Historia Sudarionu z Oviedo zaczyna się w poranek wielkanocny, w chwili gdy do grobu Pana Jezusa przybiegli dwaj apostołowie – młody Jan i starszy Piotr. Pierwszy papież – jak czytamy w Ewangelii św. Jana: „Wszedł do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami [z Całunem – przyp. J.B.], ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu” (J 20,6-7). Chustą owijano ukrzyżowanym głowę, by krew – tak dla Żydów święta – która chlustała z wnętrza zmarłego, nie spływała czasem na ziemię. Stąd też chustę, sudarion (nazwa grecka, łac. sudarium), poplamioną krwią, w czasie pogrzebu składano zawsze razem ze zmarłym w jego grobie.
Wędrówka świętej relikwii
Sudarion – jak wszystkie ziemskie pamiątki po Zbawicielu – był przez pierwszych chrześcijan niezwykle czczony i starannie ukrywany. Trwało to z pokolenia na pokolenie. Słynny włoski pielgrzym Anonim z Piacenzy (zwany też czasem Antonim albo Antoninem z Piacenzy) w swoim „Dzienniku podróży” z 570 roku informuje nas o klasztorze św. Marka. Znajdował się on w pustynnych, istniejących do dziś grotach, około dwóch kilometrów od Jordanu, w pobliżu miejsca chrztu Pańskiego. Tam właśnie – według zapisu pielgrzyma z Piacenzy – siedem mniszek żyło w ścisłej klauzurze i opiekowało się Chustą, która „okrywała głowę Zbawiciela po Jego śmierci”.
Gdy w 614 roku Ziemię Świętą napadł ze swoimi perskimi hordami Chosroes (zm. 628 r.), różne cenne i święte relikwie – wraz z Sudarionem – zostały pospiesznie zapakowane do skrzyni zwanej Świętą Arką (Arca Sancta). Po czym przez „dwóch świątobliwych mężów Juliana i Sevanesa oraz prezbitera Filipa” zostały przywiezione do Aleksandrii. Z kolei przed jej zdobyciem przez wspomnianego wyżej Chosroesa relikwie znowu pospiesznie przewieziono do afrykańskiej Kartaginy. Stamtąd zaś w 616 roku przez hiszpańską Kartagenę dotarły do Sewilli, w której niezwykłym pasterzem był właśnie późniejszy wielki doktor Kościoła św. Izydor (zm. 636 r.). Wreszcie, gdy jego uczeń, św. Ildefons (zm. 667 r.), został arcybiskupem Toledo, zabrał w 636 roku Świętą Arkę do najbardziej do dziś prestiżowej, bo prymasowskiej stolicy w Hiszpanii. Po 75 latach, w 711 roku relikwia – wobec ciągle powtarzających się najazdów islamskich – została ukryta na górze Monte Sacro w Asturii. Siedem lat później, w 718 roku, relikwie zostały przeniesione przez mnichów do nowej skrzyni z czarnego dębu, po czym umieszczono je w wyschniętej studni Turybiusza, biskupa Astorgi (zm. ok. 460 r.). Wraz z pokonaniem Maurów pod Covadongą (718 lub 722 r.) rozpoczęła się rekonkwista. Po wycofaniu się muzułmańskich najeźdźców król Alfons II, pierwszy budowniczy katedry w Oviedo, nakazał też w 840 roku wznieść dla tak wyjątkowej relikwii osobną tzw. Świętą Komnatę (Cámara Santa). Do dziś jest ona główną częścią katedry.
Całą historię wędrówki Sudarionu opisał w latach 1101-1130 biskup Oviedo Pelagiusz w „Liber Testamentorum”. Po raz pierwszy w dziejach Arca Sancta w obecności króla Alfonsa VI Mężnego (zm. 1109 r.), po żarliwych modlitwach i postach całego dworu, została uroczyście publicznie otworzona 13 marca, w czwarty piątek Wielkiego Postu 1075 roku. Świadkami byli: siostry króla, Urraka i Elwira, kilku biskupów, a także słynny Rodrigo Díaz de Vivar, hiszpański bohater narodowy, znany szerzej jako Cyd (zm. 1099 r.). Wtedy też znaleziono w Arce 30 różnych relikwii, pośród których był święty Sudarion, który od tego czasu już nigdy nie opuścił Oviedo. Święta skrzynia została też wtedy obita srebrną blachą, na której przedstawiono sceny z historii biblijnej oraz napis: „Z Grobu Pana Jego Sudarion”.
Zamach komunistów na relikwię
W czasie demonicznej antykatolickiej rewolucji w Hiszpanii, w nocy z 11 na 12 października 1934 roku oszalała z nienawiści do Kościoła bojówka komunistów wdarła się do katedry San Salvador (Najświętszego Zbawiciela) w Oviedo. W kaplicy św. Leokadii usytuowanej pod Świętą Komnatą, w której przez dziesiątki pokoleń czczony był Sudarion, podłożono bombę. W wyniku eksplozji zarówno kaplica św. Leokadii, jak i Święta Komnata Sudarionu zostały doszczętnie zniszczone, natomiast święta skrzynia z relikwiami – wprost roztrzaskana.
I oto stał się niezwykły i niepojęty cud. Wszystkie relikwie zostały zniszczone bądź uszkodzone. Tylko święty Sudarion nie doznał żadnych szkód, w całości ocalał.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

