logo
logo

Sodoma i Gomora, John Martin Zdjęcie: / -

Homoseksualizm w świetle Pisma Świętego

Czwartek, 28 marca 2019 (21:13)

Podczas gdy coraz silniejsze naciski lobby homoseksualnego nie omijają części ludzi Kościoła, siejąc zamieszanie i zamęt wśród wiernych, pilny staje się rzetelny powrót do orędzia Pisma Świętego. W jego świetle, a nie przez pryzmat środków masowego przekazu, chrześcijanin powinien kształtować własny pogląd na zjawisko określane jako sodomia. Mieszkańcy biblijnej Sodomy i Gomory, o których czytamy w Księdze Rodzaju (19,1-29), zostali surowo ukarani za zboczenia, których się bezwstydnie dopuszczali.

Godność ludzkiej cielesności i płciowości

Podstawę dla każdej refleksji na ten temat stanowi biblijna narracja o stworzeniu świata i człowieka, którą kończą słowa: „Stworzył Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży stworzył go – mężczyzną i kobietą stworzył ich” (Rdz 1,27). Hebrajskie słowo „sēlēm”, przełożone jako „obraz”, znaczy dosłownie „posąg”, „figurka”, „wizerunek”, „podobizna” i nasuwa wyraźne skojarzenia z fizycznością. Bóg jest Duchem, niewidzialnym i pozbawionym wszelkiej cielesności. Dla odmiany człowiek jest zarówno istotą duchową, jak i cielesną, a więc także ludzka cielesność, a nie tylko sfera duchowa, odwzorowuje coś z Boga. Co więcej, jej godność jest tak wielka, że Bóg w Jezusie stał się człowiekiem. Tajemnica stworzenia zapowiada więc tajemnicę Wcielenia i już w samych początkach ludzkości pojawia się intuicja Zwiastowania.

Zróżnicowanie płci wynika ze stwórczego zamysłu Boga. Człowiek istnieje jako mężczyzna i jako kobieta. Jednak w ostatnim członie tekstu hebrajskiego nie ma rzeczownika „iš“, czyli ”mężczyzna„, ani ”išša„, czyli ”kobieta„. Są natomiast rzeczowniki ”zākār„ i ”neqēvā„, które dobitnie uwypuklają fizyczność i płciowość, bo oznaczają to, co specyficznie męskie, i to, co specyficznie żeńskie. Mężczyznę i kobietę łączy miłość, która wyraża się w sferze ducha i ciała, odzwierciedlając coś z Boga, który jest Miłością, oraz bogactwa Jego wewnętrznego życia jako Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Biblijną narrację o stworzeniu zamyka pochwała małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety: ”Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem„ (Rdz 2,24). Cielesność i płciowość stanowią spoiwo związku mężczyzny i kobiety, umożliwiając współuczestnictwo w darze płodności i przekazywania życia. Są wpisane w porządek natury, z czego wniosek, że homoseksualizm stanowi wynaturzenie i uderza w porządek zamierzony i ustanowiony przez Boga.

W świetle Starego Testamentu

Wzgląd na to, że homoseksualizm burzy porządek stworzenia, sprawił, iż występki w tej dziedzinie są w Starym Testamencie potępiane bardzo surowo. W prawodawstwie zawartym w Księdze Kapłańskiej, które chroni rodzinę i małżeństwo, czytamy dwukrotnie: ”Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!„ (Kpł 18,22). I nieco dalej: ”Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, a ich krew [spadnie] na nich„ (Kpł 20,13). Pierwszy zakaz pojawia się w kontekście dwóch innych: zakazu składania ofiar z dzieci dla pogańskiego Molocha oraz współżycia płciowego ze zwierzętami. Takie usytuowanie uwypukla ciężar tych występków i zaciąganej wskutek nich winy. Ostatnie słowa drugiego zakazu świadczą, że ci, którzy dopuszczają się czynów homoseksualnych, ponoszą za nie pełną odpowiedzialność.

Współżycie homoseksualne zostało określone jako ”tōēvā„, czyli ”obrzydliwość„, ”ohyda„, a więc coś, co jako perwersja wzbudza odrazę i jest gorszące. Tak samo określano ohydne zwyczaje Kananejczyków, które u Izraelitów budziły wstręt. Perwersyjne zachowanie, gdy wyjdzie na jaw, jest zagrożone karą śmierci. Nie wiemy, czy w każdym przypadku była rzeczywiście wykonywana, ale nie ulega wątpliwości, iż tak surowa sankcja ostrzega przed popełnianiem zła, które powinno być całkowicie wyplenione ze wspólnoty wyznawców Boga. Na tym tle trzeba też umiejscowić zakaz, który miał zapobiegać nadużyciom, wyznaczając linię separacji płci: ”Kobieta nie będzie nosiła ubioru mężczyzny ani mężczyzna ubioru kobiety, gdyż każdy, kto tak postępuje, obrzydły jest dla Pana, Boga swego„ (Pwt 22,5). Rozmaite ”parady równości„ ilustrują, jak wygląda i do czego prowadzi zamazywanie różnic w ubiorze między mężczyznami i kobietami oraz przekraczanie linii, która odróżnia obie płci w sposobie ubierania się i bycia.

We współczesnych próbach usprawiedliwiania homoseksualizmu pojawiają się głosy, że surowe podejście, z jakim mamy do czynienia w Starym Testamencie, należy rozpatrywać w kontekście starożytnej obyczajowości i prawodawstwa. Ale ten argument jest całkowicie chybiony, bo aczkolwiek jest prawdą, że wiele starotestamentowych rozporządzeń i przepisów ma paralele w kulturach i prawodawstwie starożytnego Bliskiego Wschodu, jednak w ogóle nie dotyczy to homoseksualizmu. W sąsiednich kulturach biblijnego Izraela był mniej czy bardziej otwarcie aprobowany i w pogańskich kodeksach prawnych nie znajdujemy jego potępienia. Prawodawstwo biblijne jest pod tym względem absolutnym wyjątkiem i nie podziela spojrzenia właściwego poganom, ponieważ jest zakorzenione w wierze w Boga oraz wyznaniu wiary, iż Stwórca świata i człowieka ustanowił porządek, który należy uznać i uszanować. Rażące nadużycia, a takimi są związki homoseksualne, burząc ów porządek, wprowadzają niszczycielski chaos.

W świetle Nowego Testamentu

Nie inaczej sprawę sodomii i związanych z nią wynaturzeń postrzega Nowy Testament. Apostoł Paweł traktuje ją jako godne potępienia postępowanie pogan, którzy nie znają Boga ani godności człowieka jako Jego obrazu. Mocne i wyraźne świadectwo tego nauczania znajdujemy w Liście do Rzymian, gdzie jest mowa o skutkach moralnego zepsucia pogan: ”Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwego poznania Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi„ (Rz 1,26-28). Propagowanie zachowań homoseksualnych w obrębie chrześcijańskiej wiary i moralności grozi zainfekowaniem Kościoła wynaturzeniami pogańskimi.

W Pierwszym Liście do Koryntian św. Paweł ukazuje sankcje za naganne życie w nowej perspektywie. Nie poprzestaje, jak czynił to Stary Testament, na płaszczyźnie doczesnej, lecz – na gruncie wiary w zmartwychwstanie Jezusa i nasze – uwypukla motywację eschatologiczną: ”Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego„ (1 Kor 6,9-10). Czyny homoseksualne zostały wyliczone razem z innymi poważnymi występkami, które uderzają w życie i zdrowie moralne wspólnoty. Pierwszy List do Tymoteusza postrzega rolę starotestamentowego Prawa jako ostrzeżenia przed tym, co złe, a wyliczając rozmaite ciężkie występki, zalicza do nich ”mężczyzn współżyjących ze sobą„ (1 Tym 1,10).

Katechizm Kościoła Katolickiego, idąc po linii nauczania zawartego w Nowym Testamencie, zobowiązuje do szacunku, współczucia i delikatności wobec osób, które przejawiają ”sprze-czne z prawem naturalnym„ i ”głęboko osadzone skłonności homoseksualne„. Następnie dodaje: ”Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i – jeśli są chrześcijanami – do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji„ (nr 2358). Nie będąc wykluczone ze wspólnoty chrześcijańskiej, mają określone zobowiązania: ”Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one – stopniowo i zdecydowanie – do doskonałości chrześcijańskiej„ (nr 2359).

Ks. prof. Waldemar Chrostowski

Nasz Dziennik