logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Sponsorzy destrukcji

Piątek, 19 lipca 2019 (09:35)

Levi’s, Burger King, Tesco, Starbucks, Sony, Disney, Nike, Converse, Amazon, Netflix, Facebook, Twitter, Citibank, IBM, Microsoft, Aviva, Goldman Sachs, Procter & Gamble, BNP Paribas – długo można wymieniać firmy aktywnie włączające się w promocję ruchów LGBT na całym świecie.

Właściwie trudno znaleźć duży międzynarodowy koncern, który nie ma w swych zasadach zapisu o promocji „polityki równości i różnorodności”.

Jakież było zdziwienie jednej z naszych rozmówczyń, gdy odkryła, że Baby Tula, producent nosidełek dla dzieci, które akurat kupiła, na instagramie zamieścił zdjęcie dwóch mężczyzn trzymających się za rękę, z dzieckiem w nosidełku, z adnotacją, że popiera adopcję dzieci przez pary homoseksualne. Podobne zdjęcia są obecne na Instagramie drugiego dużego producenta nosidełek i innych akcesoriów dla dzieci, który działa na polskim rynku.

Przed zjawiskiem wywierania presji na katolików przez wielkie korporacje od lat ostrzega dr Aldona Ciborowska. Jeszcze kilka lat temu wiele osób nie chciało wierzyć w taki scenariusz, dziś staje się on faktem.

– To jest prawdziwa ideologia z prawdziwymi ideologami, którzy mają swoje prawdziwe narzędzia, tym narzędziem jest zarządzanie globalne, a jego wykonawcami są Unia Europejska, Organizacja Narodów Zjednoczonych, rządy, biznes, organizacje pozarządowe, uniwersytety. W projekcie zrównoważonego rozwoju chodzi o cywilizacyjne „podstawienie” etyk – mówi dr Ciborowska. Komponentem ideologii zrównoważonego rozwoju, oprócz kwestii klimatycznych, równości płci, jest także promocja LGBT, aborcji i edukacji seksualnej dzieci. Działalność lewicowych ideologów zmierza do tego, by eliminować z rynku firmy i podmioty, które nie realizują składowych zrównoważonego rozwoju, czyli np. nie wspierają LGBT czy aborcji. – Jest to wymuszanie mechanizmami zarówno biznesowymi, jak i prawnymi realizowanymi przez rządy przyjmowania lewicowej ideologii w różnych sferach życia. Nie ma tu mowy o żadnej wolności obywatelskiej czy gospodarczej, bo jeśli nie przyjmiesz zasad zrównoważonego rozwoju, nie będziesz mógł sprzedawać choćby w sieciach swoich wyrobów, nie otrzymasz zleceń. To eliminacja poprzez biznes ludzi, którzy myślą jeszcze kategoriami klasycznej etyki – konkluduje dr Ciborowska.

Pracownicy pod presją

Przypadek pana Tomasza zwolnionego z sieci IKEA za cytowanie fragmentu Pisma Świętego dotyczącego homoseksualizmu, w reakcji na wiadomość rozsyłaną do personelu przez kierownictwo firmy, gdzie nawoływano do akceptacji ideologicznych postulatów ruchu LGBT, nie jest odosobniony. – Znam pracownika dużej warszawskiej korporacji, który po udziale w demonstracji przeciwko adopcji dzieci przez pary homoseksualne został wezwany na rozmowę przez dział HR [Human Resources – dział zajmujący się polityką personalną w firmie] i poinformowany, że reprezentuje interesy sprzeczne z interesami firmy. Takie sytuacje zdarzają się coraz częściej. To przybiera postać zmasowanego ataku – zwraca uwagę Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, prawnik, działacz ruchów na rzecz życia i rodziny.

Szykany po wyrażeniu sprzeciwu wobec promocji homoseksualizmu w międzynarodowej korporacji spotkały także pana Zbigniewa. Wszystko zaczęło się od wprowadzenia w firmie obchodów „dnia przeciw homofobii”. – Jako pracownicy zostaliśmy zachęceni, aby ubrać się na kolorowo, budynek firmy został oflagowany na tęczowo, wręczono nam lizaki, różne gadżety, przeznaczono na to konkretne finanse. Pracowałem w tej firmie kilkanaście lat na kierowniczym stanowisku, byłem zaskoczony taką akcją, która wydawała się zupełnie irracjonalna. Wysłałem kilka e-maili do przełożonych z pytaniem, czemu służy promocja postawy homoseksualnej przez firmę, jaki jest cel biznesowy tego przedsięwzięcia, czy orientujemy się na taki sektor klientów – opowiada pan Zbigniew.

Oczywiście w wyznaczony dzień nie ubrał się na kolorowo, a w odpowiedzi na wysłane pytania otrzymał zaproszenie na spotkanie z przedstawicielem działu HR. Nikt nie ustosunkował się do jego zapytań, podczas wielu spotkań był zapewniany, że akcja promocji homoseksualizmu w firmie nie ma charakteru zaangażowania światopoglądowego. Sprzeciw wobec zmuszania do przyjęcia postawy afirmującej homoseksualizm wyrazili też inni pracownicy. – Jeden z kolegów wysłał e-maila do HR z pytaniem, dlaczego polskie flagi nie są wywieszane na budynku firmy w żadne narodowe święto, a wywieszamy flagi tęczowe – wspomina pan Zbigniew. Cała ta sytuacja kosztowała go mnóstwo nerwów, był zasypywany pytaniami ze strony HR, skąd jego wątpliwości, o co właściwie mu chodzi. W końcu w firmie wezwano na dywanik cały zespół, którym kierował pan Zbigniew, i wprost zakomunikowano, że koncern od lat zaangażowany jest we wsparcie parad równości w innych państwach świata. W Londynie, gdzie mieści się centrala korporacji, wystawia własną platformę, i kto nie popiera takiej polityki, może się zwolnić. – Na pewno ta sytuacja wpłynęła na mój stosunek do miejsca pracy, pojawiły się także różne problemy na linii z przełożonymi, na które być może ta cała sytuacja z moim sprzeciwem wobec homoseksualizmu miała pewien wpływ. Finalnie niedługo potem odszedłem z tego zakładu – opowiada pan Zbigniew.

Czas na Polskę

Do tej pory w konserwatywnej w porównaniu z Zachodem Polsce międzynarodowe korporacje nie afiszowały się ze swoim poparciem dla homoruchu, teraz zaczyna się to zmieniać. Ben & Jerry’s to marka lodów należąca do koncernu Unilever, która pojawiła się w Polsce w 2016 roku. Aktywnie działa na rzecz środowisk LGBT w państwach, w których jest obecna. W Polsce zaangażowała się w powrót na warszawski plac Zbawiciela afirmującej LGBT tęczy w postaci hologramu. Razem ze stowarzyszeniami działającymi na rzecz grup LGBT: Miłość Nie Wyklucza i Fundacja Wolontariat Równości firma była inicjatorem tzw. Poloneza Równości odtańczonego przez pary jednopłciowe podczas studniówki w jednym z warszawskich liceów. Ben & Jerry’s ze stowarzyszeniem Miłość Nie Wyklucza tuż przed tzw. paradą równości w stolicy zawiesił banner z hasłem: „Małżeństwa dla wszystkich”. Marka miała też własną platformę podczas homomarszu w Warszawie.

Z kolei kanał Netflix w związku z homoparadą w stolicy wypuścił w internecie spot, w którym, nawiązując do seriali Netflixa, promowana jest postawa LGBT. Kanał miał również swoją strefę w tzw. Miasteczku Równości podczas parady w stolicy. Przed homomarszem w Krakowie specjalna „tęczowa” kolekcja odzieży pojawiła się w sieciowym sklepie odzieżowym H&M. „Tęczową” kolekcję co roku wypuszcza także marka Levi’s (w Polsce można ją nabyć w wybranych punktach oraz w sklepie internetowym). Wpływy ze sprzedaży ubrań afirmujących LGBT Levi’s przeznacza na organizację promującą „prawa” osób zaburzonych seksualnie.

Dodajmy, że pracownicy korporacji wspierających środowiska LGBT biorą udział w paradach równości. Pracodawcy oczekują, że w „dniu dumy gejowskiej” wyrażą swoje wsparcie dla homoseksualistów poprzez tęczowy akcent w ubraniu etc. Udział w tzw. paradach równości w wielu miastach świata biorą pracownicy komputerowego giganta Google. Od niemal dekady koncern wspiera też warszawski homomarsz, wystawiając m.in. własną platformę. W dniu parady na mapach Google można było sprawdzać trasę przemarszu.

Kolejną firmą włączającą się silnie w poparcie dla LGBT jest Empik. Razem z wytwórnią Universal Music Polska stworzył progejowską płytę „Love is love”. W dniu warszawskiego homomarszu w warszawskim Empiku Junior została zorganizowana debata „Tolerancja po polsku”.

Partnerem warszawskiej parady równości i marszów w innych miastach Polski była także marka napojów Sprite. Wspólnie z Fundacją Wolontariat Równości Sprite utworzył grant dla lokalnych marszów, by wesprzeć je finansowo.

Poparciem środowisk LGBT chwali się Orange. Firma przestrzega zasad polityki antydyskryminacyjnej ze względu na „orientację seksualną”. Jest także tzw. Opiekunem Karty Różnorodności w Polsce. Jest to międzynarodowa inicjatywa wspierana przez Komisję Europejską, realizowana w państwach Unii Europejskiej, także w Polsce. Organizacją koordynującą Kartę Różnorodności w naszym kraju jest Forum Odpowiedzialnego Biznesu (FOB).

Kartę mogą podpisać podmioty nie tylko gospodarcze, zobowiązując się tym samym do wprowadzenia „zakazu dyskryminacji w miejscu pracy i działania na rzecz tworzenia i promocji różnorodności, wyrażają też gotowość firmy do zaangażowania wszystkich osób zatrudnionych oraz partnerów biznesowych i społecznych w te działania”. Oczywiście działania antydyskryminacyjne obejmują także osoby o „odmiennej orientacji seksualnej”.

Sygnatariuszami karty – jak czytamy na stronie internetowej FOB – jest mnóstwo firm prywatnych, ale także PGNiG, Urząd Transportu Kolejowego czy PKP Cargo.

Na stronie internetowej warszawskiej parady równości czytamy, że w przedsięwzięciu udział wzięły także: Universal, Microsoft, MTV Pride, Nielsen, IBM, Citibank, Aviva, Goldman Sachs, Procter & Gamble, JP Morgan, BNP Paribas.

Bojkot ma sens

Sytuacja ze zwolnieniem pracownika sieci IKEA pokazała, że skrajnie lewicowa i antykatolicka agenda wielkich koncernów wpływa na decyzje o zatrudnieniu, doborze kontrahentów, podwykonawców.

Pan Andrzej prowadzący od lat własną działalność gospodarczą przekonał się o tym na własnej skórze. Wykonuje prace dla kilku zagranicznych korporacji. Od kilku lat w przedkładanych przez koncerny umowach znajdują się paragrafy o wymogu stosowania przez jego firmę zasad polityki antydyskryminacyjnej wobec osób LGBT, czemu pan Andrzej stanowczo się sprzeciwia.

Jak korporacje mogą karać katolików wiernych wyznawanym wartościom, przekonały się władze amerykańskiego stanu Georgia. Po tym, jak pod koniec marca Georgia przyjęła nowe prawo antyaborcyjne, zakazujące zabicia dziecka od momentu, gdy wyczuwalne jest już bicie serca nienarodzonego dziecka, władze Disneya zagroziły, że wytwórnia zaprzestanie swojej działalności w stanie Georgia, jeśli nowe prawo zostanie utrzymane. Szybko do szantażu Disneya dołączyły inne wielkie koncerny medialne – Netflix, WarnerMedia (HBO, Warner Bros), NBC Universal. Około 200 prezesów działających w Stanach korporacji podpisało się pod opublikowanym w „New York Times” liście sprzeciwiającym się antyaborcyjnemu prawu w Georgii i Alabamie.

– Promocja LGBT coraz częściej wiąże się z konkretnym zaangażowaniem finansowym rosnącej liczby organizacji. 20 lat temu były to działania bardziej ukryte, wsparcie finansowe nie było tak ewidentne, ale dziś doszło do tego, że firma nie tylko się tym chwali, a jeśli któryś z pracowników nie popiera tzw. polityki równościowej koncernu, to musi się pożegnać z pracą – zauważa Magdalena Korzekwa-Kaliszuk. Jako wieloletni koordynator akcji obywatelskiego sprzeciwu wobec zjawisk społecznych sprzecznych z moralnością wierzy w siłę konsumenckiego bojkotu. – Ma on sens. W mediach szwedzkich pojawiło się szereg artykułów, że sieci IKEA grozi w Polsce bojkot. Pamiętam petycję do firm, które były na liście sponsorów Planned Parenthood. Kilka firm, np. Groupon, wydało wówczas oświadczenia, że nie będzie już w żaden sposób wspierać tej organizacji – informuje Korzekwa-Kaliszuk.

Doktor Aldona Ciborowska wskazuje, że odpowiedzią katolików na obecną ideologiczną presję musi być radykalizm wiary i życia. – Katolikom potrzeba dobrej edukacji, musimy poznawać prawdę o rzeczywistości, szkolić się, aby działać, a nade wszystko musimy uwierzyć w Boga, rozeznawać i żyć według woli Bożej. Bóg interweniuje tam, gdzie człowiek działa radykalnie. Uważam, że przykładem dla nas na ten czas jest św. Maksymilian Kolbe. Jego życie przyniosło ogromne owoce, także konkretne dzieła materialne, bo postawił on Pana Boga na pierwszym miejscu – podsumowuje dr Ciborowska.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu  „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

BeataFalkowska

Nasz Dziennik