Ścieżki życia ojca teatru polskiego
Wojciech Bogusławski, którego pomnik stoi przed Teatrem Wielkim, nazywany słusznie ojcem sceny narodowej, urodził się w 1757 roku w Glinnie pod Poznaniem. Uczył się w latach 70. w słynnym Gimnazjum Nowodworskiego w Krakowie, a następnie w Warszawie. W 1778 roku debiutował w teatrze stołecznym jako aktor w komedii „Fałszywe niewierności” i jeszcze w tym samym roku spróbował swoich sił jako autor, adaptując francuską komedię „Amant, autor i sługa”, a także jako librecista i śpiewak w operze „Nędza uszczęśliwiona”. W 1783 roku założył własny teatr w Poznaniu, z którym występował w różnych miastach. Prowadził również teatry publiczne – w Wilnie w latach 1785-1789 i we Lwowie w latach 1794-1799. Trzykrotnie, w latach 1783-1785, 1790-1794 i 1799-1814, był dyrektorem Teatru Narodowego znajdującego się wówczas na placu Krasińskich, w miejscu, gdzie dziś wznosi się gmach Sądu Najwyższego.
Jako aktor zaczynał swoją karierę od ról amantów, do których miał znakomite warunki, był bowiem wysoki (bez mała 180 cm), szczupły i proporcjonalnie zbudowany. Jak opisywali go współcześni – oczy miał niebieskie, wejrzenie ujmujące, głos niski, „prześliczny”, zachowanie zaś „nadzwyczaj zręczne” i „najdelikatniejsze”. Następnie upodobał sobie, a właściwie sam stworzył, przerabiając różne sztuki, postać mędrca z ludu, dzielnego i zwycięsko pokonującego wszelkie trudności bohatera. Kolejnymi scenicznymi wcieleniami Bogusławskiego były postacie okrutnych tyranów, nieszczęśliwych starców, obrońców wiary, sprawiedliwości i honoru. Te role były szczególnie cenione przez publiczność, ale znacznie mniej przez krytykę.
Jako autor przerobił lub przełożył około 80 komedii, tragedii, dramatów i librett operowych. Wprowadził na polską scenę tragedie klasyczne i dramaty Szekspira. Jego własne sztuki najwyższe uznanie krytyki otrzymywały wówczas, gdy sam je reżyserował, gdyż były dopracowane w każdym szczególe. W latach 1820-1830 ukazało się 12 tomów jego pism. Był tytanem pracy i znano go powszechnie z patriotycznej postawy. Sympatyzował ze stronnictwem patriotycznym i nie ukrywał swojej wrogości wobec Targowicy. To właśnie z motywów patriotycznych – jak już była o tym mowa – napisał i wystawił w 1794 roku „Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale”, operę uważaną wówczas powszechnie za pobudkę do rewolucji skierowanej przeciw imperializmowi ościennych potęg. Rosyjski ambasador Osip Igelström po upadku Insurekcji Kościuszkowskiej zawiesił przedstawienia tej opery, a Bogusławskiego chciał zesłać na Sybir (co było stałą praktyką w państwie carów i na obszarach mniej lub bardziej im podległych), do czego na szczęście nie doszło i mógł on kontynuować dzieło rozpowszechnienia teatru w Polsce i na Litwie. Sytuacja z 1794 roku powtórzyła się niemal dokładnie przeszło ćwierć wieku później, ale z udziałem dwóch innych carskich funkcjonariuszy – Mikołaja Nowosilcowa i nie mniej znienawidzonego Aleksandra Rożnieckiego. W 1821 r. autor „Cudu mniemanego” został przez nich wezwany i znalazł się w takiej oto sytuacji, którą znamy z anonimowego druku z czasów Powstania Listopadowego: „Gdy wszedł osiwiały Nestor sceny naszej, otworzyły się drzwi uboczne, a za nimi stało 20 Kozaków i kibitka do zaprzęgu gotowa. – Widzisz – wrzasnęli obydwaj – czeka cię Syberia, jeżeli drugi raz jeszcze wystawicie Krakowiaki”. Zarówno w lepszych, jak i gorszych czasach był Bogusławski człowiekiem niezwykle przedsiębiorczym i pomysłowym. Jego działalność nie ograniczała się tylko do dużych ośrodków, takich jak Warszawa, Poznań czy Lwów, ze swoją grupą teatralną jeździł także na występy do Kalisza i Łowicza (we wrześniu – gdy odbywał się tam duży międzynarodowy jarmark „na świętego Mateusza”, trwający sześć tygodni). Pojedyncze cykle przedstawień dawał w Białymstoku, Krakowie i Gdańsku. Tak więc jego działalność nie znała granic ustanowionych przez zaborców. Swoją pracą dokonywał zatem ojciec Teatru Narodowego rodzaju unifikacji kulturalnej o prawdziwie narodowym wymiarze.
Organizator życia teatralnego i muzycznego
W czasach Księstwa Warszawskiego, w 1810 roku, na wniosek Bogusławskiego poczyniono pierwsze kroki w kierunku upaństwowienia Teatru Narodowego i utworzenia Instytutu Muzyki i Deklamacji. Powstała Dyrekcja Rządowa Teatrów z Julianem Ursynem Niemcewiczem jako prezesem, a teatrom przyznano subwencję roczną wynoszącą 36 000 złp. W 1811 roku założył w Warszawie i utrzymywał własnym kosztem pierwszą polską szkołę dramatyczną. Napisał także podręcznik gry aktorskiej pt. „Dramaturgia, czyli nauka sztuki scenicznej dla Szkoły Teatralnej”, Warszawa 1812. W 1814 roku definitywnie zrezygnował z kierowania Teatrem Narodowym, przekazując swoje uprawnienia i ruchomości teatralne zięciowi – Ludwikowi Osińskiemu. Bogusławski nie skończył jednak swej kariery aktorskiej i nadal występował w zespole Osińskiego, a latem na własną rękę, początkowo ze swoim zespołem, a potem w zespołach innych impresariów. Po raz ostatni zagrał w sztuce pt. „Koszyk wiśni” 20 listopada 1827 roku, wcielając się znakomicie w rolę Fryderyka II, króla Prus, kolejnego obok Katarzyny II, śmiertelnego wroga Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
W epoce stanisławowskiej nazywano Bogusławskiego „polskim Molierem”, a zaraz po roku 1795, po trzecim rozbiorze Polski, „ojcem Teatru Narodowego”, co znaczyło, że zajmuje się teatrem jak ojciec i wielki patriota. Bezgranicznie oddany instytucji Teatru Narodowego, a przy tym niezwykle pracowity i zdecydowany w dążeniu do wyznaczonych celów, żywotny nawet w późnym wieku, u publiczności zyskał niebywałą popularność. Jego występy w latach dwudziestych, gdy zawodziły go już słuch i pamięć, stawały się manifestacją narodową. Można za Adamem Mickiewiczem powiedzieć, że prowadził teatr tak, by „pobudzał do działania umysły opieszałe”. Stefan Witwicki stwierdził, że teatr „w ręku Bogusławskiego był, można powiedzieć, przewoźną Akademią”.
Zbigniew Raszewski, zasłużony biograf ojca sceny polskiej, pisze: „W kilka miesięcy później [po śmierci Bogusławskiego, 23 lipca 1829 roku, w wieku 72 lat], 17 marca 1830 roku, Chopin koncertował po raz pierwszy w Teatrze Narodowym. Grał swój koncert fortepianowy f-moll i Fantazję na tematy polskie, a na zakończenie improwizował. Ze sprawozdania w ’Kurierze Warszawskim’ dowiadujemy się, że tematem improwizacji były ulubione pioseneczki z ’Krakowiaków i Górali’: W mieście dziwne obyczaje, Świat srogi, świat przewrotny. I ten koncert chcielibyśmy uznać za właściwe pożegnanie Warszawy z Wojciechem Bogusławskim”.
Bogusławski z takim samym upodobaniem wystawiał zarówno opery, jak i sztuki dramatyczne. Interesował się także malarstwem, sam był zdolnym rysownikiem. Wnętrze jego domu wypełniały liczne pamiątki i obrazy, m.in. Jan III pod Wiedniem, portrety rodzinne, portret Anny Lampel pędzla Marcello Bacciarellego, cykl przedstawiający królów polskich.
Ludwik Osiński, zięć i następca Bogusławskiego
Ludwik Osiński urodził się w 1775 roku w Kocku. Był wychowankiem szkół pijarskich, ale przede wszystkim zdolnym samoukiem, który już około 1800 roku zajmował znaczną pozycję w życiu literackim Warszawy. W 1800 roku znalazł się wśród współzałożycieli Towarzystwa Przyjaciół Nauk, redagował „Pamiętnik Warszawski”, od 1815 roku wykładał literaturę w Szkole Dramatycznej, a w trzy lata później objął katedrę literatury powszechnej na Uniwersytecie Warszawskim.
Dość wcześnie związał się z teatrem, najpierw jako tłumacz, a następnie autor, m.in. „dramy lirycznej” „Andromeda” (1807). W 1814 roku objął stanowisko dyrektora po swoim teściu Bogusławskim, odkupił od niego majątek teatralny i założył towarzystwo akcyjne, które utrzymywało Teatr Narodowy; w ten sposób został dobrze prosperującym antreprenerem. Samodzielnie zarządzał teatrem do 1825 roku, a następnie, po paroletniej przerwie, we współpracy z Ludwikiem Dmuszewskim do roku 1833. W epoce rodzącego się romantyzmu ten zaprzysięgły klasycysta bywał rozmaicie oceniany z powodu doboru repertuaru. Wiedząc o małej popularności tragedii klasycznej, dopiero od 1816 roku zaczął ją energicznie propagować. W ciągu jednego sezonu wystawił 7 premier tragedii i 5 wznowień – w sumie 23 spektakle. Za szczególny sukces uznano wystawienie „Atalii” Racine’a w tłumaczeniu Juliana Ursyna Niemcewicza. Przedstawienie to opisała Izabela Czartoryska: „Onegdaj pierwszy raz dano Atalię z chórami i bardzo się podobała. Mówi się, że tłumaczenie jest słabe, to być może, ale w teatrze drobne niedociągnięcia giną przy porywającej grze. [Józefa] Ledóchowska grała bardzo dobrze Atalię. Joad był bardzo dobrze odtworzony przez [Marcina] Szymanowskiego. Przedstawienie było wspaniałe ze względu na dekoracje i kostiumy. Chóry były liczne. Teatr był pełen, że nie można było wetknąć szpilki”. W kolejnym roku Osiński wystawił 10 tragedii, w sumie oferując 26 przedstawień. W skład kierowanego przez niego zespołu wchodzili wybitni aktorzy i śpiewacy. Poza wspomnianymi już Ledóchowską i Szymanowskim wielką gwiazdą był również Alojzy Żółkowski (ojciec), a w operze prym wiedli Barbara Anna Mayerowa (która według jej współczesnych „miała głos piękny, świeży, równy, rozległy”), Aniela Aszpergerowa, Zofia Kurpińska i Ignacy Szczurowski.
W tym miejscu warto powtórzyć słowa Karola Estreichera o dyrekturze Osińskiego, trafnie ujmujące niezwykle ważny fakt, że to właśnie wtedy „stan aktorski uformował się w korporację poważaną i poważną”. Dodajmy, że zasłużony zięć Bogusławskiego dbał również o rozwój wszystkich rodzajów przedstawień, z baletem włącznie; miał on też zasadniczy wpływ na tworzenie programu dekoracji rzeźbiarskiej Teatru Wielkiego, która – pomimo różnych przeróbek – przetrwała do dziś.

