logo
logo

Chrystus błogosławiący, Fernando Gallego, ok. 1492, Muzeum Prado, Madryt Zdjęcie: / -

Publiczna cześć dla Chrystusa Króla

Sobota, 19 listopada 2016 (02:23)

Jakie motywy skłoniły Ojca Świętego Piusa XI do tak wymownego i jakże trafnego oraz niezwykle doniosłego aktu duchowo-religijnego nie tylko napisania encykliki o Chrystusie Królu, lecz także do ustanowienia uroczystości Chrystusa Króla i „nakazania czczenia Chrystusa Króla całemu światu katolickiemu”?

 

Papież Pius XI jako nuncjusz apostolski w Polsce naocznym świadkiem Cudu nad Wisłą

Warto nadmienić, iż ten Papież, zanim w 1921 roku zostanie wybrany na Namiestnika Chrystusowego na ziemi i zarazem Następcę św. Piotra, pełni urząd nuncjusza apostolskiego w Warszawie i jest świadkiem Cudu na Wisłą podczas Bitwy Warszawskiej, w której II Rzeczpospolita Polska staje do walki przeciwko o wiele większej liczebnie armii bolszewickiej. Komuniści z Rosji realizowali wówczas antychrześcijański plan rewolucji Lenina, aby dla ideologii materialistycznej i ateistycznej Marksa i Engelsa, detronizujących i pogardzających panowaniem Boga Objawionego w Jezusie Chrystusie jako Władcy wszechświata w carskiej Rosji, podbić najpierw chrześcijańską Europę, a następnie cały świat. Co ciekawe, Rosja z tych imperialistycznych planów dotychczas oficjalnie nigdy nie zrezygnowała.

„Laicyzm” jako „zbrodnia” przeciwko obecności Pana Boga i Jego Prawa w Kościele i państwie, w ludziach i narodach

Pius XI nie ma wątpliwości, iż z pomocą życiodajnej nauki o Chrystusie Królu „pragnie… zaradzić potrzebom czasów obecnych i podać szczególne lekarstwo przeciwko zarazie, która zatruwa społeczeństwo ludzkie. A zarazą tą jest zeświecczenie czasów obecnych, tzw. laicyzm, jego błędy i niecne usiłowania”, które Ojciec Święty zalicza do „najważniejszych przyczyn nieszczęść” całej ludzkości.

Papież nazywa tę ideologię sekularyzacji świata „zbrodnią”, która „nie naraz dojrzała, lecz już od dawna ukrywała się w duszy społeczeństwa. Zaczęło się bowiem od tego, że przeczono panowaniu Chrystusa Pana nad wszystkimi narodami; odmawiano Kościołowi władzy nauczania ludzi, wydawania praw, rządzenia narodami, którą to władzę otrzymał Kościół od Chrystusa Pana, aby prowadził ludzi do szczęścia wiekuistego. I wtedy to zaczęto powoli zrównywać religię Chrystusową z innymi religiami fałszywymi i stawiać ją bezczelnie w tym samym rzędzie; następnie podporządkowano ją władzy świeckiej i wydano ją prawie na samowolę rządu i panujących”, co stało się już faktem historycznym w zasadzie protestanckiej z Augsburga: „cuius regio, eius religio” („czyj rząd, tego religia”).

U podstaw tej zasady stoi Marcin Luter wraz z reformacją, kasujących stan duchowieństwa hierarchicznego i wprowadzających w ich miejsce stan świecki: „każdy chrześcijanin jest Piotrem”. Skoro tak, to Hegel w swojej „rewolucji filozoficznej” (H. Heine) idzie jeszcze dalej i sądzi, że to sam człowiek decyduje o staniu się „ducha świata” prawdziwym „bogiem”, czyli „duchem absolutnym”. Ten proces Pius XI analizuje w słowach: „Dalej jeszcze poszli ci, którzy umyślili sobie, że należy zastąpić religię Bożą jakową religią naturalną, naturalnym jakimś wewnętrznym odruchem”, poprzez który „bóg” Hegla staje się dopiero prawdziwym „bogiem”. Natomiast Marks z Engelsem nie mają złudzeń, iż uwieńczeniem rewolucji zapoczątkowanej przez „mnicha” „Marcina Lutra” musi być świadome i definitywne odrzucenie Boga chrześcijańskiego jako Stwórcy i Zbawiciela świata i zastąpienie Go „państwem ateistycznym”, względnie „państwem demokratycznym” w sensie „komunistycznym” jako jedynym „pośrednikiem” pomiędzy człowiekiem a materią i materią a człowiekiem.

Także inną formę laicyzacji – socjalistyczno-komunistyczną – Ojciec Święty poddaje słusznej krytyce: „A nie brakło i państw, które sądziły, że mogą się obejść bez Boga i że ich religią to – bezbożność i lekceważenie Boga. Toteż z boleścią w sercu skarżyliśmy się w encyklice ’Ubi arcano’ i dzisiaj bolejemy nad gorzkimi owocami, jakie tego rodzaju odstępstwo od Chrystusa wydało tak dla pojedynczych obywateli, jak i dla państw, i to tak często i na tak długie lata, a są nimi: nasienie niezgody wszędzie porozsiewane, płomienie zazdrości i nieprzyjaźni objęły narody, co powoduje dotąd tak wielką zwłokę w pojednaniu ludów; nieposkromione pragnienia, które często pokrywają się płaszczykiem dobra publicznego i miłości ojczyzny, a z których powstaje rozdwojenie wśród obywateli i ślepy, a niepomierny egoizm, na nic innego nie zważający, jak tylko na własną korzyść i na własne dobro i tą jedynie miarą wszystko inne mierzący; zburzony zupełnie pokój domowy wskutek zapomnienia i zaniedbania obowiązków; węzły rodzinne rozluźnione i trwałość rodzin zachwiana; całe wreszcie społeczeństwo do głębi wstrząśnięte i ku zagładzie idące”, czego przykładami wówczas były rewolucje przeciwko Bogu i Jego Prawu we Francji, Rosji, Niemczech czy w Meksyku.

Jak powstrzymać tego destrukcyjnego ducha rewolucji przeciwko Bogu jako Królowi w jego nihilistycznym marszu?

Przywrócenie panowania Chrystusa Króla eklezjalną i państwową racją stanu

Skutkiem sekularyzacji było „zmniejszenie się powagi prawa i poszanowania dla władzy”. Dlaczego? Pius XI w encyklice „Ubi arcano” podkreśla: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa… usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się, iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą, gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać. Z tego powodu musiało być wstrząśnięte całe społeczeństwo ludzkie, gdyż brakło mu stałej i silnej podstawy”. Stąd zarówno dla Kościoła, jak i dla narodów oraz państw koniecznością jest, jak naucza Ojciec Święty, „przywrócić panowanie Pana naszego” jako „Króla”, ponieważ tylko przez odrodzenie prawdy o pochodzeniu wszelkiej władzy od Pana Boga w Trójcy Świętej Jedynego „przygotowuje się i dojrzewa powrót do posłuszeństwa u wielu z tych, którzy, wzgardziwszy panowaniem Odkupiciela, stali się wygnańcami z Jego Królestwa”.

Należy podkreślić, iż nie tylko każda władza kościelna, lecz także każda władza państwowa „formaliter”, czyli duchowo lub istotowo pochodzi od Boga Objawionego w Jezusie z Nazaretu. Księża Biskupi przekazują władzę np. kapłanom „materialiter”, czyli materialnie przez włożenie rąk, zaś sam Pan Bóg czyni to w tym samym akcie włożenia rąk przez Następców Apostołów na sposób duchowy. Podobnie w strukturze państwa: wyborcy przekazują władzę swoim reprezentantom tylko na sposób materialny, zaś Pan Bóg wszystkim sprawującym władzę np. w Rzeczypospolitej Polskiej na sposób duchowy, czyli „formaliter”.

Innymi słowy, bez aktywnego udziału Pana Boga w akcie przekazywania władzy ani Prezydent, ani Rząd, ani Sejm, ani Senat w Rzeczypospolitej Polskiej nie posiadaliby władzy. To jest tak jak z przekazywaniem życia przez rodziców, którzy darują swoim dzieciom jedynie swoje ciało, zaś każdą duszę i ducha dziecka stwarza i daruje nowemu dziecku w akcie poczęcia sam Pan Bóg jako Stwórca. Dlatego też wszyscy rządzący Polską w Kościele i w Państwie otrzymali „formaliter” władzę bezpośrednio od Boga jako Najwyższego Prawodawcy. Komu zatem przysługuje tytuł najwyższego Władcy, czyli Króla?

Jezus Chrystus jako Król

Dlaczego ten tytuł przynależy w najściślejszym tego słowa znaczeniu wcielonemu Synowi Bożemu? Z prostej racji, a mianowicie, skoro Pan Jezus jest wraz z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym Stwórcą świata, to znaczy, że Bóg istniejący w Trzech Osobach jest Właścicielem świata, tzn. także Władcą świata. Dlatego też, jak uczy Pius XI, „imię i władza króla we właściwym tego słowa znaczeniu należy się Chrystusowi – Człowiekowi; albowiem tylko o Chrystusie – Człowieku można powiedzieć, że otrzymał od Ojca władzę i cześć, i królestwo, gdyż jako Słowo jedną i tę samą z Ojcem posiadający istotę, musi mieć wszystko z tymże Ojcem wspólne, a więc także najwyższe i nieograniczone panowanie nad całym stworzeniem”.

Wszyscy sprawujący władzę w Kościele i Państwie nie są w ścisłym tego słowa znaczeniu „władcami”, lecz dosłownie „uczestniczą” we władzy Boga samego, ponieważ nie są stwórcami siebie i tych, którymi rządzą. Pan Bóg zawierza zatem swoją Boską władzę ludziom, którzy „uczestniczą” w Jego wiecznym panowaniu.

Chrystus jako Najwyższy Prawodawca ustanawia prawo z siebie samego – ludzie stanowią prawo poprzez „uczestnictwo” we władzy Boga: Naród Polski nie jest absolutnym suwerenem

Nauka Papieża jest jednoznaczna: „On”, czyli Chrystus, „jest Prawodawcą, któremu ludzie winni posłuszeństwo. Ewangelie bowiem nie tyle opowiadają o Nim, że ustanowił prawa, ile raczej przedstawiają Go, jak ustanawia prawa; o tych wszystkich, którzy przykazania Jego zachowywać będą, w różnych okolicznościach i w różnych słowach, mówi Mistrz Boski, iż dadzą oni dowód swojej miłości względem Niego i w miłości tej wytrwają” (J 14,15; 15,10).

Być wiernym Chrystusowi oznacza bardzo konkretnie zachować w przestrzeni Kościoła i Państwa Polskiego prawdę o tym, że to Bóg Objawiony jest Najwyższym Prawodawcą, dającym wszystkim Polakom prawo naturalne, czyli także normy Dekalogu. Każdy rządzący i rządzony w Polsce powinien być temu prawu naturalnemu bezwzględnie posłuszny. Nikt nie może sądzić, że kwestia Dekalogu jest „sprawą wiary” i dlatego, według opinii niektórych, Dekalog np. polityków polskich nie wiąże w poszczególnych aktach stanowienia czy orzekania o prawie. Nic bardziej błędnego!

Dekalog wiąże sumienie każdego rządzącego w Polsce, tj. w Kościele i Państwie Polskim. Każda regulacja prawna dokonywana w Polsce jest tylko dlatego prawną, że Pan Bóg osobiście udzielił rządzącym w Polsce takiej władzy. Przywróćmy najpóźniej dzisiaj tę prawdę wszystkim Polakom, iż to Jezus Chrystus obiektywnie i absolutnie pewnie jest Najwyższym Prawodawcą – także dla Prezydenta, Sejmu, Senatu i Rządu Polskiego we wszystkich aktach stanowienia czy stosowania prawa w Rzeczypospolitej Polskiej, w przeciwnym razie będziemy zafałszowywać prawdę o Najwyższym Prawodawcy w Polsce. Kultura prawna w naszym Państwie wymaga istotnej korekty w rozumieniu ostatecznego podmiotu prawa.

Niestety, od wielu dziesięcioleci pokutuje u nas fałszywa opinia, jakoby nasz Naród był absolutnym suwerenem i że wszelka władza w naszym Państwie pochodzi od Narodu Polskiego. To jest wprawdzie słuszna teza, ale tylko w sensie materialnym, co już zostało podkreślone wyżej, ale nie w sensie formalnym, czyli duchowym i istotowym. Ten wymiar zabezpiecza w każdym podmiocie władzy w Polsce i na całym świecie pośród wszystkich sprawujących władzę sam Pan Bóg. Jakże zatem mądrym i głęboko w prawdzie o prawie jako prawie ugruntowanym jest akt składania publicznego hołdu Chrystusowi Królowi ze strony Rządzących Polską i całego Narodu.

Publiczna cześć dla Chrystusa Króla najwyższym aktem prawnym Kościoła i Rzeczypospolitej Polskiej

Kulminacją polskiego porządku prawnego w przestrzeni Kościoła i Państwa jest akt świadomego i wolnego uznania Jezusa Chrystusa za Króla we wszystkim, co Polskę stanowi. Wprawdzie Polska przyjęła chrzest św. w rodzinie Mieszka I, ale potrzeba było naszemu Narodowi i władzy kościelno-państwowej 1050 lat do poświęcenia się Chrystusowi jako Królowi, co zresztą „nakazała” spełnić encyklika Papieża Piusa XI w 1925 roku: „Niech więc nie odmawiają władcy państw publicznej czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi, lecz niech ten obowiązek spełnią sami i wraz z ludem swoim, jeżeli pragną powagę swą nienaruszoną utrzymać i przyczynić się do pomnożenia szczęścia swej ojczyzny”.

Niech zatem Chrystus Pan króluje w Polsce i nad Polską oraz w całej rozsianej po całym globie Polonii; niech Chrystus Król Nieba i Ziemi, czyli także naszej Ojczyzny Polski, kieruje umysłami i wolnością Rządzących naszym Narodem i Społeczeństwem, aby stanowili i orzekali w prawie sprawiedliwie; niech Chrystus Król – także – Polski błogosławi Polskiemu Państwu, aby było wspólnotą bezwarunkowej afirmacji życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci, wspólnotą prawdy, solidarności z każdym jako bliźnim, dobra wspólnego i pozostałych ideałów w porządku natury, aby Polska była wspólnym i pełnym dostojeństwa domem dla Polaków i innych narodów; niech Chrystus Król prowadzi także Kościół św. w Polsce swoimi Łaskami i Darami Ducha Świętego po drogach zbawienia aż do bram wiekuistego szczęścia i pokoju w Królestwie Niebieskim. Niech żyje Jezus Chrystus jako Król Nieba i Ziemi, i Polski!

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

Nasz Dziennik