logo
logo

Zdjęcie: Jan Puchalski/ Nasz Dziennik

Chrześcijanin przed Bogiem na kolanach

Sobota, 8 lutego 2020 (17:23)

Czy Kościół, czy sam Pan Bóg w Trójcy Świętej Jedyny uczy nas świętej postawy ciała i ducha dzieci Bożych wobec Oblicza Najwyższego i Boskiego Stwórcy i zarazem naszego Odkupiciela, który w Jezusie Chrystusie stał się zupełnie bezbronnym Dziecięciem z Betlejem i jeszcze bardziej ogołoconym Mesjaszem Panem na wysokości Krzyża?

Jezus Chrystus klęczący przed Bogiem Ojcem – Najcudowniejszym Wzorem wzorów dla nas, katolickich chrześcijan: duchowieństwa i ludu Bożego oraz dla pasterzy określających normy liturgiczne włącznie z tymi dotyczącymi postawy naszego ciała podczas przyjmowania Komunii Świętej

Tak, bez wątpienia postawa Przenajświętszego Ciała samego Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana jako wcielonego w naszą ludzką naturę odwiecznego Syna Bożego jest dla nas najdoskonalszym Wzorem i Przykładem, który dosłownie, a nie w swawolnie interpretowanej przez wielu chrześcijan przenośni traktuje Słowo Boże Starego Testamentu przekazane nam przez proroka Izajasza, przez którego Pan Bóg powiedział następujące Słowa: „Tak, przede Mną się zegnie wszelkie kolano” (Iz 45,23). Czyli tak jak w naszym duchu i duszy konieczna jest łaska uświęcająca jako duchowy warunek przyjmowania sakramentów św. – także na sposób „duchowy”, tak też postawa klęcząca jest w akcie Komunii Świętej postawą zwyczajną, czyli najwłaściwszą, jaką człowiek Boży przyjmuje, wchodząc w sakramentalną jedność z Przedwiecznym Ojcem, Synem Bożym i Duchem Świętym.

Przyjrzyjmy się dwóm scenom biblijnym, które ukazują postawę Ciała Syna Człowieczego podczas Jego modlitwy do Ojca w Niebie, aby zrozumieć głębię tej nauki.

Wydarzenie na Górze Tabor i cud przemienienia Jezusa, cud ukazania się Mojżesza i Eliasza oraz cud Słowa Boga Ojca o Chrystusie jako Jego „umiłowanym Synu” sprawiły, iż Apostołowie „upadli na twarz”, bo uświadomili sobie Boskość Ojca i Syna Bożego, a to wymaga zajęcia odpowiedniej postawy ich ducha i ciała, co rozważamy w Ewangelii według św. Mateusza: „Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: ’Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza’. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: ’To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!’ Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: ’Wstańcie, nie lękajcie się!’ Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa” (Mt 17,1-8).

Jakże charakterystyczne Słowo wypowiedział Pan Jezus po cudzie Jego przemienienia jako prawdziwy Bóg i Człowiek: „Wstańcie”. Co to znaczy? Nie więcej i nie mniej to, że przed Panem Bogiem postawa klęcząca jest typowa dla nas, rozumnych i wolnych osób ludzkich, które w adoracji Pana Boga, uwielbieniu Jego Majestatu oraz w najwspanialszych aktach przyjmowania sakramentów św. na czele z Eucharystią jako prawdziwym Ciałem Pańskim przyjmują spontanicznie postawę na kolanach.

O taką właśnie postawę upomniał się nasz Boski Zbawiciel w Ewangelii według św. Łukasza bezpośrednio przed swoją Męką u Apostołów i tym samym u wszystkich dzieci Bożych na ziemi, w czyśćcu oraz w Królestwie Niebieskim, gdzie czytamy o postawie Pana Jezusa podczas Jego modlitwy do Ojca w Niebie w Ogrójcu, jak sam osobiście w swojej modlitwie do Ojca upadł na kolana, aby w pełni pokory błagać Boga Ojca o pomoc w zbliżającej się agonii krzyżowej: „Potem wyszedł i udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną: towarzyszyli Mu także uczniowie. Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: ’Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie’. A sam oddalił się od nich na odległość jakby rzutu kamieniem, upadł na kolana i modlił się tymi słowami: ’Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!’ Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i umacniał Go. Pogrążony w udręce, jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię. Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku. Rzekł do nich: ’Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie’” (Łk 22,39-46).

Jakże jest to wzruszająca i niezwykle pouczająca scena biblijna dla wszystkich dyskusji wewnątrz naszej Matki, którą jest Kościół, a nade wszystko dla bogobojnych, mądrych i odpowiedzialnych pasterzy i ich obowiązku apostolskiego określania norm liturgicznych, poprzez które duchowieństwo i lud Boży spełnią świątobliwie „Wolę” Ojca w Niebie. Uwaga Pana Jezusa w Ogrodzie Oliwnym dotyczy nie tylko postawy ducha swoich Apostołów, lecz również i ich ciała, która na modlitwie słownej powinna być zgodnie z postawą Jezusa klęcząca, bo sam Pan Jezus tak uczynił. A jeżeli w takiej modlitwie człowiek Boży powinien klęczeć, to o ile bardziej podczas każdorazowego przyjmowania Komunii Świętej, jeżeli naturalnie jakaś niepełnosprawność nie wchodzi w grę, kiedy taka postawa jest po prostu niemożliwa.

Co więcej, Mesjasz Pan użył także w tym kontekście pojęcia „pokusy” jako instrumentu szatana do zniewalania dzieci Boga i Kościoła. Zestawienie postawy duchowej wierzących w Chrystusa jako rozmodlonych w Bogu objawionym oraz ich pokory wyrażonej w postawie klęczącej nie jest przypadkowe, lecz stanowi jedność duchowo-cielesnego zjednoczenia z Trójcą Świętą, którego diabeł nie potrafi zniszczyć i tym samym nie potrafi przezwyciężyć Mocy Bożej udzielanej na kolanach każdemu modlącemu się.

Czy Apostołowie Pana Jezusa: święci Piotr i Paweł mieli pełną świadomość wartości, sensu i znaczenia postawy klęczącej w kulcie Bożym?

Święty Paweł Apostoł dla ukazania łączności z dziedzictwem Starego Przymierza Boga z człowiekiem nawiązuje w Liście do Rzymian do wspomnianej powyżej Księgi Izajasza, aby podkreślić jedność Słowa Bożego w kwestii postawy ludzkiego ciała na modlitwie do Boga: „Napisane jest bowiem: Na moje życie – mówi Pan – przede Mną zegnie się wszelkie kolano, a każdy język wielbić będzie Boga. Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu” (Rz 14,11-12). Wydaje się, iż słowo Pawłowe naucza o ostatecznym rozrachunku z naszego życia ziemskiego – również z postawy cielesnej, którą przyjmujemy, kształtując nasze osobiste i wspólnotowe życie modlitwy na samym szczycie wraz z naszą postawą eucharystyczną. Jednak szczególna odpowiedzialność spoczywa na Apostole i jego następcach, tj. papieżach i biskupach, bo Chrystus Pan przekazał im cały depozyt wiary („depositum fidei”) wraz ze świętymi sakramentami. Kultura apostolska jest przez Apostoła Pogan wyartykułowana w samej istocie, którą wyraża przyklęknięcie przed Bogiem tak, jak ma to miejsce w samym akcie konsekracji kapłana na biskupa jako następcę Apostołów i nie jest to bynajmniej przyklęknięcie przed konsekrującymi go biskupami, lecz przed Pierwszym Podmiotem konsekracji, tj. Trójcą Osób Boskich: Ojcem, Synem Bożym i Duchem Świętym.

Dokładnie taką samą naukę o zginaniu kolana przed Bogiem i Panem reprezentuje św. Piotr, Apostoł, który uzewnętrznił ją m.in. podczas dokonywania cudu wskrzeszenia dziewczynki o imieniu Tabita, o czym przypominają Dzieje Apostolskie: „Po usunięciu wszystkich, Piotr upadł na kolana i modlił się. Potem zwrócił się do ciała i rzekł: ’Tabito, wstań!’ A ona otwarła oczy i zobaczywszy Piotra, usiadła. Piotr podał jej rękę i podniósł ją. Zawołał świętych i wdowy i ujrzeli ją żywą. Wieść o tym rozeszła się po całej Jafie i wielu uwierzyło w Pana. [Piotr] zaś jeszcze przez dłuższy czas przebywał w Jafie u niejakiego Szymona, garbarza” (Dz 9,40-43). Upadnięcie św. Piotra na kolana oznacza, iż stanął on przed Obliczem Bożym, wezwał Moc Najwyższego na modlitwie, bo wiedział doskonale, że tylko Jego Boską Mocą potrafi tego dokonać, jak zresztą każdy z nas, jeśli uwierzymy, iż nasz Pan jest Zmartwychwstały i jest wiecznie Panem życia oraz że tylko On daje życie, tzn. stwarza albo ożywia ze śmierci i to w każdym przypadku dzieci Bożych.

Święty Paweł, wzorem swojego Mi- strza i Pana z Nazaretu przed Jego Męką i Śmiercią, żegna się z Efezjanami, wiedząc, iż jego godzina złożenia męczeńskiego świadectwa wierze św. nadeszła. Przed odpłynięciem statku stanął on jak Chrystus i Piotr przed Obliczem Boga i zwrócił się do Niego w słowach ufnej modlitwy: „Po tych słowach upadł na kolana i modlił się razem ze wszystkimi. Wtedy wszyscy wybuchnęli wielkim płaczem. Rzucali się Pawłowi na szyję i całowali go, smucąc się najbardziej z tego, co powiedział: że już go nigdy nie zobaczą. Potem odprowadzili go na okręt” (Dz 20,36-38). Ta scena ukazuje wszechmoc Bożą, której Przedwieczny Pan udziela wszystkim, którzy Go w pokorze, czyli na kolanach, o nią z miłości proszą oraz adorują i dlatego żaden miecz i żadne prześladowanie na tym świecie złamać ich nie potrafią.

Czy na kolanach można u tronu Bożej łaski wyprosić wolność od opętania przez szatana?

Jezus Chrystus jako prawdziwy Bóg podnosi z kolan opętanego przez złego ducha epileptyka i uzdrawia padającego na kolana trędowatego z więzów choroby

W Ewangelii według św. Mateusza czytamy o Jezusie z Nazaretu, który w cudowny sposób objawia swoje odwieczne Bóstwo: „Gdy przyszli do tłumu, podszedł do Niego pewien człowiek i padając przed Nim na kolana, prosił: ’Panie, zlituj się nad moim synem! Jest epileptykiem i bardzo cierpi; bo często wpada w ogień, a często w wodę. Przyprowadziłem go do Twoich uczniów, lecz nie mogli go uzdrowić’. Na to Jezus odrzekł: ’O plemię niewierne i przewrotne! Jak długo jeszcze mam być z wami; jak długo mam was cierpieć? Przyprowadźcie Mi go tutaj!’ Jezus rozkazał mu surowo, i zły duch opuścił go. Od owej pory chłopiec odzyskał zdrowie” (Mt 17,14-18).

Walkę z diabłem wygrywa tylko Pan Bóg i człowiek, który zjednoczy się w pokornej modlitwie ze swoim Boskim Panem. Niekiedy niezbędna jest także ofiara postu czy innych wyrzeczeń, bo Moc Boża dla wielkich zmagań o świętość, prawdę czy miłość może być udzielona człowiekowi na kolanach, gotowemu do większych lub mniejszych krzyży, a nade wszystko do tej ofiary, do której powołuje nas sam Ukrzyżowany Mistrz z Nazaretu, którego jako Boga i zarazem Człowieka stać było na największą ofiarę Krzyża św. w całych dziejach istnienia wszechświata. A zatem wyłącznie w zjednoczeniu z Ukrzyżowanym Chrystusem oraz na kolanach przed Najwyższym dzieci Boże i Duchowieństwo Jezusowe zwyciężają w walce z Antychrystem piekieł. A co jest z chorobami? Jak je można uleczyć?

Żadna choroba ducha czy ciała nie stanowi jakiegokolwiek problemu dla wcielonego z Niepokalanej Syna Bożego, o czym świadczy następujący tekst biblijny z Ewangelii według św. Marka: „Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: ’Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić’. Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: ’Chcę, bądź oczyszczony!’. Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony” (Mk 1,40-42). Pokorny człowiek i trwający na kolanach przed Bogiem Przenaj- świętszym wie doskonale, iż Wolą Bożą jest podarować każdemu miłość, czyli zdrowie, bo Miłość Boża jest Źródłem naszego życia i zdrowia. Adorowanie zatem na kolanach Miłości Bożej, np. w sakramencie Komunii Świętej, sprawia, iż każdy chory może stać się zdrowym w tym właśnie momencie sakramentalnego zjednoczenia z Panem i Bogiem, bo Chrystus ma taką Potęgę uzdrawiania.

Na kolanach przed Prawdziwym Bogiem wieczności i czasu – rodzi się, wzmacnia i zwycięża ostatecznie „wewnętrzny człowiek” jako faktycznie Boży

Podział na „zewnętrznego” i „wewnętrznego człowieka” bierze się z prawdy o naszym człowieczeństwie, które zawiera wymiar duchowy i cielesny. Stąd przed każdym z nas istnieje ta podwójna troska o życie ciała i życie ducha. Inną misję posiada tutaj lud Boży, którego powołaniem jest z zasady troszczyć się dla wszystkich o godne życie w ciele, a inne posiada stan duchowieństwa Chrystusowego, którego celem i sensem jest zadbać o życie duchowe i religijne dla ludu Bożego. Obydwa wymiary należy za dni ziemskich z pomocą łaski Bożej uświęcić, aby stać się kiedyś godnym zamieszkania w Niebie. Stąd wielka troska św. Pawła Apostoła o zamieszkanie Chrystusa w nas oraz o nasze wkorzenienie w Niego, Boskiego Mesjasza i Najdroższego Brata w naszym człowieczeństwie, co jest cudem cudów w historii kosmosu, który podziwia ten Sługa Boży, padając, jak Chrystus Pan, na kolana przed Ojcem w Niebie: „Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi, aby według bogactwa swej chwały sprawił w was przez Ducha swego wzmocnienie siły wewnętrznego człowieka. Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach; abyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą” (Ef 3,14-19).

Priorytet wewnętrznego człowieka przed naszym ciałem jako zewnętrznym człowiekiem jest dlatego nam zadany, ponieważ jak duch i dusza nasza jest formą ciała, tak też i wewnętrzne życie duchowe stanowi o naszym zewnętrznym życiu w ciele. Stąd, jeśli postawimy pytanie: kto klęka przed Bogiem na modlitwie czy podczas przyjmowania Komunii Świętej i innych sakramentów? Odpowiadamy, iż przed Bogiem klęka tylko człowiek ukształtowany wewnętrznie, tj. duchowo, intelektualnie, moralnie i religijnie oraz cieleśnie, bo posiada mądrość nie tylko starożytnych biblijnych patriarchów, proroków, królów, sędziów, pisarzy świętych, lecz także ewangelistów i Apostołów Jezusa Chrystusa, Jego wyznawców i męczenników, spośród których pierwszy diakon Szczepan był kamienowany za Chrystusa i na kolanach podczas kamienowania błagał o Boże miłosierdzie dla jego brutalnych oprawców. Jakież cudowne życie wewnętrzne musiał św. Szczepan prowadzić na kolanach przed jego heroicznym aktem oddania życia za swojego Boskiego Mistrza, skoro w akcie męczeństwa na kolanach i pod gradem diabelskich kamieni zdolny był do takiego bohaterstwa.

Na kolanach przed Panem Jezusem Chrystusem uczymy się i osiągamy „życie wieczne” w Bogu Ojcu i Duchu Świętym

Na podsumowanie warto rozważyć ogromnie interesujący tekst ewangeliczny o „bogatym młodzieńcu”, zresztą dobrze nam już znany, ale ważny ze względu na eschatologiczną perspektywę naszego ziemskiego bytowania: „Gdy wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: ’Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?’ Jezus mu rzekł: ’Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg’” (Mk 10,17-18). Na kolanach ten młody człowiek pyta o życie wieczne? Dlaczego padł na kolana, czyż nie mógł na stojąco zadać tego pytania Jezusowi, jak przecież wielu współczesnych na stojąco przyjmuje nawet Przenajświętszą Eucharystię, jeszcze inni „na rękę” i na stojąco rozmawiają z Bogiem? Ten młody człowiek wiedział, że przyszedł do Pana Boga i przed Nim należy zawsze i bez wyjątku uklęknąć, bo to jest prawdziwa kultura biblijna w Starym i Nowym Przymierzu „Boga z nami”. Jaka szkoda, że ona zanika – także w naszej umiłowanej i katolickiej Ojczyźnie! Ale może nie wszystko stracone, bo istnieją Polacy na kolanach i jest ich dość wielu! Dzięki Bogu! Ponadto wspomniany młodzieniec wiedział również, że ostatecznej odpowiedzi na pytanie o życie wieczne udziela tylko sam Bóg i dlatego Jego pyta o nie.

Ileż pytań rodzi się dzisiaj w naszej polskiej duszy i polskim sercu. Czy stać nas, Polaków XXI wieku, na takie postawy, abyśmy na kolanach przyjmowali Pana Boga w Trójcy Świętej Jedynego w sakramentach św.? Czy zdajemy sobie sprawę z ważności tego zagadnienia dla sprawy naszej wiary i świadectwa o niej? Czy stać nas, Polaków i katolików naszych generacji, na rozmowy na klęcząco z Panem Bogiem o Polsce jako Narodzie i Ojczyźnie, Państwie i Kościele – tj. także o naszej polskiej misji dla ludzkości i świata, bo przecież tutaj objawił się Jezus Miłosierny i zostawił nam konkretne przesłanie? Czy nas, Polaków i katolików, stać na rozmowy z Panem Bogiem na klęcząco, mając świadomość, iż to ON wybrał nam Maryję, Matkę Bożą na naszą Królową Polski? Czy nas, Polaków XXI wieku, stać na rozmowy na klęcząco z Panem Bogiem o naszych nieprzyjaciołach Polski? Innymi słowy, czy Polskę naszych dni stać na to, aby była wzorem dla świata w jej klęczącej postawie sakramentalnej, w klęczącej postawie modlitwy, zadumy, refleksji oraz ofiary polskiego krzyża na miarę naszego narodowego powołania? Tylko Polski na kolanach przed Bogiem chrześcijańskim nikt i nic nie przezwycięży! I tylko Polska klęcząca jest „Polską Zmartwychwstania”.

Ks. prof. Tadeusz Guz

Wydział Nauk Ścisłych i Nauk o Zdrowiu KUL

Nasz Dziennik