logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Fot. Arch./ Inne

Chrześcijanie stają się mniejszością

Sobota, 27 maja 2023 (00:05)

Aktualizacja: Sobota, 27 maja 2023 (09:20)

ROZMOWA z ks. prof. Waldemarem Cisłą, przewodniczącym polskiej sekcji Pomocy Kościołowi w Potrzebie

 

Amerykańska Komisja ds. Wolności Religijnej opublikowała raport, w którym wskazuje, że na świecie wzrasta liczba naruszeń wolności religijnej. W dokumencie objęto statusem „kraju specjalnej troski” aż 17 państw – m.in. Afganistan, Chiny, Indie czy Arabię Saudyjską. Raport ten jest podstawą dla Waszyngtonu do ewentualnego nałożenia sankcji na kraje, które dopuszczają się prześladowań mniejszości religijnych. Współczesny świat jest coraz mniej przyjazny dla ludzi wierzących?

– Nie tylko amerykańskie, ale także europejskie czy nasze, kościelne, statystyki potwierdzają, że skala prześladowań na świecie ze względów religijnych jest coraz większa. Z grona tych krajów, które wymieniono w raporcie, chciałbym zwrócić uwagę na jeden – na Nigerię. Śledzimy wydarzenia w tym afrykańskim państwie i to, co się tam dzieje, nas przeraża. Według naszych raportów znacznie wzrosła liczba ataków na chrześcijan. Duża część z nich, niestety, kończy się śmiercią naszych braci w wierze. Jeszcze niedawno odnotowywaliśmy 4 tys. takich przypadków. Minęła zaledwie chwila i jest ich już ponad 8 tys. Nigeria jest dzisiaj bardzo niebezpiecznym krajem dla chrześcijan. Chcę też wskazać na to, co z perspektywy amerykańskiej jest mało zauważalne, a na co my szczególnie zwracamy uwagę. Chodzi mi o zagrożenia, które mają miejsce w krajach już rozwiniętych – Europie Zachodniej, Kanadzie, Stanach Zjednoczonych czy Australii. Chodzi o zjawisko miękkiego prześladowania chrześcijan. W Europie Zachodniej objawia się to m.in. przez zamykanie kościołów. Ogranicza się także wpływ katolików na życie społeczne, wręcz wyrzuca się Kościół z tego, co publiczne. To wycofywanie się chrześcijan jest aż nadto widoczne. Raport wspomina o Syrii, ale problem dotyczy też Iraku i praktycznie całego Bliskiego Wschodu. Trzeba zwrócić także uwagę świata na sytuację w Egipcie, gdzie np. młode kobiety, Koptyjki, są porywane i siłą zmuszane do zawierania małżeństw z muzułmanami. To, o czym mówimy, potwierdza starą smutną prawdę – chrześcijanie są najbardziej prześladowaną grupą religijną na świecie.

W Europie Zachodniej rzeczywiście dochodzi do systemowych prześladowań – czy obecna sytuacja jest efektem tego, że Kościół w tych krajach przemilcza ten temat?

– Z pewnością jest to problem, na który trzeba patrzeć z dwóch stron. Z jednej strony jest – tak jak pan zauważa – Kościół w Europie Zachodniej, który przybrał postawę wygodną – wycofania, milczenia, a nawet przepraszania za wszystko. Dał sobie także narzucić pewną narrację, jakoby przez wieki był katem i ciemiężycielem, i podobny stan mamy teraz w Polsce. To, co zachodnia część Europy przechodziła w przeszłości, teraz dzieje się u nas. I dzisiaj osoby, które źle życzą Kościołowi, dyktują nam, za co mamy przepraszać. I to jest z pewnością jeden z powodów, dla którego Kościół niewiele znaczy, jest prześladowany. Z drugiej strony funkcjonuje jednak system, który spycha chrześcijaństwo do defensywy. Spójrzmy w statystyki. We Francji – najstarszej córce Kościoła – co 10 dni otwiera się dwa meczety. W tym samym czasie zamyka się jeden kościół. Źle jest też w Niemczech. Do 2050 r. połowa świątyń katolickich i protestanckich ma być zamknięta, sprzedana lub zburzona. Równie źle jest w takich krajach jak Belgia czy Holandia. Obserwujemy więc totalny zanik chrześcijaństwa. Od dekad popełniamy proste błędy – i nikt nie wyciąga wniosków, bo są one dalej popełniane – a chrześcijanie stają się w Europie mniejszością. I dzieje się to na naszych oczach.

Odchodząc od kwestii religijnych, to Kościół jest największą organizacją charytatywną na świecie. Dlaczego jest więc niszczony?

– Jeżeli chodzi o Europę, to jest to także efekt postępującej islamizacji Starego Kontynentu. To jest proces, który po cichu, ale trwa i jest coraz silniejszy. Trwa też pełna sekularyzacja. Wojujący ateizm zbiera swoje żniwo. Nie przygotowaliśmy się na tę bitwę, a przecież ostrzegał nas przed tym św. Jan Paweł II. Pod płaszczykiem oświecenia Europa wyrzeka się swojego Boga, a nawet z Nim walczy. Wprowadziliśmy także do życia tzw. poprawność polityczną. Ma ona swoje korzenie w rewolucji francuskiej z lat 1789-1799. Wówczas tzw. tolerancja przybrała skrajną formę. Obecna poprawność polityczna przybrała nowoczesne wydanie. Nie można mówić o religii. Nie można pytać o wyznanie. Nie można mówić o tym, czym jest grzech, i nauczać o jego konsekwencjach. Przesadzam? Nie sądzę. Już nawet w Parlamencie Europejskim nie ma miejsca na szopkę bożonarodzeniową. Nie można umieszczać symboli religijnych związanych z chrześcijaństwem, żeby nie urazić uczuć innych. Zamiast tego proponuje się nam atrapy symboli w postaci czerwonego, grubego krasnala. Z innymi wyznaniami nie ma problemu, problem jest tylko, gdy chodzi o chrześcijaństwo. To powinno nam dawać do myślenia. My, chrześcijanie, za mało dbamy o dobre imię naszej religii.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.

APW, RS, „Nasz Dziennik”

Nasz Dziennik