logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: fot. arch. Stanisław Ożóg/ Inne

Żadnej refleksji w „izbie refleksji”

Piątek, 12 maja 2023 (21:01)

Rozmowa ze Stanisławem Ożogiem, senatorem Prawa i Sprawiedliwości

Senat w czwartek wieczorem przyjął uchwałę w sprawie wkładu Papieża Jana Pawła II w dzieje Polski, Europy i świata
w 103. rocznicę jego urodzin.
Jednak nie ma tam ani słowa w obronie św. Jana Pawła II.

– Nie ma tam nawet wzmianki o obronie dobrego imienia św. Jana Pawła II zaatakowanego przez komercyjną stację TVN. Cytując skandaliczną wypowiedź polityka Platformy Sławomira Nitrasa o katolikach, można powiedzieć, że jest to uchwała mocno opiłowana.

W Senacie nie udało się przeprowadzić złożonego kilka tygodni temu przez senatorów PiS projektu uchwały dotyczącej obrony dobrego imienia św. Jana Pawła II. Dlaczego projekt zaproponowany przez PiS nie zyskał uznania większości?

– Jeśli ktoś, jeden z liderów opozycji – świadomie nie dodaję demokratycznej, bo to, co politycy tych formacji czynią, nie ma nic wspólnego z demokracją – mówi mi, że postać św. Jana Pawła II, największego z rodu Polaków,
to postać tożsama czy równorzędna z Lechem Wałęsą,
to w tym momencie opadają ręce i nie ma się ochoty ani tego komentować, ani dyskutować z takim delikwentem. Myślę, że takie podejście jest objawem chorobowym
i diagnoza jest tutaj prosta: skrajna nienawiść i wrogość
do Narodu Polskiego.

Projekt uchwały przedstawionej przez senatorów PiS był reakcją na wyemitowany przez TVN reportaż „Franciszkańska 3” szkalujący osobę Papieża Polaka. Zamiast reakcji Senatu była zwłoka marszałka Grodzkiego…

– Marszałek Grodzki nie chciał tego projektu wprowadzić do porządku obrad Senatu. Wszystko blokował i nie mogliśmy się doprosić, żeby nadał tej uchwale bieg. Natomiast większość senacka i marszałek Grodzki wprowadzili pod obrady własny projekt pozbawiony wszystkich najważniejszych elementów dotyczących obrony Ojca Świętego, a jedynie odwołujący się do dokonań św. Jana Pawła II. Politycy większości senackiej właściwie zostali postawieni pod ścianą i nie mieli innego wyjścia, jak przygotować coś, bo przerazili się reakcji polskiego Narodu, reakcji Kościoła, choć co do reakcji hierarchów – mocno spóźnionej i zbyt delikatnej – też można mieć spore zastrzeżenia. Muszę przyznać, że reakcja środowisk na Zachodzie była mocniejsza i bardziej zdecydowana. Tak czy inaczej większość senacka chyba doszła do wniosku, że brak jakiejkolwiek reakcji może im zaszkodzić jeszcze bardziej i obniżyć i tak słabe sondaże. Inna sprawa, że lewackość, w którą brnie i spycha Platformę, tzw. obywatelską, Donald Tusk, też nie wszystkim odpowiada i dotyczy to części polityków tej formacji, a przede wszystkim wyborców. Zatem pod wpływem wielu okoliczności większość zdecydowała, żeby – wprawdzie w okrojonej formie – projekt uchwały
w Senacie jednak przyjąć. Swoją drogą powiedzmy sobie szczerze, co Grodzki ma do powiedzenia – nic. Jest wykonawcą poleceń liderów Tuska i spółki.

 Już ponad 25 tys. widzów złożyło swój podpis pod blisko 6 tys. wniosków skargowych do Krajowej Rady Radiofonii
i Telewizji na materiał stacji TVN wymierzony w dobre imię św. Jana Pawła II. To pokazuje, że ludzie się budzą.

– Dokładnie, polskie społeczeństwo się budzi. Siłom wrogim Polsce wydawało się, że kłamiąc, manipulując, wykrzywiając prawdę, na tyle już zdołali wyprać mózgi Polakom, że będą mogli pójść o krok dalej i zaatakować osobę i dzieło św. Jana Pawła II. Widać jednak, że się przeliczyli, budząc ludzi, dla których Ojciec Święty był, jest i zawsze będzie niekwestionowanym autorytetem.
Nic więc dziwnego, że Polacy nie pozwalają podcinać chrześcijańskich korzeni, na których posadowiona jest nasza Ojczyzna i każdy, kto będzie próbował to zniszczyć, musi się liczyć z reakcją.

Przyglądając się Koalicji Obywatelskiejwygląda na to,
że
nie chce w zdecydowany sposób bronić św. Jana Pawła II, za to broni TVN. Z kolei TVN wspiera opozycję w jej dążeniach do odzyskania władzy. Można powiedzieć: symbioza, duet doskonały?

– To prawda – tak to jest, z tym że nie jest to żadna nowość. Działania tej komercyjnej stacji oraz całego tego środowiska medialnego, które wspiera opozycję, obserwujemy już od dawna. Ich rolą jest wspieranie opozycji, dlatego nie godzi się powtarzać za politykami Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL czy Polski 2050, że są to wolne media. Niestety, nie mają one nic wspólnego
z pluralizmem, wolnością, co więcej – agresja i ataki z ich strony się nasilają. Należy się spodziewać, że będzie coraz gorzej, bo takiej brutalnej kampanii wyborczej, która na dobrą sprawę już trwa, to w Polsce dotąd nie przeżywaliśmy.

Niektórzy zarzucają Zjednoczonej Prawicy, że jako element kampanii wyborczej wykorzystuje postać św. Jana Pawła II?   

– Czyli zarzuca się nam, że jesteśmy sobą, że jesteśmy Polakami i chcemy stać na straży wartości, które uosabiał św. Jan Paweł II Wielki. Nasza formacja od zawsze podnosiła i podnosi rolę społecznej nauki Kościoła i z tych zasad nie zrezygnujemy. Jeśli ktoś zarzuca nam wykorzystywanie imienia św. Jana Pawła II – jako część składową polityki PiS – to znaczy, że nie ma pojęcia,
o czym mówi. My nie uciekamy się do kłamstw
i manipulacji, tak jak to robi opozycja. Weźmy chociażby ostatnią sprawę dotyczącą zboża – i nie tylko zboża – 
z Ukrainy, które wpłynęło do Polski. Otóż szokujące jest
dla mnie, że opozycja – Platforma, SLD czy PSL – w Polsce mówi co innego, a w głosowaniu w tym tygodniu
w Parlamencie Europejskim opowiada się za rezolucją, która miała de facto dopuścić wolny przepływ zboża
i artykułów żywnościowych z Ukrainy na teren Europy.
Ta postawa opozycji, ta perfidia to już nie jest nawet rozdwojenie jaźni. Istnieje inne pojęcie na określenie tego typu postaw – mianowicie rozstrojenie jaźni.

Jakiej zatem kampanii możemy się spodziewać?    

– Należy się spodziewać, że będą użyte kłamstwa, pomówienia, posądzenia, oskarżenia. Obawiam się, że szczególnie końcówka kampanii może być bardzo ostra,
że zostanie przeprowadzony brutalny atak – tuż przed ciszą wyborczą, żeby nie było możliwości odpowiedzi, żeby nie dopuścić do sprostowania czy wyjaśnienia kłamstw. Znając opozycję i Donalda Tuska, to, co robi, co mówi, to nie jest nic nowego.

Na czym Zjednoczona Prawica będzie chciała opierać kampanię? Szef sztabu wyborczego PiS europoseł Tomasz Poręba zapowiedział, że jutro postulaty oraz pomysły dla Polski
i Polaków mają być omawiane podczas konferencji programowej.    

– W sobotę i w niedzielę odbędzie się konferencja programowa Prawa i Sprawiedliwości, podczas której zaprezentujemy pierwsze punkty programu wyborczego. Nie jest to jednak ostania tego typu konferencja, bo następna planowana jest w czerwcu, gdzie można się spodziewać przyjęcia programu. Wizyty liderów PiS, w tym premiera Mateusza Morawieckiego, prezesa Jarosława Kaczyńskiego, w różnych miejscach Polski, spotkania
z wyborcami pokazują, że my słuchamy ludzi i to, co Polacy mówią, jest analizowane i przekuwane w konkretne propozycje. Na tej podstawie konstruowany jest nasz program. Co warte podkreślenia – PiS jako jedyna formacja na polskiej scenie politycznej ma program, który jest modernizowany, wskazywane są też kierunek i kolejne cele. Natomiast żadna z pozostałych formacji politycznych takiego programu nie ma. Choć można by z tym dyskutować, bo o to jest tzw. pakt senacki 2023,
gdzie opozycja ma, owszem, wspólny program – jednopunktowy – mianowicie odsunąć PiS od władzy. Natomiast brak jakichkolwiek ofert programowych, co nie zmienia faktu, że ten jednopunktowy program jest spoiwem zarówno dla Platformy, PSL, jak i dla Lewicy. Przyznam, że takiej egzotyki, gdzie we wspólnym celu dogadują się wszystkie formacje opozycyjne, to ja jeszcze nie widziałem.

Panie Senatorze, swoją drogą, co dzieje się w Senacie?

– Najprościej rzecz ujmując, nic dobrego. Jeśli jest konkretny projekt ustawy z naszej strony i kiedy obradujemy, to na forum komisji bardzo często jest składany wniosek o odrzucenie projektu w całości. Mając na względzie arytmetykę senacką, wiadome jest, jaki będzie wynik, czyli 53 do 44, i tak to mniej więcej wygląda – na zasadzie automatu. Warto też zwrócić uwagę, jak wyglądają dyskusje podczas czytań poszczególnych projektów ustaw – mianowicie jest to skandaliczne. Głosy ze strony senatorów Platformy najczęściej przypominają obrzucanie stekiem wyzwisk – dosłownie wyzwisk, pomówień czy też oskarżeń pod adresem polityków PiS. Podważane są też intencje ustaw, które wychodzą z Sejmu i trafiają do Senatu. Proszę sobie wyobrazić, że na sali obrad zasiadają ludzie z tytułami profesorskimi czy też eksperci i w momencie kiedy z ust jednego z liderów większości pada stwierdzenie, że gazociągi Nord Stream były budowane za czasów rządów PiS, że Tusk protestował przeciw tym niemiecko-rosyjskim projektom gazowym, że Baltic Pipe to oni zaczęli budować i mimo że można to
w prosty sposób sprawdzić i zweryfikować, chociażby
w internecie, to większości senackiej nie przeszkadzają
te kłamstwa. Kolportują je, licząc, że coś z tego kłamstwa pozostanie w przestrzeni publicznej.

To też źle świadczy o nas, wyborcach, zwykłych Polakach, że przyjmujemy tego typu kłamstwa, nie weryfikujemy ich, co więcej – powielamy je. Wygląda więc, że niechęć do PiS przedkładana jest nad zdrowy rozsądek…      

– Niestety, dynamika zdarzeń, tempo spraw, jakie krążą
w przestrzeni publicznej, jest tak duże, że wiele kwestii
nie dociera do wyborców bądź dociera tyle, że w formie zmanipulowanej czy zakłamanej. Do większości z nas – niezależnie od wieku – trafia nie analiza poszczególnych spraw, ale przekaz obrazkowy, co więcej – w stacjach komercyjnych, o których rozmawialiśmy wcześniej, cały czas sączona jest wręcz nienawiść do PiS. Funkcjonuje kłamliwy przekaz o stanie polskiej gospodarki, o sytuacji finansowej państwa, bo wychodzi się z założenia, że z tego typu informacji wrzuconej w eter w umysłach ludzi zawsze coś zostanie. To już Joseph Goebbels mówił, że kłamstwo po wielokroć powtarzane staje się prawdą. Przy dość niskiej świadomości – szczególnie ludzi młodych, którzy niejednokrotnie nie analizują rzetelności źródeł, którzy
w wielu wypadkach mają braki dotyczące znajomości podstawowej wiedzy o Polsce i świecie, którzy nie znają polskiej historii, np. czym było i kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie, takich ludzi łatwo jest zmanipulować, okłamać.          

                Dziękuję za rozmowę.

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl