logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / -

Przyzywajmy pomocy św. Michała Archanioła

Niedziela, 29 września 2019 (15:32)

„Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen”.

Mając wizję walki szatana z Kościołem, Papież Leon XIII w 1886 r. ułożył powyższą modlitwę i nakazał ją odmawiać kapłanom po Mszy Świętej. Obecnie, według wyjaśnień Rzymu, może ją odmawiać każdy kapłan po Mszy Świętej, nawet gdy nie zarządził tego biskup diecezjalny. Ponieważ Papież ułożył ją po łacinie i tłumaczono ją na różne sposoby, ostatecznie przyjmuje się podaną powyżej jasno brzmiącą wersję. Członkowie zgromadzenia św. Michała Archanioła, michalici, odmawiają ją codziennie i po Mszy św., i podczas wspólnych modlitw. Dlaczego powinniśmy wzywać pomocy św. Michała Archanioła? Wszyscy rozumiemy, że może nas wspomóc ten, kto posiada moc i odpowiednie środki ku temu. Kiedy Bóg objawił aniołom prawdę o przyszłym wcieleniu Syna Bożego, nakazał im adorować Go (Hbr 1,6).

Boży mocarz

Pierwszy wódz aniołów był najpiękniejszym stworzeniem: „Ty byłeś odbiciem doskonałości, wzorem mądrości i piękna” (Ez 28,12). Sprzeciwiając się nakazowi Boga, powiedział: „Do nieba się wzbiję, ponad gwiazdy Boga wzniosę swój tron! […] Wstąpię na szczyty obłoków, podobny do Najwyższego” (Iz 14,13.14). Chociaż te słowa odnoszą się do dumnego króla Babilonii, św. Hieronim odniósł je do upadłego wodza aniołów (List 133, 1). Wódz wszystkich stworzonych aniołów był cherubinem i otrzymał od Stwórcy wspaniałe dary, które prorok Ezechiel porównuje do drogich kamieni (Ez 28,13.14). Zakochany w sobie, zamiast być posłuszny swemu Stwórcy i służyć ludziom, chciał utworzyć z nich własne królestwo. Uniósłszy się pychą i zapominając o tym, że jest tylko stworzeniem, zależnym całkowicie od Boga, dokonał przeciw Stwórcy zamachu stanu, który z góry był skazany na niepowodzenie. Mówi o tym Apokalipsa, nazywając upadłego wodza „smokiem”. W przestworzach rozpętała się walka. „Michał i jego aniołowie walczyli ze smokiem. Walczył też smok i jego aniołowie, ale nie zwyciężyli i nie było już dla nich miejsca w niebie. Zrzucono więc wielkiego smoka, dawnego węża, nazwanego diabłem i szatanem. Ten, który zwodzi cały świat, został zrzucony na ziemię, a razem z nim zrzucono jego aniołów” (Ap 12,7-9).

Nazywamy ich złymi duchami, a ich wodza szatanem i diabłem. Słowo „szatan” oznacza przeciwnika Boga i ludzi. Zaś „diabeł” to oskarżyciel, oszczerca. Pierwsi rodzice, idąc za kłamliwą pokusą rajskiego węża, stali się niewolnikami szatana i my wszyscy odziedziczyliśmy po nich to zniewolenie. Dla siebie i dla swych dzieci utracili otrzymany skarb życia i szczęścia wiecznego w Bogu. Wyobraźmy sobie, że pierwsi rodzice otrzymali od Boga górę tych duchowych skarbów, nie tylko dla siebie, lecz również dla wszystkich ludzi, swych potomków. Okazując nieposłuszeństwo Bogu, utracili je dla siebie i dla nas wszystkich. Dlatego rodzimy się jako nieprzyjaciele Boga, pozbawieni udziału w Boskim życiu. Chrystus swą śmiercią oraz zmartwychwstaniem wybawił nas z szatańskiej niewoli. Chcąc się z niej wyzwolić , powinniśmy uwierzyć w Niego, a odzyskując na chrzcie udział w Jego życiu, stać się przybranymi dziećmi Ojca Niebieskiego.

Chrystus nazywa upadłego wodza aniołów zabójcą i kłamcą. „Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa” (J 8,44). Będąc stworzeniem, wierzy w Boga (Jk 2,19), lecz Go nie kocha i napełnił się nienawiścią do Niego i ludzi. Ten kocha Boga, kto wypełnia Jego przykazania (J 14,21). Szatan, nie mogąc się zemścić na Bogu, chce się mścić na nas. Chce nas tak zająć ziemskimi sprawami, zmysłową przyjemnością i wygodą, byśmy nie mieli chęci i czasu do oddawania czci Bogu i zajmowania się sprawami swej duszy i naszym zbawieniem. Bóg każdemu stwarza nieśmiertelną duszę, a ta łącząc się z ciałem, które mu dają matka i ojciec, jego rodzice, jest osobą ludzką. Jeśli zatem zawdzięczamy swe istnienie Bogu i jesteśmy Jego dziećmi, powinniśmy się stosować do Jego nakazów i przykazań. Nie produkujmy swojej prawdy, lecz przyjmijmy ją od Boga, który jest źródłem życia i prawdy o wszystkich stworzeniach (Ps 36,10; J 14,6).

Kapitan Matki Bożej

Obecnie wielu w swej pysze, naśladując szatana, odrzuca Boga i czyni z siebie fałszywego boga. Przecież to Bóg stworzył nas na swe podobieństwo i nie możemy Go wymyślać po swojemu. Materializm to największa pokusa szatańska naszych czasów. Do tych, którzy myślą tylko o ziemskim życiu, o pieniądzach, wygodzie i przelotnych przyjemnościach, można odnieść słowa Chrystusa wypowiedziane w przypowieści o zamożnym człowieku. „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem” (Łk 12,20-21). Święty Michał i aniołowie przeszli przez próbę. Bóg, objawiając im prawdę o Synu Bożym, który dla zbawienia ludzi miał się stać człowiekiem, cierpieć i umrzeć na krzyżu, nakazał im uczcić Go hołdem adoracji (Hbr 1,6). Pierwszy wódz aniołów nie usłuchał Stwórcy i zbuntowawszy się, pociągnął za sobą „trzecią część gwiazd nieba i zrzucił je na ziemię” (Ap 12,3- 4). Aniołowie są nazwani gwiazdami, ponieważ podobnie jak gwiazdy posiadają własne światło, tak każdy z nich otrzymał światło poznania Boga i zaproszenie do udziału w Jego życiu. Święty Michał, zachwycony pokorą Syna Bożego, uznał Go za Boga i stał się Jego pierwszym i pokornym naśladowcą. Zastąpił upadłego wodza, stał się archaniołem, pierwszym z aniołów, ich wodzem i księciem. Naśladując św. Michała, przyzywajmy jego pomocy w walce z zasadzkami złych duchów.

Święty Augustyn nazywa świętego Michała Archanioła kapitanem Matki Bożej. Kiedy Ona wydaje mu nakaz spieszenia z pomocą komuś z ludzi, chętnie wypełnia rozkaz swej Pani i Królowej. W ten sposób, spiesząc nam z pomocą, kocha Boga. W świetle Bożym widzi zamiary złych duchów i broni nas przed ich zwodniczymi pokusami i napaściami. Będąc wodzem, posiada wielką moc, dlatego broni nas sam lub posyła swych aniołów, aby wspomagali nas, swych braci i siostry Chrystusa, jako że z nimi tworzymy jedną rodzinę Bożą (Hbr 12,22-24). Zjawiwszy się Jozuemu w postaci wojownika z mieczem, przedstawił się jako wódz zastępów Pana (Joz 5,13-15). Należą do nich wszystkie stworzenia, także aniołowie i ludzie. Jak głównodowodzący wojskiem generał posiada większą wiedzę, władzę i moc niż inni żołnierze, podobnie św. Michał Archanioł jest mocarzem Bożym. Tylko Maryja przewyższa go w świętości, ponieważ jako Matka Boża jest wywyższona ponad wszystkich aniołów i ludzi (KK, 66). Kiedy obecnie niektórzy ludzie, pewne ugrupowania i całe narody stają się niewolnikami szatana, przyzywajmy częściej jego pomocy. Gdy w 1997 r. odbywaliśmy czuwanie nocne na Jasnej Górze, św. Michał powiedział do jednego ze swych czcicieli: „Kiedy mnie przyzywacie, zawsze przybywam”.

Spieszy nam z pomocą

Podam kilka świadectw działania Wodza anielskich zastępów.

Pewna kobieta opowiadała, że kiedyś wyszła poza miasto do swej przyjaciółki. Wtem zza krzaka wypadł mężczyzna i schwycił ją w złych zamiarach. Zawołała: „Święty Michale, ratuj!”. Napastnik nagle puścił ją, powiedział „przepraszam panią” i oddalił się.

Zygmunt z Rzeszowa mówi o swej siostrze, która zawarła ślub w kościele. Po pewnym czasie mąż porzucił ją. Złączyła się z innym mężczyzną. Zygmunt rozmawiał z nią i tłumaczył, że popełnia grzech ciężki cudzołóstwa, lecz to nie przemawiało do niej. Więc odprawił nowennę do św. Michała Archanioła, by oddalił od niej wpływy złego ducha. Po jej zakończeniu siostra odprawiła owego mężczyznę.

Andrzej Toczek z Rzepedzi, pełniąc w lutym 1994 r. funkcję dowódcy jednej z sekcji straży pożarnej na ziemi krośnieńskiej, koło Wisłoka, otrzymał zgłoszenie o pożarze warsztatu-magazynu we wsi Zwierzyn. Oto, co mówi: „Pierwszym samochodem strażackim jechał dowódca z załogą, ja drugim i trzecim inny strażak. Mostek do wsi mógł udźwignąć tylko ciężar 3 ton, więc pojechaliśmy przez San, skuty lodem. Dowódca nie zdołał jednak wyjechać po stromym i śliskim podjeździe i został na lodzie. Ja ze strażakami pojechałem bez trudności i ugasiliśmy pożar. Trzeci samochód także ześlizgnął się na rzekę. Pytali mnie potem zdziwieni: Co zrobiłeś, że wyjechałeś? Westchnąłem do św. Michała Archanioła: Proszę Cię, święty Michale, spraw, aby aniołowie pchnęli nasz samochód, bo sami tego nie dokonamy. Pchnęli i wyjechaliśmy”.

Inny mężczyzna wyznał, że przez długi czas masturbował się. Otrzymał radę, by odmawiał modlitwę do św. Michała Archanioła. Tak czyniąc, odniósł zwycięstwo nad swą słabością.

Henryka z Olszanicy należała do grupy modlitewnej, która organizowała nocne adoracje. Oto jej świadectwo: „Pewnego razu spóźniłam się na pociąg i stanęłam na drodze, aby autostopem dojechać do Szczecina. Stałam tak przez godzinę, lecz nikt się nie zatrzymał. Zaczęłam się modlić do św. Michała Archanioła. O dziwo, jakieś auto stanęło. Jechał ksiądz, który powiedział: »Nigdy się nie zatrzymuję, ale tym razem coś mnie tknęło«. Zdążyłam jeszcze przed rozpoczęciem adoracji”.

ks. Marian Polak CSMA

Aktualizacja 29 września 2019 (16:03)

Nasz Dziennik