Odrodzonemu życiu przyrody wtóruje liturgia. Przeżywamy wydarzenia zmartwychwstania Chrystusa, wniebowstąpienia, zesłania Ducha Świętego. Są Pierwsze Komunie św., trwają nabożeństwa majowe. Błyszczy harmonia stworzenia i odkupienia. Przyroda obiecuje owocowanie, a liturgia wiedzie ku wspaniałościom życia wiecznego.
A jednak obserwujemy zgrzyt w tej symfonii. Współbrzmieniu natury i liturgii przestało odpowiadać serce człowieka zachodniego. Nie ma w nim rezonansu nadziei i miłości. Jego brak wydaje się dziś najbardziej deficytowym zasobem nie tylko naszego kraju, ale też całej cywilizacji. Bez niego wszystko się zwija i zamyka. Znaleźliśmy się w pułapce egzystencjalnej. Z jednej strony rząd Polski prowadzi politykę nakierowaną na rozbudowę instytucjonalnej pomocy dziecku. Przejawia się to w tworzeniu żłobków we wszystkich gminach, we wprowadzaniu edukacji włączającej opartej na micie społecznego dobrostanu bez wymagań wiedzy i w przedłużaniu czasu przebywania w placówkach oświatowych, a także w rozbudowie socjalnych świadczeń na dzieci. Tworzy się w ten sposób model życia pozadomowego. Czyni się rodziców reproduktorami i odbiera się im godność oraz autorytet rodzicielski.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.

