logo
logo

Zdjęcie: / -

Święty powstaniec

Niedziela, 22 stycznia 2017 (10:51)

Gdy 22 stycznia 1863 roku wybuchło Powstanie Styczniowe, osiemnastoletni Adam Chmielowski, przyszły św. Brat Albert, był uczniem Instytutu Rolniczo-Leśnego w Puławach. Od razu razem z kolegami stworzyli oddział Puławiaków dowodzony przez o rok starszego Leona Frankowskiego i poszli walczyć.

Po pierwszych zwycięskich potyczkach oddział został rozbity przez Kozaków w Słupczy pod Sandomierzem, a młody dowódca zginął na szubienicy w kwietniu 1863 roku. Pozostali Puławiacy przedostali się pod Święty Krzyż do gen. Mariana Langiewicza.

Chmielowski walczył 17 marca 1863 roku w bitwie pod Chrobrzem i następnego dnia w jednym z najkrwawszych i zwycięskich bojów powstania pod Grochowiskami, gdzie do walki zagrzewał powstańców ks. Agrypin Konarski z krzyżem i rewolwerem w rękach. Adam był w oddziale sławnych, dzielnych żuawów śmierci Francuza, Franciszka Rochebrune’a. Po bitwie, po przejściu Wisły, władze austriackie internowały Langiewicza i jego podkomendnych. Rozbrojonych powstańców przewieziono do Krakowa i umieszczono w ujeżdżalni, koło kościoła Kapucynów, a potem przeniesiono do twierdzy w Ołomuńcu.

Chmielowski poznał w niewoli 28-letniego kpt. Zygmunta Chmieleńskiego. Obaj, choć w różnym czasie, uciekli z Ołomuńca i w czerwcu 1863 roku Adam został podoficerem kawalerii w oddziale kpt. Zygmunta Chmieleńskiego.

Bój pod Mełchowem

Rankiem 7 lipca 1863 roku powstańcy zaskoczyli w Janowie pod Częstochową kąpiących się w stawie Kozaków, których rozbili zupełnie. W następnych tygodniach stoczyli kilka bitew między Koniecpolem a Szczekocinami. Kiedy 14 sierpnia pod Obiechowem partyzanci Chmieleńskiego stracili w starciu z Rosjanami 40 ludzi, wycofali się za Pilicę w kierunku Lelowa, gdzie dzisiaj na wzgórzu starego cmentarza znajduje się powstańcza mogiła poległych towarzyszy Adama Chmielowskiego. Ścigani wciąż przez wroga nie mieli wiele czasu na zebranie sił. Walczyli we wrześniu pod Przedborzem, Cierniami nad Białą Nidą i pod Wawrzynem oraz Czarncą, gdzie dowódca zaskoczył Rosjan śmiałym kawaleryjskim manewrem, dzięki któremu osłonił własną piechotę i uszedł bezpiecznie na Secemin. Aby odbudować siły zupełnie wyczerpanych walkami podwładnych, Chmieleński rozbił obóz w Mełchowie.

Rano 30 września 1863 roku do wsi podeszło wojsko rosyjskie i ostrzelało z artylerii rozłożonych pod lasem powstańczych ułanów. Adam Chmielowski został wtedy wysłany po rozkazy do Chmieleńskiego, który z całym oddziałem schował się w wąwozie na wschodnim skraju wioski. Mimo ostrzału Adamowi udało się dotrzeć do dowódcy, ale gdy wracał z instrukcjami, rosyjski granat rozszarpał pod nim konia, a jego ranił w lewą nogę. Koledzy zanieśli go na karabinach do najbliższej chałupy. Powstańcy przegrali starcie, a na miejscu bitwy pozostała – jak głosi napis – „zbiorowa mogiła ponad 100 poległych powstańców w 1863 r. pod Mełchowem, wśród których został ranny Św. Brat Albert Chmielowski”.

Roztrzaskaną nogę amputował Adamowi polski chirurg dr Forkiewicz z pomocą rosyjskiego felczera w ambulansie polowym. Pacjentowi podano tylko jeden środek znieczulający w postaci cygara, które ten w czasie operacji zjadł. W więziennym szpitalu w Koniecpolu młody powstaniec spędził potem jeszcze wiele tygodni. Po wyzdrowieniu Chmielowskiemu udało się uniknąć wywiezienia na Sybir. Zgodnie z jedną z trzech wersji uwolnienia, opuścił więzienie w trumnie, dzięki pomocy szpitalnego posługacza, Białorusina Tyfona. W pozostałych przypadkach stało się to za sprawą francuskich oficerów lub działań rodziny, która wybłagała darowanie kary u dowódcy rosyjskiego garnizonu w Kielcach, generała Ksawerego Czengierego. Tenże nie miał jednak litości dla powstańczego dowódcy Adama, płk. Zygmunta Chmieleńskiego, ciężko rannego w bitwie pod Bodzechowem i powieszonego 23 grudnia 1863 roku w Radomiu. „Wszyscy, którzy wówczas w 1863 roku zrywali się do walki z potworną przemocą, z nieporównaną przemocą, ci wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, co im grozi. I dlatego czyny ich mają wewnętrzną wielkość: są nacechowane najgłębszą szlachetnością, wskazują na jakąś moc ducha ludzkiego i równocześnie są zdolne tę moc w innych rodzić” – mówił ks. abp Karol Wojtyła w setną rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego.

W ofierze Bogu za wolność Ojczyzny

Wiosną 1864 roku Chmielowski wyjechał do Paryża, gdzie jako pozbawionego jakichkolwiek środków do życia wspierał go Komitet Francusko-Polski. Udało mu się nabyć najnowsze wtedy osiągnięcie techniki – protezę z gutaperki (naturalne tworzywo, otrzymywane podobnie jak kauczuk), w której nauczył się chodzić bez laski, a nawet tańczyć i jeździć na łyżwach. Adam szybko pogodził się ze swoim kalectwem i nigdy nie użalał się z tego powodu nad sobą. Ofiarował je Bogu w intencji odzyskania przez Ojczyznę wolności.

Do Warszawy wrócił po amnestii z 1865 roku i zapisał się do Szkoły Sztuk Pięknych. Studiował potem także w Gandawie, Paryżu i Monachium. Jako znany malarz od 1874 roku mieszkał w Krakowie. Choć należał do najwybitniejszych artystów swojej epoki, ostatecznie zrezygnował ze sztuki i poświęcił się najuboższym.

25 sierpnia 1887 roku w kaplicy Loretańskiej u krakowskich Kapucynów przyjął obłóczyny: „Umarł Adam Chmielowski, narodził się Brat Albert”. Uroczystą Mszę Świętą przed łaskami słynącą figurą Madonny Loretańskiej odprawił wtedy ojciec Wacław Nowakowski, powstaniec styczniowy i sybirak.

Rok po obłóczynach Brat Albert złożył na ręce ks. kard. Albina Dunajewskiego śluby, dając początek nowej rodzinie zakonnej. Założone przez siebie zgromadzenia: Braci Albertynów (1888 r.) i Sióstr Albertynek (1891 r.), oparł na pierwotnej regule św. Franciszka z Asyżu.

W 1885 roku Chmielowski zaprzyjaźnił się z innym byłym powstańcem styczniowym i zesłańcem, karmelitą bosym, ojcem Rafałem Kalinowskim, który poradził mu kiedyś: „Otwórz, Bracie, pustelnię, aby twoi współpracownicy mogli zatopić się w kontemplacji Boga, skąd będą czerpać siły potrzebne do swej heroicznej pracy i do świętości. Bez tego wcześniej czy później skapitulują, zrezygnują, braknie im sił i chcenia”. Tak powstała albertyńska pustelnia w Zakopanem na Kalatówkach. Święty Jan Paweł II obu tych byłych powstańców wyniósł do chwały ołtarzy.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Dr Joanna Wieliczka-Szarkowa

Aktualizacja 22 stycznia 2017 (12:44)

Nasz Dziennik