logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Chcą zabić polską gospodarkę

Środa, 7 czerwca 2023 (17:59)

Rozmowa z Wojciechem Ilnickim, przewodniczącym Krajowej Sekcji Górnictwa Węgla Brunatnego NSZZ „Solidarność” i przewodniczącym NSZZ „S” w KWB „Turów”.

Jak skomentuje Pan postanowienie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie o wstrzymaniu wydobycia w Kopalni Węgla Brunatnego w Turowie?

– To jest kolejny niebywały skandal w sprawie „Turowa” – po decyzji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej sędzi Rosario Silva de Lapuerta w 2021 roku. Wtedy dzięki zdecydowaniu polskiego rządu i naszej postawie udało się obronić „Turów”, ale widać idą dalej, i stąd kolejne ataki. Sprawa jest tym bardziej kuriozalna, że dzieje się na polskiej ziemi. Sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który najwidoczniej zapomniał, że jest Polakiem, i taką decyzją de facto skazuje ok. 60 tysięcy mieszkańców regionu zgorzelecko-lubańskiego, a tak naprawdę skazuje na braki energii i ubóstwo mieszkańców Polski. Warto w tym miejscu przypomnieć, że „Turów” produkuje 8 procent w tej chwili najtańszej energii w Polsce, a dodatkowo jest potężnym stabilizatorem odnawialnych źródeł energii, bo energia konwencjonalna, zwłaszcza tak stabilna jak ta produkowana przez „Turów”, jest największym gwarantem stabilizacji tego rynku. Co więcej, tym wyrokiem WSA skazał na potężne wzrosty energii dla mieszkańców nie tylko regionu, ale całej Polski. Ta decyzja pociąga za sobą również zamykanie polskich przedsiębiorstw. Dlatego myślę, że to postanowienie wywołało wielką radość w Berlinie lub na Kremlu.

Mamy zatem do czynienia z uderzeniem nie tyle w rząd, co w interesy społeczne?

– Tak. Trudno to oceniać inaczej, skoro na wniosek proniemieckich i czeskich pseudoekologicznych organizacji sponsorowanych m.in. przez Moskwę, sąd, i to w Polsce, podejmuje taką decyzję. Ta decyzja nie zapadła na podstawie merytorycznych argumentów. My mamy porozumienie podpisane przez Niemców, przez Czechów podczas negocjacji środowiskowych, a sędzia na podstawie wniosków organizacji ekoterrorystycznych sponsorowanych m.in. przez Kreml podejmuje decyzję wrogą dla naszego kraju. Tak trzeba to nazwać. Pytanie brzmi: Czyim interesem kierował się ten sędzia, podejmując decyzję godzącą w interesy i bezpieczeństwo energetyczne Polski?

Jak zatem określiłby Pan ten wyrok?

– To jest wyrok skrajnie upolityczniony, wydany 31 maja, ale upubliczniony dopiero wczoraj, co ciekawe, po warszawskim marszu, który organizowali i uczestniczyli w nim politycy, którzy – dla przypomnienia – też domagali się zamknięcia „Turowa”. Wystarczy sobie tylko poskładać pewne fakty i widać efekt ten, a nie inny.

Jak to możliwe, że polski sąd, polski sędzia jednoosobowo, w trybie niejawnym podejmuje tak antypolską decyzję?

– Z określeniem polski sędzia moglibyśmy podyskutować. Dla mnie osoba, w tym wypadku sędzia, który podejmuje tak szkodliwą dla Polski decyzję, raczej niewiele ma wspólnego z polskością, po za tym, że pracuje w polskim sądzie.

Wyobraża Pan sobie, żeby niemiecki sąd wydał taką decyzję na skargę polskich ekologów?

– Absolutnie nie. To byłoby niemożliwe. W żadnym innym kraju, żaden sąd nie podjąłby decyzji tak kuriozalnej i sprzecznej z interesem społecznym. Przyznam, że nie spotkaliśmy się w ogóle z czymś podobnym, a rozmawialiśmy z naszymi kolegami związkowcami z innych krajów Unii Europejskiej, i nie znamy ani jednego podobnego przypadku, żeby sądy krajowe działały na szkodę, przeciwko rodzimym przedsiębiorstwom – tym bardziej o tak strategicznym znaczeniu jak „Turów”. Co więcej, żeby podejmowane były decyzje bez dowodów, bez stwierdzonych jednoznacznych uchybień – de facto przeciwko najnowocześniejszemu konglomeratowi energetycznemu nie tylko w Polsce. Warto bowiem dodać, że Kopalnia Węgla Brunatnego i Elektrownia „Turów” jest najnowocześniejszym energetycznym kompleksem w Europie. My spełniamy najbardziej wygórowane normy ETS, co więcej, zalesiliśmy obszar milionami drzew, a zwierzyny jest u nas więcej niż gdziekolwiek indziej w Polsce. Nasadzenia i całą regulację biologiczną przeprowadziliśmy wspólnie z ekspertami i naukowcami na podstawie ich decyzji. Dlatego sędzia, który podjął tak kuriozalną decyzję, wykazał się totalną ignorancją. Zastanawiam się, czy ten człowiek wie, gdzie leży Bogatynia i „Turów” i czy wie, co tu się tak naprawdę dzieje, że podejmuje taką nie merytoryczną, a polityczną decyzję. Żadne sądy w Europie tak nie działają, ale trzeba to powiedzieć jasno i zdecydowanie, że decyzję podjął nie sąd polski, tylko proniemiecki i prorosyjski sędzia. Polski sędzia takiej decyzji pozostającej w sprzeczności z naszym narodowym interesem by nie podjął.

Komu nie jest na rękę „Turów”, skoro siedem podobnych, choć mniej nowoczesnych kopalni jest w Niemczech, a pięć w Czechach i jakoś nikomu to nie przeszkadza. Polska ma jedną, i ta jest solą w oku?

– Oczywiście, że w Niemczech czy w Czechach ich kopalnie nie przeszkadzają, tymczasem wzięli sobie na celownik „Turów”. Dla Niemiec te kopalnie są ważne, niezbędne, co więcej, budują nowe, a sądy niemieckie protesty ekologów odrzucają. Tymczasem w Polsce Niemców wyręczają polskie sądy, które biorą, niestety, pod uwagę interesy obcych, a nie nasze. Niemcom przeszkadza nowoczesna,  proekologiczna kopalnia i elektrownia w Turowie. Można powiedzieć, że przeszkadza to tym, którzy są gorsi. Dodatkowo nasza cena energii jest najtańsza, nasza kopalnia i elektrownia spełniają wszelkie rygory, i to komuś nie pasuje. Niemcom się ciągle marzy, żeby Polakom utrudnić życie, podwyższyć koszty egzystencji, żeby nasi rodacy znów musieli udawać się do zachodniego sąsiada na zbiory szparagów. Polska rośnie w siłę gospodarczo, ekonomicznie, stajemy się poważnym konkurentem dla Berlina, i dlatego trzeba nas zgnębić. Używa się do tego różnych metod.   

Jak ocenia Pan tworzącą się koalicję w obronie „Turowa”?

– Pełnomocnik rządu ds. reparacji Arkadiusz Mularczyk zapowiedział, że zwróci się do Krajowej Rady Sądownictwa o lustrację decyzji WSA w sprawie kopalni „Turów”, a premier Morawiecki, który gościł dzisiaj w Bogatyni, zapowiedział, że dopóki rząd PiS będzie sprawował władzę w Polsce, to nie ma możliwości, żeby „Turów” został zamknięty. I to jest najjaśniejsze światełko w tunelu, jakie się pojawiło. To, że polski rząd deklaruje wsparcie dla „Turowa”, jest bardzo ważne. Ufamy, że uda się odeprzeć te ataki, tak jak poprzednio. Wtedy rząd Zjednoczonej Prawicy obiecał i dotrzymał słowa. Kopalnia „Turów” nie została zamknięta i strona rządowa bardzo aktywnie uczestniczyła w negocjacjach z Czechami, żeby problem rozwiązać. Liczymy, że teraz będzie podobnie. Jeśli zaś chodzi o kwestię sędziego, to ukazuje się on jak wybitnie upolityczniony i naszym zdaniem działający na zlecenie. Wydaje się, że czas najwyższy, żeby takim wrogom Polski i polskiego społeczeństwa dokładniej się przyjrzeć.

Jak decyzję WSA odbierają pracownicy „Turowa” i ich rodziny?

– Pracownicy „Turowa” wyrazili to w sposób jednoznaczny dzisiaj, kiedy tłumnie przybyli na spotkanie z premierem Morawieckim i wicepremierem Sasinem. Będziemy wspierać wszelkie działania rządu, bo to, co się robi z „Turowem”, to jest skandal, to jest próba skazania na śmierć kilkadziesiąt tysięcy osób albo – jak wspomniałem wcześniej – próba zrobienia z nas taniej siły roboczej do zbierania szparagów w Niemczech. My jednak mamy swój honor, jako Polacy znamy swoją wartość i absolutnie nie zgadzamy na takie traktowanie. W kompleksie energetycznym „Turów” pracują kolejne pokolenia, które z tym miejscem związały swoje życie i nie mamy zamiaru być posługaczami dla innych nacji. Tu jest nasz dom, tu są nasze rodziny, tu są nasze miejsca pracy, nasze miejsce na ziemi. Dlatego zapewniam, że będziemy walczyć do krwi ostatniej i na pewno nie odpuścimy.

Czy są już znane kroki, jakie zostaną podjęte w obronie „Turowa”?

– Jesteśmy w stałym kontakcie z przewodniczącym Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Piotrem Dudą oraz z przewodniczącym Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność” Jarosławem Grzesikiem. Niebawem ukaże się stanowisko w tej sprawie. Mogę powiedzieć, że bardzo szybko zareagowało Walne Zebranie Delegatów Regionu Dolnośląskiego NSZZ „Solidarność” – jednego z największym w Polsce, które wydało stanowisko, w którym wyraża najwyższe oburzenie i sprzeciw wobec tego, co zrobił sędzia WSA w Warszawie, wydając postanowienie w sprawie „Turowa”. Pozwolę sobie zacytować jego najważniejsze treści. „Delegaci na XXXIV WZD Regionu Dolny Śląsk NSZZ »Solidarność« wyrażają najwyższe oburzenie i sprzeciw wobec decyzji Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, wydanej jednoosobowo przez sędziego Jarosława Łuczaja, aktywnego działacza stowarzyszenia „Iusticia”, dotyczącej wstrzymania wydobycia węgla w kopalni „Turów”. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie tą decyzją włączył się w walkę przeciwko polskim robotnikom i polskiej gospodarce. Dolnośląska »Solidarność« oczekuje, że Naczelny Sąd Administracyjny niezwłocznie zmieni tę haniebną decyzję”. Tak wygląda sytuacja. Poruszenie następuje w całej Polsce i ta solidarność z nami nas bardzo cieszy. Mogę zapewnić, że nie pozwolimy zabić polskiego przemysłu. Chcę też powiedzieć jedną ważną rzecz, mianowicie kopalnia „Turów” to jest test. Jeśli to działanie zewnętrzne się powiedzie, to nastąpi zabójstwo całej polskiej gospodarki. Na to nie możemy pozwolić.

   Dziękuję za rozmowę. 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl