logo
logo

Trójca Święta, Andriej Rublow, ok. 1410-1427 Zdjęcie: / -

Miłość najwyższą zasadą (cz. 2)

Niedziela, 31 marca 2019 (22:34)

„Powiedz mi, jaka jest Twoja miłość – a powiem Ci, kim jesteś” (św. Jan Paweł II)

Szczytową, tzn. najdoskonalszą naukę o miłości, przedkłada Urząd Nauczycielski Kościoła św. zbudowanego na św. Apostole Piotrze, ponieważ jego nauka o miłości opiera się na pełni Objawienia jedynie prawdziwego i wiecznego Boga-Miłości w Jezusie Chrystusie. W pierwszym rzędzie skupimy naszą uwagę ducha na tym Bogu Osobowym, aby rozważyć odwieczne wewnętrzne relacje Miłości Bożej zachodzące pomiędzy Osobami Boskimi: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Najpierw zapytajmy o to, kim w aspekcie Miłości jest Osoba Boga Ojca?

Bóg Ojciec – Praźródłem Miłości Bożej

Jezus z Nazaretu naucza w Ewangelii św., w Swojej Modlitwie Arcykapłańskiej skierowanej do Boga Ojca, który „umiłował Go (Syna) przed założeniem świata” (J 17,24), że Jego Ojciec Niebieski jest Miłością bez początku i bez kresu. Skoro Syn Boży jest „współistotny Ojcu”, to i Syn jest Miłością równie wieczną. Podobnie jest z Trzecią Osobą Trójcy Przenajświętszej, Duchem Świętym, który „od Ojca i Syna pochodzi” poprzez akt „tchnienia”, który również zakorzeniony jest w Miłości Boga Ojca i Syna Bożego. Stąd Ducha Świętego nazywamy w języku teologii katolickiej Uosobioną Miłością.

Słowo Pisma św. oraz słowo nauki Bożej w Tradycji np. Ojców i Doktorów Kościoła przekazują nam prawdę o naszym Bogu chrześcijańskim jako Bogu-Miłości w interpretacji katolickiej, co św. Aureliusz Augustyn wyraża następującymi słowami: „Wieczną jest [w Nim] Miłość”, „prawdziwą jest [w Nim] Miłość i Wieczność oraz Miłością wypełniona jest [w Nim] Prawda i Wieczność”. Dlaczego? Ponieważ w Boskiej Naturze obok Boskiego „Rozumu” istnieje Boska wolna „Wola”, która nie stanowi o jakimś podziale w Panu Bogu, co byłoby rozumieniem Boskości na sposób istnienia człowieka jako stworzenia, lecz wszystko, co stanowi Istotę Boską, jest absolutnie tożsame ze sobą. Święty Tomasz z Akwinu tłumaczy to tak, że skoro w Bogu „Rozum jest Jego istnieniem”, to podobnie „Wola” Boża jest również „Jego Istnieniem”, bo Pan Bóg jest Jeden przez tę jedną Boskość, w której są Rozum, Pamięć i Wola Boża. Z tej racji, iż w Bogu jest „Wola”, Doktor Anielski naucza o „konieczności przyjęcia istnienia Miłości w Bogu”, stosownie do słowa 1 Listu św. Jana: „Bóg jest Miłością” (1 J 4,16). Starożytni greccy filozofowie, chociaż odkryli wielką prawdę o doskonałości i wieczności Rozumu Boskiego oraz o nieśmiertelności rozumu człowieka, to obawiali się przypisania wolnej Woli zarówno Bogu, jak też i ludzkiemu duchowi, i to z racji na zarzut złożenia bytowego w Duchu Boga i duchu człowieka. Objawienie się Jezusa jako Boga i zarazem Człowieka umożliwiło ludzkości głębsze poznanie Pana Boga w Jego Naturze i podmiotach Osobowych: Ojca, Syna i Ducha Świętego jako Jednego i zarazem Trójosobowego Pana – pełnego Prawdy i Miłości.

Osoba Boga Ojca jest według św. Hilarego „niezrodzoną”, czyli „od nikogo nie pochodzi” (św. Tomasz z Akwinu), lecz stanowi „principium” (zasadę, początek), z której narodzi się z Miłości Ojca w wieczności Syn Boży, oczywiście „współistotny Ojcu” (Credo), czyli równy Istocie, Naturze, Majestatowi Boga Ojca. „Niezrodzony” w odniesieniu do Ojca Niebieskiego oznacza również według św. Jana Damasceńskiego „bycie niestworzonym”. Skoro przez Ojca i Syna Bożego tchnięty jest w wieczności z Ich Miłości Duch Święty, to świadczy On jako Trzecia Osoba Boska wraz z „narodzinami” Syna jako Drugiej Osoby Boskiej o jakiejś cudownej „pełni” i wiecznym porządku Bytu Boga Ojca, którego można nazwać też „Źródłem”, tzn. „pierwszym początkiem, który od nikogo nie pochodzi”.

Konsekwentnie należy jednak pamiętać o tym, aby w to poznanie Prawdy i Miłości Boga Ojca i wewnętrznego życia Bożego pomiędzy Trzema Osobami Boskimi nie wprowadzać czasu, co uczyniło niestety wielu teologów i myślicieli – także chrześcijańskich – i tym samym popadło w herezję, np. „teologia po Auschwitz” o ewolucji (zmienności) Pana Boga, czyli o niedoskonałości Osób Boskich, ponieważ wieczność Boga wymieszali ze stworzonym przez Boga czasem i popadli w przeróżne sprzeczności interpretacyjne, o czym rozprawialiśmy już częściowo w pierwszej części tego cyklu. Uczasowienie Bytu Boga bowiem z konieczności prowadzi albo do istotnego osłabienia doskonałości Boga – w szczególności Jego Miłości albo nawet, czego dowodem jest rozliczna rzesza myślicieli: wierzących i niewierzących, do pojęcia Boga jako „sprzeczności”, co tylko może prowadzić do wręcz zaprzysiężonego ateizmu czy nawet satanizmu, bo trudno być rozumnym i wolnym człowiekiem oraz wierzyć w „paradoks” niemożliwych do powiązania sprzeczności! Od Osoby wiecznie miłującego Boga Ojca przejdźmy do Jego odwiecznego Syna.

Osoba Boska Syna – „zrodzona, a nie stworzona” (Credo) w wieczności z Miłości Boga Ojca

Odwieczny Syn Ojca z Nieba i zarazem jako wcielony Syn Człowieczy, który od Niepokalanej Matki Bożej Maryi otrzymał ludzkie Ciało, zwraca się do swojego Ojca słowami pełnymi Miłości: „Ojcze […], objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich” (J 17,26). Syn Boży jako odwieczne Słowo doświadcza tej Miłości Ojca wiecznie – także przez fakt bycia „zrodzonym” przez Ojca, „a nie stworzonym”, jak mówi nasze „Wyznanie wiary”, ponieważ zrodzenie Syna z Boga Ojca zostało dokonane w wieczności, czyli jeszcze przed stworzeniem czasu. Święty Augustyn nadmienia relację Ojca i Syna jako Tego, który „rodzi”, i tym jest Bóg Ojciec, oraz Tego, który „został zrodzony”, i tym jest „Syn”, tzn. „bycie urodzonym” jest tym samym, co „być od Ojca”. Stąd w Trójcy Przenajświętszej „Rodzący jest praracją dla Zrodzonego” i dlatego „Ojciec jest Praracją dla Syna, ponieważ On Go zrodził”. Dlatego Pan Jezus mówi: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30) przez to samo i jedno Bóstwo, czyli „jestestwo” Boże, ale „odrębność” osobowa istnieje w „relacji”, co oznacza, iż Ojciec jest Osobą Boską odrębną od Osoby Boskiej Syna, a Syn od Osoby Ducha Świętego. Czym są właściwie „narodziny” Syna w wieczności Domu Bożego Życia?

„Zrodzić” w przypadku Boga Ojca oznacza wypowiedzieć „Słowo”, ale to „Słowo” jako „zrodzone, a nie stworzone” jest Osobą Syna Bożego i jako takie różni się istotnie od słów Bożych np. o stworzeniu świata, ponieważ to jedno „Słowo” we „właściwym znaczeniu żadnym sposobem nie jest nazwą istotową, lecz osobową”, czyli nazwą określającą Syna Bożego. Święty Augustyn naucza więc, że „Słowo oznacza samego Syna”. Bóg Ojciec wypowiada Syna-Słowo swoim Rozumem Boskim i ten akt Ojca „zwie się: rodzeniem. Wychodzi zatem na to, że właściwie biorąc w Bogu sam tylko Syn musi zwać się: Słowo” (św. Tomasz z Akwinu).

Warto wyjaśnić prawdę o tym, że w Panu Bogu Jego „Istnienie” (Byt) i Jego „Myślenie stanowią jedno, stąd też Słowo Boga nie jest w Nim przypadłością ani też jakimś Jego skutkiem, ale stanowi Jego naturę”, czyli jest Osobą Syna Bożego. Ważne jest przy tym, jak przestrzega w odniesieniu do Syna-Słowa św. Augustyn, zwrócenie uwagi na pojęcie „Słowo Boże”, a nie „rozumowanie Boże”, po to by wykluczyć z Boga wszystko, co zmienne, a więc co i raz przyjmuje taką postać, że staje się słowem, to znów może ją porzucić i jeszcze dalej bez postaci się zmieniać, co jest typowe dla poznania i myślenia oraz języka rozumu ludzkiego, który poszukuje prawdy i wyraża ją w języku, ale precyzyjniejsze jej poznanie zmusza do zmiany postaci słowa. Tego o Synu Bożym absolutnie powiedzieć nie wolno, bo Ono wiecznie jest Święte i wiecznie jest Osobą Boską i nie ma rozumu ludzkiego, lecz Boski, który wiecznie jest Prawdą.

W tym odwiecznym Słowie-Synu wyraża się nie tylko Syn jako Osoba, lecz także wszelka prawda o stworzeniach, bo Syn posiada tę samą wiedzę, co Ojciec. Dlaczego? Z tej racji, że skoro Bycie Synem jest tym samym co „Bycie zrodzonym Bogiem”, a to oznacza również „Bycie zrodzonym Stwórcą”, ponieważ w akcie stworzenia wszystkie Osoby Boskie działają razem, o czym powiemy jeszcze nieco później. A więc Bóg Ojciec, rodząc Syna, czyli wypowiadając Go jako „Słowo”, wypowiedział w wieczności prawdę o całym stworzeniu. To jest klucz do zrozumienia odpowiedzi na pytanie: dlaczego Syn stał się Człowiekiem? Bo w akcie zrodzenia Go przez Ojca wszystko o stworzeniu zostało również wypowiedziane. Jeżeli w Boskości objawionej wszystko jest absolutnie tożsame ze sobą, to Prawda i Miłość są realnie tym samym, a zatem narodziny Syna-Słowa w wieczności zostały dokonane przez Ojca z Miłości i dla Miłości, o czym „zaświadcza” (1 J 5,6) Osoba Ducha Świętego, jak pisze św. Jan Apostoł.

Osoba Ducha Świętego – tchnięta przez Ojca i Syna z Miłości

Nieprzypadkowo św. Augustyn nazywa Osobę Syna Bożego „zrodzoną Mądrością”, bo jego „zrodzenie” w wieczności nastąpiło poprzez Boski Rozum Ojca Niebieskiego. Umiłowany Uczeń Jezusa pisze o tym, iż „Trzej dają świadectwo” (1 J 5,7), tzn. obok Osoby Ojca, Syn Boży i Duch Święty. Święty Augustyn pyta: „Kim są Ci Trzej? Mówi się: trzy Osoby, ponieważ wspólnym jest Im to wyrażenie Osoby”. Dlatego Doktor Anielski naucza: „Duch Święty jest imieniem Osoby Boskiej” i pochodzi poprzez tchnienie, dokonane przez Boga Ojca i Syna Bożego „na sposób miłości”, ale w wieczności, czyli poza czasem, ponieważ uczasowienie Ducha Świętego byłoby antropomorfizacją Jego Bytowości Boskiej, czyli przedstawieniem Jej na sposób istnienia człowieka jako stworzenia w czasie. Skoro Trzecia Osoba Boska „od Ojca i Syna pochodzi” i skoro Ojciec jest „Duchem” i Syn jest „Duchem” oraz Ojciec jest „Święty” i Syn jest „Święty”, to zasadne jest, aby Ona zachowała swoje Imię jako „Duch Święty”, który inspiruje i ożywia miłość. Stąd przysługuje Jej imię „Miłość”.

Ta właśnie Osoba Ducha Świętego z jednej strony jako „Duch” wyraża „niematerialność Boskiego Jestestwa” w każdej z Trzech Osób Boskich, a z drugiej strony jako „Święty” wyraża „nieskalaność” jakimkolwiek brakiem czy złem moralnym i nade wszystko wieczną oraz cudowną „szlachetność Bożej Dobroci” oraz Bożej Miłości.

Święty Atanazy podkreśla bardzo mocno, że „Duch Święty”, który „od Ojca i Syna pochodzi, nie jest ani uczyniony, ani stworzony, ani zrodzony, lecz pochodzący” od dwóch pierwszych Osób Boskich. Jeżeli Trzecia Osoba Boska byłaby np. „uczyniona”, to byłaby pojmowana na sposób czasu, a to należy wykluczyć z rozumienia Bytu Boskiego Ducha Świętego, który jako Boski jest bezwzględnie wieczny i niewymieszany z czasem, który mówi o początku i ewentualnie o kresie bytu, co byłoby w odniesieniu do Osoby Ducha Świętego niedorzecznością, co wyjaśnia św. Tomasz z Akwinu: „Jak rodzenie Syna jest współwieczne Rodzicielowi, a więc nie było żadnej przestrzeni czy różnicy czasu między istnieniem Ojca a urodzeniem Syna, tak i pochodzenie Ducha Świętego jest współwieczne swojemu początkodawcy, a więc nie było żadnej przestrzeni czy różnicy czasu między urodzeniem Syna a pochodzeniem Ducha Świętego, jedno bowiem i drugie jest wieczne”. Ta prawda o Duchu Świętym jest niezmiernie ważną w obliczu różnych prób uczasowiania Boga, stąd ten jeden akt „tchnienia” Boga Ojca i Syna Bożego Osoby Ducha Świętego został dokonany w wieczności, co jest samą doskonałością.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną ważną kwestię dotyczącą z jednej strony imienia Osobowego „Ducha Świętego” jako „Miłości” oraz na właściwość Istoty Boskiej, czyli Boskości jako Miłości. To imię „Miłość”, które przypisujemy Trzeciej Osobie Boskiej, jest „imieniem własnym Ducha Świętego”, podobnie jak przypisujemy imię „Słowa” Osobie Boskiej Syna. Ale jeżeli mówimy o Bogu Ojcu, że jest Miłością, i o Synu Bożym, że też jest Miłością, to mówimy na sposób „Istoty Bożej”, czyli Natury Boga, która jest w swojej pełni Miłością. To jest naturalnie inne określenie i nie jest ono imieniem Osoby Boskiej, lecz właściwością Boską.

Zamiast podsumowania kontemplujmy naukę Doktora Anielskiego, który w „Sumie teologicznej” pisze tak: „Jak Ojciec wypowiada Siebie i wszystko stworzenie Słowem (tzn. Synem i w Synu), które zrodził, a to dlatego, że Słowo zrodzone w pełni przedstawia Ojca i wszystko stworzenie, tak sam również miłuje Siebie i wszystko stworzenie Duchem Świętym, a to dlatego, że Duch Święty pochodzi jako Miłość tej pierwszej Dobroci, według której Ojciec miłuje Siebie i wszystko stworzenie”. Jakże życiodajną nauką jest nauka Kościoła Chrystusowego o wewnętrznym życiu Trójcy Przenajświętszej, w której wszystko jest oparte, przeniknięte, zakorzenione i określone wieczną Miłością Boga Ojca do Syna Bożego i Ducha Świętego oraz odwrotnie. Ta Miłość Boża jest absolutnie doskonała i niezmienna oraz wiecznie miłująca wszelkie stworzenie, nawet jeżeli niektórzy aniołowie i ludzie pogardzili nią i na wieki odrzucili. Naśladujmy jako Polacy i katolicy mądrość i miłość św. Jana Apostoła i Ewangelisty i żyjmy Jego Bożym Słowem, abyśmy mogli szczerze wyznać: „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim” (1 J 4,16). Niech nasza umiłowana Ojczyzna będzie domem dla Miłości Bożej i miłości bliźniego, a wtedy Polska będzie Boża i Pan Bóg jako odwieczna Miłość będzie mieszkał w Polsce, a to będzie oznaczać dla nas pełnię szczęścia w Bogu.

Ks. prof. Tadeusz Guz Wydział Matematyki, Informatyki i Architektury Krajobrazu KUL

Nasz Dziennik