logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Znak od Boga

Czwartek, 18 maja 2023 (20:12)

Aktualizacja: Czwartek, 18 maja 2023 (20:12)

Rozmowa z profesorem Wojciechem Polakiem, historykiem, zastępcą przewodniczącego Kolegium IPN

18 maja 1920 roku w Wadowicach urodził się Karol Wojtyła. Jaka refleksja towarzyszy Panu Profesorowi w dniu 103. urodzin św. Jana Pawła II?

– Tych refleksji, myśli jest wiele, bo to postać niezwykła i wielka zarazem. Był to człowiek, który naprawdę zmienił oblicze Polski, oblicze Europy Środkowo-Wschodniej i w ogóle oblicze świata. Dlatego powinniśmy zawsze o nim pamiętać, czuć wdzięczność Bożej Opatrzności za dar jego osoby i dzieła oraz czerpać z nauczania Jana Pawła II jak najwięcej w naszym życiu osobistym, ale także w życiu społecznym, politycznym. Jednocześnie z przykrością myślę sobie, że ci ludzie, którzy w okresie burzy i naporu, kiedy był czas walki z komunizmem i przeciwstawiania się systemowi totalitarnemu, głosili, że inspirują się nauczaniem papieskim, że Jan Paweł II jest dla nich przewodnikiem – ci sami ludzie dzisiaj nabierają wody w usta, kiedy ma miejsce nagonka na Papieża, gdy zaczyna mu się stawiać jakieś wyimaginowane zarzuty, gdy pojawiają się nawet głosy przepełnione wręcz nienawiścią wobec Ojca Świętego. Ze strony tych ludzi mamy milczenie i to jest dla mnie bardzo przykre, niezrozumiałe, co więcej pachnie to bardzo instrumentalnym podejściem do osoby i dzieła Jana Pawła II. Niestety ta – na szczęście niewielka – część Polaków potraktowała Papieża Polaka jako człowieka użytecznego na pewnym etapie swojego życia, kariery, a teraz to jego nauczanie, jego osoba jest im do niczego niepotrzebna. To bardzo smutne.

Skąd bierze się takie podejście?

– Sądzę, że ci ludzie chyba nie do końca zrozumieli nauczanie św. Jana Pawła II, koncentrując się na sprawach drugorzędnych, na kremówkach – jak to symbolicznie często się mówi – zapominając o istocie tego, co mówił i co pozostawił nam nasz Wielki Rodak. Oczywiście przykre jest dla mnie i niezrozumiałe, jak mogło dojść do takiej nagonki, jak można w ogóle stawiać takie zarzuty osobie tak krystalicznie czystej, jak może dochodzić do takich wystąpień antypapieskich. Myślę jednak, że to także jest jakiś znak czasu dla nas wszystkich. Rozsądnie byłoby z tego wyciągnąć wnioski.

W życiu św. Jana Pawła II rolę szczególną odgrywały symbole maryjne: urodził się o godz. 17.00, w czasie kiedy w kościele parafialnym w Wadowicach – tuż za oknem – trwało nabożeństwo majowe; zamach na Ojca Świętego nastąpił co do minuty o tej samej porze, co pierwsze objawienie Matki Bożej pastuszkom w Fatimie. Tu chyba nie ma przypadku?

– Życie Karola Wojtyły – św. Jana Pawła II od początku było związane z Matką Najświętszą. Swoją drogą życie dwóch wielkich Polaków XX wieku – św. Jana Pawła II oraz bł. kard. Stefana Wyszyńskiego – Prymasa Polski, było przepełnione nabożeństwem do Matki Najświętszej oraz przepełnione nadzieją wsparcia Maryi dla Narodu Polskiego. I tutaj nie może być żadnego przypadku, a okoliczności zarówno urodzin Karola Wojtyły, jak i zamachu na życie Jana Pawła II są wymowne i bardzo symboliczne, bo pokazują, jak jego życie i posługa były przepełnione i naznaczone obecnością Matki Najświętszej. To jest znak z nieba pokazujący dobitnie, że Matka Boża Królowa Polski czuwa, że jako Naród jesteśmy pod Jej szczególną pieczą i ochroną.

Mając tego świadomość, nie zapominajmy, że Boża Opatrzność, że Maryja wspomagają tych, którzy żyją w wierze, którzy postępują szlachetnie, i że Pan Bóg odpowiada na pragnienia ludzkich serc, jeśli są one czyste i szczere. Musimy zatem pracować nad sobą, nad naszymi wadami narodowymi, co zresztą w swoim nauczaniu bardzo wyraźnie wskazywał św. Jan Paweł II – także po 1990 roku, a więc po odzyskaniu niepodległości – przypominając nam Dekalog i mówiąc, że mamy jeszcze przed sobą dużo do zrobienia, a do tego, żebyśmy mogli spokojnie osiąść na laurach, jest jeszcze bardzo daleko. Chodzi o to, że suwerenność polityczna to jeszcze nie jest odrodzenie moralne, etyczne, to jeszcze nie jest uporządkowanie spraw społecznych i że to wszystko jest jeszcze przed nami. I Ojciec Święty mówił to głośno.

Takich momentów symbolicznych w życiu św. Jana Pawła II było wiele. Jednym z nich było przemówienie na placu Zwycięstwa w Warszawie w czerwcu 1979 roku…

– Ojciec Święty wówczas jak apostoł, prorok w przeddzień uroczystości Zesłania Ducha Świętego wołał „Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi! Tej ziemi!”. To była wielka narodowa modlitwa, wielkie błaganie, a zarazem jakieś proroctwo, wizja. Dlatego ten Duch Święty zstąpił, czy zaczął zstępować w sposób szczególny już rok później – w roku 1980, gdy w Polsce powstał Ruch Społeczny „Solidarność” i rozpoczęły się przemiany, od których już nie było odwrotu. Można zatem śmiało powiedzieć, że Ojciec Święty Jan Paweł II był przywódcą narodowym, ale jednocześnie był prorokiem.

Przez cały swój pontyfikat Ojciec Święty uczył wskazywał światu – także nam, Polakom – jak dobrze przejść przez życie. Co dzisiaj, kiedy jesteśmy podzieleni, skłóceni ten prorok chciałby nam powiedzieć?

– Myślę, że wciąż wskazywałby nam, że Bóg jest najważniejszy, że nie wolno się poddawać, że trzeba walczyć ze złem. Wzywałby nas także do bardziej wytężonej pracy nad sobą, nad własnym postępowaniem, do pracy nad właściwą formacją sumień oraz do wysiłku i pracy nad relacjami między nami Polakami. Myślę, że przypomniałby nam również to, o czym nauczał nas wielokrotnie – mianowicie, że wolność jest zadana, a nie dana raz na zawsze i że trzeba o nią zabiegać. Innymi słowy, że wolność jest owocem łaski Bożej, a skoro tak, to trzeba o nią dbać, ją pielęgnować – szczególnie dzisiaj, kiedy suwerenność Polski jest zagrożona i nie ma, co tego ukrywać.

Jeśli bowiem rozmaite struktury ponadnarodowe jak Unia Europejska dążą do podporządkowania nas, do narzucania nam oderwanych od rzeczywistości lewackich ideologii, z kapelusza wziętych rozwiązań, m.in. gospodarczych, to jest to ten moment, kiedy należy powiedzieć: dość i twardo stanąć na gruncie prawdy i rozumu, a także powiedzieć zdecydowanie, że jesteśmy wolnym krajem, wolnym Narodem i nie mamy zamiaru bawić się w rozmaite absurdy typu gender, lgbt czy rozwiązania klimatyczne, które tak naprawdę godzą i ograniczają człowieka. Podejrzewam, że św. Jan Paweł II wzywałby dzisiaj nas do tego, żeby bronić naszej wolności, naszej suwerenności przed tymi wszystkimi zagrożeniami, przed rewolucją kulturową, która się szerzy i rozmiękcza umysły – szczególnie młodych, niedoświadczonych ludzi. Sądzę, że Ojciec Święty zachęcałby nas, aby bronić naszej tożsamości narodowej, chrześcijańskich korzeni, z których jako naród i wspólnota wyrastamy. Bronić chrześcijańskiego oblicza naszego kraju, polskiego społeczeństwa – to są zadania na dzisiaj.

Niestety spora część Polaków chyba nie zdaje sobie sprawy z tego zagrożenia?  

– To prawda. Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że stoimy niebezpiecznie nad krawędzią, dlatego tym bardziej powinniśmy – musimy być solidarni jeden wobec drugiego i mądrze diagnozować zagrożenia. Co więcej, musimy wspólnie, razem występować przeciwko tym zagrożeniom, bo tylko działając solidarnie, wspólnotowo, jesteśmy w stanie przeciwstawić się tej lewackiej fali, która próbuje się wedrzeć w nasze życie jako jednostek, jako wspólnoty i jako narodu i pustosząc nasz świat wartości, próbować nami zawładnąć. Bądźmy zatem czujni.

Pięknie o św. Janie Pawle II w liście z okazji 100. rocznicy urodzin Papieża Polaka pisał nieżyjący już dzisiaj jego następca na stolicy Piotrowej Ojciec Święty Benedykt XVI: „W Janie Pawle II uwidoczniły się nam wszystkim moc i dobroć Boga. W czasie, kiedy Kościół na nowo cierpi z powodu naporu zła, jest on dla nas oznaką nadziei i otuchy”. Znamienne i jakże aktualne słowa…

– Znamienne i prawdziwe. Jan Paweł II był znakiem Boga, kiedy Kościół cierpiał – zwłaszcza w Europie Środkowej i Wschodniej, ale także w innych krajach na całym świecie dotykanych przez kryzysy wiary, moralności. W tej chwili Kościół także cierpi – zwłaszcza ludzie Kościoła, którzy mieszkają w krajach, tylko pozornie uważanych za bezpieczne, demokratyczne, gdzie tylko pozornie przestrzegane są prawa człowieka. Mam na myśli takie kraje jak Francja, Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone, gdzie chrześcijanie w XXI wieku muszą dawać świadectwo swojej wiary, swojej odwagi, wierności Ewangelii Chrystusowej.

I to jest coś niebywałego, że te stare, utrwalone demokracje, które się chełpią swoją demokratyczną przeszłością, właściwie przystępują bądź przyzwalają na prześladowanie chrześcijan i religii. To jest niestety dość częste zjawisko w tym rozedrganym świecie. Myślę jednak, że moc Boga się objawi – trudno mi powiedzieć, w jaki sposób i kiedy, bo po ludzku, zwyczajnie brak mi wyobraźni, natomiast uważam, że tak jak przez misję i posługę Ojca Świętego Jana Pawła II Pan Bóg nam pomógł wtedy, tak również teraz otrzymamy dar z nieba. Sytuacja dzisiaj wbrew pozorom wcale nie jest łatwiejsza niż w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, a powiedziałbym, że nawet jest bardziej skomplikowana, a zagrożenia kryją się także wewnątrz Kościoła. Widzimy chociażby, co dzieje się z Kościołem katolickim w Niemczech, gdzie sytuacja jest rzeczywiście bardzo niepokojąca. Dlatego powinniśmy się spodziewać, że coś nastąpi, ale musimy czekać i modlić się, prosząc Pana Boga o pomoc i wsparcie, bo tylko Wszechmogący Bóg może być lekarstwem na problemy współczesnego świata.

            Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl