokrotnie zapraszałem do muzeum Izba Pamięci płk. Kuklińskiego polityków z innych ugrupowań politycznych, o innym spojrzeniu na rolę Ryszarda Kuklińskiego. Zawsze jedynie kiwali głowami z drwiącym uśmiechem.

Dziękuję prezydentowi Rzeczypospolitej, panu Andrzejowi Dudzie, za to, że awansował do stopnia generała brygady Ryszarda Kuklińskiego. Polska, Polacy i Ryszard Kukliński tego potrzebowali.

 


Autor jest dyrektorem muzeum Izba Pamięci płk. Kuklińskiego.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Filip Frąckowiak

Nasz Dziennik