logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Być blisko Kościoła

Czwartek, 29 grudnia 2022 (14:46)

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, członkiem Kolegium IPN, wykładowcą z KUL i AKSiM, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Koniec roku to zawsze właściwy moment
na podsumowania. Jaki był mijający
2022 rok?

– Mamy trudne lata, biorąc pod uwagę pandemię koronawirusa i związane z nią obostrzenia – lockdowny
i powstały w związku z tym kryzys, z którym weszliśmy
w 2022 rok. Co więcej, na to wszystko nałożyła się wojna za naszą wschodnią granicą, która pośrednio
i bezpośrednio dotyczy także Polski. Odczuwamy kryzys energetyczny, paliwowy, przyjęliśmy miliony uchodźców wojennych z Ukrainy, dla których otworzyliśmy nie tylko granice, ale też drzwi polskich domów.

Wcześniej, zanim wybuchła wojna, reżim kremlowski wraz z reżimem białoruskim próbowali wpychać na terytorium Polski sztuczną falę migrantów muzułmańskich, aby destabilizować sytuację w naszym kraju. Kończący się
rok był bardzo trudny, obfitował w różnorakie problemy pocovidowe i wojenne, a ponadto mieliśmy presję ze strony Komisji Europejskiej, która przecież nie zmalała.

Jednak uderzenie Rosji na Ukrainę oraz przetasowania polityczne otwierają pewne nowe pola możliwości, które
do tej pory były zamknięte. Mam na myśli zacieśnienie współpracy ze Stanami Zjednoczonymi oraz skuteczną obronę Ukraińców przed rosyjskim najeźdźcą, co stwarza pole do gry geopolitycznej.

Wspomniał Pan Profesor o Amerykanach,
ale żyjemy w Europie, tymczasem Komisja Europejska nam nie odpuszcza chociażby
w sprawie „Krajowego planu odbudowy”
i reformy wymiaru sprawiedliwości.

– Wydaje się, że reforma wymiaru sprawiedliwości jest tylko przyczynkiem do presji na Polskę. Jest oznaką tego, że Berlin nam nie odpuszcza, ponieważ nie gramy w jego grę. Gdybyśmy zachowywali się w stosunku do Ukrainy jak np. Węgry albo inne państwa zachodnie, to nie byłoby problemu. Natomiast Polska nie gra w grę przygotowaną przez Niemcy z dwóch powodów.

Po pierwsze, my chcemy państwa narodowego, a nie państwa sklejonego z superpaństwem europejskim, podporządkowanego Niemcom. Próbujemy stworzyć geopolityczną przestrzeń w środkowej Europie, co nie jest na rękę Niemcom, które w dalszym ciągu chcą układu
z Rosją i powrotu do interesów gospodarczych. Po drugie, ciągle jesteśmy narodem chrześcijańskim, podczas gdy model państwa, które tworzą Niemcy i Unia Europejska, jest ateistyczny, co więcej, przeradza się to w wojujący ateizm, zwłaszcza jeśli chodzi o pewne rozwiązania moralne, dotyczące wychowania dzieci itd.

I jeśli to wszystko poskładamy w całość, widać, że presja na Polskę dotyczy władzy sądowniczej. W ten sposób próbują rozgrywać politykę w Polsce i utrzymać anarchię sądowniczą w Polsce. Wiadomo, że państwo zanarchizowane jest słabe, podatne na wpływy z zewnątrz. Nie dostrzegam też, żeby Niemcy chciały, aby Polska była silna.

Jak przeciwstawić się tej ateistycznej fali, którą Pan wymienił, a która jest w tle politycznej walki, toczy się przecież wojna
z tradycją chrześcijańską i symbolami religijnymi?

– Owszem, to jest wojna z tradycją chrześcijańską,
z symbolami religijnymi, ale też wojna z rozumem. Lekarstwem na próby wyrugowania z życia tych wartości
– chrześcijaństwa i całej ponadtysiącletniej tradycji – jest trzymanie się Kościoła katolickiego. To jest zawsze wyznacznik, szczególnie w czasach trudnych, który przez wieki trzymał Naród przy życiu. Tylko wokół tego źródła może się tworzyć zdrowa kultura. Niestety, kultura głównego nurtu bardziej przypomina dziś neomarksistowski ściek – zarówno od strony estetycznej, od strony poznawczej, jak i w wymiarze moralnym.

Trudno dzisiaj o sztukę wysokich lotów, jeśli spojrzymy
na ofertę tej nowej kultury neomarksistowskiej. I w tym sensie to jest zadanie, wyzwanie dla każdego. Oczywiście wiele rzeczy udaje się stworzyć – mam na myśli muzea, jak chociażby poświęcone historii Polski Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu, które ma być depozytariuszem pamięci o ponadtysiącletniej historii chrześcijańskiej Polski. Ponadto pewne rzeczy są wciąż realizowane, mam na myśli zadania i misję, jaką spełnia Instytut Pamięci Narodowej. Trzeba się trzymać Kościoła
i zdrowej kultury narodowej.

Szczególny atak dotyczy św. Jana Pawła II, który nas zawsze jednoczył, a jego śmierć
– choć na krótko – zjednoczyła Naród. Dlaczego Papież Polak dziś staje się celem ataków?

– Dzieje się tak, ponieważ św. Jan Paweł II symbolizuje
tę starą Polskę – Polskę katolicką, uosabia ją swoim życiem i swoim nauczaniem. Co więcej, jest reprezentantem Polski na zewnątrz w tym modelu, który jest nie do przyjęcia
dla neoliberalnych czy lewicowo-liberalnych elit, które chciałyby się zbratać z nurtem europejskim. Tymczasem jeśli chodzi o św. Jana Pawła II, mamy do czynienia
z na wskroś Polakiem i na wskroś katolikiem, oddanym Bogu i ludziom, a zarazem z człowiekiem, który odegrał gigantyczną rolę w historii Kościoła powszechnego,
w historii świata. I w tym względzie, żeby Polskę zrewolucjonizować, trzeba podważyć jeden
z fundamentów: obalić św. Jana Pawła II – przede wszystkim jego autorytet i nauczanie.

Atak, z jakim mamy obecnie do czynienia, jest planowy
i konsekwentny, ponieważ siły wrogie Kościołowi, wrogie Polsce doskonale zdają sobie sprawę, że bez rozprawienia się ze św. Janem Pawłem II tak naprawdę nie da się ostatecznie wygrać walki o rząd dusz. Pamiętajmy,
że nawet jeśli tylko 30 proc. Narodu pozostanie wierne tradycji chrześcijańskiej, narodowej, to prędzej czy później ta lewicowa, lewacka ideologia zbankrutuje i powrót
do katolicyzmu może być taki, jak to było po upadku komunizmu PRL-owskiego.

Jaka będzie Polska, będzie zależało też
od tego, kto będzie nią rządził. Otóż przed nami rok wyborczy – jakie tematy mogą, jakie będą dominować w kampanii wyborczej?              

– Jeśli spojrzymy na opozycję, która siłą, mocą chce wrócić do władzy, to proszę zwrócić uwagę, że mamy tu bardzo wyraźne zbratanie z polityką niemiecką. To środowisko popiera opcję niemiecką i z nią wiąże przyszłość Polski. Tymczasem opcja niemiecka idzie w kierunku budowy superpaństwa europejskiego i taka jest linia czy wizja przyszłości także Polski, gdyby rządy objęła Koalicja Obywatelska. Przy okazji proszę zwrócić uwagę, jak mocno się zradykalizowała Platforma: aborcja na życzenie,
in vitro, legalizacja związków homoseksualnych
– te plany są niczym innym, jak próbą przypodobania się Zachodowi w formie, jaką on dzisiaj reprezentuje. I mniej więcej o to będzie się toczyć batalia – ta realna, pomijam różne spory, konflikty, taką czy inną aferę. W istocie będzie to spór fundamentalny obozu patriotycznego
z kosmopolitycznym, a zarazem obozu rewolucji neomarksistowskiej z obozem tradycyjnym.

Oczywiście nie mówię, że obóz tradycyjny jest w całej rozciągłości tradycyjny, a obóz rewolucyjny jest w stu procentach rewolucyjny, jednak musimy przyjąć jakieś obrazowe kryteria opisu tych podziałów. Podczas kampanii trudno będzie o dyskusję czy rywalizację programową, skoro opozycja nie ma żadnego programu. Trudno stwierdzić, jakie są ich zapatrywania w kwestiach gospodarczych. Zatem walka idzie o odebranie władzy Zjednoczonej Prawicy. I to jest zasadniczy cel. Tym bardziej jeśli chodzi o obóz prawicy, należałoby jeszcze bardziej zaakcentować te kwestie, pokazać i nie bać się przywiązania do polskości, do tradycyjnych wartości,
bo na tym się nie przegrywa, co udowodnił Viktor Orbán, odnosząc sukces w ostatnich wyborach na Węgrzech.

Jakie wyzwania stoją przed Polską
w nadchodzącym 2023 roku, jeśli chodzi
o krajowe podwórko, ale też relacje
z Unią Europejską?

– Przyszły rok zdominują wybory, będziemy mieć nieustanną kampanię wyborczą, bo od tych wyborów bardzo wiele będzie zależało. Natomiast jeśli chodzi
o politykę międzynarodową, będziemy mieli dwie rzeczy do rozstrzygnięcia – czyli obrona suwerenności w odniesieniu do projektu niemiecko-francuskiego budowy superpaństwa europejskiego i próba zagospodarowania przestrzeni, która się tworzy w kontekście wojny na Ukrainie. Wojnę wygrać, to jest jedno – chociaż pewnie jeszcze daleko do tego – ale wygrać pokój, to drugie. Myślę, że na gruncie polskim powinien powstać projekt o podmiotowej pozycji Polski
w grze międzynarodowej.

Dziękuję za rozmowę.       

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl