logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: / -

Zmienicie świat

Sobota, 10 grudnia 2016 (03:00)

Homilia ks. kard. Roberta Saraha, prefekta Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, wygłoszona 31 października 2016 roku w Vézelay (Francja) podczas Mszy Świętej dla wędrowników – Skautów Europy.

Pozwólcie, że na początku zwrócę się z szacunkiem i wdzięcznością do waszego biskupa, Jego Ekscelencji Hervé Giraud, który ku mojej radości bierze udział w tej wielkiej pielgrzymce i pozwolił mi przewodniczyć tej Eucharystii. Jemu i jego duchowieństwu chciałbym serdecznie podziękować za ten akt jedności. Sprawując tę Eucharystię w intencjach wędrowników – Skautów Europy i ich rodzin, jednocześnie ją sprawuję za księdza biskupa Hervé Giraud, jego duchowieństwo i diecezję.

„Harcerz, który nie dał wszystkiego, nie dał nic.

Harcerz, który nie umarł dla siebie, by się narodzić dla innych, nic nie zdziała.

Ale pamiętaj, że nic, co dobre, nie przyjdzie ci w życiu łatwo. A teraz, bracie, idź z Bogiem…”.

Drodzy przyjaciele z kręgu szefów i kręgu wędrowników – Skauci Europy!

W tych wspaniałych, a zarazem wymagających słowach – wspaniałych, ponieważ wymagających – rozpoznaliście fragment ceremoniału Wymarszu Wędrownika. Po ich wysłuchaniu nowy wędrownik klęka przed księdzem, by przyjąć Boże błogosławieństwo, po czym samotnie odchodzi w noc, „towarzyszą mu zastępy świętych”, a jego bracia skauci rozstępują się w świetle pochodni, robiąc mu przejście, i śpiewają „Apel drogi”…

Chrześcijańscy wojownicy

Zadajmy sobie pytanie: czy ten nowy wędrownik, który wchodzi w leśną gęstwinę, zdaje się na przypadek, idzie w nieznane? Odpowiedź brzmi: nie, i tę odpowiedź, drodzy przyjaciele skauci, znajdziecie wpisaną zarówno w kamienie tej bazyliki, jak w wasze teksty założycielskie, teksty katolickiego skautingu, które spisał ojciec jezuita Jacques Sevin, wpatrując się w Krzyż Jezusa Chrystusa, nazywanego przezeń „najwyższym Szefem w pełnym tego słowa znaczeniu”. Te słowa waszego ceremoniału rozbrzmiewają bowiem dzisiejszego poranka w tym wspaniałym Domu Bożym, szlachetnym klejnocie średniowiecznego świata chrześcijańskiego: właśnie tutaj, w Vézelay, w dniu Wielkiej Nocy 1146 roku, święty Bernard mówił o sprofanowanej Edessie i o zagrożonym Grobie Świętym w Jerozolimie, nakłaniając rycerzy, którzy chcieli przyoblec się w Krzyż Chrystusa, do pokory, do posłuszeństwa i do ofiary. A dla was, Skauci Europy, chrześcijaństwo nie jest częścią minionej przeszłości; trzecia zasada Waszego ruchu głosi bowiem: „Harcerz – Syn Chrześcijaństwa – jest dumny ze swej wiary: pracuje sumiennie, aby ustanowić Królestwo Chrystusa w całym swoim życiu i świecie, który go otacza”.

Drodzy przyjaciele skauci, te słowa Waszego ceremoniału są echem innych słów, które dawno temu wypowiedział sam król Ludwik Święty w młodości – słowa jego rycerskiej przysięgi. Było to w połowie listopada 1226 roku w Soissons, na drodze do Reims, gdzie jechał, by przyjąć sakrę królewską jako król Francji. Ludwik Święty tak jak wy chętnie przyjeżdżał z pielgrzymką do Vézelay; po raz ostatni było to w roku jego śmierci, w roku 1270. Na początku ceremonii pasowania na rycerza Ludwik Święty usłyszał słowa wypowiedziane przez biskupa: „Jeśli szukasz bogactwa czy zaszczytów, nie jesteś godzien pasowania na rycerza”.

Skłoniwszy się przed sztandarem „baussant”, czyli „pięknym znakiem”, który wciąż jest waszym sztandarem, z krzyżem o ośmiu ramionach oznaczających osiem błogosławieństw, Ludwik IX przyrzekł stać w obronie Kościoła świętego i wierzyć w całe jego nauczanie, bronić słabych, a zwłaszcza wdowy i sieroty, oraz uprzejmie i z szacunkiem odnosić się do kobiet (w związku z tym przypomnę wam artykuł 5 prawa harcerskiego: „Harcerz jest uprzejmy i rycerski”); obiecał również, że będzie szczery oraz będzie zwalczać zło i niesprawiedliwość.

A zatem zawsze trwajcie w prawdzie, bądźcie odważni i pełni poświęcenia dla waszej ojczyzny i dla Kościoła, aż po całkowity dar ze swojego życia. Bądźcie szczęśliwi i dumni z czystości i dziewiczości swojego serca i swojego ciała, pośród społeczeństwa egoistycznego i opętanego seksem.

Żywe kamienie Kościoła

Tak, drodzy przyjaciele wędrownicy, musicie mieć świadomość spuścizny, przekazanej wam przez waszych dowódców, gdyż życie skauta – wasze życie – jest utkane z tych odniesień, z tych cnót użyźniających wasze dusze ludzi ochrzczonych, i jeśli tego poranka łatwiej niż zwykle jest wam się modlić w tej wspaniałej, kamiennej nawie, to także dlatego, że takie cnoty jak odwaga, lojalność, wierność, dar z siebie aż po męczeństwo, odzwierciedlają się w kamieniach tej bazyliki, a szczególnie w rzeźbie Chrystusa w majestacie, którą możecie podziwiać w tympanonie narteksu.

Jak stwierdza święty Piotr Apostoł, dzisiejszego poranka, w tej bazylice, której kamienie są niejako wiekowymi świadkami tych wszystkich, którzy przed wami dawali świadectwo swojej wiary, wy, wędrownicy – Skauci Europy, jesteście „niby żywe kamienie”, obecne w konstrukcji duchowej budowli, której na imię „Kościół” (por. 1 P 2,5). Tak, gdyby kamienie tej budowli umiały mówić, niewątpliwie wyśpiewywałyby Bożą chwałę i chwałę Godów Baranka, obecnych już na tym świecie w naszej liturgii, w liturgii Kościoła, wraz ze śpiewem gregoriańskim będącym jej najpiękniejszym kwiatem. Czyż sam Chrystus nie powiedział niedowiarkom i bojaźliwym ludziom swoich czasów, którzy chcieli zmusić do milczenia nazbyt porywczych ich zdaniem apostołów: „Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą” (Łk 19,40)?

Wszystkim wiadomo, że od chwili powstania Federacji Skautingu Europejskiego w 1956 roku – dokładnie sześćdziesiąt lat temu – i jeszcze całkiem niedawno, usiłowano zmusić do milczenia Skautów Europy na różne mniej lub bardziej podstępne sposoby, domagając się od nich zwłaszcza złagodzenia niektórych określeń z ich tekstów założycielskich, uznanych za niepasujące do tzw. współczesnego świata. Tymczasem w okresie największego nasilenia zawieruchy, w czasach, gdy liczne wspólnoty parafialne i zakonne ogarnął wielki niepokój, wasi poprzednicy, prawdziwe „żywe kamienie” Kościoła świętego – namiestnicy krajowi, prowincjalni i okręgowi, szefowie i szefowe, kierownicy duchowi, z których wielu już powróciło do Domu Ojca – wasi poprzednicy wytrwali w ciężkiej próbie, pokornie i na modlitwie, tak jak kamienie tej bazyliki świętej Marii Magdaleny, która wciąż rzuca wyzwanie wiekom, dając milczące świadectwo o chrześcijaństwie z dala od naszego niespokojnego świata, na „wiecznym wzgórzu” Vézelay.

Przywróćcie wielkość Europie

Drodzy wędrownicy – Skauci Europy, jesteście spadkobiercami pokornej i niezłomnej wierności waszych poprzedników. Nie dajcie się pociągnąć przez Europę upojoną swoimi rozlicznymi ideologiami, które całej ludzkości wyrządziły wiele zła. Pomyślcie o marksizmie i jego gułagach, o nazizmie i jego okropnościach, a dzisiaj o teorii gender, która otwarcie porywa się na prawa Boga i natury, rujnuje małżeństwo, rodzinę i nasze społeczeństwa i niszczy nasze dzieci już w wieku szkolnym. Powtarzam: ideologia gender, demokratyczne swobody pozbawione jakichkolwiek granic i ISIS mają to samo szatańskie źródło.

Wy, wędrownicy – Skauci Europy, jeśli stawicie opór tej Europie bez Boga, dominującej z wielką pychą nad ubogimi i słabymi oraz negującej swoje chrześcijańskie korzenie, nie pozwolicie jej na to, by popełniła samobójstwo i znikła, wyeliminowana przez ludy bardziej męskie, bardziej wierzące i bardziej dumne ze swojej tożsamości i ze swojego odniesienia do Boga. Jesteście teraźniejszością i przyszłością Europy i Kościoła. Macie energię i wiarę, a wasze przywiązanie do Jezusa Chrystusa pozwoli wam odbudować chrześcijańską spuściznę i europejskie społeczeństwo.

W pierwszym czytaniu dzisiejszej Mszy Świętej święty Paweł Apostoł ujawnia wam sekret radości, jaka winna ożywiać wasze kręgi szefów i kręgi wędrowników: zachęca was, byście pokrzepiali się wzajemnie w ciężkich próbach, dążyli do jedności, a nade wszystko praktykowali pokorę, którą Apostoł Narodów tak oto opisuje: „Niczego nie pragnijcie dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie”. Czyż nie to właśnie czytamy również w obrzędzie Wymarszu Wędrownika: harcerz „chce z pokorą we wszystkim szukać prawdy i dobrowolnie jej służyć, nie przytłaczając innych wagą swoich odkryć”? Tak, właśnie przed chwilą śpiewaliśmy te słowa w dzisiejszym Psalmie: serce wędrownika „się nie pyszni i nie patrzą wyniośle [jego] oczy. Nie [dba] o rzeczy wielkie ani o to, co przerasta [jego] siły”. To właśnie jest pokora Guy de Larigaudie, którego nazywacie „legendarnym wędrownikiem”, poległego za Francję 11 maja 1940 roku, który mówił: „Z miłości do dobrego Boga równie pięknie jest obierać ziemniaki jak budować katedry”.

Wędrówka pod górę

Pokora jest jednak owocem duchowej walki, której nie możecie prowadzić w pojedynkę. Dlatego pedagogia Drogi oddaje wam do dyspozycji dwa sposoby, dzięki którym możecie osiągnąć jedność życia, a więc wzrastać w świętości: świadków w osobie opiekuna drogi i kierownika duchowego oraz Godzinę Drogi.

Po pierwsze, u twego boku stoi twój opiekun drogi i twój kierownik duchowy. Wasze życie jest podobne do góry, na którą musicie wejść. „Prowadzącym” w tej wspinaczce jest opiekun drogi, który siłą rzeczy jest skautem wędrownikiem. Tak bowiem, jak powinien czynić każdy szef, idzie on przed tobą i wyrąbuje stopnie w lodowatym zboczu twojego życia, precyzyjnymi uderzeniami czekanem, które wyznaczają drogę wiodącą cię do jedności życia tu, na ziemi, dla wielkiego odejścia do Nieba. Tak, zgódź się na to, że szef, który cię poprzedza na drodze życia, sięga wzrokiem dalej niż ty.

Ponadto jest też przy tobie kierownik duchowy, czyli kapłan, który przekazuje ci słowo Jezusa: „Wystarczy ci mojej łaski”, żebyś uniknął wpadnięcia w pułapkę woluntaryzmu. W swojej codziennej modlitwie ojciec Sevin widział, jak na ramieniu skauta spoczywa ręka, jak mawiał, „mocna i konkretna ręka”, „niezawodna ręka Tego, który sam powiedział: ’Ja jestem Drogą’, naszego Pana Jezusa Chrystusa”.

Jesteś wezwany do odkrywania tej obecności Jezusa w sercu Godziny Drogi, którą masz praktykować każdego dnia na wzór mnichów benedyktyńskich, którzy przerywają swoją ciężką pracę (labora) tylko po to, by zanurzyć się w modlitwie uwielbienia i adoracji (ora). Czyż święty Benedykt, patron chrześcijańskiej Europy, nie jest także twoim świętym patronem? Godzina Drogi jest skupieniem w odosobnieniu, w codziennym milczeniu, poszukiwaniem obecnego w tobie, żywego Boga. Jeśli wytrwale praktykujesz Godzinę Drogi, wtedy usłyszysz w swoim sercu te słowa, które rozbrzmiewały w duszy ojca Sevin: Jezus, „najwyższy Szef”, powie ci: „Podnieś oczy, synu, zaczekaj chwilę… Wyciągnij rękę, synu, żebyś poznał swoją drogę; Panem Skautem jestem Ja. Cokolwiek się zdarzy, moja Boska Obecność zawsze jest przy tobie” (por. Le scoutisme, 1930).

Powołanie do służby

Dzisiejsza Ewangelia wzywa do całkowitego i bezzwrotnego daru z siebie, którego dźwignią jest codzienny dobry uczynek. Zapraszać ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych i im usługiwać, znaczy – jak mówi artykuł 4 prawa harcerskiego – „być przyjacielem wszystkich” czy też, jak stwierdza ze swej strony obrzęd Wymarszu Wędrownika, znaczy „z góry zgodzić się być darem dla każdego spotkanego człowieka, wiedząc, że wędrownik już nie należy do siebie, lecz do innych”.

Ojciec jezuita Paul Doncoeur, uznawany za drugiego założyciela Drogi po ojcu Sevin, tak o tym mówił: „Kiedy zdejmiemy mundur, musi pozostać pewien styl, pewien sposób życia, ubogi, prosty i uśmiechnięty, zamiłowanie do przestworzy, do wysiłku, uprzejmość, a nade wszystko zmysł służby”… co prowadzi aż do całkowitego daru, gdyż artykuł 3 waszego prawa stwierdza, że „harcerz jest powołany do służby bliźniemu i jego zbawieniu”.

Tak, w dzisiejszej Ewangelii Jezus was prosi, byście zaprosili do stołu swojego życia tych wszystkich, których spotykacie, a nie tylko swoich przyjaciół czy „zamożnych sąsiadów”. Czyż nie to samo mówił wam Papież Franciszek ostatniego lata w Krakowie, podczas czuwania na Światowych Dniach Młodzieży? Mówił: młody człowieku, „zejdź z kanapy, gwarantującej ci godziny spokoju, które spędzasz w świecie gier wideo i przed komputerem… Nie zdając sobie z tego sprawy, usypiasz, podczas gdy inni – może bardziej żywi, ale nie lepsi – decydują o twojej przyszłości… W dzisiejszych czasach nie potrzeba młodych kanapowych, ale młodych ludzi w butach, najlepiej w butach dobrze dopasowanych… Nie przyszliśmy na świat po to, żeby wegetować, ale żeby pozostawić ślad”.

Drodzy przyjaciele wędrownicy, te sportowe buty to te same buty, które nosicie każdego lata na Drodze Świętego Jakuba… Na Drodze uczycie się otwartości serca, którą symbolizuje rozwidlona laska, wręczana nowemu wędrownikowi skautowi z tymi oto pięknymi słowami: „Weź tę rozwidloną laskę, obraz wierności wobec ziemi przodków i otwartości serca, które są cechami wędrownika, skauta Europy”. A nieco dalej szef dodaje: „Czy pomyślałeś o tym, że droga nie zatrzymuje się na granicy? Czy czujesz się gotów przebyć odległość, jaką trzeba pokonać, żeby spotkać innych?”.

Czyny zgodne ze słowami

Celem Drogi jest urzeczywistnienie tego, co nazywacie swoją „jednością życia”: zharmonizowanie swoich głębokich i godziwych pragnień z wolą Boga względem waszego życia. Pomówmy o spójności; podam przykład: jestem skautem Europy i złożyłem obietnicę: jeśli balowałem od soboty wieczór do niedzieli rano i opuściłem niedzielną Mszę, mogę powiedzieć, że wyrzuciłem Chrystusa za drzwi mojego życia.

Tak, czy moje czyny są spójne z prawem skautowskim? To duchowe odczytanie możesz przeprowadzić ze swoim opiekunem drogi i z kierownikiem duchowym, i wiesz, że istnieje sakrament, dzięki któremu możesz pojednać się z Bogiem i ze swymi braćmi; ten sakrament sprawowaliśmy wczorajszego wieczoru – sakrament pokuty, czyli spowiedź. Na temat Mszy, a więc Komunii Eucharystycznej, obyś mógł powiedzieć za Guy de Larigauderie: „Na Drodze mojego życia codzienna Komunia była dla mnie każdego ranka kąpielą wody żywej, która umacnia i rozluźnia wszystkie mięśnie, pożywnym posiłkiem przed dalszym marszem, czułym spojrzeniem, które daje śmiałość i ufność”.

Świadectwo męża i ojca

To ludzkie i duchowe dojrzewanie stopniowo was prowadzi do rozeznania swojego powołania, jakiekolwiek by ono było. Istnieje powołanie do chrześcijańskiego małżeństwa: czy jesteście gotowi wyruszyć w piękną przygodę sakramentu małżeństwa w społeczeństwie – w społeczeństwie państw zachodnich – które wydaje prawa mające na celu wynaturzenie rodziny, aż po zabicie embriona, który, o czym nieustannie trzeba przypominać, od chwili poczęcia jest istotą ludzką, a co za tym idzie – ma niezbywalne prawo do życia?

Chciałbym przypomnieć, co na ten temat mówił Papież, święty Jan Paweł II, do komunistycznych władz swojego kraju podczas pierwszej podróży apostolskiej do Polski w 1979 roku: „Wykluczenie Chrystusa z historii człowieka to czyn wymierzony przeciwko człowiekowi”. Było to w Warszawie, a trzy dni później dodał w Częstochowie: „Narody muszą budować się na prawie Bożym, inaczej zginą!”.

Zachodowi grozi niechybna śmierć, jeśli poprzez ideologię gender będzie kontynuował diabelski program destrukturyzacji i dekonstrukcji małżeństwa i rodziny, takich, jakie są chciane przez Boga. Małżeństwo i rodzinę stanowi tylko i wyłącznie związek jednego mężczyzny z jedną kobietą. Każdy inny rodzaj związku to maskarada, która upokarza nasze człowieczeństwo i odbiera mu godność, człowieczeństwo, które zostało uszlachetnione i przeznaczone do przebóstwienia przez Wcielenie Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Jak bowiem powiedział święty Ireneusz z Lyonu, „Bóg stał się człowiekiem, żeby człowiek stał się Bogiem”. Tak, zrujnowanie małżeństwa i rodziny jest zbrodnią przeciwko ludzkości i znieważeniem Boga!

A zatem, wędrowniku skaucie, czy jesteś gotów swoim świadectwem przyszłego chrześcijańskiego męża i chrześcijańskiego ojca rodziny brać udział w obronie i w krzewieniu rodziny i życia? Nigdy jednak nie zapominaj o tym, że aby tak było, nie możesz – o czym mówi obrzęd Wymarszu Wędrownika – być niewolnikiem „ani swoich kaprysów, ani mód, ani aktualnych błędów” i masz „patrzeć na życie nie jako na okazję do przyjemności, lecz jako na misję, od której nic nie może cię odwieść”!

Chrystus w centrum życia

Wędrownik skaut może też zostać powołany przez Boga do „najszczytniejszej służby” w kapłaństwie lub w życiu zakonnym. Wiem, że wasz ruch dał Kościołowi wielu księży diecezjalnych, misjonarzy, zakonników należących do różnych zgromadzeń, a także mnichów. Iluż kleryków i księży może zaświadczyć, że ich powołanie dojrzewało w tej pięknej szkole skautingu, która odwodzi od egoizmu i od lenistwa! Kiedy druh składa swoje przyrzeczenie, kiedy podejmuje Wymarsz Wędrownika, to potwierdza, że stawia Chrystusa w centrum swojego życia, zaś obóz czy Droga jest swego rodzaju „rekolekcjami pod gołym niebem”, gdzie można usłyszeć wezwanie do poświęcenia się Panu. Rozwijajcie zatem w sobie modlitwę, czyli medytację i adorację, gdyż, jak napisałem w książce „Bóg albo nic”: „Uważam, że ludzie, tak jak drzewa, potrzebują korzeni, które czerpią pokarm z najlepszej ziemi, jaką jest po prostu spuścizna i pradawna tradycja chrześcijaństwa. Różnorodność poglądów w społeczeństwie zalewanym informacjami nie może kazać zapomnieć o wielowiekowej tradycji Kościoła. Najlepszym sposobem rozumienia i przekazywania jest życie wewnętrzne w Bogu!”1.

Wyrusz w drogę ku niebu

Kończąc tę homilię, zostawię wam proste słowo, które możecie zapamiętać: chodzi o kolor czerwony. Jesteście w „czerwonej gałęzi” skautingu, a ja jestem niejako w „czerwonej gałęzi” Kościoła, wy jako wędrownicy, a ja jako kardynał świętego Kościoła rzymskiego! Jak wiecie, kolor czerwony to Krew Chrystusa i męczenników, o której obrzęd Wymarszu Wędrownika mówi tymi słowami: „Przyjmij kolor czerwony, kolor Drogi, symbol miłości i krwi, byś w swoim życiu nie szczędził ani jednego, ani drugiego”. W dniu, w którym Ojciec Święty Benedykt XVI w 2010 roku wręczył mi biret kardynalski, powiedział w homilii: „Ta posługa jest trudna, ponieważ nie jest zgodna z ludzkim sposobem myślenia […]. Kolor waszej szaty nawiązuje do krwi będącej symbolem życia i miłości. Krwi Chrystusa, którą – jak przedstawia starożytna ikonografia – Maryja zbiera z przebitego boku Syna, który umarł na krzyżu”2. Dlatego podczas gdy przedtem nazywałem was „przyjaciółmi skautami”, teraz pozwolę sobie powiedzieć do was: „bracia skauci”.

Powierzam was Matce Bożej Wędrownej; święty Bernard nazywa Maryję Gwiazdą, która „błyszczy na niebie, jaśnieje w piekle, oświeca świat, ogrzewa dusze, spala występki i rozpłomienia cnoty”. To Ona prowadzi was do Słońca Sprawiedliwości, Chrystusa Pana. Obyście pod wieczór swojego życia mogli powtórzyć słowa Guy de Larigaudie, który napisał do swojej siostry dzień przedtem, nim poległ na polu chwały: „Zawsze nosiłem w głębi siebie tęsknotę za niebem, teraz jeszcze bardziej, gdy lepiej znam piękno świata. Niebo będzie pełnym rozkwitem tego piękna, życie prowadzi nas do nieba drogą, której długość nie jest nam znana, czemu jednak mam smucić się tym, że idę tą drogą coraz dalej, skoro na jej końcu jest Światłość?”.

Niech Bóg wam błogosławi i dalej towarzyszy na pięknej drodze wędrowników – Skautów Europy.

Amen.

 

Śródtytuły pochodzą od redakcji.

tłum. Agnieszka Kuryś

Nasz Dziennik