logo
logo

Zdjęcie: / Reuters

„Konstytucja życia” św. Jana Pawła II (część IV)

Sobota, 19 maja 2018 (04:00)

Niespotykana w dotychczasowej historii papiestwa głębia, skala i ostrość merytoryczna rozważań nad życiem ludzkim od poczęcia aż do naturalnej śmierci w nauczaniu i działalności św. Papieża z naszej Ojczyzny ukazuje ważkość tej problematyki, bez wątpienia najważniejszej w porządku natury oraz wyraża rozmiar dramaturgii prawno-moralnej życia ludzkiego jako takiego w naszych pokoleniach ludzkości – także Polaków-katolików, całego Państwa i Kościoła św. w Polsce. W czym Jan Paweł II zauważa powagę tego problemu?

„Prawodawstwo wielu państw” „oddala się nawet od fundamentalnych zasad swych konstytucji”

Na potwierdzenie tej tezy Papieża Polaka przywołajmy roztrzygnięcia konstytucyjne Polski i Niemiec. W Konstytucji RP art. 38 stanowi: „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”. Jeżeli „każdemu”, to także względem nienarodzonego człowieka Konstytucja RP powinna stanowić gwarancję prawną jego prawa do życia. Wyjęcie spod ochrony konstytucyjnej „dziecka poczętego wskutek gwałtu” czy „dziecka zagrażającego życiu matki” czy „dziecka niepełnosprawnego”, co jest olbrzymim problemem również medycznym ze względu na niepewność diagnozy lekarskiej, ukazuje nade wszystko niedopuszczalną swawolę polskiego Prawodawcy łamiącą nasz własny porządek konstytucyjny w Państwie – także w odniesieniu do innych zapisów, jak np. art. 40: „Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych”.

A przecież akt zabójstwa dziecka poczętego a nienarodzonego jest tragicznym i tym samym pełnym cierpień rozszarpywaniem pełnego w swojej bytowości ontycznej człowieka jako osoby, któremu art. 41,1 Konstytucji dodatkowo „zapewnia nietykalność i wolność osobistą”! Co więcej, nasze Państwo zapewnia „każdemu pozbawionemu wolności”, czyli skazanemu prawomocnym wyrokiem sądowym, czyli osobie winnej popełnionego jakiegoś zła, „traktowanie w sposób humanitarny” (art. 41,4). A przecież wszystkie dzieci poczęte a jeszcze nienarodzone nie są skazańcami, nie popełniły żadnego zła, nie zaciągnęły żadnej winy i dlatego w świetle polskiego prawa nie powinny podlegać karze, dlaczego są więc skazane przez Prawodawcę Polskiego na karę najsurowszą, bo karę śmierci tylko za to, że nie ze swojej woli zaistniały w łonie swoich matek i tylko dlatego, że są już żywymi osobami ludzkimi!

Jakiż jest to głęboki kryzys polskiego Prawodawcy! Jakiż jest to również głęboki kryzys polskiego orzecznictwa z Trybunałem Konstytucyjnym RP włącznie, w którego odnowie tylu prawych Polaków położyło tak wielkie nadzieje, ale jak się okazuje, nawet w tak ewidentnej sprawie jak pełna prawna ochrona życia ludzkiego od poczęcia aż do naturalnej śmierci Trybunał Konstytucyjny ma czas… Czym jest zatem Trybunał Konstytucyjny w Polsce, jeżeli nie jest w stanie orzec w świetle tak precyzyjnie sformułowanego zapisu konstytucyjnego, że pozbawienie niewinnego człowieka życia jest zbrodnią sprzeczną z literą i „duchem” Konstytucji RP?

Podobny, ale jeszcze większy w rozmiarach zbrodni na nienarodzonych dzieciach dramat konstytucyjny przeżywają również Niemcy (RFN) w procesie jednoczenia się z byłym NRD po upadku muru berlińskiego m.in. dzięki polskiej „Solidarności”, mając w swojej obowiązującej konstytucji z 1949 roku zapis art. 1,1, że „godność człowieka jest nietykalna” i „obowiązkiem wszelkiej władzy państwowej jest szanować ją i chronić” oraz art. 2,2: „każdy ma prawo do życia i cielesnej nietykalności”. Kompromis prawny z okresu zjednoczenia Niemiec okazuje się jednym z najtragiczniejszych w skutkach dla stabilności Narodu niemieckiego. Niemcy Wschodnie nie chciały zgodzić się na generalny zakaz aborcji i wymusiły, aby skoro już „przerywanie ciąży” musi pozostać jako „sprzeczne z prawem”, to przynajmniej niech „nie będzie karalne”. Tak się też stało i ten niedozwolony obiektywnie kompromis w prawie doprowadza obecne Niemcy do gigantycznych strat personalnych w wysokości ok. 100 tys. zabójstw dzieci nienarodzonych rocznie. Czyżby niektórzy Polacy w naszym Państwie i Kościele św. chcieli iść w tym tragicznym kierunku uśmiercania Narodu poprzez żądanie „niekaralności” za taką zbrodnię?

„Niekaranie” „praktyk wymierzonych przeciw życiu” oraz „uznawanie” ich „za całkowicie legalne jest niepokojącym przejawem, a zarazem jedną z istotnych przyczyn poważnego kryzysu moralnego” (Jan Paweł II)

Dlaczego „niekaralność” jest pojęciem sprzecznym z prawem słusznym? Prawo jako prawo ma moc wiążącą sumienia obywateli, niezależnie od tego, jak skutkuje: nakazem, zakazem czy karą. Rezygnacja z karalności jako realnego skutku prawa, o ile jest ono przekroczone, jest rezygnacją prawodawcy z mocy wiążącej prawa, które ustanawia. To oznacza de facto rezygnację z samego prawa jako prawa, czyli wtedy prawodawca informuje obywateli, że nie ma prawa, że prawo jest „teoretyczne”, a nie faktyczne.

Oburzamy się na wypowiedzi niektórych przedstawicieli opozycji, że dla nich nasze „Państwo” jest „teoretyczne”, a dlaczego nie oburzamy się na tych, którzy twierdzą, że nasze prawo jest „teoretyczne”. A przecież zapis Konstytucji RP jest realny, tzn. faktyczny, że „prawna ochrona życia” przysługuje „każdemu człowiekowi”, czyli że każdy człowiek jako człowiek w Polsce ma pewność prawną, że jest chroniony prawem polskim. Dlaczego więc ten zapis nie jest stosowany konsekwentnie przez polskiego Prawodawcę?

O realności kary w polskich sumieniach i polskim systemie prawnym świadczy delikatna kwestia zwrotu nagród przez niektórych rządzących. To jest dowód na to, że zarówno w świadomości polskiego Prawodawcy, jak też i „suwerena”, czyli „Narodu”, istnieje realny skutek prawa w postaci kary, nawet wtedy, gdy litera prawa polskiego nie została zraniona, bo przecież rząd za dobre sprawowanie władzy ma obiektywne prawo do nagród. Zjednoczona Prawica sięgnęła jednak w tym kontekście po karę, ponieważ obawiała się spadku swojej pozycji politycznej w sondażach.

Nie te racje powinny w praworządnym państwie i społeczeństwie pierwszorzędnie decydować o prawie i jego skutkach, jak np. kara, lecz obiektywna prawda o człowieku, który jest podmiotem prawa i każdy zamach na jego niewinne życie powinien być usankcjonowany obiektywną karą – stosowną do wymiaru wyrządzonych krzywd. Jeżeli naszego Państwa nie będzie w dalszym ciągu stać na nałożenie zgodnej z prawdą o zabójstwie nienarodzonych Polaków kary na jego sprawców, lecz co więcej – będzie się zadowalać istniejącym kompromisem prawa polskiego z najtragiczniejszą w całej historii ludzkości i do tego z oportunistycznych racji Prawodawcy polskiego niekaralną zbrodnią aborcji, przy niestety wspierającym ten z gruntu nieprawy stan rzeczy milczeniu Trybunału Konstytucyjnego, to zagraża nam zasadnicza relatywizacja prawno-moralna w Państwie i w Narodzie, która, jak trafnie naucza św. Jan Paweł II, jest uzewnętrznieniem „poważnego kryzysu moralnego”.

Dlatego warto przywołać tutaj dotychczasowe nauczanie Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, zwłaszcza w wyrażonej w Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1983 roku, promulgowanego przez św. Jana Pawła II, definicją kary za akt przerwania ciąży, którą w kan. 1398 określił następująco: „Kto powoduje przerwanie ciąży, po zaistnieniu skutku, podlega ekskomunice latae sententiae”. Jest to kontynuacja regulacji prawnych w Kościele Chrystusowym, zawarta w Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1917 roku w kan. 2350 § 1: „Wszyscy, nie wyłączając matki, którzy spędzają płód, popadają tym samym, z chwilą, w której skutek nastąpił, w ekskomunikę wiążącą siłą faktu, zastrzeżoną ordynariuszowi; duchowni mają być nadto deponowani”. Wszyscy katolicy w Polsce: duchowni i świeccy są zobligowani do respektowania tego wiążącego wszystkich katolików jako katolików prawa Kościoła Chrystusowego.

Te roztrzygnięcia zawiera również Katechizm Kościoła Katolickiego, także promulgowany przez św. Jana Pawła II 15 sierpnia 1997 roku, który pod nr. 2273 przypomina, iż „niezbywalne prawo do życia każdej niewinnej istoty ludzkiej stanowi element konstytutywny społeczeństwa cywilnego i jego prawodawstwa”. Zaś w kwestii określenia sankcji KKK powołuje się na Instrukcję Kongregacji Nauki Wiary Donum vitae (III) z 1987 roku: „Jako konsekwencję szacunku i opieki należnej dziecku, które ma się narodzić, począwszy od chwili jego poczęcia, prawo powinno przewidzieć odpowiednie sankcje karne za każde dobrowolne pogwałcenie jego praw”. Właśnie przez wprowadzenie „niekaralności” zabójstwa dziecka nienarodzonego przez prawodawcę niemieckiego statystyka aborcji z kilku tysięcy wzrosła tam do ponad 100 tys.

Konieczność wyostrzenia umysłów Polaków na „sprzeczność” zabójstwa dziecka nienarodzonego z „prawdą oraz z dobrem” Polski jako Narodu, Państwa i Kościoła

Jan Paweł II wyraża w encyklice „Ewangelia życia” głębokie ubolewanie nad rozmiarem kryzysu człowieka, prawa i moralności. Papież stwierdza, że „czyny jednomyślnie uważane niegdyś za przestępcze i w powszechnym odczuciu moralnym niedopuszczalne zyskują stopniowo społeczną aprobatę. Nawet medycyna, która z tytułu swego powołania ma służyć obronie życia ludzkiego i opiece nad nim, w niektórych dziedzinach staje się coraz częściej narzędziem czynów wymierzonych przeciw człowiekowi i tym samym zniekształca swoje oblicze, zaprzecza samej sobie i uwłacza godności tych, którzy ją uprawiają.

W takim kontekście kulturowym i prawnym również poważne problemy demograficzne, społeczne i rodzinne, nękające wiele narodów świata i domagające się odpowiedzialnej i czynnej reakcji ze strony społeczności narodowych i międzynarodowych, stają się przedmiotem rozwiązań fałszywych i złudnych, sprzecznych z prawdą oraz z dobrem osób i narodów”, które zamiast rozwijać się poprzez pielęgnowanie „kultury życia”, popadają w zasadniczy regres, destrukcję i rozpad, hołdując „kulturze śmierci”. Czyż Polski, i to w dużej mierze katolickiej, nie stać na poziom kultury życia godnego chrześcijan? Czyż Polski z takim dziedzictwem osobistych i narodowych cierpień i tragedii nie stać na szacunek i radykalną promocję życia każdego niewinnego człowieka? Czyż ponownie potrzebujemy jakiegoś kataklizmu światowego, aby otrzeźwieć z tych unicestwiających nas oparów ideologii śmierci?

Wyzwolić Polskę i „sumienie” Polaków z ideologicznie uwarunkowanego „zaćmienia” przez wielowiekowe zacieranie „różnicy między dobrem a złem” (Jan Paweł II)

Przez kilka ostatnich wieków wrogowie Boga i Polski pracowali nad sparaliżowaniem polskich umysłów i sumień, abyśmy zagubili i zatracili drogi prawdy i dobra, stąd kilka ostatnich pokoleń naszego Narodu zostało poddanych zasadniczemu praniu mózgów, aby najpierw wymieszać w Polakach prawdę z kłamstwem, a następnie odurzyć Polaków wybuchową mieszaniną dobra ze złem. Te procesy prowadziły – także pośród innych Narodów i wciąż „prowadzą”, jak naucza nasz św. Rodak ze Stolicy Piotrowej, „do dramatycznych konsekwencji: choć samo zjawisko eliminacji wielu ludzkich istot poczętych lub bliskich już kresu życia jest niezwykle groźne i niepokojące, równie groźny i niepokojący jest fakt, że nawet ludzkie sumienie zostaje jak gdyby zaćmione przez oddziaływanie wielorakich uwarunkowań i z coraz większym trudem dostrzega różnicę między dobrem a złem w sprawach dotyczących fundamentalnej wartości ludzkiego życia”.

Przeżyć, odrodzić się i wielorako rozwinąć ku chwale Boskiego Stwórcy i dumie obecnych i następnych pokoleń Narodu Polskiego może tylko Polska oparta na prawdzie jako prawdzie i tylko oparta na dobru jako dobru. Daj Boże: Ojcze, Synu Boży i Duchu Przenajświętszy, aby Polska zechciała być Polską w Tobie: odwiecznej Prawdzie, odwiecznym Dobru i odwiecznej Miłości. Niech Polska w Tobie – Wiecznym Życiu – wybiera, afirmuje i chroni prawnie i moralnie oraz zawsze i wszędzie każde nowe życie człowieka w łonie matki Polki jako Twój nietykalny Boży Dar – zaproszony Twoim cudownym stwórczym i zbawczym aktem do Twojego wiecznego i królewskiego Domu Życia w Niebie.

KS. PROF. TADEUSZ GUZ

Nasz Dziennik