logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Tusk – gwarant kolejnego resetu

Środa, 28 czerwca 2023 (22:01)

Rozmowa z Beatą Kempą, posłem Suwerennej Polski do Parlamentu Europejskiego

Czy skandaliczne słowa wypowiedziane przez Manfreda Webera są dla Pani zaskoczeniem i jakie skojarzenia się nasuwają, jeśli polityk obcego państwa, polityk niemiecki, w sposób bezceremonialny, bezczelny mówi o „zaporze ogniowej” w kontekście Polski?

– To nie jest pierwszy atak na Polskę nie tylko Manfreda Webera, bo podobne w treści wypowiedzi były już wcześniej. Przypomnę tylko, co mówiła w odniesieniu do Polski i Polaków wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego, niemiecka eurodeputowana Katarina Barley, kiedy w 2020 roku na łamach niemieckiego dziennika stwierdziła wprost, że Polaków trzeba finansowo zagłodzić. Patrząc na te działania Unii Europejskiej wobec Polski, można dzisiaj powiedzieć, że był to pewien program, który teraz instytucje unijne realizują. Tak czy inaczej słowa Katariny Barley były skandaliczne i wydawało mi się, że nikt już tej wypowiedzi nie przebije, tymczasem okazuje się, że Manfred Weber idzie dalej, pokazując całą polityczną kuchnię.

Mówiliśmy wielokrotnie, że siły liberalno-lewicowe w europarlamencie, głównie Niemcy obok Holendrów – wiodące w europarlamencie w atakowaniu polskiego rządu, będą próbowały pomagać wygrać wybory Donaldowi Tuskowi. Że ta sprawa jest jednak na agendzie ich przynajmniej nieformalnych rozmów, że zastanawiają się nad tym, w jaki sposób obalić rząd Zjednoczonej Prawicy w Polsce, bo jesteśmy zaporą dla ich różnych pomysłów dotyczących głównie federalizacji Unii Europejskiej. Jednak w tych działaniach wobec, a właściwie przeciwko Polsce osobiście dopatrywałabym się dużo bardziej niebezpiecznego zjawiska – mianowicie Europa, która przez lata robiła interesy z Moskwą, zaczyna być zmęczona wojną i coraz poważniej myśli o resecie z Rosją.

Polska, polski rząd stoi im w poprzek tych planów?

– Dokładnie. Co więcej, ten planowany reset będzie się odbywał w dużej mierze kosztem Ukrainy. Ośrodki władzy w czołowych państwach Unii Europejskiej mają świadomość, że Polska się temu sprzeciwi, że będziemy stali za tym, żeby w żadnym wypadku nie pertraktować z Putinem, żeby nie doprowadzać do żadnych ustępstw. Chodzi o to, że Putin rozochocony i wsparty tym, o czym marzy, czyli rozmontowaniem solidarności europejskiej czy w ogóle światowej przeciwko niemu, będzie mógł dalej swoje dyktatorskie zapędy – już także w odniesieniu do Polski – uskuteczniać. I to jest niejako jeden element, a więc odkrycie kuchni, działań, które już się dzieją – w tym rozmów, szczególnie wśród polityków niemieckich i holenderskich, czyli co zrobić, żeby obalić rząd Zjednoczonej Prawicy, który nie chce pozwolić na rozwiązania, które w tej chwili są bardzo mocno forsowane na forum Unii Europejskiej. Dotyczy to budowy superpaństwa europejskiego oraz tzw. zielonego ładu ze wszystkimi tego złymi konsekwencjami, także dla Polski. Są to bowiem pomysły mocno ideologiczne z jednej strony, a z drugiej wprowadzane zbyt szybko, bez żadnej refleksji co do skutków gospodarczych takich radykalnych przedsięwzięć.

Czy Polacy mają świadomość tego, co się dzieje – mam na myśli m.in. konsekwencje słów Webera?

– Niekoniecznie. Dlatego jest okazja, żeby Polacy zobaczyli, jacy ci liderzy europejscy są naprawdę i o co im chodzi w tej Europie, że tutaj nie ma żartów. Mamy bowiem jawną zewnętrzną ingerencję, ingerencję obcego państwa w polskie sprawy, a tak naprawdę w wybory, bo bój – choć kampania oficjalnie jeszcze nie ruszyła – trwa. Mamy czas przedwyborczy, a jednocześnie mamy do czynienia z rzeczą skandaliczną mianowicie z jawną zapowiedzią interwencji w wybory parlamentarne w Polsce – ze strony instytucji europejskich. I to jest skandal, to jest zapowiedź wejścia i zakłócania procesu demokracji. Jednocześnie jest to pokazanie lekceważącego stosunku wobec nas, Polaków – szczególnie tych naiwnych, którzy wciąż uważają, że Unia Europejska jest fantastyczna, że to dobry wujek dla Polski.

I taka ta Unia rzeczywiście była, takie były przecież proponowane idee w planach ojców założycieli…

– Tak i jestem za tym, żeby do tych korzeni Unia Europejska wróciła. Jest to wciąż realne, jeśli większość będą miały siły prodemokratyczne, prochrześcijańskie – siły, które – owszem – chcą wspólnoty, ale wspólnoty państw narodowych, Europy ojczyzn, a nie jak się to obecnie forsuje – jednego eurokołchozu. Tak czy inaczej, to, czego jesteśmy dzisiaj świadkami, te wszystkie ataki na nas, to jest bardzo poważny sygnał, że Polska w czasie wyborów nie tylko będzie bombardowana z Zachodu, ale będzie się to odbywało także poprzez siły wewnętrzne. Zresztą już to widzimy, kiedy odczuwamy ataki instytucjonalne.

Polska wciąż przecież nie otrzymuje należnych nam środków z Krajowego Planu Odbudowy, choć wszystkie znaki na niebie i na ziemi, wszystkie przepisy pokazują, że już dawno powinniśmy te pieniądze otrzymać. Stawia się nam wciąż jakieś wydumane, niczym nieuzasadnione zarzuty, jeśli chodzi o rzekomy brak tzw. praworządności. Zarzucają nam, że mamy nie tak wybraną, jak oni by sobie życzyli, Krajową Radę Sądownictwa, podczas gdy w ten sam sposób są wybierani sędziowie w Hiszpanii czy w Niemczech i tam jakoś nikomu to nie przeszkadza, natomiast Polskę odsądza się od czci i wiary. Ponadto jesteśmy krajem, który jest notorycznie linczowany podczas debat w Parlamencie Europejskim za kwestie, o których w ogóle nie powinno się dyskutować – mam na myśli sprawę aborcji, różnego rodzaju mniejszości seksualnych czy w kwestiach dotyczących chociażby bezpieczeństwa na granicy polsko-białoruskiej, gdzie też jesteśmy karceni. Tymczasem to my stawiamy tamę nielegalnej, niekontrolowanej imigracji do Europy, stając na straży zagrożonych granic zarówno Polski, jak i Unii Europejskiej. Ale w odczuciu elit europejskich nie przestrzegamy praw człowieka i obywatela, kiedy jak na dłoni widać, że jest to wojna hybrydowa Putina i Łukaszenki. Zastanawiam się, jak długo ten mocno już skompromitowany scenariusz „zagranica”, nakreślony przez Tuska i Schetynę, będzie kontynuowany, scenariusz, którego wyrazicielem jest dzisiaj Manfred Weber.                  

Jednocześnie w Komisji Petycji Unii Europejskiej toczy się sprawa rzekomej dyskryminacji czy wręcz prześladowania mniejszości niemieckiej w Polsce. Jaki jest cel tego działania?

– To jest z całą pewnością jeden z elementów tego działania, o którym już powiedziałam, a więc targania Polski. Przecież jaką Polska może stosować dyskryminację, skoro na Opolszczyźnie wciąż są nazwy dwujęzyczne – polskie i niemieckie, jeżeli jest u nas w szkołach możliwość nauki języka niemieckiego, jeżeli mniejszość niemiecka ma swoją reprezentację w polskim parlamencie, podczas gdy żadna inna mniejszość takiej reprezentacji nie ma. Tymczasem Polacy mieszkający w Niemczech nie mają statusu mniejszości, nie mówiąc już o zasiadaniu w Bundestagu.

W tej sytuacji na pierwszy rzut oka widać, że te niemieckie wycieczki pod adresem Polski są w sposób sztuczny pompowane, są w Parlamencie Europejskim na porządku dziennym, ale nie mają nic wspólnego z prawdą. Jako polscy europosłowie jesteśmy w każdej chwili gotowi obalić te sztucznie pompowane tezy pod adresem Polski i Polaków. Warunkiem jest znalezienie ludzi rozsądnych po drugiej stronie, którzy w tej ideologicznej walce jeszcze się całkiem nie zapętlili i byliby gotowi podjąć rzeczową dyskusję. Na razie mamy tylko bicie piany.

Jaką rolę w tym atakowaniu Polski ma kwestia reparacji wojennych? Widać, że Niemcy boją się tego tematu…

– Oczywiście. Bardzo dziękuję za przypomnienie tej jakże ważnej kwestii. To jest kolejny element wzmożonej aktywności Niemców, ale także Holendrów. Mianowicie, nadaktywność posłów niemieckich może być związana z tym, że zaczęliśmy bardzo głośno przedstawiać dokładne wyliczenia dotyczące zbrodni niemieckich w Polsce, choć moim zdaniem ten szacunek jest i tak jeszcze nie do końca taki, jaki powinien być, bo wielu krzywd nie da się oszacować. Natomiast, gdyby jeszcze głębiej sięgnąć, to kwota reparacji wojennych, jakiej żądamy od Niemiec, byłaby z całą pewnością jeszcze wyższa. Tak czy inaczej to, co jest, zostało bardzo uczciwie policzone i choćby Niemcy robili nie wiem co, to to widmo będzie wisieć nad nimi jako cena krzywd, jakie wyrządzili Polsce i Polakom.

Niemcy nie rozliczyli się z wojny, tymczasem nasze państwo musiało się dźwigać z pożogi wojennej, z niemal totalnego zniszczenia odbudowywać kraj. A symbolem tych zniszczeń była m.in. Warszawa. Takich symboli jest jednak więcej, np. Jasło, które Niemcy, wycofując się, najpierw ograbili, a następnie dokumentnie zburzyli, nie pozostawiając kamienia na kamieniu. I my przez długie lata, bez niczyjej pomocy musieliśmy się dźwigać z pożogi wojennej, podczas gdy to Niemcy powinni odbudować nasz kraj, podobnie jak dzisiaj Rosjanie powinni odbudować Ukrainę.

Niemcy jednak tego nie zrobili. Co więcej, tak prowadzili politykę, że dzisiaj w odczuciu wielu sprawcami II wojny światowej są jacyś mityczni naziści, ale nie oni. I o tych kłamstwach trzeba mówić, trzeba nagłaśniać prawdę. Natomiast Niemcy powinni być honorowi i zapłacić za wyrządzone krzywdy, a nie ingerować w wybory w demokratycznym państwie prawa, jakim jest Polska. Robią to jednak świadomie i celowo, bo chcą, żeby w Warszawie była taka władza, która nie będzie rozmawiać o reparacjach wojennych i upominać się o swoje. Moim zdaniem Donald Tusk jest dla Niemców gwarantem odstąpienia od reparacji wojennych, stąd też ta ich aktywność i próby ingerowania w procesy demokratyczne w Polsce.

Jaka zatem kampania nas czeka?

– Możemy się spodziewać bardzo brutalnej kampanii wyborczej. Tym bardziej wyborcy, Polacy, powinni mieć oczy dookoła głowy, powinniśmy korzystać ze sporego doświadczenia, jakie mamy, bo życie nas przecież nie oszczędzało, bo ingerencje z całą pewnością będą. Możemy się spodziewać ingerencji zarówno ze strony instytucji zewnętrznych, czyli prób zduszenia, zdławienia, jak i ze strony różnych, nazwijmy to, pożytecznych narratorów pokazywania, że obecna władza sobie nie radzi. Musimy też być przygotowani na potężne prowokacje – łącznie z atakami cybernetycznymi ze strony Rosji. Bądźmy tego świadomi i przygotowani, bo atak będzie z dwóch stron i obie będą sprzyjały Donaldowi Tuskowi, dlatego że jest on gwarantem kolejnego resetu oraz tego, że nie będzie się domagał reparacji.  

              Dziękuję za rozmowę.            

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl