logo
logo

Zdjęcie: / -

Miłość najwyższą zasadą (cz. 3)

Piątek, 12 kwietnia 2019 (21:11)

„Powiedz mi, jaka jest Twoja miłość – a powiem Ci, kim jesteś” (św. Jan Paweł II)

Wcześniej rozważaliśmy katolicką naukę o tym, że nasz Pan Bóg, objawiony w Panu Jezusie Chrystusie jako Jeden i zarazem istniejący wiecznie w Trzech odrębnych Osobach Boskich: Ojcu, Synu Bożym i Duchu Świętym, jest wieczną Miłością, ponieważ, jak naucza św. Edyta Stein, sam Ojciec „Bóg jest Miłością”, zrodzony przez Niego w wieczności „Syn” jest „Miłością” i dlatego Trzecia Osoba Boska jako Duch Święty jest też „Miłością”: „Jeżeli Syn i Ojciec miłują się wzajemnie, to i Ich wzajemne darowanie się jest również wolnym czynem Osoby Miłości”, czyli Ducha Świętego.

O wewnętrznej Miłości w Osobach Boskich mówiliśmy poprzednio, a obecnie przejdźmy do szkicowej refleksji nad tą samą Bożą Miłością, ale ad extra, czyli do wielkiego dzieła Trójcy Świętej, które nazywamy stworzeniem aniołów, ludzi i całego kosmosu, czyli Miłością Boga Kreatora „na zewnątrz”.

Dlaczego Pan Bóg chrześcijański w interpretacji katolickiej uzewnętrznia swoją Boską Miłość w stworzeniu, co stanowi o ostatecznej racji istnienia wszechświata?

Gdy sięgniemy po nauczanie nawróconej z judaizmu, a dokładniej z ateizmu, na katolicyzm Edyty Stein, późniejszej karmelitanki oraz Męczennicy niemieckiego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu-Brzezince św. Teresy Benedykty od Krzyża, która swoją myśl w dziele „Byt skończony a byt wieczny…” opiera na Piśmie Świętym Starego i Nowego Testamentu, na nauczaniu Ojców i Doktorów oraz Urzędu Nauczycielskiego Kościoła (nie pomijając zdrowej nauki wielu ludzkich umysłów wierzących i niewierzących o Bogu jako „Pierwszej Przyczynie” powstania świata), to zrozumiemy, że ta Boża „Miłość jest Życiem w najwyższej doskonałości: Bytem, który się wiecznie daruje drugiemu, bez doświadczenia pomniejszenia” i jako taki jest „nieskończonym owocowaniem. Duch Święty jest dlatego Darem: nie tylko darowaniem się Boskich Osób pomiędzy sobą, lecz darowaniem siebie jako Boskości ’na zewnątrz’”, czyli Miłością do każdego stworzenia. To dotyczy także Osoby Boga Ojca i Syna Bożego, które są równie odwieczną Miłością jak Duch Święty. Innymi słowy, Pan Bóg chrześcijaństwa katolickiego jest tak wielką i świętą Miłością, że dzieli się Nią pomiędzy sobą wiecznie i poprzez to w żaden sposób nie umniejsza się w swojej Boskiej doskonałości, lecz, co więcej, dzieli się swoją odwieczną Miłością z całym stworzeniem, nie doświadczając żadnego umniejszenia.

Pan Bóg objawiony w Panu Jezusie jest Stwórcą kosmosu z Jego Miłości, a nie jak twierdzą zasadniczo błędnie wszyscy materialiści i ateiści ewolucjonistyczni, iż świat powstał nie z Boskiej Miłości, lecz z tragicznie sprzecznie uwiecznionej „materii” lub neodarwiniści ze „ślepego przypadku”, lub Zygmunt Freud ze ślepego „popędu seksualnego”, lub neomarksiści-genderyści z „popędu śmierci”, względnie postmoderniści z „nicości”. Jakież zderzenie intelektualne musi przeżywać każde dziecko polskie i młodzież polska, którzy są zobligowani państwowym systemem kształcenia do studiowania niedorzeczności tzw. teorii ewolucji Darwina czy też jego „teorii doboru naturalnego” jako praprzyczyny powstania człowieka i pozostałych istot żywych na świecie! Przecież sama nauka mówi, że jeżeli coś jest sprzeczne w sobie i nie ma na to dowodu naukowego, to taka myśl ludzka jest absurdalna i należy ją w badaniu naukowym odrzucić. Teorią można nazwać tylko to, co wytrzymuje kryterium prawego rozumu, tj. też dowodu naukowego i dowodu z łaski Bożej, czyli wiary prawdziwej, tzn. katolickiej, natomiast coś uznane za błąd musi zostać odrzuconym w obydwóch porządkach poznania prawdy. A zatem świat to „creatio”, czyli Boże Dzieło, bo tylko Panu wszechświata przysługuje tytuł Stwórcy, który bez żadnych współautorów, bez żadnych narzędzi i bez żadnych materiałów powołał wszelki byt widzialny i duchów niewidzialnych do życia, które nazywamy naturalnym Objawieniem się Boga-Miłości. Powstaje pytanie, jak konkretnie ten jedynie prawdziwy Bóg kreuje świat?

Czy Pan Bóg chrześcijański swoją odwieczną myśl o całym stworzeniu przeniknął swoją Miłością odwieczną?

Z Miłości Bóg Stwórca pomyślał człowieka i wszechświat w swoim Boskim Rozumie, który jest zarazem odwieczną „Mądrością”. A skoro św. Augustyn naucza, że w Bogu „Mądrość jest Miłością” a „Miłość jest Mądrością”, to oznacza, że wieczna myśl o stworzeniu trzech Osób Boskich jako Stworzyciela (w działaniu Trójca Święta jest zjednoczona) jest przeniknięta wieczną Miłością Bożą. Święta filozof Edyta Stein naucza, że „ponieważ Mądrość Boga przewidziała wszystko stworzone, dlatego Logos”, czyli Syn Boży, „jako Mądrość-Osoba, jest wszystko obejmującym Praobrazem wszelkiej określoności istoty stworzeń, wszystkiego tego, czym one powinny być”. Tę Mądrość-Syna wypowiedział Bóg Ojciec w narodzinach Syna Bożego, stąd św. Paweł Apostoł naucza o Panu Jezusie: „On jest obrazem Boga niewidzialnego – Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie” (Kol 1,15-17). Skoro jasne jest, że Pan Bóg myśli wiecznie o stworzeniu z Miłością, to powstaje następne pytanie: czy stworzenie jest wiecznie chciane przez Boga Stwórcę z wieczną Miłością?

Z wiecznego Rozumu Boskiego, bądącego Mądrością, i z Wolnej Woli Boskiej, będącej wieczną Miłością, jak z najszystszego i ostatecznego Źródła Istnienia pochodzi człowiek wraz ze wszechświatem

Święty Augustyn jako pierwszy rozwinął naukę o tym, iż w Panu Bogu Jego Rozum i Jego Wolna Wola są jedną i niepodzieloną bytowością, stąd wszystko, co Bóg wiecznie myśli w Jego Rozumie, jest wiecznie chciane, czyli miłowane Jego Wolną Wolą. I tak jak Boski Rozum jest odwieczną Mądrością, tak Boska Wolna Wola jest odwieczną Miłością, czyli miłuje wszystko, co stanowi o Boskiej Mądrości. Święty Tomasz z Akwinu napisze, iż „Natura Boga sama sobą jest Miłością, jak i Mądrością i Dobrocią”. Całe stworzenie jest najpierw pomyślane przez Boski Rozum i dlatego jest „mądre Mądrością, którą jest Bóg”, stąd Boska Wola miłuje je również, o czym św. Teresa Benedykta od Krzyża napisze tak: „Ponieważ Boska Wola Stwórcza, Jej Miłość, budzącą do istnienia i dającą życie z Wieczności, przypisała stworzeniom władzę i moc bytu do rozwoju ich istot, to dlatego Duch Święty jako Osoba Życia i Miłości jest Praobrazem wszelkiego stworzonego życia i działania i tamtego duchowego promieniowania własnej istoty”. Dlatego też wszelkie stworzenie na czele z człowiekiem jest „obrazem i podobieństwem” zarazem jednej „Boskości” i Trzech Osób Boskich, które ani z jakiegoś kaprysu, którego w Bogu nie ma; ani z braku, który też w Bogu nie ma racji bytu; ani z przymusu, bo ten jest niegodny wiecznej Wolności Boga Osobowego; ani też, aby się przez człowieka i świat i z pomocą świata dalej rozwijać, bo jest wiecznie Doskonałością i Pełnią, lecz wyłącznie z cudu Swojej Boskiej i absolutnie Pełnej Miłości i dla Niej zostało stworzone.

Jak stwarza Boski Stwórca – Jeden i zarazem Trójosobowy – jako pełen Prawdy i Miłości?

Księga Rodzaju jest najświętszym dokumentem, który daje najprecyzyjniejszą odpowiedź na pytanie o sposób działania Boskiego Kreatora w interpretacji katolickiego chrześcijaństwa: „Bóg rzekł” i „stało się”, tzn. jeżeli Pan Bóg mówi, że „coś” powinno zaistnieć, np. „rośliny”, „zwierzęta” czy „człowiek”, to wtedy ta rzeczywistość staje się faktem, czyli pojawia się jako ta oto istota żywa: konkretna roślina, konkretne zwierzę i konkretny człowiek „Adam”.

Z Miłości Bóg stwarza każdy ziemski byt, wypowiadając go jako ten oto realny, tzn. że sam Pan Bóg „czyni wszystko” (św. Jan Chryzostom) mocą swojego Słowa. Czy można mieć jakiekolwiek wątpliwości w tej kwestii, że Słowem Wszechmocnym Bóg Stwórca powołuje wszystko do realnego istnienia? Otóż najznamienitszym dowodem na potwierdzenie słuszności Słów „Księgi Rodzaju” są fakty cudów Pana Jezusa, co wyśmienicie zrozumiała Matka Najświętsza Maryja, gdy prosząc o pierwszy cud w Kanie Galijejskiej swojego i zarazem Bożego Syna, rzekła: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2,5). Co wcielony Syn Boga Ojca powiedział? „’Napełnijcie stągwie wodą’. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: ’Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu’” (J 2,7-8), a woda dzięki cudownemu działaniu Syna Bożego poprzez i z pomocą Jego Bożego Słowa jako Wszechmocnego i zarazem pełnego Miłości stała się „winem” (J 2,10). Podobnie świat przez stwórcze Słowo – pełne Mądrości i pełne Miłości Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego – stał się rzeczywistością. Każda zatem bytowość, począwszy od najmniejszej cząstki atomu aż po pełne istnienie, jak np. aniołów i ludzi, może powiedzieć: „z Miłości Bożej jestem…”, bo początkiem mojej egzystencji i całego kosmosu jest wiecznie miłujący Pan i Bóg – nikt i nic innego!

Nieraz stawiane jest pytanie, w szczególności w chwilach tragedii i katastrof ludzkich, przyrodniczych czy historycznych, o to, czy tenże Boski Stwórca podtrzymuje świat w istnieniu i czy opiekuje się rodziną ludzką, tzn. czy Pan Bóg miłuje świat i ludzi po ich stworzeniu?

Boska Miłość jako wieczna jest niezmienna, a więc jeżeli Stwórca umiłował wszelkie stworzenie przed stworzeniem i przy stwarzaniu go, to z całą pewnością możemy powiedzieć, że Boski Stwórca miłuje stworzenie – wszystkich i wszystko – również po akcie stworzenia świata, czyli obecnie i zawsze. Wieczność Miłości Bożej ma to do siebie, że miłuje cały wymiar czasu z jego przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Z Miłości bowiem Bóg podtrzymuje świat w istnieniu, tzn. także czas i przestrzeń świata, w których rozgrywa się życie wszystkich ludzi i pozostałych stworzeń w kosmosie. A zatem jak odpowiedzieć na nurtujące wielu ludzi pytania o Opatrzność Boskiej Miłości podczas wszelkich dramatów i prześladowań, jak choćby podczas istnienia niemieckich obozów zagłady i śmierci dla milionów ludzi? Oczywiście, że pozytywnie, tzn. że Bóg miłuje ludzi w każdym stadium ich istnienia i w każdym ich położeniu, nawet wtedy kiedy grzeszą, nie miłując naturalnie samych grzechów i różnego typu upadków ludzkich prawno-moralnych czy religijnych, bo to byłaby sprzeczność w Panu Bogu. A więc kto jest sprawcą obozów śmierci i zagłady wielu niewinnych ludzi? Pierwszym architektem tych „fabryk śmierci” i wszelkiego zła na świecie jest diabeł, a drugim – w odniesieniu do całego rozmiaru katastrofy II wojny światowej III Rzesza Niemiecka i jej aktywni współpracownicy, do których na nasze wielkie szczęście nie przynależy Naród Polski, i to głównie z racji przyjętej wiary katolickiej, która m.in. słowami Doktora anielskiego uczy nas, że „Bóg jest Sprawcą życia duszy przez miłość, jak i Sprawcą życia ciała przez duszę. Jednakże życie duszy pochodzi z treści, jaką jest miłość, tak jak treść duszy daje życiu ciału”.

Czyżby po katolicku rozumiany Pan Bóg jako Miłość był jedynym Gwarantem prawdziwego rozwoju człowieka w oparciu o fundament Jego Boskiej Miłości?

Święty Paweł Apostoł uświadamia nam, iż pochodzimy jako dzieci Boże z „Miłości” Najwyższego i w życiu oraz czynieniu dobra powinniśmy „mieć tę samą miłość” (Flp 2,1-2), do której Bóg Ojciec wzywa nas w Chrystusie i w Duchu Świętym.

Po co człowiekowi Bożemu potrzebna jest strategia życia i powołania oparte na Miłości Pana Boga? Po prostu po to, aby w takim właśnie człowieku bogatym w Bożą Miłość „Bóg” był „sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z [Jego] wolą”, tzn. także z Jego Boską Miłością. I w tej swojej Miłości Osobowy Bóg daje człowiekowi i światu wzrost do ich najdoskonalszych kształtów, tzn. „porusza wszystkim” (św. Jan Chryzostom) do szczytów perfekcji, do spełnienia się przekraczającego wszelkie ludzkie myśli i wyobrażenia o doskonałości. W tym sensie „Jezus Chrystus” jako „PAN” (Flp 2,11)) objawia nam „samego Boga”, który jest dla nas już teraz i tutaj „osiągalny” przez „miłość” (św. Tomasz z Akwinu), będącą „matką innych cnót”, czyli pozostałych doskonałości moralnych i innych. Jest to jednak nie tylko miłość naturalna jako skutek naszej wolnej woli, czy „nabyta siłami przyrodzonymi, lecz jest nam wlana przez Ducha Świętego, będącego Miłością Ojca i Syna” (św. Tomasz z Akwinu), i to po to, abyśmy się na wieki mogli zjednoczyć z Bogiem jako „Podmiotem szczęśliwości wiecznej” (św. Tomasz z Akwinu) w Królestwie Niebieskim. Podsumowując, można powiedzieć, że nasza miłość ludzka: osobista i wspólnotowa, zależy istotnie od prawdziwego pojęcia Boga Stwórcy, jakie mamy w naszym ochrzczonym człowieczeństwie. Jego brak lub jakaś deformacja może spowodować, że taki człowiek na ziemi i w przyszłym życiu rozminie się z Miłością Bożą i nie zazna żadnej miłości na wieki, lecz permanentną nienawiść diabła i piekła. Do każdego z nas należy wolny wybór. Wybierajmy jako Polacy Boga chrześcijańskiego i jego Miłość, abyśmy żyli, i to żyli na ziemi i w Niebie dla Miłości Trójcy Świętej oraz dla miłości aniołów i świętych, bowiem ze Stwórczej Miłości Bożej wszyscy jako Polacy i wszystko jako Polska jesteśmy i do Niej zdążamy w przestrzeni Kościoła. Niech Polska pozostanie wierna tej Miłości Bożej aż do Dnia Ostatecznego i na wieki.

Ks. prof. Tadeusz Guz

Wydział Matematyki, Informatyki i Architektury Krajobrazu KUL

Aktualizacja 12 kwietnia 2019 (21:11)

Nasz Dziennik