W siedmiu stanach USA nie odnotowano żadnego zgonu dziecka z powodu COVID-19. Natomiast w Wielkiej Brytanii od początku pandemii do końca stycznia tego roku na COVID-19 zmarło 7 dzieci w wieku od 0 do 9 lat, natomiast w wieku od 10 do 19 lat – 22 nastolatków.
W tym samym czasie we Francji z tego samego powodu śmierć poniosło 7 dzieci i 4 nastolatków. Na bardzo niską śmiertelność wskazują także dostępne dane z Hiszpanii i Włoch. Wśród dzieci, które zachorowały na COVID-19, odnotowano od 0 do 0,22 proc. zgonów, co stanowi 0,48 proc. wszystkich zgonów dzieci i nastolatków w tym czasie w wymienionych krajach.
W Polsce, według danych Ministerstwa Zdrowia, od początku pandemii zmarło 12 dzieci do 12. roku życia, w tym jedno dziecko bez chorób współistniejących. Natomiast w wieku od 12 do 15 lat zmarło 5 nastolatków, w tym dwoje bez chorób współistniejących. W sumie w Polsce na COVID-19 zmarło troje dzieci, u których nie występowały inne schorzenia.
Jak podają badania, dzieci są mniej podatne na zachorowanie na COVID-19 – to około 14 proc. wszystkich zachorowań. Jak można zatem zauważyć, wirus SARS-CoV-2 nie stanowi globalnego zagrożenia dla dzieci. Dlatego tym bardziej dziwią plany wyszczepienia dzieci, i to w jak najszybszym czasie.
Dzieci transmitują wirusa w stopniu minimalnym
Ogólnie rzecz biorąc, jak już wspomniano, obciążenie chorobą COVID-19 u dzieci jest stosunkowo łagodne, nawet u tych dzieci, u których występowały choroby współistniejące, takie jak schorzenia onkologiczne. Przypuszcza się, że ochrona przed ciężką postacią choroby u dzieci może być związana z tym, że u dzieci w mniejszym stopniu występują czynniki warunkujące namnażanie wirusa, oraz z tym, że odpowiedź immunologiczna dziecka jest inna niż osoby dorosłej.
Dane dotyczące osób chorych na COVID-19 pokazują, że tylko 7 proc. dzieci w wieku poniżej 18 lat z ciężkim przebiegiem choroby wymagało intensywnej terapii, u osób dorosłych jest to odpowiednio 53 proc. U dzieci starszych i młodzieży pojawia się niekiedy nietypowa postać COVID-19, objawiająca się wieloukładowym zespołem zapalnym, co wymaga dalszych badań. Jednak ryzyko wystąpienia tego zespołu jest bardzo niskie. Poza tym mamy niewiele danych epidemiologicznych dotyczących udziału dzieci w przenoszeniu SARS-CoV-2. Dotychczasowe doniesienia sugerują, że małe dzieci mają wysokie prawdopodobieństwo zachorowania na COVID-19 poprzez tzw. transmisję domową, gdy członek rodziny zachoruje i „przyniesie” wirusa do domu. Niewiele jest dowodów na wtórne zakażenie dorosłych od dzieci. Na przykład w badaniu przeprowadzonym w placówkach szkolnych w Wielkiej Brytanii zauważono, że transmisja wirusa zachodzi najczęściej pomiędzy personelem, rzadziej między personelem a dziećmi czy dziećmi a personelem, a najrzadziej pomiędzy samymi dziećmi. Potwierdza to tezę, że dzieci nie stanowią istotnego rezerwuaru dla transmisji wirusa SARS-CoV-2. W przypadku innych zakażeń, którym można zapobiegać za pomocą szczepionki, takich jak np. inwazyjna choroba pneumokokowa, uodpornienie dzieci nie tylko zapobiegało zakażeniom dzieci, lecz także przynosiło pośrednie korzyści w postaci zmniejszenia zachorowań w przypadku osób starszych ze względu na zmniejszenie liczby nosicieli i blokowanie transmisji.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.

