logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Wyrok na dzieci

Środa, 5 maja 2021 (00:01)

Aktualizacja: 5 maja 2021 (04:46)

Ideologia lgbt zdobywa kolejne przyczółki i prowadzi do coraz większych ludzkich dramatów.

W Kanadzie niedawno aresztowano Roba Hooglanda, ojca 15-latki, ponieważ nie zgodził się on na zmianę płci dziewczyny oraz złamał sądowy zakaz milczenia na temat toczącej się sprawy. – Jakim byłbym ojcem, gdyby za dziesięć lat ona zmieniła zdanie i spytała mnie: „Dlaczego nie zrobiłeś nic, żeby temu zapobiec?” – pytał zrozpaczony ojciec. Choć wszystko wydarzyło się ponad miesiąc temu, w polskich mediach pojawiło się na ten temat niewiele wzmianek. Uporządkujmy więc fakty.

Szkoła i sąd przeciwko ojcu

Najprawdopodobniej wskutek agresywnej szkolnej propagandy nastolatka z Kanady zaczęła deklarować, że czuje, iż jest chłopcem. Za namową „tęczowych aktywistów” już trzy lata temu zaczęła przyjmować w szkole blokery dojrzewania. Także szkoła pomogła jej w wyborze nowego imienia, a sprzeciwiający się zmianie płci ojciec dowiedział się o tym, kiedy zobaczył nowe imię córki w szkolnym dzienniku. Znów szkoła ustaliła, że ojciec nie ma prawa znać „preferowanej płci, płci kulturowej ani imienia” swojej córki, pod jakimi widnieje ona w tamtejszej dokumentacji. Choć brzmi to jak ponury żart, jest to dopiero początek absurdalnej i tragicznej historii.

Ponieważ ojciec dziewczyny nie zgodził się zwracać do niej, używając męskich zaimków, ideolodzy lgbt wynajęli ponad dwudziestu prawników, którzy doprowadzili do posadzenia ojca na ławie oskarżonych w sądzie rodzinnym. Przestępstwo: rzekoma przemoc w rodzinie i znieważenie dziecka poprzez mówienie o nim „córka” i „ona”. Rob Hoogland otrzymał zakaz informowania mediów i opinii publicznej o toczącej się sprawie. Ponieważ nie dał się zastraszyć i głośno komentował niedorzeczne decyzje sądu, został dodatkowo oskarżony o pogardę wobec organów sprawiedliwości.

Chęć zmiany płci dziewczyny, która ma objąć także interwencje chirurgiczne, poparła jej matka, rozwiedziona z ojcem nastolatki. Sąd uznał, że do przeprowadzenia tak inwazyjnej i praktycznie nieodwracalnej procedury nie jest już potrzebna zgoda ojca. Choć trudno w to uwierzyć, opisana historia nie jest bajką i warto na nią spojrzeć w szerszym kontekście.

Promocja gender: krok po kroku

Kiedy z dziesięć lat temu napisałam pierwszy artykuł o społeczności lgbt, niewielu z nas potrafiło rozszyfrować ów akronim. Ale od pewnego czasu społeczność osób z zaburzonym postrzeganiem płciowości i seksualności każe o sobie mówić lgbtqai+, gdzie l oznacza lesbijki, g – gejów, b – osoby biseksualne, t – osoby transseksualne, q – osoby queer (z tzw. płynną tożsamością – dziś mogę czuć się kobietą, a jutro mężczyzną). Litera a opisuje osoby heteroseksualne, które wspierają osoby o innej orientacji (tzw. allies), i odnosi się do osób interseksualnych, czyli od urodzenia posiadających cechy płciowe żeńskie i męskie. Plus (+) jest natomiast „otwartą drogą” i oznacza wszystkie tożsamości płciowe, które zdaniem osób identyfikujących się z tym ruchem nie zostały jeszcze opisane. Nikt nie wspomina, że np. według medycznej klasyfikacji ICD-10 interseksualność znajduje się w pozycji Q56 – „Płeć niezdeterminowana i obojnactwo rzekome” – w grupie „Wad rozwojowych wrodzonych, zniekształceń i aberracji chromosomowych”, i że jest to zaburzenie, które można leczyć.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Magdalena Guziak-Nowak

Nasz Dziennik