logo
logo

Zdjęcie: / Inne

Degeneracja Unii się pogłębia

Czwartek, 6 lipca 2023 (20:00)

Rozmowa z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości

Komisja Europejska opublikowała czwarty już raport o praworządności w krajach Unii, w którym jak zwykle wyraża obawy dotyczące Polski w kontekście wymiaru sprawiedliwości. Jako wyzwania dotyczące praworządności w Polsce wskazuje też: niezależność sądów, walkę z korupcją i wolność mediów…

– Mamy niewątpliwie do czynienia z mobbingiem, nękaniem krajów prawicowych, w tym wypadku Polski, ze strony Komisji Europejskiej. To nic innego jak próba wywierania presji i tworzenia fałszywego obrazu państwa polskiego na międzynarodowej arenie. Wszystko po to, żeby umocnić tezę, że Polska to kraj niedemokratyczny, niemalże faszystowski – jak się to próbuje przedstawiać. Takie strofowanie Polski niepokoi coraz więcej państw Unii Europejskiej. Fałszywa teza postawiona już dość dawno, która ma być podstawą do walki z Polską, z prawicowością, wartościami chrześcijańskimi, z rodziną, jest szyta grubymi nićmi po to, żeby wszelkimi sposobami straszyć, wymuszać uległość. Unia Europejska działająca w ten sposób się degeneruje, odchodzi od swoich pierwotnych założeń, ale trudno w tym momencie coś zrobić, bo taka jest lewicowo-liberalna Komisja Europejska, taki też jest w większości europarlament i taki wreszcie jest Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który nie zajmuje się Francją, gdzie atakowani są policjanci, gdzie na ulicach – jak ostatnio – szaleje przemoc. Według unijnych dygnitarzy wszystko jest tam dobrze, stan bezpieczeństwa nie odbiega od normy. Podobnie kłopotów z demokracją nie dostrzega się w Hiszpanii czy w Szwecji, tylko w Polsce jest źle i to Polskę pokazuje się jako kraj niedobry, niedemokratyczny. 

Skąd te ciągłe ataki, skoro Polska przyjęła przepisy mające zapewnić standardy niezawisłości sądownictwa? Można odnieść wrażenie, że to niekończąca się opowieść, a pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy jak nie było, tak nie ma…

– Musimy mieć świadomość, że ta narracja będzie trwać do jesiennych wyborów parlamentarnych w Polsce, gdzie będzie się nas pokazywać jako kraj faszystowski. Wszystkie te działania mają pomóc w przewrocie w Polsce i powrocie do władzy Donalda Tuska i liberałów. Z punktu widzenia Brukseli i Berlina jest to dążenie zrozumiałe, bo jeśli tak by się stało, to ekipa Tuska nie będzie już protestować przeciwko polityce migracyjnej, tworzeniu na siłę pod dyktatem niemieckim jednego superpaństwa europejskiego, przeciwko wspólnej polityce zagranicznej, którą prowadziłoby – nazwijmy to – państwo unijne pod batutą Berlina. Nie będzie też sprzeciwu wobec wspólnej polityki podatkowej planowanej przez kanclerza Olafa Scholza. Zatem wszystko, co jest w tej chwili robione, jest po to, żeby Polakom obrzydzić Zjednoczoną Prawicę, a tym samym pomóc klubowi liberalno-lewicowemu utrzymać władzę w Europie. Ale to im nie wyjdzie, dlatego że wahadło w Europie coraz bardziej odbija na prawo. Wszyscy to widzą, że nie tylko Polska i Węgry, ale także inne kraje, takie jak Włochy, mają coraz bardziej dość tego lewackiego unijnego dyktatu i prowadzenia Europy na manowce moralne i gospodarcze. Natomiast na razie jest postawiona teza, jest forsowany przekaz faszystowskiej Polski niepraworządnej, co ma pomóc wykoleić rząd Zjednoczonej Prawicy. Komisja Europejska szyje sobie zasłonę, żeby akcenty kłaść na rzekome łamanie praworządności w Polsce, zamiast tłumaczyć się z łamania czy obchodzenia unijnych traktatów.

Głos zabrała też Vera Jourova, która twierdzi, że ustawa o Sądzie Najwyższym, która w tej chwili jest w Trybunale Konstytucyjnym, jest kluczem – co ciekawe – nie do wypłaty środków z Krajowego Planu Odbudowy, ale do „kontynuowania prac nad uwolnieniem środków”.

– Najprawdopodobniej będzie tak, że cały czas te należne Polsce środki będą wstrzymywane i nawet jeśli spełnimy jakieś kolejne warunki Brukseli, to wymyślą nowe zapory, żeby nam tych pieniędzy z Funduszu Odbudowy nie dać. Przy czym warto nadmienić, że my się nie oglądamy na unijne pieniądze i łaskę czy niełaskę Komisji Europejskiej i realizujemy cały szereg inwestycji, które miały być przeprowadzone z unijnych pieniędzy. Owszem, pociąga to za sobą pewne zadłużenie z tego tytułu, ale efektywność inwestycyjna jest duża, a straszenie, groźby nie przynoszą już efektu. My te należne nam środki z Krajowego Planu Odbudowy odzyskamy, jeśli tylko zmieni się scena polityczna w Unii Europejskiej. Natomiast nie róbmy z tych pieniędzy złotego cielca, który nas zbawi, bo tak nie jest.  Polska i tak się rozwija, mamy dobry budżet, mamy świetne osiągnięcia gospodarcze, o czym wie cała Europa. To Polska ma najniższy poziom bezrobocia, to w Polsce jest masa inwestycji zagranicznych, więc strachy na lachy z Krajowym Planem Odbudowy już nie działają. Komisarz Vera Jourova, owszem, ciągnie tę swoją retorykę, licząc, że pomoże tym Tuskowi, a z drugiej strony próbuje stworzyć wrażenie, że Polacy nie potrafią wykorzystać unijnych środków, co absolutnie nie jest prawdą. Polacy dobrze sobie radzą, sytuacja polskich rodzin jest coraz lepsza i to wszystko powoduje, że przestaliśmy się bać. Nie jesteśmy już klientem Unii Europejskiej, jak to było za rządów koalicji PO – PSL, nie wisimy dzisiaj na unijnej klamce, choć pieniądze oczywiście się nam należą, musimy je otrzymać i otrzymamy, nawet jeśli mielibyśmy walczyć o nie w sądzie, tylko unijny sąd musi być sprawiedliwy, a nie jak dzisiaj – upolityczniony.

Skoro komisarz Jourova zachowuje się niezmiennie agresywnie wobec Polski, skoro komisarz Ylva Johansson co rusz zmienia zdanie w kwestii tzw. pakietu migracyjnego i kar z tym związanych, skoro Bruksela odchodzi od unijnych traktatów, to z kim mamy do czynienia?

– Europa jest dzisiaj bez wizji, mamy do czynienia z ekipą, której brakuje elementarnych zasad przyzwoitości, polotu, która pozbawiona jest odpowiedzialności. To jest ekipa, która myśli jedynie o utrzymaniu się za wszelką cenę przy władzy. Ale to się im nie uda. Należy się spodziewać, że socjaliści odpadną z gry po przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Symptomem tego jest fakt, że stracili już władzę w kilku krajach, a niedługo najprawdopodobniej stracą ją w Hiszpanii i ta europejska lewica odejdzie od rządzenia i wpływania na ważne sprawy w Unii Europejskiej.

Tylko kto ich zastąpi?

– Jeśli Europejska Partia Ludowa pod kierownictwem Manfreda Webera i Niemcy będą dalej tak postępować i dalej kontynuować reformę Unii w kierunku państwa federacyjnego, to nie wyjdzie im to na dobre. Tak czy inaczej trzeba powiedzieć, że mamy do czynienia z osobami nastawionymi bardzo egoistycznie, które za wszelką cenę chcą się utrzymać u władzy i w tym ślepym pędzie nie widzą, że Unia Europejska już przegrywa rywalizację gospodarczą z Chinami czy ze Stanami Zjednoczonymi. To wszystko powoduje, że zmiana przyjdzie, a nowa ekipa w Unii Europejskiej będzie musiała się zmierzyć z faktami, z rzeczywistymi problemami w odróżnieniu od obecnej elity, która kieruje się i forsuje ideologię. Jestem spokojny o to, że ludzie, którzy obecnie rządzą Unią, wkrótce odejdą, że przyjdzie nowa, lepsza, zdroworozsądkowo myśląca ekipa, bo Unia ma tylko wtedy szansę, jeśli będzie podejmować mądre działania w dziedzinie gospodarki. Będzie pilnować rynku i tego, do czego została stworzona, czyli solidarności międzynarodowej w działaniach, której dzisiaj potrzeba jak nigdy, a nie separatyzmu i sekowania państw, które się nie podobają lewicy czy liberałom, która jest nastawiona jedynie na kurczowe trzymanie się władzy.

Coraz więcej unijnych państw wraca do chrześcijańskich korzeni i chce jak Polska i Włochy bronić narodowych interesów. Czy to zapowiedź pewnego zwrotu?

– Premier Włoch Giorgia Meloni, która wczoraj gościła w Warszawie, stwierdziła jasno, że rozumie i popiera polską politykę, podziękowała też nam za pomoc Ukrainie w związku z toczącą się wojną. Widać, że gra w otwarte karty, dlatego myślę, że jeśli upora się z problemami we własnym kraju, bo Włochy są w trudnej sytuacji, biorąc pod uwagę falę migracyjną, jaka płynie do nich z południa, jeśli się to uda, to będziemy mogli wspólnie coś osiągnąć. Oczywiście przy wsparciu rządu Finlandii, której centroprawicowy premier Petteri Orpo sprzyja polityce bezpieczeństwa w rejonie Morza Bałtyckiego. To dobry prognostyk. Zresztą w europarlamencie Grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów powiększyła się ostatnio o dwóch europosłów fińskich, którzy przeszli z innej grupy, i to wszystko pozwala w sposób umiarkowanie optymistyczny myśleć o szansach rządzenia Unią Europejską w oparciu o zasady, które zawsze dawały Unii sukces, przewagę – mam na myśli wartości chrześcijańskie. W dążeniu do tego celu potrzeba nam czasu, cierpliwości, wytrwałości i dobrego zorganizowania się na wybory, które się odbędą jesienią w Polsce, a przyszłym roku do Parlamentu Europejskiego.  

Wspomniana przez Pana Posła premier Giorgia Meloni w Warszawie powiedziała, że w interesie całej Europy jest to, żeby Prawo i Sprawiedliwość pozostało u władzy w Polsce…

– To potwierdza, że Włochy szukają sprzymierzeńca, którym jest dla nich rząd Zjednoczonej Prawicy w Polsce. Widać, że inni też dostrzegają, że mamy program, wiemy, w jakim kierunku zmierzamy. Co więcej, poprawia się sytuacja gospodarcza w Polsce, kapitał rodzinny także rośnie. Można więc powiedzieć, że kierunek na pomoc słabszym, na zapewnienie bezpieczeństwa Polsce i Polakom jest doceniany także u naszych zagranicznych partnerów, choćby przez premier Meloni, a właściwie przez świat, który obserwuje scenę w Europie. Również poprawa naszych zdolności militarnych, zdolności obronnych, które są coraz większe, inwestycje w najnowocześniejszy sprzęt, kooperacja ze Stanami Zjednoczonymi, z Koreą Południową, od których kupujemy zaawansowane technologicznie uzbrojenie, to wszystko przynosi nam premię w postaci czystości, przejrzystości naszych intencji i gry, jaką prowadzi Polska. Wiemy, w którą stronę chcemy iść, jak kierować swój rozwój, czym również pokazujemy, że chcemy bezpiecznego państwa, silnej rodziny, normalności, bez dziwactw, z dobrą, na wysokim poziomie opieką zdrowotną. Temu rozwojowi państwa mają służyć także dobre szkoły, odpowiedni poziom nauki, który zagwarantuje sukces w postaci dobrego wykształcenia i życie na odpowiednio wysokim poziomie w Polsce. Obiektywnie rzecz biorąc, siła Polski rośnie, co powoduje też zazdrość ze strony zwłaszcza naszych zachodnich sąsiadów, że postawiliśmy na normalność, co przynosi dobre skutki, dlatego tę normalność chcemy rozwijać, mając na uwadze dobro jednostki, każdego indywidualnego człowieka oraz dobro całego polskiego społeczeństwa. Tym bardziej cieszy fakt, że doceniają to inni.  

          Dziękuję za rozmowę.

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl