logo
logo

Zdjęcie: facebook.com/ ndchretiente/ -

Odważcie się iść pod prąd

Sobota, 2 czerwca 2018 (04:00)

Homilia JE ks. kard. Roberta Saraha, prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, wygłoszona w Zesłanie Ducha Świętego podczas Mszy św. zamykającej 36. pielgrzymkę do Chartres (Francja), 21 maja 2018 roku.

 

 

Drodzy Pielgrzymi do Chartres!


„Światło przyszło na świat – mówi nam dzisiaj Jezus w Ewangelii – lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność” (J 3,19). A Wy, drodzy pielgrzymi, czy przyjęliście jedyne światło, które nie zwodzi, Bożą światłość? Szliście przez trzy dni, modliliście się, śpiewaliście, znosiliście żar słońca i deszcz. Czy przyjęliście światło do swoich serc?

Rozjaśnić mroki współczesności

Czy naprawdę wyrzekliście się ciemności, czy postanowiliście dalej iść drogą za Jezusem, który jest Światłością świata? Drodzy przyjaciele, pozwólcie, że zadam Wam to radykalne pytanie. Jeśli bowiem Bóg nie jest naszą światłością, to wszystko inne staje się niepotrzebne. Bez Boga wszystko jest ciemnością. Bóg przyszedł do nas, stał się człowiekiem, objawił nam jedyną prawdę, która zbawia, umarł, aby wykupić nas z grzechu. A w Dniu Pięćdziesiątnicy dał nam Ducha Świętego i ofiarował nam światło wiary. Ale my wolimy ciemności.

Rozejrzyjmy się wokół siebie: społeczeństwo zachodnie postanowiło zorganizować się bez Boga i oto jest wydane migoczącym i zwodniczym światłom społeczeństwa konsumpcyjnego, zysku za wszelką cenę i rozpasanego indywidualizmu. Świat bez Boga jest światem ciemności, kłamstwa i egoizmu.

Bez Bożej Światłości społeczeństwo zachodnie stało się jak pijany statek w nocy. Już nie starcza mu miłości, by przyjmować dzieci, chronić je od razu w łonie ich matek, chronić je przed agresją pornografii. Zachodnie społeczeństwo pozbawione Bożej Światłości już nie umie szanować swoich starców, towarzyszyć chorym na drodze ku śmierci, robić miejsce najuboższym i najsłabszym. Jest wydane ciemnościom lęku, smutku i wyobcowania. Ma do zaofiarowania już tylko pustkę i nicość.

Pozwala się bujnie plenić najbardziej szaleńczym ideologiom. Zachodnie społeczeństwo bez Boga może stać się kolebką terroryzmu etycznego i moralnego, bardziej szkodliwego i niszczącego niż terroryzm islamistów. Pamiętajcie, że Jezus nam powiedział: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (Mt 10,28).
Drodzy przyjaciele, wybaczcie mi ten opis, ale trzeba mieć jasną świadomość i być realistą. Mówię tak do Was dlatego, że w moim sercu kapłana i pasterza współczuję wielu zbłąkanym, zagubionym, smutnym, niespokojnym i samotnym duszom. Kto je zaprowadzi do Światłości? Kto im pokaże drogę do Prawdy, jedyną prawdziwą drogę wolności, która jest drogą Krzyża? Czy wydamy ich na pastwę błędu, rozpaczliwego nihilizmu lub agresywnego islamizmu, nic nie czyniąc?

Musimy głośno obwieszczać światu, że nasza nadzieja ma imię: Jezus Chrystus, jedyny Zbawiciel świata i ludzkości.
Drodzy pielgrzymi z Francji, przyjrzycie się tej katedrze: zbudowali ją Wasi przodkowie, by głosić swoją wiarę. W jej architekturze, strukturze, witrażach wszystko wyraża radość, że zostaliśmy zbawieni i umiłowani przez Boga. Wasi przodkowie nie byli doskonali, nie byli bezgrzeszni, ale chcieli, by światło wiary rozjaśniło ich ciemności.

Ludu Francji, obudź się i dzisiaj, wybierz Światłość, wyrzeknij się ciemności! Jak to uczynić? Ewangelia nam odpowiada: kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła (J 3,21). Pozwólmy światłu Ducha Świętego oświecać nasze życie konkretnie, prosto i aż po najbardziej osobiste obszary naszego głębokiego jestestwa. Spełniać wymagania prawdy to przede wszystkim umieścić Boga w centrum naszego życia, tak jak krzyż stanowi centrum tej katedry.
Bracia moi, postanówmy, że każdego dnia będziemy się zwracać do Boga.

W tej chwili podejmijmy postanowienie, że każdego dnia będziemy spędzać kilka minut w ciszy, żeby zwrócić się do Boga i mówić Mu: Panie, króluj we mnie, oddaję Ci całe moje życie.

W ciszy świętej liturgii

Drodzy pielgrzymi, bez ciszy nie ma światłości. Ciemności karmią się nieustannym hałasem tego świata, który nie pozwala nam zwrócić się ku Bogu. Bierzmy przykład z liturgii dzisiejszej Mszy Świętej. Prowadzi nas ona do adoracji, do synowskiej i miłosnej bojaźni względem wielkości Boga. Osiąga szczyt w chwili konsekracji, kiedy wszyscy razem, zwróceni do ołtarza, ze spojrzeniem skierowanym na Hostię, na Krzyż, przyjmujemy Komunię Świętą w ciszy, skupieniu i adoracji. 

Bracia, kochajmy te liturgie, które pozwalają nam kosztować milczącej i transcendentnej obecności Boga i zwracają nas ku Panu.
Drodzy bracia kapłani, te słowa kieruję teraz szczególnie do Was. Najświętsza Ofiara Mszy Świętej jest miejscem, w którym znajdziecie światło dla Waszej posługi. Świat, w którym żyjemy, nieustannie czegoś od nas chce. Stale jesteśmy w ruchu. Gdybyśmy uchodzili za pracowników socjalnych, byłoby to bardzo niebezpieczne. Wtedy już nie będziemy nieść światu Bożej Światłości, ale nasze własne światło, a nie jest ono tym, którego oczekują ludzie.

Umiejmy zwracać się ku Bogu podczas liturgicznej celebracji, skupionej, pełnej szacunku, ciszy i przepojonej sakralnością. Sami niczego nie wymyślajmy w liturgii, wszystko przyjmujmy od Boga i od Kościoła. Nie dążmy do widowiska czy sukcesu.
Liturgia nas uczy, że być księdzem nie znaczy przede wszystkim wiele robić. To znaczy trwać z Panem na Krzyżu. Liturgia jest miejscem, w którym człowiek spotyka Boga twarzą w twarz. W tej najwznioślejszej chwili Bóg uczy nas stawać się „na wzór obrazu Jego Syna Jezusa Chrystusa, aby On był Pierworodnym między wielu braćmi” (Rz 8,29). Nie jest, nie może być okazją do rozłamu, walk i sporów.

Zarówno w zwyczajnej, jak i w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego istotą jest zwrócenie się do Krzyża, do Chrystusa, naszego Wschodu, naszego Wszystkiego, naszego jedynego horyzontu. Czy to w formie zwyczajnej, czy nadzwyczajnej, zawsze umiejmy sprawować Najświętszą Ofiarę tak jak dzisiaj, zgodnie z tym, czego nas naucza Sobór Watykański II, ze szlachetną prostotą, bez zbędnego przeładowania, bez sztucznej i teatralnej estetyki, ale z wyczuciem sacrum, z troską przede wszystkim o chwałę Boga i w prawdziwym duchu synów Kościoła dzisiejszego i wiecznego.

Drodzy bracia kapłani, zawsze miejcie tę pewność: kapłański celibat głosi światu trwanie z Chrystusem na Krzyżu. Na nowo wysuwany przez niektórych pomysł oderwania celibatu od kapłaństwa przez udzielanie sakramentu święceń żonatym mężczyznom, viri probati, jak utrzymują oni, ze względów czy konieczności duszpasterskich, w rzeczywistości pociągnie za sobą poważne konsekwencje – ostateczne zerwanie z Tradycją apostolską.

Sporządzimy kapłaństwo na naszą ludzką miarę, ale nie utrwalimy, nie przedłużymy kapłaństwa Chrystusa, posłusznego, ubogiego i czystego. Kapłan jest bowiem nie tylko „alter Christus”, drugim Chrystusem. Jest prawdziwie „ipse Christus”, samym Chrystusem. I właśnie dlatego, w ślad za Chrystusem i Kościołem, zawsze będzie znakiem sprzeciwu.

Zostawcie wszystko dla Chrystusa

A Wy, drodzy chrześcijanie świeccy zaangażowani w ludzką społeczność, chcę Wam powiedzieć z mocą: nie lękajcie się. Nie lękajcie się nieść temu światu Światłości Chrystusa. Waszym pierwszym świadectwem ma być Wasze własne życie, Wasz własny przykład życia. Nie ukrywajcie źródła swojej nadziei. Przeciwnie, głoście, zaświadczajcie, ewangelizujcie. Kościół Was potrzebuje. Przypominajcie wszystkim, że tylko Chrystus ukrzyżowany objawia autentyczny sens wolności.

Do Was, drodzy rodzice, chcę skierować bardzo szczególne przesłanie. Być w dzisiejszym świecie ojcem i matką rodziny to trudna przygoda, pełna cierpień, przeszkód i trosk. Kościół Wam dziękuje. Tak, dziękuje za ofiarny dar z samych siebie. Miejcie odwagę wychowywać swoje dzieci w Światłości Chrystusa. Niekiedy trzeba Wam będzie walczyć z dominującym prądem, znosić pogardę i szyderstwa świata, ale nie jesteśmy tutaj po to, by podobać się światu. My głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan (1 Kor 1,23).

Nie lękajcie się, nie rezygnujcie. Głosem papieży, a bardzo szczególnie od encykliki „Humanae vitae”, Kościół powierza Wam prorocką misję. Wobec wszystkich dawajcie świadectwo o swojej radosnej ufności pokładanej w Bogu, który nas uczynił rozumnymi stróżami ładu naturalnego. Głosicie to, co Jezus nam objawił swoim życiem. Drodzy ojcowie i matki rodzin, Kościół Was kocha. Kochajcie Kościół. Kochajcie swoją Matkę.

I wreszcie zwracam się do Was. Do Was, najmłodszych, którzy tak licznie się tu zgromadziliście. Proszę Was, byście najpierw posłuchali starca, który ma większy autorytet niż ja. Mam na myśli świętego Jana Ewangelistę. Oprócz przykładu własnego życia święty Jan pozostawił również przesłanie do młodych. W jego Pierwszym Liście czytamy poruszające słowa starca do młodych z Kościołów, które założył. Posłuchajcie tego mocnego głosu starca: „napisałem do was, młodzi, że jesteście mocni i że nauka Boża trwa w was, a zwyciężyliście Złego. Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie” (1 J 2,14-15).

Światem, którego nie powinniśmy kochać – komentuje ojciec Raniero Cantalamessa w homilii z Wielkiego Piątku – i do którego nie powinniśmy się dostosowywać, nie jest, jak dobrze wiemy, świat stworzony i umiłowany przez Boga. Nie chodzi tu o ludzi ze świata, do których przeciwnie, stale powinniśmy wychodzić, zwłaszcza do najuboższych i najsłabszych, aby ich kochać i pokornie im służyć. Nie. Światem, którego nie należy kochać, jest inny świat. Ten świat, który stał się taki pod panowaniem szatana i grzechu. Świat ideologii, które negują ludzką naturę i niszczą rodziny. Świat struktur ONZ-owskich, bezwzględnie narzucających nową, globalną etykę, której wszyscy mielibyśmy się podporządkować. Ale wybitny, angielski pisarz z ubiegłego wieku, człowiek wierzący, Thomas Stearns Eliot, napisał trzy wersety bardziej wymowne od wielu książek: „W świecie uciekinierów ten, kto obiera przeciwny kierunek, będzie wyglądał na dezertera”.

Drodzy młodzi, jeśli starcowi takiemu jak święty Jan wolno zwrócić się do Was wprost, ja także Was napominam i Wam mówię: zwyciężyliście Złego, zwalczajcie wszelkie prawo przeciwne naturze, jakie chciano by Wam narzucić, przeciwstawiajcie się wszelkiemu prawu przeciwko życiu i przeciwko rodzinie, bądźcie tymi, którzy obierają przeciwny kierunek. Odważcie się iść pod prąd. Dla nas, chrześcijan, tym przeciwnym kierunkiem nie jest miejsce, lecz Osoba – Jezus Chrystus, nasz Przyjaciel i nasz Odkupiciel.

Wam, młodym, szczególnie przypada w udziale konkretne zadanie: ocalić ludzką miłość przed tragicznym zwyrodnieniem, jakiemu uległa. Miłość przestała być darem z siebie i stała się tylko posiadaniem drugiego, często pełnym przemocy i tyranii. Na Krzyżu Bóg stał się człowiekiem i objawił nam, że jest „agape”, czyli Miłością, która oddaje siebie aż po śmierć. Kochać prawdziwie to umrzeć za innego człowieka, tak jak ten młody żandarm, pułkownik Arnaud Beltrame2.

Drodzy młodzi, często z pewnością doświadczacie w swojej duszy zmagania ciemności ze Światłością. Niekiedy uwodzą Was łatwe przyjemności tego świata. Całym swoim kapłańskim sercem mówię Wam: nie wahajcie się, Jezus da Wam wszystko. Idąc za Nim, zdążając do świętości, niczego nie stracicie, a zyskacie jedyną radość, która nigdy nie zawiedzie. Drodzy młodzi, jeśli dzisiaj Chrystus wzywa kogoś z Was, by pójść za Nim jako ksiądz, jako zakonnik czy zakonnica, nie wahajcie się, powiedzcie Mu „fiat”, entuzjastyczne i bezwarunkowe „tak”. Bóg chce Was potrzebować. Jakaż to radość. Jaka łaska.

Święci i męczennicy

Zachód zewangelizowali święci i męczennicy. Wy, dzisiejsi młodzi, Wy będziecie świętymi i męczennikami, których oczekują narody dla nowej ewangelizacji. Wasze ojczyzny są spragnione Chrystusa. Nie sprawcie im zawodu. Kościół Wam ufa. Modlę się o to, aby dzisiaj, podczas tej Mszy Świętej, wielu spośród Was odpowiedziało na wezwanie od Boga, by pójść za Nim, by wszystko zostawić dla Niego, dla Jego Światłości. Kiedy Bóg powołuje, to jest radykalny. Powołuje nas całych, aż po pełny dar, aż po męczeństwo ciała lub serca.

Drogi ludu Francji, cywilizację twojego kraju stworzyły klasztory. Chrześcijańską Europę zbudowali ludzie, mężczyźni i kobiety, którzy zgodzili się pójść za Jezusem aż do końca, radykalnie. Ponieważ szukali Boga samego, zbudowali cywilizację piękną i pełną pokoju, taką jak ta katedra.

Ludu Francji, ludy Zachodu, pokój i radość znajdziecie tylko, szukając Boga samego. Powróćcie do swoich korzeni, powróćcie do źródła, powróćcie do klasztorów. Tak, Wy wszyscy, odważcie się spędzić kilka dni w jakimś klasztorze. W tym świecie wrzawy, brzydoty i smutku klasztory są oazami piękna i radości. Doświadczycie tam, że możliwe jest umieścić konkretnie Boga w centrum całego swojego życia. Doświadczycie tam jedynej radości, która nie przemija.

Drodzy pielgrzymi, wyrzeknijmy się ciemności. Wybierzmy Światłość, prośmy Przenajświętszą Maryję Pannę, byśmy umieli tak jak Ona powiedzieć w całej pełni „fiat”, czyli „tak”, byśmy umieli tak jak Ona przyjąć światło Ducha Świętego. W tym dniu, kiedy dzięki trosce Ojca Świętego, Papieża Franciszka, obchodzimy święto Najświętszej Maryi Panny, Matki Kościoła, prośmy Przenajświętszą Matkę o takie serce, jakie ma Ona, o serce, które niczego Bogu nie odmawia, o serce gorejące miłością do Bożej chwały, żarliwie głoszące ludziom dobrą nowinę, o serce ofiarne, szerokie jak Serce Maryi, o serce na miarę Kościoła, na miarę Serca Jezusa. l
tłum. Agnieszka Kuryś

1 Od 1983 r. co roku na Zesłanie Ducha Świętego odbywa się trzydniowa piesza pielgrzymka z katedry Notre-Dame w Paryżu do katedry Notre-Dame w Chartres; od 2000 r. organizuje ją Stowarzyszenie Matki Bożej Chrześcijaństwa [przyp. tłum.].

2 44-letni oficer żandarmerii, który 24 marca 2018 r. brał udział w akcji odbicia zakładnika z rąk islamskiego terrorysty w supermarkecie na południu Francji i zmarł w wyniku odniesionych ran [przyp. tłum.].

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

ks. kard. Robert Sarah

Aktualizacja 2 czerwca 2018 (10:31)

Nasz Dziennik