logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: FOT. NAC/ Inne

Peregrynacja obrazu Matki Bożej

Poniedziałek, 24 maja 2021 (00:01)

Sercem przygotowań do wielkiego jubileuszu Millenium była peregrynacja po Ojczyźnie kopii cudownego wizerunku naszej Jasnogórskiej Matki i Królowej Polaków. Rozpoczęła się 3 maja 1957 roku i trwała 23 lata – przez dziewięcioletnią Nowennę, rok millenijny aż do 1980 roku.

Prymas tak tłumaczył sens nawiedzenia: „W okresie Wielkiej Nowenny cały Naród powinien nawiedzić swoją Królową na Jasnej Górze, ale to jest niewykonalne w stu procentach. Zawsze ktoś nie będzie mógł pojechać do Częstochowy. Dlatego prosimy Matkę Bożą, aby niejako zeszła ze swego Jasnogórskiego Tronu i odwiedziła wszystkie swoje dzieci tam, gdzie żyją, w ich parafiach”.

Kopia cudownego wizerunku

W ciągu niedługiego czasu, ale wyłącznie nocami, kiedy cudowny obraz mógł być wyjęty z ołtarza, dwie identyczne kopie jasnogórskiego wizerunku namalowane zostały przez prof. Leonarda Torwirta (zm. 1967) z Torunia. Po ukończeniu swojej pracy autor powiedział: „Już niczego większego w swoim życiu nie dokonam”. Profesor, którego antenaci byli Szwedami, przyznał, że nieraz myślał, jak powinien wynagrodzić Matce Bożej napaść Szwedów na Jasną Górę.

14 maja 1957 roku w obecności Prymasa oraz grupy biskupów i kapłanów z Polski jedna kopia została ofiarowana Ojcu św. Piusowi XII. Druga zaś – poświęcona przez Piusa XII – miała nawiedzać wszystkie parafie w Polsce. Kopia z Rzymu została przywieziona pociągiem na warszawski Dworzec Główny 19 czerwca 1957 roku. Podczas przewozu wizerunku do katedry na ulice stolicy wyległy wielotysięczne rzesze warszawian witających Matkę Bożą i Prymasa, który po przeszło czterech latach mógł też wreszcie odebrać od Piusa XII insygnia kardynalskie. 26 sierpnia 1957 roku na Jasnej Górze, na rozpoczęcie millenijnego nawiedzenia, nastąpił symboliczny starochrześcijański obrzęd zetknięcia oryginalnego obrazu z poświęconą kopią (tzw. pocałunek), aby ta druga nabrała szczególniejszego duchowego znaczenia i mocy oryginału. Na ten czas cudowny obraz został wyjęty z jasnogórskiego ołtarza.

Matczyna wędrówka

Trzy dni później, 29 sierpnia 1957 roku, kopia Jasnogórskiej Matki – niezależnie od sprzeciwów i protestów władz, które w publicznym kulcie upatrywały akcję polityczną – rozpoczęła swą pielgrzymkę po Polsce. Nawiedzenie zaczęło się od archikatedry świętojańskiej w Warszawie i kościoła św. Michała Archanioła na stołecznym Mokotowie.

Pomysł wędrówki Matki i Królowej Polski po Jej odwiecznym królestwie był genialnym posunięciem Prymasa, by nie powiedzieć, że wręcz natchnionym z góry. Najważniejszy i najczulszy w Polsce od wieków znak wiary Narodu – święta Ikona Jasnogórska, „w którą wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy” (Lechoń) – rzeczywiście przebudziła i zjednoczyła Polaków. W latach zniewolenia, uciemiężenia i poniżenia wędrująca Matka wlewała w serca nadzieję i wolę przetrwania. Owocem peregrynacji Królowej Polski do swoich dzieci była wielka mobilizacja duchowieństwa i wiernych na niespotykaną dotąd skalę. Wszyscy uświadomili sobie, gdzie jest Polska: przy Maryi, przy Chrystusie i Kościele. Nie mogli tego znieść nasi gnębiciele.

Cały świat katolicki był zafascynowany postawą Polaków i manifestacyjnym i żarliwym wyznawaniem wiary – zwłaszcza podczas powitań i pożegnań świętego wizerunku w parafiach. Jak wielki i ożywczy dla wiary był zapał i uniesienie ducha w Narodzie, może świadczyć to, że z okazji nawiedzenia w wielu parafiach dochodziło niemal do 100-procentowej frekwencji parafian. Umożliwiały to godziny nawiedzenia, gdyż samochód kaplica przybywał z Maryją około 16.00, by następnego dnia o tej samej porze – po 24-godzinach – być w kolejnej parafii i pozostać w niej również całą dobę. Z badań nad przebiegiem nawiedzenia wynika, że statystyczna frekwencja obecności na wszystkich spotkaniach z Maryją sięgała 70-90 proc. mieszkańców danej parafii.

Duchowe owoce nawiedzenia

Większość parafian z okazji nawiedzenia przystępowała do spowiedzi i Komunii św. Był to pierwszy prawdziwy powiew Ducha św. idący przez Polskę przez 9 kolejnych lat. Umocnił go po latach Jan Paweł II Wielki, wołając: „Niech zstąpi Duch Twój”. Nawiedzenie poprzedzone było zazwyczaj trzydniowym przygotowaniem. Głoszone nauki zwracały uwagę na maksymalne uporządkowanie spraw moralnych i życie wiarą, której owocem są zawsze częsta spowiedź i Komunia św. Przekazanie obrazu z jednej diecezji do drugiej odbywało się zawsze w obecności Prymasa oraz biskupów obydwu, a nawet sąsiednich diecezji.

Niepoliczalne były owoce duchowe pierwszej peregrynacji w duszach ludzkich, jak również pojednanie skłóconych – bywało, że latami – małżeństw, rodzin bądź sąsiedztw. Po wielu latach obojętności i zaniedbania życia duchowego ludzie wracali do spowiedzi i regularnych praktyk religijnych. Małżeństwa cywilne zawierały sakrament małżeństwa nieraz po kilkudziesięciu latach trwania w bezbożnym związku. W każdej parafii na pamiątkę obecności Maryi pozostawały też znaki – pamiątki nawiedzenia: odnowione świątynie, nowe dzwony, ogrodzenia czy paramenta liturgiczne. Czasami też na pamiątkę – pod osłoną nocy – postawiono nowy krzyż bądź przydrożną kapliczkę, za co w jednej gminie nakładano grzywny, a w innej toczono wieloletnie sądowe boje.

Warto pamiętać o ogromnym wysiłku kapłanów i biskupów tamtego czasu. Ojciec Prymas w samym tylko pierwszym roku Nowenny (1957) – jak obliczono – przemawiał aż 576 razy (!). I podobnie było przez wszystkie pozostałe lata. Gdy pytano Ojca, skąd bierze siły, odpowiadał: „Ja mam pracować, póki można, a Matka Boża troszczy się o moje zdrowie”. 3 kwietnia 1966 roku nastąpiła przerwa w nawiedzeniu, by wizerunek mógł być na wszystkich diecezjalnych uroczystościach millenijnych.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Ks. Jerzy Banak

Nasz Dziennik