logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Najwyższe zasady państwa i prawa

Sobota, 11 sierpnia 2018 (04:27)

Bóg objawiony jako ostateczna Racja każdego państwa i prawa.

Kształt obecnej dyskusji w naszej Ojczyźnie nad systemem prawa, na forum Unii Europejskiej nad praworządnością w naszym państwie, w USA nad ustawą nr 447, a w szczególności nad pojęciem „mienia bezspadkowego” oraz nad wspólną „Deklaracją” międzypaństwową Polski i Izraela nie tylko inspiruje, lecz w sumieniu zobowiązuje nas, Polaków, do podjęcia systemowej analizy najwyższych zasad jako uniwersalnych, obiektywnych i wiążących wszystkich ludzi prawego rozumu i dobrej woli, które w cywilizowanym państwie i prawie XXI wieku powinny określać najnowocześniejsze i najbardziej twórcze postaci państwa i prawa nie tylko w Polsce, lecz także i na całym okręgu ziemskim. Poniżej skupimy się zaledwie na kilku decydujących argumentach o słuszności powyższej tezy o Boskim pochodzeniu bytu państwa i prawa.

„Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1,27) jako przyczynę materialną państwa

Boski Kreator dokonał aktu stworzenia człowieka jako mężczyzny i człowieka jako kobiety z nicości, tzn. Bóg podarował każdemu jego podmiot osobowy wraz z materialnym ciałem, duszą i duchem. W duchu ludzkim Bóg umieścił rozum, pamięć duchową i wolną wolę duchową, aby człowiek był zdolny do poznania i myślenia, zapamiętywania i miłowania, co jest konieczne do utworzenia własnego państwa jako instytucji mającej na celu takie uporządkowanie życia ludzkiego, aby ono było godne nie tylko samego człowieka jako nietykalnej bytowości, lecz nade wszystko, aby było godne Boga Stworzyciela. Materialność i duchowość człowieka stanowią podstawy do zrealizowania kształtu życia w państwie „na obraz Boży”. Skoro każdy człowiek nie jest produktem ewolucyjnego rozwoju materii jako materii, lecz Osobowy Bóg Biblii powołał go do istnienia swoim „słowem” („Bóg rzekł”, Rdz 1,26) i „na swój obraz”, to najważniejszą misją człowieka na ziemi jest pozostać i rozwinąć się jako „obraz Boży”, mówiąc za św. Augustynem, wielkim uczonym chrześcijańskim, w „państwie ziemskim” („civitas terrena”) jako instytucji przygotowującej każdego człowieka w porządku natury do przejścia do „państwa Bożego” („civitas Dei”) w sensie „Królestwa Niebieskiego” jako wiecznego. Tenże Pan Bóg jest zatem najwyższą Miarą zarówno materii człowieka, a tym samym materii państwa, jak też i najwyższą Miarą ducha i duszy ludzkiej, czyli formy człowieka, a tym samym i formy państwa w postaci prawa i władzy, o czym m.in. pisze św. Apostoł Paweł, a przed nim w metafizyce greckiej: Platon i Arystoteles.

Po stworzeniu ludzi „Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: »Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi«” (Rdz 1,28)
Prawe i sprawiedliwe państwo jako państwo jest realnie możliwe, ponieważ jest ono, formalnie patrząc, tj. od strony genezy prawa i władzy, bezpośrednio pochodzenia Boskiego. Tymi słowami Księgi Rodzaju Pan Bóg realnie przekazał pewną przestrzeń swojej Boskiej władzy ludziom, aby „panowali” nad narodami i światem. Powstanie państwa jako instytucji stało się z ustanowienia władzy przez Boga objawionego w Chrystusie możliwe. Tak też dzieje się z każdym aktem wyborów naszych władz państwowych, samorządowych i pozostałych np. w Polsce, że ludzie stanowią przyczynę materialną wskazania na kandydatów, natomiast Pan Bóg w Trójcy Świętej Jedyny osobiście przekazuje władzę w sensie formalnym, co zaakcentował św. Paweł Apostoł w słowach, iż „każda władza pochodzi od Boga”. Podobnie należy rozumieć Boskie pochodzenie władzy rodzicielskiej, nauczycielskiej i każdego innego typu.

Przez wiele wieków w starożytności i w średniowieczu tak rozumiano władzę, państwo i prawo jako formalnie bezpośrednio pochodzące od Boga. Dopiero reformacja niemiecka odcięła wprost umysły współczesnych pokoleń ludzkości od takiego rozumienia państwa i doprowadziła nie tylko do całkowitej relatywizacji tej prawdy o Boskim pochodzeniu wszelkiej władzy, prawa i państwa od Boga objawionego np. u protestanckiego myśliciela H. Grocjusza („prawo i państwo” nie są bezpośrednim dziełem Boga, chociaż oparte są na „Woli Boga” i jego „nakazie”, lecz są „dziełem człowieka i wynikają koniecznościowo z rozumnej natury człowieka”), lecz co więcej, wystąpiła z protestem przeciwko temu Bogu i dlatego państwo np. w pojęciu Hegla wstawiła w miejsce Boga chrześcijańskiego, co uprzyczynowiło socjalizm, komunizm, socjalizm rasistowski III Rzeszy Niemieckiej i obecny neokomunistyczny globalizm jako nie tylko odrzucenie państwa, prawa i wszelkiej władzy, lecz także Pana Boga jako Boga. Ksiądz kard. Joseph Ratzinger zauważa, że we współczesnej dobie „nie istnieje nic na górze”, tzn. żaden „Absolut”, ponieważ według niego nie istnieją „kierunki” rozumienia prawa i państwa oparte na „prawdziwych kryteriach”, lecz „na naszych decyzjach”, jak np. u Benthama, a ostatecznie na „użyteczności”. Ale utylitaryzm jako jedna z form etyki „relatywistycznej”, w której „każdy sam określa własne kryteria” moralne, staje się „nihilistyczny”.

Wniosek jest bardzo prosty: Władza pojęta po Bożemu prowadzi do dobrobytu wszelkiego rodzaju – ostatecznie do wiecznego dobrobytu, a nie do śmierci, jak czynią to reprezentanci różnych ideologii, odcinający współczesne państwa i ich prawodawstwa od Boga Starego i Nowego Testamentu. Ich ostatnie słowo, tzn. ubóstwo, posunięte aż do granic nihilizmu, jest skutkiem odrzucenia tego Boga jako Praracji wszelkiej władzy.

Pan Bóg Biblii jako Prawo Wieczne i zarazem Najwyższy Prawodawca – Stwórcą prawa naturalnego w sumieniu każdego człowieka, także nieochrzczonego: „…ci, którzy Prawo wypełniają, będą usprawiedliwieni. Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem. Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach” (Rz 2,13-15)

Sokrates wraz z Platonem i Arystotelesem są pierwszymi uczonymi w dziejach nauki o państwie i prawie, którzy w sposób systemowy poznali „Boga” jako ostateczną rację „prawa” i „państwa”. Tę trafną tezę potwierdziło i rozwinęło Objawienie chrześcijańskie, zapisane przez Apostoła pogan w Liście do Rzymian, w którym św. Paweł stwierdza, iż „treść Prawa wypisana jest w ich (wszystkich ludzi) sercach”. Bóg Stwórca w akcie stworzenia człowieka podarował mu i dosłownie „wpisał” w jego sumienie, tzn. w rozum praktyczny, odpowiedzialny ład prawno-moralny w człowieku oraz względem innych: Boga, anioła i każdego drugiego człowieka jako „bliźniego”, który słusznie nazywamy prawem naturalnym.

Skoro zatem Pan Bóg chrześcijański w jego interpretacji Urzędu Nauczycielskiego Kościoła opartego na św. Piotrze jest obiektywnie Stwórcą wszystkich sumień ludzkich, a zatem i jednego uniwersalnego, obiektywnego i absolutnie wiążącego wszystkich ludzi (tzn. wszystkich ras, języków, kultur i religii) prawa naturalnego, to oznacza, że każde państwo i prawo danego państwa powinno opierać się na tym prawie naturalnym i co więcej, powinno ono stać się formą państwa, na której to można tworzyć prawo stanowione przez człowieka-obywatela danego państwa, w formach ustrojowych, określonych w swoim rozumie i w swojej wolności przez wspólnotę danego państwa i tak np. Rzeczpospolita Polska stanowi prawo polskie. Ponieważ prawo naturalne mieszka w rozumie człowieka (sumienie jest jego częścią), to dlatego istnieje ścisły związek pomiędzy prawdą i prawością, o czym naucza Sługa Boży Prymas Tysiąclecia Stefan kard. Wyszyński: „Prawość wywodzi się z prawdy. Im człowiek więcej ma w sobie ducha prawdy, tym więcej ma prawości”. Miarą więc prawości jest miara prawdy, a ta jest zasadniczo osiągalna dla każdego szczerze poszukującego ją rozumu ludzkiego – także tego nieochrzczonego. Ojciec Mieczysław Albert Krąpiec OP ubolewa w swoich pismach, że taka rzeczywistość jak „Bóg” czy „prawo wieczne” przez wielu współczesnych „zaliczana” jest wyłącznie „do dziedziny teologii czy wierzenia, a nie racjonalnego poznania”. Także zdecydowana większość polityków w Polsce, pomimo ich przynależności do społeczności katolickiej, myśli jak wielu niewierzących, że Bóg objawiony, Jego władza i Jego prawo nie mają nic wspólnego z państwem i prawem polskim dzisiaj, co wymaga zdecydowanej korekty, jeśli pragniemy stać się państwem prawdziwym, tzn. prawdziwie prawym i prawdziwie sprawiedliwym na gruncie prawdziwego Boga chrześcijańskiego i Jego wiecznego prawa jako transcendentnego Architekta prawa naturalnego, do czego zachęca nas Cyprian Norwid w słowach: „Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom, A Prawdom kazać, by za drzwiami stały”.

W tak zrozumianym prawie naturalnym istnieją następujące najwyższe imperatywy dla obiektywnej prawości państwa i jego obywateli, jak np.: „czyń dobro, a unikaj zła”, „dochowaj umowy”, „oddaj każdemu, co mu się należy” oraz Dekalog

Skoro rozum człowieka poznaje istotę prawdy o Bogu, człowieku i świecie, stąd poznaje również istotę dobra oraz jego negację, czyli zło, a także poznaje istotę umowy czy sprawiedliwości itd. Każdy zatem polityk wie obiektywnie, co czyni, jeżeli w sposób świadomy i wolny sprawuje powierzoną mu osobiście przez Boga władzę.

Dekalog biblijny jest tylko przypomnieniem ludzkości, iż jest on częścią norm prawa naturalnego i przynależy do każdego sumienia człowieka od momentu jego poczęcia, a nie od momentu chrztu św. czy od jakiegoś etapu edukacji lub formacji jego sumienia. Dekalog jest realnie obecną treścią w sumieniu każdego, stąd także wiążącą go we wszystkich decyzjach osobistych oraz w sprawowaniu każdej władzy, począwszy od domu rodzinnego, a skończywszy na państwie, stanowieniu czy orzekaniu w prawie i również w Kościele.
Do tego dochodzi podwójne prawo miłości prawdziwego Boga i miłości drugiego człowieka jako bliźniego: siostry i brata. Jest ono wiążące wszystkich bez względu na płeć, narodowość, wiek, wyznanie religijne, wiedzę czy majątek duchowo-materialny. Spełnienie tego prawa miłości jest ukoronowaniem prawości osoby ludzkiej, czyli jej ostatecznym spełnieniem.

Akceptacja chrześcijańskiego Boga Osobowego stanowi więc dla nas, Polaków, najgłębszy i najdoskonalszy fundament bytowy dla państwa, władzy i prawa w Rzeczypospolitej Polskiej, ponieważ to ten Pan Bóg jest ich najwyższą obiektywną Racją, Miarą i Celem w porządku natury. Innymi słowy: taką będzie Polska jako państwo jutra, jaki będzie stosunek jej polityków i obywateli do pozycji Boga w państwie i prawie polskim

Daj Boże, aby nasze pokolenia Polaków miały odwagę światłego rozumu i odwagę wolnej woli do przyjęcia każdej władzy jako daru Bożego oraz prawa i państwa jako zakorzenionych w Bogu Ojcu, Synu i Duchu Świętym. Niech nasze obywatelstwo w Państwie polskim w 100. rocznicę odzyskania niepodległości będzie nierozerwalnie wpisane w realną obecność Boga jako Kreatora w szeroko pojętym porządku władzy i prawa polskiego. Niech taką samą samoświadomość posiadają wszyscy nasi obecni i przyszli reprezentanci polityczni. Od spełnienia tego warunku zależeć będzie nasza polska pozycja prawna, państwowa czy majątkowa w kontekście wyzwań nadmienionych na wstępie, a które albo istotnie, albo dalece godzą w ład i porządek, który sam Bóg ustanowił dla świata i Polski w postaci prawa naturalnego i którego nikomu z cywilizowanych i rozumnych społeczeństw globu łamać nie wolno – także Izraelowi, Unii Europejskiej i USA. 


 

Za tydzień kolejna część cyklu ks. prof. Tadeusza Guza „Najwyższe zasady państwa i prawa”.

ks. prof. Tadeusz Guz

Aktualizacja 11 sierpnia 2018 (04:27)

Nasz Dziennik