logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Wojciech Pacewicz/ PAP

Przekazać prawdę następnemu pokoleniu

Niedziela, 25 lutego 2018 (22:04)

W hołdzie heroicznemu bohaterstwu Partyzantów i Żołnierzy Polskich Puszczy Solskiej i Roztocza w bitwie pod Osuchami w 1944 r.

„Na biłgorajskiej ziemi nad Tanwią i nad Sopotem wiódł krwawe walki z okupantem. W nierównej walce zginął partyzant i Matka Ziemia go utuliła. Przelaną partyzancką krew pił piach pod Osuchami, Tanew z Sopotem płakały krwawymi łzami i paprocie zakwitły krwią partyzantów”. Te słowa poezji wyrażają z jednej strony godny podziwu heroizm, a z drugiej strony dla setek w większości młodych chłopców i dziewcząt, około dwudziestoletnich, dramat przelania własnej krwi w obronie Narodu i Ojczyzny podczas bitwy pod Osuchami w dniach 24-25 czerwca 1944 r.

Kontekst bitwy w postaci totalnej eksterminacji Polaków w południowej części Lubelszczyzny

Zamojszczyzna i ziemia biłgorajska przeżyły jak w pigułce hekatombę cierpień całego Narodu Polskiego, pierwszej ofiary socjalizmu rasistowskiego III Rzeszy Niemieckiej. Teren ten był zgodnie z m.in. propozycjami Erharda Wetzla i Günthera Hechta zawartymi w memoriale „Traktowanie ludności byłych obszarów Polski z punktu widzenia polityki rasowej. Na polecenie Urzędu ds. Polityczno-Rasowych NSDAP” (Berlin, 3 grudnia 1939 r.), przeznaczony do totalnego zniemczenia i głosił wprost: „Nadający się do zniemczenia Polacy otrzymają niemieckie nazwiska po przejściu całkowitego procesu germanizacji […]. Dążeniem naszym jest zgermanizowanie w jak najszybszym czasie całej nadającej się do tego ludności […]. Należy wysiedlić element zdecydowanie polski […]. Nie wolno odprawiać nabożeństw w języku polskim […]. Spośród ludności przeznaczonej na wysiedlenie należy wybierać dzieci rasowo wartościowe w wieku najwyżej 8-10 lat i umieścić je w Rzeszy […]. Z krewnymi polskimi nie wolno im utrzymywać żadnych kontaktów”.

Rozporządzeniem Heinricha Himmlera z 12 listopada 1942 r. o „pierwszym niemieckim obszarze nasiedleńczym w Generalnej Guberni na Zamojszczyźnie” Niemcy skonkretyzowały swoje okupacyjne i eksterminacyjne plany poprzez pacyfikacje całych miejscowości (Aleksandrów, Majdan Kasztelański, Różaniec, Sochy, Szarajówka i szereg innych, w sumie 300 wsi), rozliczne egzekucje w miejscach zamieszkania – samych dzieci zginęło ponad 10 tys., wywózkę ok. 30 tys. dzieci na ogólną liczbę wysiedlonych ok. 110 tys. osób, wraz z całymi rodzinami kierowanych najpierw do obozów przejściowych w Biłgoraju, Frampolu, Majdanie Starym, Lublinie, Puszczy Solskiej, Zwierzyńcu, Zamościu, a następnie albo do niemieckich obozów koncentracyjnych na Majdanku i do Auschwitz, albo na przymusowe roboty, albo do zgermanizowania w Rzeszy hitlerowskiej. Co mówią na ten temat oficjalne dokumenty ówczesnych polskich władz?

Depesza gen. Stefana Roweckiego ,,Grota„, posługującego się także pseudonimem ”Kalina„, do rządu z dnia 23 grudnia 1942 r. – potwierdzeniem rozmiaru prześladowań niemieckich na Lubelszczyźnie

Generał Rowecki, świadom rozmiaru tragedii narodowej, wystosowuje depeszę do Rządu Polskiego w Londynie w celu podjęcia działań wspierających potężny ruch oporu w okupowanej Ojczyźnie przez Zachód: ”Niemcy realizują doraźnie plan kolonizacyjny, tworzący wał niemieckiego osadnictwa, obramowujący GG od wschodu. Zaczęto od powiatów: zamojskiego, lubelskiego, puławskiego, krasnostawskiego i hrubieszowskiego. Najsilniejsza eksterminacja trwa w Zamojszczyźnie. Od 28.XI do dnia dzisiejszego wysiedlono z zamojskiego ok. 30 wsi całkowicie, inne częściowo, w sumie ok. 10.000 gospodarstw. Akcję prowadzi SS, za próby sprzeciwu rozstrzeliwania. Osiedlają przeważnie Niemców rumuńskich. Chłopów spędzają do obozów wojennych, skąd część idzie na roboty, część zostaje przesiedlona, inni wprost przepędzeni. Rodziny rozbijają. Dzieci, zwłaszcza małe do lat 6 zabierają do Rzeszy. Zabijają matki nie chcące oddać dzieci. Starców, chorych wywożą w niewiadomym kierunku. Jeden transport do Oświęcimia, pewnie dla ich zniszczenia. Ludność masowo ucieka do lasów. Liczne wypadki podpalania zagród przez wysiedlonych i wybijania inwentarza. Zarządziłem akcję czynnego oporu oraz szerokiej akcji dywers. na terenie Lubelszczyzny. Konieczna pomoc od Was, czekam na wiadomość, kiedy mogę liczyć na udział w naszej akcji obronnej przynajmniej kilku waszych bombowców. Cele podam. Kalina 1123. 23.XII.„.

Jaki był skutek tych słusznych starań o wsparcie państw alianckich dla walczącego Narodu w Polsce?

Notatka z konferencji z udziałem: gen. Klimeckiego, bryg. Gubbinsa, ppłk. Protasewicza, ppłk. Wilkinsona, odbytej w Hotelu Rubens dnia 25 XII 1942 r., na której przekonywano rząd brytyjski o rozmiarze zniszczeń ludności polskiej na Lubelszczyźnie

Z uwagi na fakt, iż Anglicy według relacji ppłk. Wilkinsona z dnia 26 XII 1942 r. skierowanej do ppłk. Protasewicza sądzili, że ”akcja w Lubelskim jest przez nas celowo wyolbrzymiana„, strona polska mocno podkreśliła, iż ”nie ma wątpliwości, że Niemcy rzeczywiście rozpoczęli akcję eksterminacyjną„. W ”Notatce„ czytamy również: ”Generał Klimecki zawiadomił, że wysyła obecnie telegram do Generała Sikorskiego, w którym prosi o nawiązanie kontaktu z lotnictwem amerykańskim, co do możliwości przeprowadzenia nalotów odwetowych na Niemcy„ i ”prócz tego potrzebna jest pomoc dla powstańców pod postacią zrzutów materiałów wybuchowych, broni i sprzętu w rejonach ognisk walki„, ”w przeciwnym razie wartość istnienia Armii Krajowej byłaby pod znakiem zapytania„ (”Zeszyt Osuchowski„, nr 10 (2013), s. 22-25), co niestety w pewnym sensie spełniło się w dramacie bitwy pod Osuchami, podczas której pomoc była zbyt mała, aby przezwyciężyć w niej 10-krotnie większą armię wroga niemieckiego, wspieranego oddziałami ukraińskimi.

Partyzanci AK i BCh w bitwie pod Osuchami – po Panu Bogu jedynymi, skromnymi, choć heroicznymi obrońcami Narodu: ”Ja tam nie chcę być bohaterem, dobrym Polakiem byłem„, wyzna partyzant Bronisław Łukasik (dwóch jego braci tam zginęło) – więzień Majdanka za aktywny udział w walce

Partyzanci AK stali się, najpierw pod dowództwem mjr. Edwarda Markiewicza ”Kaliny„, obrońcy Lwowa z 1918 r., żołnierza w wojnie bolszewickiej 1920 r., a następnie Konrada Bartoszewskiego ”Wira„, wsparci oddziałami BCh dla tamtego zakątka Ojczyzny ostatnią naturalną nadzieją na wyzwolenie uciemiężonego i z dnia na dzień stającego nad przepaścią śmierci biologicznej Narodu. Pod Osuchami przyszło im zmierzyć się w liczbie ponad 1100 żołnierzy z 30-tysieczną armią niemiecką, zgromadzoną tam do przeprowadzenia akcji ”Sturmwind II„ po akcji ”Sturmwind I„ w Lasach Janowskich, w celu ostatecznego przezwyciężenia tamtejszego ruchu oporu.

Podporucznik Franciszek Mielniczek ”Jeż„ tak relacjonuje tamte wydarzenia w swoim artykule: ”Z tamtych lat… Wspomnienia Ak-owca z Zamojszczyzny„: ”Oddziały wyczerpane do ostateczności przegrupowują się w kierunku na Osuchy już pod dowództwem ’Wira’. Świtem 25 czerwca 1944 r. partyzanci zgrupowania uderzyli na umocnione linie niemieckie. W wyniku zaciętych walk, jedynie oddział ’Wira’ zdołał przełamać linie wroga, przechodząc na tyły nieprzyjaciela. Rozproszone grupki partyzanckie prowadziły jeszcze beznadziejną walkę w różnych punktach puszczy, aż do tragicznego końca. Ludobójcy niemieccy w poszukiwaniu partyzantów przeszukali każdy skrawek lasu, młode zagajniki, krzewy, potężne świerki i jodły, na których próbowali ukryć się partyzanci. Spenetrowali i bagna. Przy pomocy psów i drucianych szpili wykrywali ziemne schrony z ludnością. Wszystkich na miejscu mordowano. Przed pacyfikacją do lasu schroniło się sporo ludności z przyleśnych wsi, często z całym inwentarzem żywym. Nikogo nie szczędzono i tylko nielicznym udało się przetrwać w jakiej kryjówce„ (ZO nr 14 (2017), s. 69).

Jeden z nielicznych uratowanych partyzantów tamtej bitwy, czyli ”Jasio Senderek ’Orzeł’ przychodzi niespodziewanie pod wieczór któregoś z końcowych już dni czerwca do zagrody Rogowskiego. Wymizerowany nie do poznania, ale cały i zdrowy. Uściskaliśmy się serdecznie. ’Mów, jak tam było’. Popatrzył na nas zmęczony. ’Wróciłem jeszcze wczoraj, spałem ponad dobę. Jak było? No to było piekło prawdziwe. Strzelanina, ciągłe marsze, bagna, bez snu, brak wody, jedzenia. Bardzo dużo poległo, tylko nasz oddział ‘Wira’ zdołał przebić się pod Osuchami. Taki jestem zmęczony i słaby, a jaki szczęśliwy, że mogę z wami być, pogadać, popatrzeć na wszystkich. Mam wiele do opowiedzenia’. Z późniejszych wypowiedzi ’Wira’ i innych uczestników walk wynika, że nasze lasy, zwane Puszczą Solską, otoczyli Niemcy 18 czerwca, obejmując obszary pomiędzy miejscowościami: Zwierzyniec – Biłgoraj – Tarnogród – Lubliniec – Ruda Różaniecka – Krasnobród„ (ZO nr 14 (2017), s. 68).

Ofiar było bardzo dużo – szczególnie pośród partyzantów, spośród których wielu nie było w stanie przebić się przez pierścień wojsk niemieckich. ”Władze niemieckie w Biłgoraju zezwoliły naszemu PCK na pogrzeb zabitych w lesie. Przez szereg dni ekipa PCK i miejscowa ludność zbierała poległych, grzebiąc ich na cmentarzu partyzanckim przy wsi Osuchy. Pochowano około 900 partyzantów i ludności cywilnej. Jest to największy cmentarz partyzancki w Polsce„ (ZO nr 14 (2017), s. 70).

Osuchy za swoją bohaterską postawę zostały uhonorowane Krzyżem Grunwaldu III klasy, zaś mjr Edward Markiewicz ”Kalina„ Virtuti Militari V klasy.

Ta jedna z większych tragedii narodowych woła o dalsze badania oraz o stosowne upamiętnienie tamtego martyrologium partyzantów, żołnierzy i ludności cywilnej, które niestety nie zakończyło się wraz z końcem II wojny światowej, lecz było kontynuowane w socrealistycznym PRL-u, w postaci ”Centrum„ względnie ”Muzeum Partyzanckiego„ w Osuchach

Śp. prof. Jerzy Markiewicz, prawnik i historyk, który z jakimś niepowtarzalnym pietyzmem badał ten ogromny rozdział bohaterstwa partyzantów oraz męczeństwa Lubelszczyzny – część z tego opublikował w cenionych pozycjach, jak np.: ”Partyzancki kraj„ (1985); ”Paprocie zakwitły krwią partyzantów. O wielkich bitwach w Puszczy Solskiej w czerwcu 1944 roku„ (1987), pisze: ”Mimo upływu prawie 70 lat od zakończenia II wojny światowej trwają intensywne badania naukowe nad dziejami Rzeczypospolitej, szczególnie lat 1944-1956. Ukazuje się terror, okrucieństwo, bezprawie i bezwzględność władzy, walkę i cierpienie, narodowe działania niepodległościowe i antykomunistyczne oraz przywraca pamięć, szacunek i godność prześladowanym i bohaterom. Przekazywanie społeczeństwu całej prawdy o tym tragicznym czasie jest podstawowym obowiązkiem obywatelskim i narodowym. Podobnie na Zamojszczyźnie wiedza o okresie powojennym jest wysoce niezadowalająca. Odnosi się to również do żołnierzy bitwy pod Osuchami w czerwcu 1944 r. Nie mogą pozostawać obojętnymi ich decyzje samoobrony i motywy walki oraz los każdego z tych żołnierzy AK i BCh. Wiedza o nich winna być sukcesywnie uzupełniana„ (ZO, nr 10 (2013), s. 3).

Obecna rozprawa nad odparciem jakże wprost haniebnie niesprawiedliwych zarzutów ze strony Izraela, Ukrainy czy różnych środowisk międzynarodowych w postaci kłamstwa historycznego o współudziale Polski jako Narodu i jako Państwa w eksterminacji Żydów w czasie II wojny światowej powinna nam, Polakom naszych pokoleń, na nowo uświadomić, że naszym obowiązkiem jest o wiele bardziej cenić naszych bohaterów narodowych oraz upamiętniać miejsca ich prawdziwego i heroicznego świadectwa aż do przelewu krwi poważnymi oraz nowocześnie zorganizowanymi ”Centrami„. To są nasze atuty prawdy o WIELKICH DZIEJACH NARODU, które należy przekazać następnym pokoleniom, ponieważ z całą pewnością będą one jeszcze bardziej konfrontowane z manipulacjami prawdą o historii aniżeli nasze.

Mając jednak pośród nas świadków tamtych tragedii, ocalmy to bezcenne dziedzictwo narodowe patriotyzmu, okupione ludzką krwią milionów naszych Rodaków-Męczenników – tym bardziej przy obecnej pozytywnej konstelacji Władz Województwa w Lublinie, IPN oraz Rządu Rzeczypospolitej Polskiej w Warszawie jako dbających o dobre imię Narodu. Dałby Pan Bóg, aby Osuchy w Puszczy Solskiej – wierny świadek martyrologium Narodu Polskiego – wraz ze Stowarzyszeniem Rodzin Żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego ”Osuchy 1944„ doczekały się takiego konkretnego wsparcia… dla dobra wszystkich Polaków.

Ks. prof. Tadeusz Guz, Wydział Matematyki, Informatyki i Architektury Krajobrazu KUL

Nasz Dziennik